Wiadomości

stat

Siedmiogodzinny dzień pracy? ASP to zrobiła

Skrócenie czasu pracy w ASP ze względu na jego ruchomość nie spowoduje uciążliwości dla pracy uczelni, studentów i instytucji zewnętrznych.
Skrócenie czasu pracy w ASP ze względu na jego ruchomość nie spowoduje uciążliwości dla pracy uczelni, studentów i instytucji zewnętrznych. fot. Krzysztof Mystkowski/KFP

Jedni tylko rozważają, drudzy wprowadzają. Władze Akademii Sztuk Pięknych zdecydowały się na skrócenie do 35 godzin tygodnia pracy, czyli do 7 godzin dziennie. Czy za przykładem gdańskiej uczelni pójdą inni?


Czy krótszy czas pracy zmotywowałby cię do efektywniejszego wykonywania obowiązków?

tak, bo dzięki temu miał(a)bym więcej czasu na sprawy osobiste 83%
nie, pracował(a)bym tak samo jak teraz, więc i tak musiał(a)bym zostać po godzinach lub zadania byłyby niedokończone 17%
zakończona Łącznie głosów: 534

Jak twierdzą władze ASP, decyzja wynika z propracowniczej polityki pracodawcy. Nie mogąc wprowadzić dla wszystkich zadaniowego czasu pracy, postanowiono go skrócić, wychodząc z założenia, iż bardziej wypoczęty pracownik jest efektywniejszy i zadowolony.

- Skrócony czas pracy dotyczy wszystkich pracowników uczelni, również nauczycieli akademickich. Pomimo, iż nauczycieli akademickich obowiązuje zadaniowy czas pracy, zgodnie z kodeksem pracy jest on rozliczany w stosunku do normy przyjętego przez pracodawcę tygodniowego czasu - wyjaśnia Krzysztof Polkowski, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku.
Jak twierdzi rektor, decyzja nie rodzi problemu przeorganizowania pracy uczelni. Zasadniczo pracownicy administracji będą pracować od godz. 8. do 15., natomiast część pracowników od godz. 8:30 do 15:30. Skrócenie czasu pracy ze względu na jego ruchomość nie spowoduje uciążliwości dla pracy uczelni, studentów i instytucji zewnętrznych.

Jak zmianę przyjął zespół?  

- Pracownicy przyjęli decyzję pracodawcy z zadowoleniem. Wychodzi ona naprzeciw ich oczekiwaniom - mówi Krzysztof Polkowski.
I tak ASP stała się pionierem na trójmiejskim rynku pracy, choć o skróceniu czasu pracy mówi się od dawna.

A może "wolne piątki"?



Innym sposobem na skrócenie czasu pracy jest rozwiązanie, które wprowadziła u siebie gdyńska firma Nozbe. Rozwiązanie zwane roboczo "wolnym piątkiem" nie oznacza jednak, że pracownicy mogą tego dnia nie pojawiać się w pracy. Pracownicy Nozbe poświęcają piątek na przegląd tygodnia, czyli podsumowanie tego, co zostało zrobione i zaplanowanie działań na kolejny dzień roboczy. Pracownicy tej firmy musieli przyzwyczaić się do nowego trybu pracy i zrozumieć, że nie jest to ani dodatkowy dzień wolny, ani regularny dzień pracy.

Kilka lat temu głośno było o Szwecji. Tam w jednym z domów opieki przeprowadzono eksperyment, polegający na skróceniu czasu pracy do tylko sześciu godzin dziennie. Okazało się, że wśród pracowników nastąpił wzrost motywacji, większe zadowolenie z pracy i równowaga między życiem prywatnym a zawodowym.

Dla każdego z okazji stulecia niepodległości lub dla rodziców



W ub. roku pod hasłem "Skróćmy czas pracy na stulecie niepodległości" podpisy pod ustawą skracającą czas pracy zbierała partia Razem. Projekt "Pracujmy krócej" przewidywał stopniowe skracanie czasu pracy - począwszy od 38 godzin w 2019 roku, aż do 35 (siedem dziennie) w 2021 roku. Ustawa miała wprowadzić też proporcjonalne zmiany w branżach o niestandardowym czasie pracy. Jak przypominał wówczas partia Razem, ośmiogodzinny dzień pracy został wywalczony sto lat wcześniej, zaraz po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, więc ich zdaniem nie ma powodu, żebyśmy pracowali dziś tyle samo co 100 lat temu. Niestety na projekcie się skończyło.

Z kolei w 2017 roku posłowie PSL zaproponowali, aby rodzice dzieci do dziesięciu lat pracowali o godzinę krócej, czyli siedem godzin dziennie. Z możliwości miał skorzystać tylko jeden z pracujących rodziców, który wcześniej musiałby złożyć pisemny wniosek u pracodawcy. Według założeń skrócenie czasu pracy nie miało mieć wpływu na wysokość wynagrodzenia pracownika. Tego pomysłu też nie udało się zrealizować.

Zapracowani jak Polacy



Według danych OECD pod względem liczby przepracowanych godzin (1928 godziny rocznie) zajmujemy drugie miejsce w całej Unii Europejskiej, a piąte na świecie. Raport Ipsos Global wskazuje Polskę jako jedenasty najbardziej zapracowany kraj świata. Z kolei według Komisji Europejskiej Polacy to jeden z najbardziej zapracowanych narodów Unii, prześciga nas tylko Grecja. I choć i my, i Grecy powinniśmy pracować 40 godzin tygodniowo, to faktycznie spędzamy w niej odpowiednio 42,5 i 44 godziny. Na drugim biegunie mamy Francuzów, którzy dzięki układom zbiorowym w wielu gałęziach gospodarki już dawno wprowadzili siedmiogodzinny dzień pracy.