Wiadomości

stat

Ciekawe zawody: Technolog odzieży z pasji do tworzenia ubrań

Najnowszy artukuł na ten temat

Ciekawe zawody: mikołaj - dodatkowa praca w grudniu

Kiedy Magdalena zaczyna opowiadać o swojej pracy, widać w tym pasję, która mimo kilkunastu lat zajmowania się tworzeniem ubrań nie zniknęła.
Kiedy Magdalena zaczyna opowiadać o swojej pracy, widać w tym pasję, która mimo kilkunastu lat zajmowania się tworzeniem ubrań nie zniknęła. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Fascynacja tworzeniem ubrań doprowadziła Magdalenę Woźniczak do zawodu technologa odzieży, w którym logiczne myślenie, dokładność i umiejętności krawieckie przekładają się na modowe kolekcje, które potem każdego dnia obserwuje na przechodniach. W ubiegłym miesiącu o zawodzie Data scientist opowiadał nam Mateusz Kotarski. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Czy zawód, który wykonujesz jest jednocześnie twoją pasją?

tak, uwielbiam to, co robię 35%
tak było jakiś czas temu, teraz niestety odczuwam wypalenie zawodowe 25%
obecny zawód nigdy nie był moją pasją, postrzegam go raczej obojętnie 25%
niestety nie, mogę powiedzieć nawet, że nie lubię tego, co robię 15%
zakończona Łącznie głosów: 145
Jako dziewczynka bawiłaś się w szycie, a jako nastolatka przerabiałaś ubrania?

Magdalena Woźniczak: - Tak. Tworzenie ubrań to moja wielka pasja od zawsze. Pierwszą spódnicę uszyłam w wieku 11 lat. Pamiętam jak dziś, była z bordowego sztruksu. Nie był to szał mody, ale udało się wyjść w niej parę razy do szkoły. Potem faktycznie przerabiałam ubrania. W wieku 14 lat podjęłam bardzo świadomą decyzję nauki w technikum odzieżowym. Na tamten czas widziałam siebie w szwalni. Nawet nie wiedziałam, że są inne opcje niż praca krawcowej. Po technikum chciałam zobaczyć, jak wygląda pełen proces tworzenia ubrań, więc wybrałam kierunek projektowania ubioru. Jednak finalnie, kończąc studia wiedziałam, że jestem inżynierem, rzemieślnikiem i właśnie to chcę robić - wytwarzać, a nie projektować.

Dziś poszłabyś tą samą drogą, zaczynając od technikum odzieżowego?

- Tak, myślę, że to najlepszy początek. Niestety reforma kształcenia bardzo to utrudniła. Zredukowano liczbę klas w szkołach zawodowych i technikach lub całkowicie je zlikwidowano. Ostatnio na konferencji słuchałam wystąpienia gimnazjalistów, którzy interesowali się produkcją odzieży, ale zniechęcało ich to, że w szkołach zawodowych korzysta się ze starych sprzętów i nie uczy zgodnie z wiedzą potrzebną obecnie w firmach, np. związaną z projektowaniem w 3D. Te elementy zniechęcają młodzież. Jak jeszcze dodamy do tego złe postrzeganie szkolnictwa zawodowego, to efekt jest taki, że szkoły rok do roku wypuszczają coraz mniejszą liczbę technologów.

Na jakim poziomie edukacji kandydat zaczyna być atrakcyjny dla firm z branży odzieżowej? Absolwent szkoły zawodowej może znaleźć pracę jako technolog?

- Jak najbardziej. Zdarza nam się zatrudniać kandydatów po samych kursach. Choć oczywiście w praktyce wychodzą braki w podstawach dotyczące chociażby wiedzy o materiałach czy o dobieraniu maszyny lub technologii do danego materiału, ale wiele można nadrobić zapałem i otwartą głową.

Co może zrobić osoba, która nie ukończyła szkoły kierunkowej, ale marzy o pracy w branży odzieżowej np. jako technolog lub konstruktor odzieży? Mówiłaś o kursach - jakie to koszty i czas?

- Najlepiej zacząć od podstaw, czyli od kursu szycia. 99 proc. technologów potrafi szyć, choć w firmie, w której pracuję sporadycznie odszywamy prototypy. Mimo to czasem zdarza się, że technolog siada za maszyną, żeby pokazać dostawcy, jak powinno być to zrobione. Co do kursów wybór jest spory, możemy pójść na weekendowy lub na 40-godzinny kurs rozłożony w czasie. Ceny też są zróżnicowane, średnio między 300 a 1200 zł. Poza liczbą godzin koszt zależny jest też od miasta, w którym jest organizowany.

Co byś doradziła takiemu nawróconemu na technologię odzieży kandydatowi, który nie ma żadnego doświadczenia, a marzy mu się praca w zawodzie?

- Żeby od samego początku dokumentował swoją pracę. Nawet jeśli robi coś dla siebie, dla rodziny czy znajomych i nie ma na to umowy. Bardzo ważne są zdjęcia, jaki był stan wyjściowy, co z tego powstało, jakie problemy napotkał i jak sobie z nimi poradził. Taka dokumentacja dołączona do CV to duża wartość. Warto też spojrzeć na firmy, które mogą być potencjalnym pracodawcą i wybrać z nich te, na których nam zależy. A potem aplikować. Nawet jeśli nie ma oferty, warto to zrobić. Firma dowie się, że taki kandydat jest na rynku, a pewnie podobnie jak u nas, do roku CV kandydata jest przechowywane i wykorzystane, jak tylko nadarzy się potrzeba nowego stanowiska.

A jeśli ktoś pasjonuje się tworzeniem odzieży, ale nie wie, jaki obszar i rola będą dla niego idealne? Mówiłaś, że zaczęłaś od technologii, studia skończyłaś w ramach kierunku projektowania, ale finalnie czułaś, że to technologia i konstrukcja odzieży, a nie projektowanie jest twoim powołaniem. Czym pod względem kompetencji będzie się różniła osoba, która ma potencjał na konstruktora czy technologa, a czym ta na projektanta?

- Projektant myśli bardziej abstrakcyjnie, umie przelać swoją wizję "na papier", ale nie do końca potrafi przełożyć swój pomysł na konkretną, wyprodukowaną sztukę odzieży. Technolog musi mieć przede wszystkim wyobraźnię przestrzenną. Powinien myśleć przyczynowo-skutkowo, rozumieć zależności, np. w jaki sposób zachowa się dany materiał przy wybranej technologii tworzenia. Proces wytwarzania odzieży jest bardzo podobny do budowania domów. Jest architekt, który projektuje bryłę, konstruktor, który przelicza użycie materiałów i jest osoba, która buduje - miesza cement i kładzie cegły. Dokładnie tak samo wygląda praca przy ubraniach. Jest projektant, który tworzy wizję nowego ubrania, konstruktor, który musi przelać myśli projektanta i przeliczyć, jak to będzie grało z materiałami i jest osoba techniczna, czyli właśnie technolog, który potrafi dobrać odpowiednią maszynę, przeliczyć zużycie materiału czy wykonać konkretną sztukę odzieży. Czasem technolog rozwija się w stronę konstruktora, ale nie każdy tego chce. Najlepsze jest jednak to, że sam wybór kierunku studiów coraz rzadziej ogranicza późniejszy wybór zawodu, wiele jest kwestią motywacji.

Jakie kompetencje interpersonalne będą jeszcze ważne na tym stanowisku?

- Na pewno umiejętność pracy w zespole, ponieważ proces tworzenia odzieży angażuje wiele osób. Do tego bardzo ważna kompetencja - komunikatywność. Szczególnie, jeśli musimy porozumieć się z dostawcą, gdzie dochodzi bariera językowa. Jestem zwolenniczką ustalania wszystkiego na samym dole, z osobą bezpośrednio wykonującą daną czynność, przy odzieży. Często jadę do fabryki, siadam przy maszynie i pokazuję, jak ja bym to zrobiła. Musi to być na tyle rzadkie i zaskakujące, że nadal zdarzają się sytuacje, kiedy pracownicy fabryki robią mi zdjęcia. Bardzo długo technolodzy nie mieli możliwości odwiedzania dostawców. Próbowali wszystko załatwiać mailowo, a to bardzo utrudnia. Czasem okazuje się, że problem można rozwiązać, kierując jeden szew w inną stronę. Tak było przy marynarkach. Mieliśmy mocno je zredukować w naszych kolekcjach, bo był problem z dobrym wszyciem rękawa. Wszystko wyjaśnił dzień spędzony w fabryce i obserwowanie produkcji krok po kroku. Dzięki temu obecnie zwiększamy sprzedaż marynarek.

Jak wygląda tydzień z życia technologa w firmie, w której pracujesz?

- To zależy od okresu. Technolog sprawdza, czy prototypy są prawidłowo odszyte, czasem wykonuje takie pokazowe odszycia, żeby nagrać film i wysłać do fabryki. Najbardziej ekstremalny czas to marzec-kwiecień i październik-listopad. Są to największe piki produkcyjne, to oznacza, że pojawia się wtedy najwięcej problemów, które trudno przewidzieć, np. kilkakrotnie widzieliśmy produkt z nowej kolekcji i kiedy materiał jest już w trakcie krojenia w fabryce, dostajemy informację, że rozchodzi się w miejscu zaszewki na plecach. Zamówione etykiety już czekają, my musimy mieć zrealizowane zamówienie, na które czekają sklepy. Trzeba podjąć szybko decyzję, czy zmieniamy sposób szycia, czy rezygnujemy z zaszewek, czy wycofujemy produkt. To trudne decyzje całego zespołu odpowiadającego za ten element kolekcji. Na stanowisku koordynatora ds. konstrukcji i technologii odzieży odpowiadam za zespół technologów i konstruktorów, ale zdarza mi się tworzyć dokumentację technologiczną, aby wesprzeć swój zespół i przyspieszyć prace. Standardowo sprawdzam, na jakim etapie produkcji jesteśmy, analizuję sprzedaż pod kątem rozmiarów. Odpowiadam też za analizowanie informacji, które płyną od klientów, np. że klient zawsze nosił rozmiar M, a teraz musi wybierać L, a to ważne. Mężczyźni nie chcą mieć innych rozmiarów niż wcześniej albo odmiennych niż w innej firmie odzieżowej.

Jak oceniasz szanse na znalezienie pracy na stanowisku technologa odzieży?

- Myślę, że to jest dość proste, jeśli osoba dopuszcza możliwość relokacji. W Radomiu np. i w okolicach Krakowa najprężniej działała produkcja i edukacja w zakresie tworzenia butów. Znowu Mazury to jeszcze do niedawna zagłębie produkcji ciężkiego garmentu: marynarek, płaszczy. Firmy odzieżowe są rozrzucone po całej Polsce. Minus jest taki, że zmieniając pracę często musimy zmienić również miasto. Choć oczywiście, jeśli czujemy się na siłach, możemy założyć własną firmę.


Ile zarobi technolog? Raporty płacowe pokazują, że to średnio od 1,5 tys. zł do 2,5 tys. zł. Czy faktycznie zarobki kształtują się na tak niskim poziomie?

- Zdecydowanie nie jest to najniższa krajowa. Wszystko zależy od umiejętności kandydata oraz możliwości firmy. Można zacząć od najniższego wynagrodzenia, a skończyć na takim, które pozwala spłacać kredyt hipoteczny, kupić auto i nawet wyjechać kilka razy w roku na wakacje. Przy tym warto zastanowić się także, co firma oferuje poza podstawowym wynagrodzeniem. Ja np. skorzystałam z dofinansowania do nauki i ukończyłam studia podyplomowe z zarządzania jakością. Otrzymałam także wsparcie w ramach pakietu relokacyjnego. Może to być jednorazowy zastrzyk gotówki lub np. roczne, comiesięczne wsparcie. Pieniądze pomagają w przeprowadzce, kaucji na nowe mieszkanie, w pokryciu kosztów odwiedzania rodzinnego domu. Co do samego wynagrodzenia, ono wzrasta wraz ze stażem i awansami, ale również wraz ze wzrostem zaangażowania danej osoby w pracę.

Czy to miłe uczucie, obserwować na ulicy osoby noszące ubrania, które bez twojego wsparcia by nie powstały? Myślisz czasem mijając kogoś: ale ta marynarka świetnie leży?

- W procesie powstawania ubrań uczestniczy cały zespół. Wartościowe jest to, że jestem jego częścią i mam okazję cały czas uczyć się nowych rzeczy. Kiedy widzę przechodniów w ubraniach, które wspólnie tworzyliśmy, na mojej twarzy pojawia się uśmiech, bo znam je "od podszewki".

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie (48) 5 zablokowanych

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.