• Kino
  • Mapa
  • Ogłoszenia
  • Forum
  • Komunikacja
  • Raport

Czy pracodawca może zmienić system wynagradzania?

Marcin Muza
20 kwietnia 2018 (artykuł sprzed 4 lat) 
Najnowszy artykuł na ten temat Premia uznaniowa, ale bez dyskryminacji
Aby zmiany uznać za zgodne z przepisami prawa pracy, wymagane jest wprowadzenie zmian do  zawarcie porozumienia zmieniającego lub wręczenie przez pracodawcę wypowiedzenia zmieniającego. Aby zmiany uznać za zgodne z przepisami prawa pracy, wymagane jest wprowadzenie zmian do  zawarcie porozumienia zmieniającego lub wręczenie przez pracodawcę wypowiedzenia zmieniającego.

Przejście ze stałego miesięcznego wynagradzania na wynagrodzenie oparte o stawkę godzinową czy system akordowy może być dla pracownika mniej korzystne finansowo. Czy pracodawca może zarządzić taką zmianę?



Niedługo na emeryturę przechodzi moja koleżanka z pracy (szwaczka), która miała narzuconą normę i wyrabiała nadgodziny, żeby ją wykonać. W moim przypadku zatrudnienie wygląda inaczej - szyję akordowo ale bez narzuconej normy. W mojej umowie mam zapis, że obowiązuje mnie czterdziestogodzinny tydzień pracy. Prawdopodobnie pracodawca będzie chciał, żebym pracowała na miejscu odchodzącej koleżanki, co spowoduje spadek moich zarobków. Czy mogę się na to nie zgodzić?
Na pytanie odpowiada Marcin Muza, radca prawny z MGS Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Mądry, Sznycer, Cwalina-Kowalewska, Sambożuk Sp.p.

Marcin Muza, radca prawny Marcin Muza, radca prawny
Na wstępie zaznaczyć należy, ze system akordowy jest systemem wynagradzania a nie czasu pracy. W związku z tym pracowników pracujących w ten sposób obowiązują takie same normy czasu pracy, jak innych zatrudnionych u danego pracodawcy. W związku z tym pracownik ten powinien pracować zgodnie z zasadami systemu czasu pracy, w którym jest zatrudniony. System akordowy oznacza, że wysokość wynagrodzenia pracownika uzależniona jest od ilościowych wyników jego pracy.

Z listu Czytelniczki wynika, że świadczy ona pracę w podstawowym systemie czasu pracy, co oznacza, że pracuje nie więcej niż 8 godzin na dobę i przeciętnie 40 godzin tygodniowo. Konsekwencją tego jest, że praca powyżej 8 godzin dziennie albo przeciętnie 40 godzin w tygodniu będzie dla niej pracą nadliczbową, za którą pracodawca będzie musiał jej zapłacić nie tylko normalne wynagrodzenie, ale również dodatki z tytułu pracy w nadgodzinach.

Przechodząc ze stałego miesięcznego wynagradzania na wynagrodzenie oparte o stawkę godzinową czy system akordowy (lub zmiany w tym systemie) może okazać się, że w sytuacji konkretnego pracownika zmieni się i otrzyma on wynagrodzenie niższe niż dotychczas. Będzie to oznaczać, że w jego przypadku zmiana ta będzie mniej korzystna (dojdzie do zmiany warunków umowy o pracę na niekorzyść pracownika). Aby zmiany takie uznać za zgodne z przepisami prawa pracy wymagane jest wprowadzenie zmian do zawarcie porozumienia zmieniającego lub wręczenie przez pracodawcę wypowiedzenia zmieniającego.

Jaki system wynagradzania obowiązuje w twojej firmie?

Pierwsza z możliwości wymaga zgody pracownika. Porozumienie jest bowiem dwustronną czynnością prawną, która obejmuje zgodne oświadczenie woli stron - pracodawcy i pracownika. Z inicjatywą zmian warunków pracy lub płacy może wystąpić zarówno pracodawca jak i pracownik, lecz do zmiany umowy o pracę dojdzie wyłącznie na podstawie zgodnej woli obu stron. Brak zgody którejkolwiek ze stron uniemożliwia wprowadzenie zmian do stosunku pracy w tym trybie.

Wypowiedzenie zmieniające ma odmienny charakter. Jest to bowiem jednostronna czynności prawna pracodawcy, zmierzająca do zmiany dotychczasowych warunków pracy lub płacy po upływie okresu wypowiedzenia (art. 42 kp). Z inicjatywą wystąpić może wyłącznie pracodawca, zaś pracownik ma jedynie możliwość przyjęcia zaproponowanych warunków bądź ich odrzucenia. Przyjęcie przez pracownika nowych warunków może nastąpić przez złożenie, przed upływem połowy okresu wypowiedzenia, oświadczenia o ich przyjęciu bądź w sposób milczący, co będzie równoznaczne z ich przyjęciem (art. 42 § 3 kp).

Zgodnie ze stosownymi przepisami kodeksu pracy, wypowiedzenie warunków pracy lub płacy uważa się za dokonane, jeżeli pracownikowi zaproponowano na piśmie nowe warunki. W razie odmowy przyjęcia przez pracownika zaproponowanych warunków pracy lub płacy umowa o pracę, rozwiązuje się z upływem okresu wypowiedzenia. Jeżeli pracownik przed upływem połowy okresu wypowiedzenia nie złoży oświadczenia o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków, uważa się, że wyraził zgodę na te warunki. Pismo pracodawcy wypowiadające warunki pracy lub płacy powinno zawierać pouczenie w tej sprawie. W razie braku takiego pouczenia pracownik może do końca okresu wypowiedzenia złożyć oświadczenie o odmowie przyjęcia zaproponowanych warunków.

Podsumowując, aby pracodawca mógł Czytelniczce zmienić warunki zatrudnienia (system wynagradzania) wymagane będzie zawarcie porozumienia zmieniającego umowę o pracę lub wręczenie przez pracodawcę wypowiedzenia zmieniającego. Pierwsza z możliwości wymaga zgody Czytelniczki. W przypadku zastosowania przez pracodawcę wypowiedzenia zmieniającego zgoda Czytelniczki nie będzie wymagana, a jej sprzeciw spowoduje ustanie stosunku pracy (po upływie okresu wypowiedzenia).

Porady prawnika

Porady prawnika

Masz wątpliwości dotyczące działań firmy, która Cię zatrudnia? Nie wiesz jak postąpić w sporze z pracodawcą, jakie możliwości pozostawia Ci prawo pracy? A może po prostu jest temat, który Cię nurtuje i chcesz poznać zastosowanie bieżących przepisów? Prześlij swoje pytania mailem: serwispraca@trojmiasto.pl. Na pytania czytelników odpowiadać będą radcy z trójmiejskich kancelarii. Odpowiedzi na wybrane pytania publikowane będą w Serwisie Praca portalu Trojmiasto.pl

O autorze

autor

Marcin Muza

radca prawny, MGS LAW Kancelaria Radców prawnych Mądry, Sznycer, Sambożuk Spółka Partnerska Sp. p.

MGS Kancelaria Radców Prawnych i Adwokatów Mądry, Sznycer, Cwalina-Kowalewska, Sambożuk Sp. p.

Opinie (30) 2 zablokowane

  • W teorii pracodawca prawie nic nie może (22)

    W praktyce może wszystko, bo "mam już jelenia, co zrobi za pincet".
    Pracowało się w firmach, gdzie nie wystarczy człowieka zwolnić, trzeba mu jeszcze okazać swoją pogardę - jednym ze sposób jest umowa zmieniająca np. z kierownika czy specjalisty na staż w kolcenteru, hehe
    Dziś mam oferty z Norwegii, Szwecji, Danii czy Niemiec - zawiozą mnie, nakarmią, pilnują bym nie łamał prawa pracy czy BHP i przez dwa tygodnie zarabiam więcej niż tu przez dwa miesiące, potem mam dwa tygodnie przerwy.
    Jeszcze 20-30 lat i ten kraj to będzie jedna wielka odpoczywalnia dla gastarbajterów xD
    Zauważcie, że poza państwowymi molochami praktycznie nie ma polskich dużych firm - bo tu się nic nie opłaca, dziś wyprzedziły mnie dwa auta leasingowane w Czechach.

    • 22 9

    • tak mówi każdy pracownik z każdego biednego kraju wyjeżdżający do kraju bogatszego (21)

      natomiast to że u nas przemysł pada wynika z polityki fiskalnej państwa. Wysokie obłożenie podatkami w państwie w któym przemysł się dopiero rozwija na pewno nie poskutkuje tym że rozwinie się szybciej i zacznie walkę o pracownika, m.in. płacową. Trzeba zmienić system bo co wybory Polacy wybierają sobie św. Mikołajów i czekają na jałmużnę która jest im wypłacana z ich własnych podatków.

      • 17 3

      • (9)

        Prezentujesz typowe brednie powtarzane przez prawicowcow gimbusow i
        kapitalistow gawedzarzy od Korwina. Przemysl padal bo zostal rozkradziony przy prywatyzacji a nowy bez panstwa nie powstanie bo nikt nie ma tak duzych srodkow na inwestycje bo jak ci nawet zus nawet do zera obniza to i tak fabryki ani huty nie zalozysz.

        • 9 10

        • prezentujesz typowe brednie powtarzane przez lewaków gimbusów i etatystów z partii Razem (8)

          Owszem przemysł został rozkradziony, ale państwa do jego rozwijania nie potrzeba. Większość wielkich koncernów jest w rękach prywatnych i nie powstały dlatego że jakiś minister przeznaczył na to podatki tylko była to inicjatywa oddolna. Przez jedno pokolenie fortuny nie zbudujesz. Nie wiem czego ty oczekujesz.

          • 8 4

          • (7)

            smieszny jestes i naiwny zarazem. slyszales moze o planie Marshalla i jak powstala potega gospodaecza Niemiec po drugiej wojnie swiatowej? wszystkie panstwa w ten czy inny sposob wspieraja swoj przemysl i swoje koropracje i zawsze tak bylo. tylko naiwni swiecie wierza ze wszystko sie samo dzieje.

            • 3 5

            • jeśli ja jestem śmieszny to ty głupi (6)

              plan Marshalla gdyby przeliczyć inflację to na dzisiejsze wyniósłby tylko 150 mld zielonych (wtedy to było 13 mld). To jest nic w porównaniu do gospodarek które były wspomagane. Ta kwota która była transferowana przez kilka lat dziś byłaby skonsumowana w 1 rok na same wydatki związane z armią beneficjentów - taki to był poziom. Na świecie nic się samo nie dzieje, bo jedyną siłą napędową gospodarek są ludzie i ich praca a nie rządy które jedyne co mogą zrobić to ten wypracowany zysk przetransferować z jednego miejsca w drugie. Państwo nie ma "swoich" pieniędzy.

              • 2 1

              • (5)

                skoncz sie juz osmieszac naprawde. sama praca nie wystarczy potrzebny jest kapital i wsparcie panstwa i to dopiero moze przyniesc efekty. sama praca bez inwestycji to sie garba dorobisz co najwyzej. bez planu Marshalla czyli poteznego zastrzyku gotowki na start i wspolpracy panstwa z przemyslem nie byloby takiego sukcesu to pewne. wszyscy to rozumieja tylko gimby od Korwina nie.

                • 3 2

              • Na razie to ty sie osmieszasz (4)

                Kapitał wynika z pracy, nie spada jak manna z nieba. Państwo nie ma innych pieniędzy niż te zabrane w podatkach ludziom którzy pracują. Inwestowanie to pochodna pracy z której bierze się kapital. Myślałem ze to tak oczywiste ze nie trzeba o tym drugi raz pisać. Weź mi wytłumacz w czym ma cię państwo wspierać i prowadzić za reke ze sam tego nie umiesz? Może ma ci jeszcze dać jalmuzne na start? O kwotach planu Marshalla już ci napisałem. Niemcy z tego dostali ledwie 1,3 miliarda, a tyle to mieli już niektórzy najbogatsi przedsiębiorcy (produkt narodowy brutto niemiec wynosił wtedy 140miliardow wiec to był mniej niż 1%). Sam fakt ze stać na to było inne państwo już świadczy o tym ze nie była to aż tak astronomiczna kwota. Sukces takich np. Niemiec wynikal m.in. ze zmniejszenia roli państwa w gospodarce względem tego co było przed wojna. Ordoliberal minister Erhard zniósł m.in. kontrole plac i cen. Poza tym Francja czy Wielka Brytania osiagnely przedwojenny poziom produkcji już w 1947 wiec przed wprowadzeniem planu Marshalla. Gdybys uzywal mniej argumentow ad personam może poważniej bys wygladal.

                • 2 2

              • (3)

                panstwo ma tysiace mozliwosci na pozyskanie kapitalu na rozwoj ktorych nie ma pojedynczy czlowiek i kazda szybko rozwijajaca sie gospodarka z tego korzysta.przeciez chiny nie zbudowaly przemyslu za kase ktora pojedynczy chinczyk odlozyl sobie wczesniej za sprzedany ryz tylko porzez poprzez inwestycje panstwowe ktore teraz staja sie prywatne. jak ktos tego prostego mechanizm nie rozumie i wierzy ze model rozwoju sprzed stu lat da sie powtorzyc w obecnych warunkach to naprawde szczerze mu wspolczuje.

                • 1 2

              • początkowo pisałeś że nowy przemysł nie powstanie bez pomocy państwa (2)

                Żeby dowieść swojej tezy musiałbyś udowodnić że żaden koncern na tym świecie nie powstałby gdyby nie państwo a nie podawać nieliczny przypadek państwa które prawie całe się sprywatyzowało. Microsoft, Toyota czy Krupp powstały bez udziału państwa. To tylko jedne z tysięcy przykładów korporacji których tu nie będę przytaczał. Powtórzę po raz ostatni, koncern buduje się przez pokolenia (poza nielicznymi przypadkami). Żeby pozyskać środki trzeba znaleźć inwestora, można wejść na giełdę lub kredytować. W ten sposób rozrastała się większość wielkich korporacji. Krupp zaczynał od kuźni, Toyota od przędzalni, a Microsoft wiadomo. Większość korporacji jakie znamy było wielkich zanim wymyślono dotacje.

                • 0 0

              • (1)

                jasne bedziemy siedziec i czekac z zalozonymi rekami az w Polsce sam z siebie pojawi sie jakis Ford albo i nie, bo jacys naiwniacy zamiast stwarzac szanse slepo wierza w sukces doktryn sprzed 100 lat, a tym czasem swiat inwestuje i rozwija sie w szybkim tempie stosujac partnerstwo prywatno publicze tylko o tym nie zawsze sie otwarcie mowi po prostu. nie ma dzis kapitalizmu bez dlugu tak dziala swiat, tak jak nie ma gospodarek bez interwencjonizmu jak chcesz inwestowac musisz sie zadluzyc bo bez srodkow ktore na tylko panstwo nie wygrasz ze swiatowymi kolosami nigdy. to proste i oczwiste dla kazdego kto ma oczy, widzi fakty zamiast brac za rzeczywistosc frazesy wyglaszane przez szarlatanow typu JKM.

                • 0 0

              • To proste dla takich naiwniakow jak ty

                którzy myślą ze polityk ma czyste intencje i nie dopłaci do biznesu swoim kolesiom. Chyba się wczoraj z choinki urwales jeśli nie słyszałeś o żadnych aferach. Druga sprawa to rentowność tych firm. Kilka lat temu był program dopłat z budzetu dla startujących biznesow. Wystarczyło przedstawić biznes plan ale nikt nie pytal o badania rynku. 95% z tych firemek już nie istnieje. Wzięli po 20 kola i zwinęli majdan. No ale frajerzy nadal wierzą w mannę z nieba :D Najgorsze jest to ze te pieniądze wzięły się z podatków które płacili, oprócz ludzi potrzebujących, również prężni przedsiębiorcy którzy potrafią spożytkować kazda złotówkę. Wydrenowano kasę z rynku efektywnego i wpompowano w nieefektywny. To jest druga strona medalu o którym nie masz pojęcia. Żeby zjawił się inwestor z kasa wystarczy z niego nie zdzierać. Na świecie jest mnóstwo koncernow które chętnie zainwestują jeśli zobaczą ze tu zdziera się mniej. A z tym Korwinem to chłopczyku daj se spokój, idąc twoja logika równie dobrze moglbym cie nazwac fanem Hitlera, on tez był interwencjonista. I jeszcze jedno, jeżeli do czegos dopłacasz to płacisz podwojnie.

                • 0 0

      • Podatki akurat wcale aż tak wysokie nie są na tle innych krajów. (10)

        To trochę stereotypy, że gdzie indziej podatki są niższe. W pewnych sytuacjach może, ale większość rozwiniętych krajów ma wyższe stawki podatkowe niż Polska.

        • 9 5

        • rozwiniętych (9)

          polska to kraj rozwijający się. I tu jest pies pogrzebany. Nie stać nas na takie podatki (i co za tym idzie- socjal)

          • 7 3

          • poproszę o przykłady krajów z tymi superniskich podatkami (6)

            co powodują że kraje się rozwijają a ludzie żyją w dobrobycie

            • 5 4

            • USA w czasach najszybszego rozwoju, na początku XX wieku, miała bardzo niskie podatki (5)

              z resztą po co ci przykłady? Liczyć nie umiesz? Jak ci ktoś zabierze milion to o tyle mniej zainwestujesz. Wielkiej filozofii tu nie ma.

              • 4 0

              • (4)

                wiedza ekonomicza i historyczna na poziomie ulotki wyborczej kongresu nowej prawicy. zenada. proponuje najpierw douczyc sie troche a wypowiadac sie pozniej

                • 0 2

              • to chyba twoja (3)

                na początku XX wieku w USA dopiero wprowadzano podatek dochodowy a i tak głównie dotyczył garstki najbogatszych amerykanów. To było kilka procent.

                • 2 0

              • (2)

                ten niby rozwoj w moment skoczyl sie wielkim kryzysem i new delem czyli interwencjonizmem panstwowym na duza skale. ale dla rozoju w tym czasie ipierwszorzedne znaczenie mialy zupelnie inne czynniki niz niski podatek dochodowy.

                • 1 1

              • Tak jak w wielu innych krajach w historii naszej cywilizacji (1)

                Ale niskie podatki nie były winne ze doszło do kryzysu. Do czynników rozwoju można tez zaliczyć mało opresyjne państwo.

                • 2 0

              • oszem mozna ale jak mowilem wczesniej to tylko jeden z czynnikow i wcale nie najwazniejszy.

                • 0 0

          • Składki ubezpieczeniowe to co innego niż podatek dochodowy. (1)

            Nie znam kraju wysoko rozwiniętego, gdzie podatki są niższe niż w Polsce. USA ma znaczenie wyższe obciążenia - oczywiście, możemy cofać się do złotych czasów, gdy 12 letnie dzieci mogły pracować po 16h dziennie, ale na szczęście to przeminęło.

            • 3 1

            • a co mają do tego dzieci?

              to ze pracowaly wynikalo z rozwoju cywilizacyjnego a nie niskich podatkow. Jeszcze dawniej takie dzieci siedziałyby po prostu na drzewie trzymając się ogonem gałęzi.

              • 1 2

  • (1)

    Tak naprawdę i to zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa pracodawca może prawie wszystko, a jak się nie podoba to proszę sobie poszukać innej pracy.

    • 18 0

    • jakby było tak że nie mógłby nic to też byś se musiał poszukać innej pracy bo by zbankrutował w przypadku złej sytuacji rynkowej

      a tak na w ogóle to dziś pracodawca za wiele nie zrobi bo na rynku nie ma pracowników. Jak zwolni sprawdzonych to kto inny ich przejmie. Natomiast niezmienne zawsze będzie to że niewykwalifikowana siła robocza będzie zawsze miała źle bo niewiele jest czynności w których ci ludzie mieliby zastosowanie.

      • 6 2

  • Bardzo czytelnie udzielona prawnicza odpowiedz.

    • 4 2

  • zmiana pracy gwarancją wyższych zarobków

    Raz na jakiś czas warto pochodzić na rozmowy i pogadać jak w innych firmach płacą
    bo to się na dłuższą metę opłaca
    nawet jak kasa nie wyższa to może warunki pracy lepsze albo bonusy socjalne lepsze albo dojazd mniej kłopotliwy
    Kto próbuje ten zyskuje :)

    • 7 0

  • Zarządaj od pracodawcy podwyżki a nie czekasz aż Ci obniży wynagrodzenie

    Szukaj w międzyczasie innej pracy. Albo dostaniesz podwyżkę albo pójdziesz gdzieś indziej. Nie ma co się godzić na gorsze warunki bo za chwile będziesz mieć jeszcze gorsze.

    Jak pracodawcy się nie podoba niech sam zapie**ala

    • 3 0

  • Superprezesowa

    Ja mogem i robiem co chcem!!!

    • 0 1

  • Bangladesz europy janusze biznesu.

    Bedzie dobrze

    • 0 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Pracodawcy w Trójmieście

Forum

Najczęściej czytane