• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Samochód, SKM, a może rower? Dojazdy do pracy w Trójmieście

Wybór środka transportu to czasem spory dylemat. Jeśli bierzemy pod uwagę wygodę, czas, pieniądze i niezależność to zawsze będziemy musieli z czegoś zrezygnować.
Wybór środka transportu to czasem spory dylemat. Jeśli bierzemy pod uwagę wygodę, czas, pieniądze i niezależność to zawsze będziemy musieli z czegoś zrezygnować. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Przemieszczanie się między Gdynią, Sopotem i Gdańskiem dla wielu z nas jest codziennością. Praca w jednym mieście, mieszkanie w drugim. Jakiej części mieszkańców dotyczy codzienne pokonywanie granic administracyjnych? Niestety, nie wiemy. Ostatnie badania prowadzone na ten temat przez Wojewódzki Urząd Pracy pochodzą z 2011 r., a przygotowano je na podstawie zestawienia z Głównego Urzędu Statystycznego z 2006 r. Za to firmy, z którymi rozmawialiśmy potwierdzają, że mobilność pracowników rośnie.


W jakiej odległości od domu pracujesz?

Zobacz wyniki (1884)

Sposobów przemieszczania się do pracy jest wiele i wszystko zależy od tego jaką trasę mamy do pokonania. Czy możemy w łatwy sposób znaleźć miejsce parkingowe, czy bez problemu dojedziemy jednym środkiem komunikacji, a może jesteśmy szczęściarzami, którzy spacerem mogą dojść do firmy.

- Oczywiste jest, że nie wszyscy możemy mieszkać blisko miejsca pracy i dodatkowo mieć w promieniu kilometra całą potrzebną (szczególnie dużej rodzinie) infrastrukturę. Jednak jak dowodzą naukowcy istnieje duża korelacja między małą odległością do pracy a poczuciem szczęścia. Odchodzi nam frustracja związana z dojazdem, staniem w korkach, spóźniającymi się autobusami. Mamy więcej czasu na pielęgnowanie rodzinnych więzi. Być może pracodawcy powinni częściej decydować się na zdalną współpracę ze swoimi pracownikami, a urbaniści planować tak osiedla, aby nie były one tylko "oazą spokoju" z dala od "wielkomiejskiego zgiełku" - zauważa Piotr Bucki, psycholog.

Praca w pobliżu domu to nie tylko oszczędność czasu, pieniędzy, ale także codzienna aktywność. Pokonanie 3 km w jedną stronę spacerem zajmie nam około 30 minut, to w sumie godzinny ruch w ciągu dnia i 300 spalonych kcal. Tą samą trasę możemy dwukrotnie szybciej pokonać rowerem, spalając ok. 200 kcal. Sam rower to idealny i coraz częściej wykorzystywany środek transportu. Do tego może się sprawdzić także na większych dystansach.

- Dużym ułatwieniem dla pracowników jest stworzenie parkingu rowerowego i umożliwienie dostępu do pryszniców. Wielu z naszych pracowników to pasjonaci rowerów i wybierają właśnie taki środek lokomocji, a najbardziej wytrwały dojeżdża codziennie z Gdyni Dąbrowej do Letnicy, gdzie znajduje się siedziba firmy - opisuje Iwona Łachacz z firmy Automatic Systems Engineering, która w ubiegłym roku wygrała rowerowy konkurs realizowany przez Urząd Miasta Gdańsk w kategorii średnich firm z wynikiem 27 proc. pracowników dojeżdżających na dwóch kółkach.

Niektóre firmy jak np. Blue Media zaskarbiły sobie sympatię rowerzystów wynagradzając pracowników za dojazdy do pracy rowerem. Łącznie w projekcie wspierania transportu rowerowego w firmie w roku 2014 wzięło udział 34 pracowników, przejechali oni 46 tys. kilometrów.
- Promujemy i wspieramy dojeżdżanie do pracy rowerem - płacąc złotówkę za każdy przejechany kilometr. Uczestnicy sami notują swoje wynik i zgłaszają je firmie. Premia za rower wypłacana jest po przekroczeniu 500 kilometrów - opowiada Andrzej Jędrzejczak, PR Manager Blue media.

Czy firmom opłacają się takie akcje? O wymierne wskaźniki łatwo, jeśli liczymy zyski dla środowiska. Szacunkowo, zgodnie z kalkulatorem emisji CO, pracownicy Blue Media oszczędzili środowisku ok. 10 ton tlenku węgla, jaki ich samochody wyemitowałyby w drodze do pracy. Pozostałe zalety takich akcji są mniej zero jedynkowe, ale mogą dawać firmie spory zysk. - Największą korzyścią jest poprawa kondycji i samopoczucia pracowników, przekładające się na ich kreatywności, zadowolenie z życia i wydajność w pracy - wyjaśnia zyski z takiej polityki firmy Andrzej Jędrzejczak.

Dopłaty do pensji za przemieszczanie się rowerem stosuje się na szeroką skalę w krajach Unii Europejskiej i to nie ze strony firm, a rządu. We Francji np. wprowadzono dopłaty do pensji. 25 eurocentów za przejechany kilometr może wpaść do kieszeni każdego, wystarczy, że zdecyduje się na dojazd do pracy na rowerze.

Jednak czasem z wielu powodów dojazd do pracy samochodem to jedyna możliwość. Pomocne może być udostępnienie pracownikom przestrzeni, dzięki której będą mogli umawiać się na wspólne podróże.
- W ramach programu "Razem do pracy" zachęcamy wszystkich naszych pracowników, aby na łamach intranetu zgłaszali swoją gotowość do zabrania współpasażerów w drodze do pracy. Kwestię odpłatności pozostawiamy do indywidualnego uzgodnienia. Warto dodać, że wspólne dojazdy to również szansa, aby lepiej się poznać i zawrzeć nowe znajomości. Na specjalną skrzynkę mailową przyjmujemy zarówno oferty wolnych miejsc w samochodzie jak i zgłoszenia osób, które chciałby z takiej możliwości skorzystać - opisuje Mikołaj Szlagowski, młodszy specjalista Biura Komunikacji Grupy Lotos SA.

Od kilku lat także portal Trojmiasto.pl udostępnia przestrzeń, w której mieszkańcy mogą umawiać się na wspólne dojazdy jednym autem do pracy.

Pracodawcy mogą nie tylko wspierać dojazdy pracowników, mogą też sami je organizować, choć to akurat pole do popisu dla dużych firm.
- Ze względu na położenie głównej siedziby zakładu nasi pracownicy korzystają z różnych środków transportu. My ze swojej strony stworzyliśmy bezpłatny autobus, który jest dostosowany do systemu pracy zmianowej. Trzy razy dziennie kursuje na trasie Dworzec Główny PKP Gdańsk - Rafineria - opowiada Mikołaj Szlagowski.

Czasem odległość do pracy zwiększa nam się razem ze zmianą miejsca zamieszkania. I tu dużym plusem może okazać się praca w firmie, która ma kilka oddziałów na terenie Trójmiasta.
- Na prośbę pracownika sprawdzamy czy nie ma możliwości przeniesienia do salonu, który jest bliżej miejsca zamieszkania. Czasem zmiana miejsca pracy może się wiązać też z awansem. Pracownicy, którzy chcą zmienić salon mogą wziąć u nas udział w ocenie potencjału rozwoju umiejętności przywódczych. Po pozytywnej ocenie zapraszamy do rocznego programu stażowego, a po jego ukończeniu pracownik obejmuje stanowisko kierownicze w nowo otwieranej lokalizacji. W tych przypadkach chęć przeniesienia się była jedną z motywacji tych osób aplikowania na wyższe stanowisko - tłumaczy Ewa Mroczek, dyrektor HR JYSK, w którym 80 proc. kadry kierowniczej pochodzi z wewnętrznych rekrutacji.

Ciekawym rozwiązaniem, które wspomaga dojazdy do pracy jest też zaproponowanie elastycznego czasu pracy.
- Pracownik może dopasować godziny pracy do środków komunikacji, może też ominąć korki, wychodząc przed lub po godzinach szczytu, odwieźć dzieci na odpowiednią godzinę do szkoły, albo zdążyć na kurs języka. Takie rozwiązanie kwestii godzin pracy przyjęło się u nas i pracownikom to bardzo odpowiada - wyjaśnia Justyna Szakoła-Kozak, specjalista ds. rekrutacji UTC Fire&Security.

Złą stroną dojazdów są dodatkowe koszty i czas. Oba czynniki zależą od transportu, na który się zdecydujemy. Samochód choć wygodny, to jeśli wybieramy samotną podróż, jest też najczęściej najdroższym rozwiązaniem. Codzienny dojazd z Gdyni Głównej do Gdańska Głównego to, jeśli wybieramy obwodnicę około 35 km, co daje w sumie ok. 1300 km w miesiącu. Średnio ekonomicznym samochodem, przy niskich cenach benzyny to 400 zł dodatkowych kosztów. Przejazd na tej trasie SKM-ką, choć mniej wygodny, jest cztery razy tańszy. Za kwartalny bilet zapłacimy jedynie 304 zł.

Opinie (293) 4 zablokowane

  • Nie wszyscy mieszkają obok SKM czy tramwaju, bo gdyby tak było (51)

    to byłoby to idealne rozwiązanie...

    Morena-okolice Ergo Areny... 11km...
    opcja 1) autobus pod domem + skm + dojście, łączny czas ok 1 godz.,
    opcja 2) samochodem, łączny czas 25 min,
    opcja 3) rowerem (do pracy, z górki latwiej) 45 min.

    Koszt opcji 1 to 15 zł/dzień. Opcja 2 jest tańsza (patrząc na samo paliwo, omijając już OC, bo auto i tak i tak większość z nas ma). Co więcej - na koszt opcji (2) inaczej się zaczyna patrzeć, gdy dziennie robi się strata 1 godziny w stosunku do komunikacji.

    Dla mnie - nie ma się nad czym zastanawiać - albo auto albo rower. Z komunikacji dawno zrezygnowałem.

    • 134 20

    • (4)

      Morena to szerokie pojęcie, ale niedługo będziesz mieć opcję pkm.

      • 15 7

      • (3)

        Rozważam, aczkolwiek mieszkam akurat w połowie odległości między przystankami Jasień a Brętowo, parę minut dojścia będzie. Na pewno wyjdzie lepiej niż zjeżdżając busem do Wrzeszcza - szybciej. Pytanie o koszty i czy bedzie wspólny bilet PKM/SKM...

        • 25 2

        • no właśnie (2)

          wspólny bilet to największa bolączka trójmiejskiej komunikacji. Wiele osób by się przesiadło, gdyby nie trzeba było się zastanawiać czym jechać i ile biletów okresowych trzeba mieć.

          • 38 1

          • I cena tych biletów i ich konfiguracja. (1)

            bo dziś nie można wybrać np. ztm+skm za rozsądną cenę
            tylko trzeba brać ztm+skm+pr

            • 19 1

            • tak jest

              cena biletu samej ztm samej zkm samej skm samej pr
              powinna byc identyczna jak ztm+skm+pr

              powinien byc ten sam bilet, czy miesieczny czy jednorazowy
              to nie NASZA wina ze te bydlaki nie potrafia sie dogadac

              a tak - wożę d*pę skodą i bede wozil
              inaczej musial bym miec bilety kilku firm ktore nie potrafia sie dogadac
              i mial bym drozej wolniej niewygodnie

              • 17 1

    • dokladnie (2)

      Ja stawiam na rower ale i z auta czasem korzystam.
      Zbiorkom to lipa.

      • 24 4

      • ja korzystam ze wszystkiego po trochu (1)

        wszystko zależne od liczby spraw do załatwienia danego dnia, pogody, stopnia zaspania rano...

        • 21 1

        • w zasadzie tak

          Jeśli sie mieszka blisko przystanku i ma dobre połączenie z punktem docelowym to też niby można.

          Ale jeśli dość daleko i na dodatek trzeba korzystać z "transportu kombinowanego" to zbiorkom legnie na całej lini.

          • 10 0

    • ... (4)

      Powiedz mi lepiej, jak Ci wyszło 15zł/dzień????
      Kupując bilet metropolitalny na 30 dni płacisz 186zł (SKM+ZKM GDańsk)
      Wychodzi więc ok 6zł dziennie.
      Ładnie tak zmyślać???
      Autem wyjdzie 6-10zł/dzień w zależności od spalania.

      • 8 15

      • (3)

        Wiesz, są małe kłamstwa, duże kłamstwa i statystyka. To co uprawiasz to ta ostatnia opcja. Nikt nie jeździ 30 dni do pracy w miesiącu. A co do mnie to nie jeżdżę codziennie , więc sens kupowania metropolitalnego odpada. To raz. A dwa - napisałem wyrażnie, że pal sześć koszt, ale GODZINĘ traciłbym każdego dnia. A to jest warte dla mnie sporo więcej.

        • 39 3

        • ... (2)

          Sam zakładasz, że jak masz auto to już je masz i nie uwzględniasz OC i innych kosztów ( samochodem tak samo nie dojeżdżasz do pracy codziennie, ale go masz). Więc uważam, że te 8 dni w m-cu kiedy do pracy nie jedziesz, to zawsze możesz wykorzystać także na jakieś przejazdy KM.
          Chcesz być rzetelny i obiektywny, to bądź do końca i w każdym aspekcie.

          Do czasu w ogóle się nie odnosiłem, bo dla mnie także jest on cenny. I jeśli czas przejazdu KM wzrasta o 50% w stosunku do auta, to wybieram auto.

          I to, że na Twoim przypadku KM się nie sprawdza to nie dyskredytuje to każdego innego przypadku. Obecnie sam muszę dojeżdżać autem, ale w poprzedniej pracy, dojazd SKM był absolutnie bezkonkurencyjny w porównaniu z autem.

          • 12 10

          • Z ostatnim akapitem zgadzam się.

            • 9 0

          • obaj macie rację tylko różne potrzeby :)

            • 13 0

    • (12)

      11 km i 45 minut rowerem?:D no 30-35 minut maks

      • 16 4

      • OK, jak szef pozwoli ci brać prysznic na koszt firmy (3)

        a nie zawsze tak jest i jak zrobisz taką trasę w 20 min to trochę koledzy będą kręcić nosem, a u koleżanek przechlapane

        • 18 5

        • jest jeszcze opcja rower wspomagany elektrycznie (2)

          pocenie mniejsze niż w samochodzie, nawet przy jeździe pod górkę - ale to zwykle już po pracy.

          • 4 3

          • to już taniej kupić auto (1)

            przynajmniej masz dach i ciepło i nie pada i nie błoci cię nic

            • 13 1

            • a później w kolejkach do neurologów... na mój koszt.

              • 1 4

      • (6)

        45 min, bo chodzi o to, by się nie spocić...

        • 16 1

        • (2)

          jak jedziesz regularnie i umiesz sie ubierac
          to pot nie jest problemem
          poza dniami upalu

          wiekszy problem, ze jak pojezdzisz regularnie
          to wykryjesz jak czesto znacznie wygodniej, bezpieczniej, szybciej
          jest jechac z naruszeniem naszego chorego prawa
          (pod prad jednokierunkowej, skrót po chodniku, skrót przez park,
          przejazd na kolach przez przejscie dla pieszych itd)
          i po jednym dwóch spotkaniach z policją
          wracasz do jazdy samochodem

          • 7 6

          • policja toleruje więcej niż sobie wyobrażasz (1)

            trzeba się zachowywać nieprowokująco, ale przez jezdnię na sygnalizowanym skrzyżowaniu przejeżdżałem dziesiątki razy na widoku policji. Skądinąd warto tam wymalować przejazdy dla rowerów: takie jak na przykład przez Grunwaldzką naprzeciwko dawnego Cristalu.

            • 4 2

            • ... zależy od konkretnego człowieka, jak zawsze

              Przejeżdżam przez przejścia w tempie idącego człowieka, dla bezpieczeństwa nawet ludzi puszczam przodem. Tydzień temu kosztowało mnie to 50 PLN. Mandat pisał młody policjant, stojący obok starszy na oko o 10 lat strażnik miejski miał minę co najmniej niewyraźną.

              • 3 3

        • no nie wiem, pod górkę z gwoździami (2)

          nieeeeeeeeee,
          jakbym mieszkał na płaskim to mogę jeździć rowerem
          ale nie na Morenę, pierdzielę i dziękuję

          • 9 1

          • po prostu nie chcesz (1)

            nie mieszaj w to uksztaltowania terenu.

            Wymowki sie znajda wszedzie tam, gdzie nie ma woli.

            • 0 0

            • Aha, to, ze nie chcesz nie jest samo z siebie niczym zlym

              fakt

              • 0 0

      • szczegolnie, ze duza czesc z gorki...

        ten czas dotyczy chyba drogi na Morene.

        Poza tym ludzie uprawiajacy sporty po 10km rowerem nie smierdza jak swiania. Wiem, dojezdzalem do pracy z Wrzeszcza w okolice Dworca Glownego. Jesli po 10km mialbym byc nieswiezy, to po tym dystansie byloby widac najmniejsze objawy.

        • 0 0

    • " bo auto i tak i tak większość z nas ma)" (2)

      o kurcze, bogaty kraj, pokaz jakies dane zrodlowe

      • 3 23

      • wyjrzyj przez okno, popatrz na parking (1)

        najlepiej wieczorem, czyje sa te samochody ktorymi z****ny jest parking i okoliczne trawniki?

        • 10 2

        • fakt roznica ceny roweru i smochodu spada

          • 4 1

    • Mnie skutecznie zniechęcają ceny biletów miesięcznych (łączonych) (2)

      W Warszawie na wszystko jest to koszt ok. 80zł / osoba dorosła. Jeśli nasze ceny będą niższe lub na tym samym poziomie a nie 200zł/ osoba to przysięgam będę dojeżdżał do pracy komunikacją zbiorową. No i obowiązkowo bilet miesięczny honorowany na wszystkie pociągi na trasie Gdańsk-Sopot. Wliczając IC i TLK. Tłuc się SKM nie zamierzam.

      • 16 3

      • w skm jest fajnie

        Poczestują w lux przedziale fajką, piwo mają, bywa wódka, kiedyś też śledzie widziałem mieli i olejem polewali pod kielicha, w samochodzie nie doświadczamy takich luksusów, a i pot spod pachy tylko nasz ;)

        • 3 0

      • mozesz podac zrodlowe owego "80 zl"?

        I podaj prosze przyklad dowolnego miasta na swiecie, gdzie mialbys bilet na kolej dalekobiezna wliczony w koszt 80-zlotowego biletu miesiecznego na komunikacje miejska.

        • 0 0

    • wg google rowerem (3)

      z moreny do ergo 35 minut i myślę, że to czas łatwy do skrócenia dla kogoś, kto jeździ codziennie.

      Wszystko jest kwestią przyzwyczajeń i tego, jak ktoś sobie potrafi poukładać różne sprawy. Kiedyś też nie jeździłem na rowerze, ale teraz praktycznie nie wychodzę bez niego z domu o każdej porze roku.

      Ja nie znoszę jeździć autem po mieście, a już przemieszczanie się nim w obrębie 1-2 dzielnic, to totalna bzdura. Zawsze pluję sobie w brodę, jak w takiej sytuacji wybiorę auto, zamiast roweru. Strata czasu i pieniędzy.

      • 12 3

      • rower jest najlepszy dla srodowiska i dla serca ale... (2)

        jak juz masz kondycje i umiejętności to zaczynasz dostrzegać inne przeszkody



        od czasu do czasu godzinna dyskusja z otyłymi z***ami z policji

        gdy skrócisz drogę a to przez park, a to na czerwonym świetle a to po chodniku



        to także dlatego bronią się przed patrolami na rowerach

        dobrze wiedzą że sami by siebie łapali

        bo TRUUUUNO jechać i legalnie i bezpiecznie

        • 19 5

        • (1)

          Ostatnio koło kunia znowu łapali rowerzystów-chodnikowców.
          Mam to gdzieś. Wolę jeździć samochodem. Jeżdżę sam. Tylko 6km. Tylko Grunwaldzką i Niepodległości. I będę jeździł sam, bo nie mam przyjemności z tymi idiotami i bydlakami, którzy albo śpią po krzakach, albo łapią łatwe cele. A bandytów się boją.

          • 9 5

          • jezdzisz autem, bo lubisz jezdzic autem

            a nie z innych powodow.

            Nie ma w tym nic zlego, aby lubic samochod. Jednak nie probuj oklamywac samego siebie, ze "gdyby a, b,c ..., y, z to bym bla bla bla". Po prostu na mysl o tym, ze pojedziesz samochodem rosnie Ci serce.

            • 0 0

    • popieram auta (5)

      ja mam podobnie - Gdańsk Główny - Gdynia Dąbrowa, samochodem 25 km w jedną stronę około 20-25 minut jazdy koszt około 12 zł w obie strony
      komunikacją miejską:
      5 min do tramwaju
      30 min tramwajem na Oliwę
      10 min czekania na autobus
      ponad 20 min autobusem do Gdyni
      razem ponad godzinę w jedną stronę za 6 zł
      w drugą stronę za 6 zł jeszcze gorzej bo z godzinę trzeba doliczyć na korki w Chwaszczynie

      kwota ta sama, strata czasu nawet 2,5-3 h więcej

      samochodem po drodze zajadę do sklepu, z autobusu/tramwaju trzeba wysiąść/poczekać na kolejny/wsiąść i targać siaty/plecaki/torby...

      szkoda na to życia

      • 28 2

      • rozważ zmianę miejsca zamieszkania - takie skrajne przykłady to przykład wymówki (4)

        jak będzie PKM to i twoje opcje dojazdu mogą ulec zmianie.

        • 5 18

        • zejdz na ziemie.

          Zmiana mieszkania to spory koszt i duża operacja logistyczno urzędnicza. Jeszcze dziaci szkoła przedszkole ect.
          A pracuje sie raz tu raz tam. Różnie to bywa.

          • 25 2

        • tak, zmieni miejsce zamieszkania żeby co? żeby sobie rowerem do pracy pojeździć (1)

          puknij się w ten swój argument.

          Co do opcji to zmienisz pracę i się zmienią,
          zmienisz miasto i się zmienią,
          złamiesz nogę i się zmienią.

          Natomiast jedno się nei zmieni. Struktura i organizacja współczesnego społeczeństwa i wynikająca z niego architektura i potrzeby transportowe.

          • 15 4

          • zdziwilbys sie, jak bardzo zmienia sie organizacja wspolczesnego spoleczenstwa

            10 lat temu nikt nie podmioslby argumentu, ze samochod jest drozszy w utrzymaniu niz korzystanie z komunikacji miejskiej.

            Dzis jest to bardzo czesty argument w dyskusji. W latach 70 budowano drogi, ktore do dzis sa zakala miasta (Podwale chocby) dzisiaj kazda taka droga wywouje fale niezadowolenia (chocby ostateczny ksztalt Slowackiego. Nie mowie o drodze samej w sobie - byla potrzebna).

            Wiele sie zmienia. Za 10 czy 20 lat mozesz sie bardzo zdziwic, jak demokratycznie wybrani radni beda zwalczac samochody w miescie.

            • 1 0

        • Nie ma nic glupszego niz kupno mieszkania przy pracy w celu uzyskania jak najblizszej odleglosci do pracy a po paru latach zooooonk booooo... Już się tej pracy nie ma i dyla się na Rebiechowo etc.

          • 7 0

    • (1)

      nie polecam mieszkania koło tramwaju..

      • 6 1

      • mieszkasz w zajezdni :)?

        czy w muzeum kolei

        • 0 2

    • Jest jescze cos takiego jak bilet miesieczny

      • 1 1

    • nie za dlugo

      11 km rowerem 45 min ? chyba przez Wejherowo :)

      • 5 6

    • 227 (2)

      227 z moreny Ci nie pasuje? wysiadłbyś na przystanku Pomorska skąd jest do Ergo 5 min spacerem. Powrót lepiej tramwajem 6 do wrzeszcza skąd autobusem na morenę. dojazd faktycznie ok godzinę ale miesięczny na autobus/tramwaj 88 zł załatwia temat.

      • 4 2

      • (1)

        Pasować pasuje, ale ten czas.... z dojściem będzie właśnie godzina..

        • 5 0

        • rozumiem

          ale z reka na sercu (lub na stoperze), ile wynosi rzeczywisty czas dojazdu samochodem?

          Korki, odsniezenie, znalezienie miejsca do zaparkowania. Cos czuje, ze niejednokrotnie to wiecej niz czas komunikacja miejska...

          Ale, ze lubimy jezdzic samochodami, to trudniej nam sie pamieta takie rzeczy ;) Natomiast zepsuty tramwaj pamietamy i uznajemy za norme i codziennosc.

          • 1 0

    • Pruszcz Gd. - Gdańsk

      mowa o osiedlu Jakbuba. Autobus bezpośredni z osiedla do Gdańska Głównego - raz na godzinę. Do autobusu w "centrum" Pruszcza 25min pieszo, do kolejki SKM która jeździ chyba jakoś z cztery razy na dzień - 20min z buta.
      To jest podobno sypialnia Gdańska. Tylko że wydostania się z niej bez samochodu graniczy z cudem. W lecie rower jest bezkonkurencyjny - około 45min. Ale w zimie bez samochodu jest tragedia.

      • 1 0

    • Myślałem, że to samemu się decyduje o miejscu zamieszkania, a to wybrane miejsce

      z pewnością z czasem samo nie "odpływa poza śródmieście". Jeśli ktoś kupuje mieszkanie lub "buduje domek" na zadupiu, to nie ma co narzekać na brak łatwego dostępu do zbiorkomu. W końcu widziały gały, co kupowały.

      • 2 0

  • (44)

    Taka tylko praktyczna uwaga - jak się liczy 'koszt' samochodu za kilometr, to cenę paliwa trzeba pomnożyć przez dwa. Takie luźne oszacowanie ile kosztuje wszystko poza paliwem - te 1300km to 1/10 wymiany oleju, 1/20 żarówek, 1/100 rozrządu. Się zbiera.

    • 43 31

    • (29)

      Samochód i tak i tak musisz mieć, bo chyba jeździsz na jakiś urlop i wypady weekendowe... ? O większych zakupach nie wspominając...

      • 17 33

      • musisz? co za bełkot (1)

        zapsiane jest to w konstytucji

        heh
        kaszubskie myślenie

        • 23 26

        • wilniuk się odezwał

          • 9 13

      • (19)

        na urlop i wycieczki weekendowe latam za kilka/kilkadziesiat zlotych samolotem, nie potrzebuje samochodu :)

        • 15 16

        • (18)

          Ty nigdzie nie latasz za kilka złotych tylko siedzisz u matki na pokoju w M3 i żyjesz w równoległym świecie nie mając żadnych obowiązków - praca, rodzina.
          Jeśli latasz za kilka złotych to z lotniska masz pewnie transfer za 10 groszy, a za spanie płacisz 5 zł...itd.
          I oczywiście samolot zabiera Cibie w każde miejsce gdzie dojechałbyś samochodem.
          Internetowe pokolenie debili...

          • 28 17

          • (17)

            bys sie zdziwil, ze mam transfer z lotniska za 10 groszy i noclegi za 5 zl, polecam zainteresowanie sie troche ofertami na fly4free, ignorancie :)

            natomiast Ciebie samochod zabiera w kazde miejsce, w ktore polecialbys samolotem, podziwiam!

            Nadal zyj w swiecie, w ktorym wszyscy ludzie robia to samo i maja takie same potrzeby.

            • 10 17

            • (1)

              aha. i parę razy w miesiącu wypadasz na weekend z rodziną tymi samolotami i dlatego nei potrzebujesz samochodu? :) Bajkopisarz się znalazł.

              • 11 7

              • polecam przeczytac

                jakoszczedzacpieniadze . pl/nowe-auto-z-salonu-calkowity-koszt-eksploatacji

                taniej jest jezdzic taksowkami niz kupic nowy samochod. Przy uzywanym nie traci sie tak wiele.

                Natomiast jakiego rodzaju wypady masz na mysli? Przeciez pisze, ze lata samolotem. Na lotnisko wygodniej dojechac taksowka. Co chcesz zrobic z samochodem?

                Jesli mieszkasz w odpowiednim miejscu, to nawet majac rodzine samochod nie jest koniecznoscia.

                • 6 6

            • (14)

              Krótkie pytanie:
              Utrzymujesz/masz jakąś rodzinę?

              • 5 8

              • (13)

                dobre pytanie. Pewnie nie dostaniesz od tego łosia odpowiedzi.. hehe

                • 6 12

              • (12)

                Niesamowita agresja. Spokojnie, nie zabiore wam samochodow. Napisalem, ze nie potrzebuje samochodu do wyjazdow i taka jest prawda. Jakie znaczenie ma, czy mam kogos na utrzymaniu? Kolega wyzej napisal "MUSISZ miec samochod". Ja sie z tym nie zgadzam i nie wiem czy wiecie, ale calkiem spory procent mieszkancow Trojmiasta nie ma w tym momencie na utrzymaniu dzieci w wieku szkolnym. I pewnie sporo z nich, tak jak ja, wcale nie uwaza, ze musi miec samochod.

                • 15 7

              • (10)

                ...aha. czyli nie ma wypadów weekendowych na Kaszuby/Mazury, nie ma wycieczek po Polsce (bo za granicę raczej się leci, chyba, że bliska)... ja bym tak nie mógł. Ale co kto lubi i jak sobie uzasadni ten brak auta.

                • 9 7

              • (8)

                po Polsce mozna jezdzic tylko samochodem?

                • 9 6

              • (7)

                Jak się chce jechać wygodnie to tylko samochodem. To nie luksus to standard.

                • 9 12

              • Pojedz samochodem do Krakowa czy Katowic (6)

                A potem pojedz Pendolino.

                Niezaleznie od tego, jak wygodny samochod to nie jest wygodnie.

                • 11 4

              • Nie ma sprawy, z noclegiem w Warszawie u rodziny po drodze. Przerabiałam nie raz taki scenariusz i każdy był zadowolony. Służbowo nie podróżuję i jak już gdzieś jadę to mam dużo czasu. Do Krakowa w 7 godzin autem też da radę dojechać bez problemu, do Łodzi pojechać i wrócić tego samego dnia też się da. Po to są autostrady, żeby sobie ułatwiać życie.

                • 2 7

              • (4)

                Weź żonę i 2 dzieci i bagaż.
                Potem policz koszty i wygodę.

                • 8 3

              • (3)

                Caly czas zakladasz, ze wszyscy maja dzieci w wieku szkolnym na utrzymaniu. Otoz nie wszyscy.

                • 7 0

              • (2)

                Ok
                Geje i hipsterzy nie mają...
                Mimo wszystko są jeszcze normalni.

                • 3 10

              • Czyli Twoi rodzice sa nienormalni? Bo juz dzieci odchowali?

                • 9 2

              • To ze sie wpakowales w gromade dzieciakow z wpadek to sorry -twoj problem. Pomysl, ze niektorzy ludzie maja inne priorytety i wyzsze ambicje niz podroz do rodziny w sosnowcu, starym fiatem i przywozenie do domu sloikow... Gratuluje ograniczenia, nie rozmnazaj sie juz.

                • 0 0

              • Nie mam samochodu, ale mam wycieczki weekendowe i wyjazdy na urlop. Jak to możliwe?

                • 4 0

              • Jak chcesz wypowiadać się na forum, to musisz być odporny. Fora, szczególnie te polskie, to nie dyskusja, tylko pyskówka, gdzie każdy ma rację.
                Ja coraz rzadziej czytam te wszystkie komentarze.

                • 8 1

      • Jakie wieksze zakupy ? (2)

        Całą świnię kupujesz i dwa worki ziemniaków?

        • 13 13

        • ... (1)

          A jak to jest, ze w takim Berlinie ilość aut na mieszkańca jest mniejsza niż w Gdańsku. I jakoś da się żyć?
          Ludzie coraz częściej się tam pozbywają samochodu i nie muszę hodować świni w ogrodzie.
          Tam posiadanie auta to nie wyznacznik statusu społecznego

          • 12 7

          • Przejedź się metrem w Berlinie, spróbuj wjechać do centrum samochodem i będziesz miał odpowiedź.

            • 6 0

      • no a ja właśnie nie mam, po oszacowaniu ile kilometrów robię rocznie, postanowiłem zrobić małą kalkulację, podliczyłem koszty utrzymania ostatnich kilku aut, spadek ich wartości, ubezpieczenia i z samych opłat wyszło mi ok 1000-2000 miesięcznie, dodać paliwo i robi się niezły budżet. Taksówkami nie wyjeżdżam teraz więcej niż 500 PLN miesięcznie, a jak potrzebuje gdzieś dalej jechać to są wypożyczalnie - nawet można znaleźć auta od 70 PLN/dobę.
        Dodam, że nie dojeżdżam do pracy i to był jedyny argument żeby nie kupować auta, oczywiście, jeżeli ktoś jeździ i robi kilometry to jest to oczywiste, że trzeba mieć auto, albo jak mieszka gdzieś na wygwizdowie.
        W przypadku jak będę potrzebował auto, to akurat z zakupem nie jest to problem, bo ofert jest od... co prawda trzeba się znać i umieć znaleźć dobre auto - czasami się zdarzają :)

        • 5 2

      • samochód można wypożyczyć na urlop

        można też dojechać inaczej niż samochodem. Na miejscu urlopu samochód nie potrzebny w większości przypadków.

        • 6 2

      • Co znaczy "musisz"? Jakieś odgórne zalecenie czy jak? Jakie to wielkie zakupy trzeba robić? Jak się ma blisko sklepy to uwierz, że nie trzeba robić nie wiadomo jakich zapasów. Praktycznie co weekend jestem gdzieś na Kaszubach czy w Borach Tucholskich, uwierz, że bez samochodu też się da. Co więcej, nie trzeba wracać do miejsca startu, bo nie jest się przywiązanym do samochodu. Jak jeszcze dojdzie PKM to w ogóle wyjazd w stronę Kaszub będzie łatwy. Na wakacje można lecieć samolotem i ewentualnie na miejscu wypożyczyć sobie samochód. Żeby dotrzeć chociażby w nasze góry, to najprościej Ryanem za 60 zł do Krakowa i stamtąd busem albo pociągiem.

        • 1 0

      • To OC nie wliczaj,

        ale rzeczy, które zużywają sie z kilometrami wypadałoby uwzględnić.

        • 0 0

    • z Kowal to nawet ścieżki nie ma (1)

      • 6 3

      • Ścieżka się kończy na granicy z Gdańskiem a Nowa Świętokrzyska która by była jej przedłużeniem to daleka przyszłość

        • 3 1

    • Samochód nawet jak jest używany sporadycznie to też wymaga napraw, więc takie liczenie za kilometr nie ma sensu.

      • 7 2

    • (8)

      Jak się dojeżdża do pracy samochodem, to często robi się dodatkowe kilometry, bo zawsze niby trzeba jeszcze wyskoczyć. Kiedy dojeżdżałem samochodem, to zwykle zamiast 200zł tankowałem za 300zł miesięcznie. Od 2 lat jeżdżę rowerem, więc trochę oszczędności miesięcznie jest:)

      • 4 6

      • (7)

        A ja na wygodzie nie będę oszczędzać.

        • 10 5

        • uważaj na przegrzanie dolnych części ciała i skutki siedzącego trybu życia (1)

          w każdym razie zadbaj, by nie zabierać dzieciom dzieciństwa dowożąc je samochodem do przedszkola i szkoły. To zawęża wyobraźnię.

          • 3 6

          • Nie mam dzieci to po pierwsze, po drugie dojazd do pracy samochodem nie oznacza siedzącego trybu życia. Dla mnie oznacza wygodę i dużą oszczędność czasu, który mogę wykorzystać na przyjemniejsze rzeczy niż tłuczenie się po mieście syfiastymi autobusami czy trolejbusami, żeby trochę grosza zaoszczędzić. Po to pracuję, żeby mnie było stać na komfort podróżowania bez zastanawiania się czy mi starczy do pierwszego.

            • 7 2

        • (1)

          No cóż, ja właśnie korzystam z roweru, bo samochód jest dla mnie niewygodny. Nigdy nie wiem ile czasu stracę na dojazd do pracy i domu, sporo czasu traci się na sprawy związane z utrzymaniem samochodu, etc..
          Poza tym jeżdżąc rowerem oszczędzam czas, gdyż przy okazji mam trening po pracy już załatwiony. Nie potrzebna siłownia lub coś w tym rodzaju.
          Zarobki nie mają tu nic do rzeczy, taki argument jest dość prymitywny. Zarabiam tyle, że stać mnie na dwa nowe samochody, z których korzysta żona, syn i czasem ja.
          Każdy wybiera to co lubi. Ja wolę rower, bo daje swobodę, oszczędza czas dojazdów na krótszych odcinkach do 20km (z mojego doświadczenia), a jak przy okazji zaoszczędzę, to czemu nie:)

          • 7 2

          • może tak, może nie

            co kto lubi,
            jak ktoś lubie popedałować
            to nikt mu nie zabroni
            nie należy jednak ludzi terroryzować
            bo rower nie zastąpi samochodu
            a samochód roweru

            • 5 0

        • (2)

          Ja tez nie. Mieszkam przy skm. Do pracy w jedna strone bilet 4,90 PLN. Dniowka daje więc w zaokragleniu 10 zeta. Wole samochod. Jest czysto. Cieplo. I nie musze się zastanawiac czy przyjedzie, kiedy przyjedzie i z kim będę się uzerac w srodku... Gimbaza z muzyczka na caly regulator, papieroski w wagonie dla rowerow etc.

          • 4 0

          • jesli codzinnie mogac dojezdzac SKM kupujesz bilety jednorazowe

            to raczej nalezy uznac cie za frajera.

            Po to sa bilety miesieczne.

            Reszta argumentow skad sie wziela? Przeciez mowisz, ze nie jezdzisz...?

            • 1 1

          • Słyszałeś o czymś takim jak bilety miesięczne albo kwartalne? Wtedy dniówka wychodzi 4-4,50 zł.

            • 0 0

    • i oczywiście kolejna dyskusja jak w głupim programie u tomasza lisa,każdy napisze swoje i idzie dalej a prawda jest taka że jeden woli-czy musi woleć auto inny rower a inny busa i nic drugiemu do tego,niech każdy robi co chce i po co te bezsensowne dyskusje co lepsze auto czy samolot czy deskorolka????

      • 0 0

    • zgadza się

      z tym że może nie razy 2 a razy 1,5

      • 0 0

  • Rowerek (35)

    Wszystko zależy od wykonywanego zawodu. Pracownik fizyczny który pracuje 8-12 godzin w magazynie na budowie lub innej profesji pochłaniającej energie z pewnością nie myśli o powrocie z pracy na rowerze pokonując dystans kilkunastu kilometrów. Chyba że jako dojazd do przystanka komunikacji miejskiej.

    • 93 6

    • Jak trzeba pracować pod krawatem, to też słabo (25)

      Po pierwsze, nie mam ochoty dodatkowo przebierać się i brać prysznica w pracy - to nigdy nie są intymne warunki, jakie by nie były. Po drugie, to też zajmuje czas. W efekcie zysk czasowy z jazdy rowerem zostaje skompensowany więc równie dobrze mogę chodzić do pracy piechotą.

      Rower w Polsce to sezonowy pojazd rekreacyjny a nie panaceum na problemy komunikacyjne. Paru maniaków się z tym nie zgodzi, ale oni też kiedyś zajmą się poważnymi sprawami i nie będzie im się chciało udowadniać, że na opak też można.

      • 40 11

      • "Paru maniaków się z tym nie zgodzi, ale oni też kiedyś zajmą się poważnymi sprawami" (17)

        Ja ciebie proszę: wszystkie rozumy pozjadałeś i myślisz, że wszystko wiesz o wszystkim?

        Co dla ciebie wydaje się niemożliwe inni po prostu robią. W wielu krajach, nawet nie tych tzw. rowerowych (jak np. Włochy) człowiek w garniturze dojeżdżający do pracy nikogo nie zdumiewa, a dla Ciebie praca pod krawatem wyznacza już granicę niemożliwości? To, że ty nie masz intymnych warunków do przebierania się , albo nadmiernie się pocisz tak, że aż musisz brać prysznic (ja naprawdę nie rozumiem jak można się spocić jadąc o 7:00 rano spokojnym tempem na dystansie 5 km) nie oznacza, że ta sama zasada dotyczy wszystkich. A swoją drogą: wiesz, że zaprojektowano nawet garnitur do jazdy na rowerze?

        Oczywiście, nie ma cudów, żeby każdy korzystał z roweru cały czas, ale prawda też jest taka, że najwięcej problemów widzą ci, którzy z roweru w ogóle nie korzystają, a nawet nigdy nie spróbowali. Bo najtrudniej jest zacząć. I nie jest prawdą, że "Rower w Polsce to sezonowy pojazd rekreacyjny". Użyłbym raczej sformułowania: rower w Polsce sezonowo raczej nie będzie popularnym środkiem komunikacji. Zimy się nie przeskoczy - ale zima na Wybrzeżu to raptem 3 miesiące udawanych mrozów i śniegu.

        W jednym masz tylko rację: wiara, że rower rozwiąże problemy komunikacyjne jest niczym nie uzasadniona: większość ludzi zawsze znajdzie sobie bardziej lub mniej uzasadnioną wymówkę. Nawet w Danii i Holandii udział rowerzystów w ruchu nie przekracza 40 paru %. Zresztą, nie taka jest rola roweru w mieście. Rower ma być alternatywą dla tych, którzy po prostu chcą i mogą. A, ze zachęca się do korzystania z niego, to chyba nic dziwnego.

        • 18 19

        • (3)

          Korzystałem z roweru, dopóki nie pojawiło się lobby rowerowe, ścieżki rowerowe a polska hołota, znana z ulic, nie przeniosła się na te ścieżki i nie obrosła w piórka.

          Od tego czasu jeżdżę wyłącznie w głuche knieje. Po mieście - żadna przyjemność. Mimo wszystko, komunikacja miejska wymaga najmniej czynnej interakcji i idiotami.

          • 14 8

          • "Korzystałem z roweru zanim stało się to modne"

            Matko, co za hipster...

            • 16 10

          • Gruba przesada (1)

            Korzystałem z roweru i korzystam.
            Mam wrażenie, że na temat relacji rowerzysta-pieszy, rowerzysta-rowerzysta i rowerzysta-kierowca wypowiadają się frustraci albo ludzie, którym wszystko przeszkadza.
            Jak długo jeżdżę nigdy nie spotkałem się z agresją, czy bardzo nieodpowiedzialnym zachowaniem żadnej ze stron. Najwięcej uwag można mieć do kierowców, ale złe praktyki na polskich drogach ciężko zmienić. Niemniej pomalutku jest coraz lepiej.

            • 4 2

            • Rower != alternatywa auta

              Tu się zgodze, potrafią się zatrzymac i przepuścic... ale niestety trzeba mieć oczy zawsze szeroko otwarte co by nie dostac dzwona od "magazyniera z komórką przy uchu". Co do dojazdów do pracy codzienenie rowerem. Gdańsk Gdynia to nie płaska Stolyca, czy depresyjna Holandia, to pozotałości po morenie czołowiej wiec góry i doły są tu obecne. Myślę że wiecej niż 10 km w jedną strone do pracy jest już poprostu uciązliwe by jeździć codziennie zwlaszcza gdy ma sie w dodaku kupe innych obowiązków a nie tylko sobie ugotować jedzenia. Sam nie korzytam z roweru na codzien dojeżdżając do pracy bo poprostu za duzo wymaga to wyrzeczen a dla mnie czas to pieniadz (autem 15-20 min, rowerem 40-45). Po pracy jednak gdy dzień ma wiecej niż 12h zawsze do centrum Gdynia czy Gdańska wole zjechać rowerem.

              Pozdrawiam tych rozsądnych i tych z pozytywnym świrem :)

              • 1 1

        • pewnie, bo przecież przy -10 albo +5 w deszczu to sama frajda (6)

          "najtrudniej zacząć"

          jak jest się robotnikiem, gdzie smród spod pachy nie przeszkadza, to faktycznie żaden problem

          i nie porównuj, bo pogoda jest zdecydowanie łagodniejsza w Holandii
          ponadto w Holandii czy Niemczech też nie brakuje "hipsterkich" maniaków, którzy na przekór wszystkim chcą być "trendy" i potrafią jeździć nawet w ulewie rowerem bo tak jest "cool"

          • 9 9

          • No tak, żyjemy w kraju, gdzie temperatura -10 utrzymuje się przez 3/4 roku (2)

            A w pozostałe dni nawiedzają nas tropikalne deszcze, które trwają całymi tygodniami. No, cóż ty się pewnie pocisz wchodząc po schodach - ale skoro każdy kto ma inaczej jest dla ciebie robotnikiem, to co ja będę Cię przekonywał. Ciekawe gdzie pracujesz: strzelam, że w salonie telefonów komórkowych, to by tłumaczyło twoją butę i błazenadę.

            • 8 10

            • (1)

              Tak, żyjemy w kraju, gdzie przez 3/4 roku utrzymuje się nieprzyjazna pogoda: mróz, chlapa, deszcz albo morderczy upał.

              • 2 5

              • to chyba żyjesz w innym kraju.

                • 3 0

          • (1)

            Nie ma co się spierać. Nieprzekonanych nikt nie przekona. Każda wymówka będzie dobra.
            Jak ktoś jednak kiedyś spróbuje, to szybko się przekona, że pogoda nie jest problemem. Warunek to zaopatrzyć się w odpowiedni strój.
            Mnie ciągle się w pracy pytają: nie jest Ci zimno, a pod górkę dajesz radę, ...?
            Jakoś nigdy mi nie jest zimno i pod górkę też daję radę pomimo 50-tki na karku:)

            • 5 2

            • A kto tu mówi o wymówkach?
              Mówię wprost - nie mam zamiaru dojeżdżać do pracy rowerem. Podobnie nie zamierzam kąpać się w przeręblu, choćby nie wiem jak to zachwalano. I tyle. Żadna argumentacja mnie więcej nie interesuje.

              • 3 0

          • W deszczu jeździ się rowerem nie dla frajdy ani nie dlatego, że to jest "cool", tylko dlatego że przy dobrym przygotowaniu jest to nie mniej wygodne niż przy lepszej pogodzie. Owszem, trzeba zainwestować w strój przeciwdeszczowy, ale to naprawdę nie jest taki problem. Jazda rowerem w deszczu nie jest jakąś manifestacją poglądów tylko zwykłym, codziennym dojazdem do pracy.

            Nie trzeba też rowerem pędzić na złamanie karku a co za tym idzie wcale dojazd rowerem (na dystansie paru kilometrów) nie musi być istotnym wysiłkiem fizycznym. Jak idziesz na spokojny spacer to się zgrzejesz? Swoją drogą, jadąc komunikacją miejską w godzinach szczytu człowiek często się zgrzeje bardziej niż jadąc rowerem.

            A to, że najtrudniej zacząć, to jest akurat prawda.

            • 7 3

        • w wielu miastach Danii i Holandii liczba osób dojeżdżających do pracy lub szkoły rowerem (5)

          jest większa niż liczba osób dojeżdżających lub dowożonych do pracy lub szkoły samochodami. W Groningen udział dojazdów rowerem w ogólnej liczbie przejazdów przekracza 55%. Nie tylko władze miasta wiedzą, że taki wysoki wskaźnik ruchu rowerowego pomaga również tym, którzy się decydują na jazdę samochodem: miasto oszczędza dużo kasy na budowę i utrzymanie dróg i parkingów.

          • 4 7

          • Holandia i Dania jest płaska i cywilizowana (4)

            ale przede wszystkim płaska

            • 11 1

            • (3)

              No tak, z Gdyni do Gdańska to straszne góry pokonujesz:)
              Ci z górnego tarasu mogą narzekać, ale jak powstaną dobre drogi rowerowe, to już będzie nieco lżej. Może chociaż od wiosny do jesieni więcej ludzi zrezygnuje z samochodu.
              Ale po ilości śladów na obecnym śniegu widać, że jest jeszcze paru twardzieli w tym kraju. Ja też się do nich zaliczam, skromnie wspomnę;)

              • 5 8

              • wszystkie wzniesienia morenowe w Trójmieście mają do 120m - 140m (2)

                patrz Witomino, Karwiny, Morena
                zapraszam do mapy i zyczę miłej zabawy

                • 6 0

              • Niektorzy mieliby takie gorki x3 po drodze z pracy :-) morena,lostowicka i kampinowska :-) po kilku godz w pracy rower na droge powrotna odpada

                • 4 0

              • Dziękuję, jeżdżę od dwóch lat na trasie Osowa-Oliwa i rzeczywiście zabawa jest fajna. Kondycja rośnie, problemy z chorobami znikają, stres związany z jazdą po polskich drogach zniknął:)
                Ale rozumiem, że nie każdy chce i nie każdy da radę pokonywać takie górki. Jednak gro osób dojeżdża na odcinku Gdynia-Gdańsk w dolnym tarasie. Korzystanie w takim przypadku z samochodu to dla mnie już szczyt wygodnictwa. Cyborgi z Doniecka to na pewno nie są Ci wymodelowani faceci za kółkiem pokonujący 5-10 km do pracy samochodem;)

                • 1 1

      • (5)

        Ty nie masz ochoty, a ja mam. Robię też bardzo poważne sprawy i rower mi w tym nie przeszkadza. Powiem więcej, odkąd zacząłem jeździć robię ich więcej, bo człowiek ma więcej energii na co dzień. Jak jeździłem samochodem, to stanie w korkach dobijało mnie skutecznie po pracy.
        Ale każdy jest inny. Ja nikogo nie przekonuję do roweru. Szkoda, aby leśne drogi się zakorkowały:)

        • 5 0

        • na swiecie są setki jeśli nie tysiące zajęć (4)

          rower jest tylko jednym z nich,
          samochód jest narzędziem a rower rekreacją,
          chyba że nie masz wyjścia to
          rower może być z przymusu
          narzędziem komunikacji.

          Ja osobiście nie jestem zainteresowany,
          i nie widzę najmniejszego sensu,
          podobnie jak 99.99% ludzi.

          Możesz sam pedałować

          • 12 5

          • a dla relaksu gram na pianinie i uprawiam judo z córką sąsiada (1)

            i to mnie relaksuje i jest dobre dla serca,
            w ogóle uprawiam mnóstwo sportu który mnie relaksuje,
            nie mam czasu na rowery, rower to nisza, wolę muay thai,
            pływanie, łyżwy, bieganie, gotowanie, zakupy, wybierz sobie,
            na kij się ciśniecie z tymi rowerami

            • 1 1

            • Rower to nisza:)

              Dobre, ktoś kto tak pisze żyje w swoim wyimaginowanym świecie... świecie sterowanym pilotem TV.
              Stąd to pianino i judo z córą sąsiada:))))
              Aczkolwiek polecam judo, trenowałem przez wiele lat i wyrabia charakter, o czym Ty nie masz zbyt dużego pojęcia, wypisując powyższe bzdety.

              • 0 2

          • (1)

            ty sam jesteś rekreacją

            • 0 0

            • się wie

              turli turli turli

              • 0 0

      • jak ktoś ma problem ze sobą to i ze wszystkim innym wokół

        temu będą przeszkadzać "ważne sprawy" w korzystaniu z roweru. Inni użytkownicy ruchu to będzie dla niego hołota czy lobby rowerowe, które "obrosło w piórka".

        Jak dobrze być zdrowym i czerpać przyjemność z jazdy na rowerze bez dopisywania ideologii do swoich frustracji.

        • 2 2

    • (4)

      W mojej firmie większość dojeżdżających do pracy rowerem to pracownicy fizyczni. Parking rowerowy od marca do października jest zatłoczony. Nawet teraz stoi sporo rowerów. Za to parking samochodowy odwrotnie - latem luz, teraz trochę ciaśniej.

      • 13 3

      • daj im za darmo samochody albo 10 razy większe pensje (3)

        i wrócimy do tej dyskusji

        • 6 2

        • mam samochód (a w zasadzie 2) a mimo to częściej korzystam z roweru (1)

          jak 90% rowerzystów w Polsce

          • 2 1

          • no, wszyscy trzej

            a ja mam hulajnogę
            i gonię nią tramwaje

            • 1 1

        • Tak się składa, ze pensje są niezłe i większość kiedyś dojeżdżała samochodami. Od kilku lat sytuacja się mocno zmienia.

          • 0 0

    • Racja, ale jeżeli zmęczenie jest jedynym problemem, to jest na to sposób (2)

      Można sobie zawsze zafundować rower elektryczny.

      • 4 4

      • (1)

        A może motocykl, skoro i tak nie pedałuję, tylko silnik za mnie robi?
        Od motocykla już tylko krok do samochodu. I wracamy do puntu wyjścia.

        • 4 1

        • Nie mniej jednak

          Motocykl to jeszcze nie samochód, a rower elektryczny jeszcze to nie motocykl.

          • 0 1

    • no zmęczenie fizyczne ma swoje prawa

      jw

      • 0 0

  • Pozdrowienia dla ekipy UTC F&S (1)

    Czy firma nadal zapewnia parking na błotku? ;-)

    • 22 5

    • jak Ci nie pasuje, zmien prace

      • 5 7

  • Tylko rower, jednak teraz muszę używać pudła, bo kochani prezydenci (poruszam się na trasie Gdańsk - Gdynia) (4)

    nie dbają o ścieżki rowerowe. Jest ślisko i niebezpiecznie, pewnie są zdania, że i tak nikt nie jeździ. Porażka.

    • 27 24

    • rower jest passe

      teraz lotnie są w modzie. Na koszt podatników chcę budowy pasów startowych i lądowisk

      • 19 12

    • (2)

      Dokładnie, zachęca się do jazdy rowerem, a nie dba się o ścieżki zimą. Na szczęście w tym roku mało śniegu, więc spokojnie można jeździć.
      Generalnie polecam, dwa lata temu sie przesiadłem na rower i są z tego same plusy.
      Nie rozumiem, jak osoby mieszkające do 10km od pracy wolą samochód od innych środków lokomocji? A takich wg powyższej ankiety jest ok 50%!
      Przejazd takiego odcinka chociażby rowerem zajmuje niewiele czasu, a daje sporo przyjemności i korzyści dla zdrowia i kieszeni.
      Pomyślcie, jak przyjemniej wyglądałoby miasto, gdyby te 50% zrezygnowało z samochodów:) Gdyby to było tylko 20% to już byłaby mała rewolucja.

      • 9 7

      • wczoraj i przedwczoraj jechałem zadbaną ścieżką (drogą dla rowerów) (1)

        po co takie smutackie elementy w skądinąd rozsądnym tekście?

        • 3 4

        • Miałeś farta

          Tak jak pisałem, w tym roku nie ma dużych opadów śniegu, więc nie mam powodu aby specjalnie dbać o nie. Jednak i tak w wielu miejscach jechałem chodnikiem, bo odśnieżający chodniki wrzucali śnieg na ścieżki rowerowe.
          W zeszłym roku było jednak dużo gorzej i nie jeździłem rowerem w styczniu i lutym.

          • 4 1

  • A czemu nie ma nic o trolejbusach? (3)

    • 16 3

    • (1)

      Ruski strzelają do trolejbusów więc nikt tym nie jeździ ze strachu.

      • 11 5

      • wypraszam sobie czytanie politycznych i rasistowskich kłamstw

        w temacie o trójmiejskim transporcie

        zarówno kierowca, świadkowie
        i fakt ze ów autobus znajdował się w południowo-wschodniej części doniecka (czyli całkowicie ZA liniami frontu) który w całości jest kontrolowany przez separatystów
        świadczą o tym że ostrzału dokonała "armia ukrainy"
        rozumiem że jest rozkaz spijać "prawdę" z dziobków poroszenki i jaceniuka ale odrobinę godności nad ciałami pomordowanych wypadałoby zachować

        o tym wszystkim można poczytać i obejrzeć straszne filmy na YT tylko trzeba chcieć myśleć

        • 1 12

    • trolejbusy nie różnią się znacznie od autobusów

      po co rozdrabniać dyskusję?

      • 6 0

  • Bardzo trafne spostrzeżenie, że obecnie często miasta rozbudowują się jak izolowane klocki z odrębnymi funkcjami.

    Np. w Gdańsku: tu sypialnia, tu dzielnica przemysłowa, tam biurowce, a w centrum królują urzędy i inne biurokracje.
    O ile zrozumiałe jest, że mieszanie dzielnicy przemysłowej z mieszkaniową nie jest dobrym pomysłem (kto by chciał mieszkać tuż przy rafinerii?) to pozostałe funkcjonalności mogłyby ze sobą znacznie lepiej koegzystować.
    Cokolwiek by władze Gdańska nie opowiadały o transporcie publicznym to i tak wiadomo, że czasy przejazdu ta komunikacją są mało konkurencyjne w stosunku do innych środków transportu.

    • 38 3

  • Tramwaj (8)

    Zróbcie w końcu tramwaj na Wyspę Sobieszewską, nie mam jak dojechać do pracy.

    • 32 7

    • I do (1)

      Chwaszczyna

      • 13 2

      • i do Żarnowca

        • 13 3

    • i do Kartuz (3)

      • 6 1

      • załatwione (1)

        będzie we wrześniu - prawie tramwaj

        • 9 0

        • Ale my chcemy tramwaju wodnego

          Ha!

          • 13 1

      • do Kartuz za rok PKM

        • 3 0

    • tramwaj (1)

      ...chyba wodny :P

      • 2 1

      • A dlaczego nie? Są miejsca na świecie, w których takie rozwiązania funkcjonują jako normalna komunikacja miejska.

        • 1 0

  • Psycholog oczywiście musiał się wypowiedzieć. (5)

    Nie ma to jak wypowiedź specjalisty pod artykułem dotyczącym środków transportu.

    • 45 7

    • Dobrze, że nie Mroczki....

      • 15 1

    • psychologia jest m.in. o emocjach (2)

      Jak jeździsz samochodem lub siedzisz zbyt długo przed kompem miewasz zwykle ujemne - pretensje do innych ludzi. Jak się wybierzesz na rower lub spacer - możesz znaleźć źródła pozytywnych przeżyć. O irytacji na drogach częściej piszą kierowcy: stąd potrzebny udział psychologów transportu przy planowaniu miasta.

      • 4 2

      • O irytacji na drogach to najczęściej piszą tu pedalarze wmawiając ją kierowcom (1)

        Tymczasem nie irytuję się na sytuację na dorgach, nie irytuję się nawet na pedalarzy - niech zasuwają na swoich hulajnogach choćby na Marsa. Mnie tylko wkurza niemożebnie, jak jeden pedalarz z drugim próbuje mi się wtryniać w mój wybór środka transportu...

        • 7 4

        • Ćwicz spokojne głębokie oddechy.

          To może obejdzie się bez psychologa.

          • 2 7

    • Psycholog to nie wszystko

      O pedalarskich urojeniach powinien wypowiedzieć się psychiatra...

      • 5 4

  • (12)

    Jakbym dojeżdżał do pracy komunikacją miejską to bym nie miał czasu na sen tyle zajmuje dojazd. Przesiadki, brak skomunikowania, wysokie ceny biletów, syf i malaria.

    • 82 7

    • do tego masz kilka awarii tygodniowo gratis

      • 19 2

    • Komunikacja miejska powinna być sprawna i bezpłatna (1)

      skoro nie może być tak od razu sprawna, to niech będzie chociaż bezpłatna

      • 15 9

      • jak jest za darmo, zwykle nie jest sprawna

        Może być sprawna i umiarkowanie płatna, chyba że planiści miejscy myślą głównie o budowie udogodnień dla ruchu pojazdów a nie poprawie warunków poruszania się ludzi po mieście.

        • 7 1

    • Prawda (5)

      Miasto musi się na coś zdecydować. Z jednej strony zachęca do komunikacji i rowerów a z drugiej ciągle przeznacza gigantyczne pieniądze na drogi. Wszystkiego nie da się pogodzić. Pieniądze muszą się skupiać na konkretnym pomyśle.
      Np. w Londynie burmistrz postawił teraz na rowery i przeznacza na to gigantyczne środki.
      U nas wszystko po trochu, no i nic dobrze nie działa. Priorytetem powinna być komunikacja, potem rowery, a na końcu samochody.

      • 8 10

      • (3)

        w sumie nie można się nie zgodzić tylko jak zorganizować sprawną komunikację na takim rozlanym i luźno zurbanizowanym terenie??

        • 2 0

        • w Londynie jest JEDEN burmistrz
          a u nas w jednym mieście są ich całe hordy
          a każdy swoja rzepkę skrobie i swoje mieszkania buduje

          • 5 2

        • promując rowery elektryczne oraz system rower plus SKM oraz rowery miejskie.

          • 2 4

        • Komunikacja musi częściej kursować

          To podstawa. Po drugie: budowa pasów drogowych dla autobusów gdzie tylko się da, nawet kosztem płynności ruchu samochodów.
          Przykład Osowej: autobus 169 powinien jeździć minimum co 15 minut, a nawet częściej w godzinach szczytu. Dojeżdżając szybko do Oliwy dalej nie ma już problemu, bo tramwajem lub kolejką dojadę wszędzie dość sprawnie.
          Gdyby był dodatkowo bus pas to po co byłby samochód, skoro autobusem szybciej?
          A gdyby też w końcu powstała ścieżka rowerowa do Oliwy i Matarni, to myślę, że budowa Nowej Spacerowej (za 2 mld!!!) nie byłaby potrzebna.

          • 3 3

      • priorytetem powinien być ruch pieszy, potem ruch rowerowy i komunikacja publiczna

        w dokumentach planistycznych stawia się na komunikację publiczną, ale nie zauważa się, że nigdy nie zapewni serwisu drzwi-drzwi. Stąd m.in, postulat likwidacji tuneli i tworzenia dojść do przystanków na poziomie jezdni oraz uspokojenie ruchu przed dworcem w Gdańsku.

        • 3 5

    • (2)

      Dokładnie. U mnie też dojazd komunikacją miejską zabierałby kilka godzin snu, a przynajmniej odpoczynku po pracy.

      • 10 2

      • jak będziesz jeździł tylko samochodem, będziesz miał kłopoty ze snem (1)

        • 0