Wiadomości

Ciekawe zawody: Mówca ostatniego pożegnania

Najnowszy artukuł na ten temat

Ciekawe zawody: praca w branży VR

Wsparcie mówcy ostatniego pożegnania skupia się na przygotowaniu wspomnień osoby, która odeszła i przeprowadzeniu bliskich przez trudną uroczystość pogrzebową
Wsparcie mówcy ostatniego pożegnania skupia się na przygotowaniu wspomnień osoby, która odeszła i przeprowadzeniu bliskich przez trudną uroczystość pogrzebową fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Śmierć i przemijanie to tematy, z którymi w pracy zmierza się na co dzień. Rok temu poczuła, że wreszcie robi to, co powinna: dba o należyte pożegnanie zmarłych i wspiera bliskich w przejściu przez trudną ceremonię pogrzebu. O swojej pracy mówcy ostatniego pożegnania opowiada Dominika Hermanowicz. W zeszłym miesiącu o pracy konsjerża opowiadała Alicja Bocheńska. Kolejny wywiad już za miesiąc.


Czy skorzystał(a)byś z usługi mistrza ostatniego pożegnania podczas pogrzebu bliskiej osoby?

tak, to potrzebna usługa, która pomaga poradzić sobie w sytuacji straty 35%
to zależy od okoliczności śmierci, łatwiej podjąć taką decyzję przy naturalnej niż tragicznej śmierci 11%
tylko, jeśli wiedział(a)bym, że bliska osoba miała takie życzenie 9%
raczej nie, obawiam się, że w takiej sytuacji nie miał(a)bym na to siły 7%
nie czuję, żeby to było dobre rozwiązanie 38%
zakończona Łącznie głosów: 341

Na czym dokładnie polega praca mówcy ostatniego pożegnania? Sama nazwa z jednej strony brzmi intrygująco, z drugiej może przerażać.

Dominika Hermanowicz: Z nazwą tej profesji nie jest łatwo i sama mam dylemat. Najczęściej, w środowisku, funkcjonuje określenie mistrz ceremonii pogrzebowej. Dla mnie brzmi to jednak zbyt pretensjonalnie. Wolę określenie mówcy ostatniego pożegnania lub organizatora ostatniego pożegnania. Mówiąc najprościej przygotowuję wspomnienia osoby, która odeszła. Różna może być ich forma. Od mowy okolicznościowej podczas pogrzebu, zarówno świeckiego jak i wyznaniowego, po wspomnienia w formie prezentacji ze zdjęciami na konsolacji, czyli stypie. Zresztą przygotowanie takich wspomnień czy mowy to tylko część mojej pracy. Bardzo ważna jest w niej rola osoby, która pomaga odnaleźć się bliskim podczas tej niezwykle trudnej, ale też bardzo ważnej dla nich uroczystości. Ludzie podczas pogrzebów czują się zagubieni z powodu własnych emocji, ale też nowości sytuacji jaką dla większości jest sam pogrzeb.

Można powiedzieć, że pełnisz dwie role. Z jednej strony dbasz o właściwe uczczenie pamięci zmarłej osoby, z drugiej przeprowadzasz bliskich przez ostatnie pożegnanie.

- Tak, kieruję całym przebiegiem uroczystości. Witam i dziękuję za przybycie, informuję jaki będzie kolejny krok, żeby ograniczyć niepewność i chaos. Dbam o oprawę muzyczną. Przy pogrzebie wyznaniowym wygląda to trochę inaczej, ponieważ moje wsparcie musi się dopasować do standardu obrzędu religijnego. Już podczas pracy wyklarowało mi się motto przewodnie, które brzmi: "Z szacunkiem dla tych, którzy odeszli, z empatią dla tych, którzy zostali". Przygotowana mowa dotyczy przede wszystkim zmarłej osoby, ale także kwestii związanych z przemijaniem, które jest naturalnym elementem życia i refleksji nad tym, czy nasze życie, relacje z innymi wyglądają tak jak byśmy tego chcieli. Śmierć bez znaczenia czy bliższej czy dalszej osoby jest dla nas podwójnie trudna. Poza poczuciem pustki i smutku, zdajemy sobie sprawę, że temat śmierci dotyczy również nas, nikt nie jest nieśmiertelny. Zderzenie się z tematami ostatecznymi, to zawsze czas do refleksji, z której mimo żałoby, może wyniknąć wiele dobrego.

Czyjąś śmierć motywuje nas do bycia lepszym człowiekiem?

- Na pewno to bardzo indywidualna kwestia. Jednych zmotywuje na dłużej, doprowadzi do ważnych zmian w życiu, innych na chwilę, ale u większości pojawia się moment refleksji nad tym, w jakim punkcie oni i ich otoczenie są, w tym konkretnym momencie. Czy nasze najbliższe otoczenie wymaga zmiany, czy mamy na to wpływ. Te zachowania były bardzo dobrze widoczne, na dużą skalę, po śmierci prezydenta Pawła Adamowicza. Ludzie poczuli potrzebę rozprawienia się z szerzącą nienawiścią i walką o wzajemną życzliwość. W tej sytuacji było także widać potrzebę wspólnego przeżywania żałoby, która jest naturalnym mechanizmem człowieka w trudnej sytuacji. Ludzie chcą być razem, a nie obok siebie. Chcą, żeby to bycie razem było prawdziwe. Ważne, żeby im to umożliwić. Podczas konsolacji stwarzam bliskim przestrzeń do wspomnień zmarłej osoby i utrwalenia tych najlepszych chwil.

Skąd wziął się pomysł, żeby mówiąc dosłownie, pracować na pogrzebach?

- Z własnego doświadczenia straty. Kiedy zmarła moja ukochana babcia, bardzo mną to wstrząsnęło, choć była już starszą osobą i cała rodzina liczyła się z tym, że może jej zabraknąć. Na pogrzebie poczułam podwójną stratę. Babcia była osobą wierzącą, więc uroczystość miała charakter religijny. Wtedy zdałam sobie sprawę jak mało osobisty charakter ma pogrzeb. Nawiązanie do zmarłej osoby zaczyna i kończy się na podaniu jej imienia i nazwiska. Już po pogrzebie babci zrobiłam prezentację ze zdjęć i wspomnień z nią związanych. Pomyślałam, że taka praca to misja. Ważna i bardzo potrzebna. A takiej usługi na rynku po prostu nie było. Z samą mową podczas pogrzebu możemy się jeszcze spotkać, natomiast o przygotowaniu takich wspomnień na konsolacji do tej pory nie słyszałam. W Trójmieście na razie nie mam konkurencji.

Pewnie praca na pogrzebach nie jawi się ludziom jako prosta i przyjemna. Nie masz wrażenia, że od kiedy ją wykonujesz jesteś np. mniej radosna?

- Co ciekawe jest wręcz przeciwnie. Zderzając się tak często ze śmiercią zaczęłam bardziej doceniać życie. Wiem jak jest nieprzewidywalne i kruche. Dlatego staram się dbać o każdy dzień, doceniać to co mam i cieszyć się nawet z małych rzeczy. Wracając do postrzegania tej pracy to kwestia nastawienia. Ja widzę w niej pomoc innym, a nie samą pracę związaną ze śmiercią. Dla mnie to misja.

Czy to poczucie misji odbiło się w cenach jakie ustaliłaś?

- Myślę, że tak. Najmniejszym elementem oferty jest mowa pożegnalna. Najpierw zbieram wywiad od rodziny, potem piszę, autoryzuję i na koniec wygłaszam ją podczas pogrzebu. Cena takiej usługi mieści się w przedziale 200-250 zł. Do pogrzebu świeckiego przygotowuję w sumie dwie mowy, wygłoszone podczas spotkania w kaplicy i nad grobem. Za taką usługę moi klienci płacą od 350 do 500 zł. Przygotowanie prezentacji ze zdjęciami i wspomnieniami przedstawionej na stypie to koszt 500 zł.

Ceny nie wydają się wysokie, ile czasu poświęcasz na przygotowanie się do pogrzebu?

- Nie chciałam, żeby ceny były wysokie, ponieważ uważam, że każdy powinien mieć szansę na osobiste pożegnanie, bez względu na zasobność portfela rodziny. Śmierć bliskich jest niespodziewaną, losową sytuacją, na którą nie jesteśmy przygotowani, również finansowo. Zasiłek pogrzebowy został pomniejszony z 6 tys. zł, do 4 tys. zł. Już bez dodatkowych opcji nie pokrywa wszystkich wydatków. Inną kwestią jest sama specyfika mojej usługi, która jeszcze nie jest znana na rynku. Pytasz o przygotowanie. Jednym z najtrudniejszych elementów mojej pracy jest właśnie czas. Od momentu kiedy rodzina dowiaduje się o śmierci, do pogrzebu mijają najczęściej 3-4 dni. Zanim się do mnie zgłosi minie już pierwszy. Do przygotowania wspomnień muszę przeprowadzić wywiad na temat zmarłej osoby. Wolę to zrobić osobiście, ponieważ tak łatwiej mi stworzyć wspomnienia, które najlepiej oddadzą zmarłego i spełnią oczekiwania rodziny. Z takiego spotkania zabieram swoje notatki i zdjęcia, jeśli tworzę prezentację. Lubię pracować na raty, więc siadam kilka razy do przygotowania mowy. W zależności od tego, kim był zmarły i jakie miał pasje, szukam inspiracji w wierszach, filmach, piosenkach, ciekawych cytatach. Całość pracy może mi zająć od 24 do 48 godzin, w zależności od czasu jaki pozostał do pogrzebu.

Jakie jeszcze trudne aspekty, poza czasem, ma twoja praca? Patrząc z boku wydaje się, że najtrudniejszym elementem jest ciężar emocji, który jednak w jakimś stopniu obciąża również ciebie.

- Emocje bliskich po stracie są trudne, ale ja inaczej odbieram swoją rolę. Jestem po to, żeby im w tym wszystkim pomóc. W momencie straty ludziom trudno jest zebrać w sobie motywację, żeby takim pożegnaniem, jakiego chcieliby dla bliskiej sobie osoby, zająć się samodzielnie. Choć jestem bardzo empatyczną osobą, w tym momencie zamiast na emocjach, skupiam się na jak najlepszym zrealizowaniu zadania, które stawia przede mną rodzina. Chciałam zostać psychologiem, niestety na psychologię się nie dostałam i w ostateczności ukończyłam Akademię Wychowania Fizycznego. Jednak teraz po latach wiem, że umiejętność dotarcia do drugiego człowieka, nawet w tak trudnym momencie i wspierania go, to jedna z moich mocnych kompetencji. Dużym problemem w tej pracy jest też zdobycie zleceń. Kontakt z klientem odbywa się pośrednio przez zakłady pogrzebowe i w tym momencie jest to zależne od chęci takiego zakładu. Jeśli wierzy w mój produkt, poleca, nawet nie oczekując niczego w zamian, jeśli jego zdaniem to zbędny dodatek, nie poleca nawet wtedy, jeśli otrzyma z tego tytułu bonifikatę, ponieważ przy tak konkurencyjnych cenach trudno, żeby była wysoka.

Co poza empatią jest potrzebne do dobrego wykonywania pracy mówcy ostatniego pożegnania? Czy wiek i płeć też mają znaczenie?

- Wydaje mi się, że wiek nie jest bez znaczenia. Bardzo młode osoby mogą być odbierane za mało "poważnie" w tej pracy. Co do płci to kwestia indywidualnych preferencji rodziny. Niektóre osoby chcą tylko mężczyznę w takiej roli, bo pogrzeb kojarzy im się z osobą księdza i trudno im sobie wyobrazić kobietę, innym jest wszystko jedno, a kolejne preferują kobietę. Co do cech interpersonalnych poza empatią, umiejętnością pracy pod presją czasu i stresu dodałabym jeszcze łatwość wystąpień publicznych, bo jednak mowę prezentujemy przed sporym zgromadzeniem, takt, wysoką kulturę osobistą. Do tego dochodzą umiejętności techniczne: zebrania wywiadu, przygotowania mowy czy prezentacji.

Lubisz swoją pracę?

- Lubię to może nie najlepsze słowo, jednak zdecydowanie mogę powiedzieć, że ją szanuję, wykonuję z zaangażowaniem i w zgodzie z moim światopoglądem. Od roku czuję, że robię to, co powinnam, jestem dokładnie tu, gdzie chciałabym być. Do każdego zlecenia podchodzę indywidualnie. Każde pożegnanie jest dla mnie ważne. Zaczynam je od poznania niesamowitej historii ludzi, którzy dla swoich bliskich zawsze będą wyjątkowi, a kończę symbolicznym zapaleniem świeczki w domu, po pogrzebie. Największą motywacją poza odpowiednim uczczeniem zmarłej osoby jest dla mnie świadomość, że może po mojej mowie pożegnalnej choć kilka osób spojrzy inaczej na swoje życie, zacznie szukać w nim większej wartości, wypracuje bardziej satysfakcjonujące relacje lub po prostu skupi się na tym, co faktycznie jest dla nich ważne. Nieważne ile nasze życie będzie trwało, to zawsze jest za mało, żeby je marnować.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie (56) 5 zablokowanych

  • (5)

    Ta pani tego nie wymyśliła.
    To jest "Mówca umarłych", Orsona Scotta Carda.

    • 18 3

    • Chyba nie twierdzi, że to wymyśliła, tylko, że to robi. Przynajmniej tak wnioskuję po przeczytaniu artykułu, a nie tytułu.;) życzę dużo powodzenia, w trudnej, ale potrzebnej pracy.

      • 9 0

    • Sprostowanie (2)

      Witam, z tej strony Dominika Hermanowicz. W związku z tym, że ciężko w jednym artykule wyjaśnić ideę tej pracy, jej charakter oraz genezę chcę wyjaśnić, że punktem wyjścia do obecnej działalności był pomysł organizacji konsolacji w atmosferze wspomnienia osoby żegnanej, który później ewoluował również do prowadzenia pogrzebów świeckich. Do tej pory nie spotkałam się z taką ofertą (konsolacji) nie tylko w Trójmieście, ale też w innych częściach Polski, gdzie mam rodzinę.

      • 7 0

      • Dominiko, wypowiadając się na tym portalu i forum,

        nie wróżysz dobrze, jako odźwierna innego portalu. Proszę pilnuj sych obszarów, bo poszczuję Cerberem i zatopię w Styksie.

        • 2 6

      • Jest w Olsztynie

        • 0 0

    • etam

      Orson Scott Card też tego nie wymyślił. Sprawa znana od starożytności... "wyriserczuj" se pogrzeby hellenistyczne...

      • 0 0

  • Jak można powiedzieć coś o osobie , której się nie znało (10)

    Kasa ponad wszystko. Jak można coś powiedzieć o osobie, której się nie zna. Tekst z rękawa np: Każdy jest kowalem Swojego losu, Życie mija itp.

    • 17 43

    • Zgoda, ale nie na każdym pogrzebie jest ktoś, kto chce mowić - to żadna przyjemność. (2)

      A taka osoba, coś tam pogada, bardziej lub mniej składnie, ale na końcu wytłumaczy gdzie stypa i tak dalej.

      • 8 3

      • Nie trzeba mówić albo wystarczy powiedzieć dwa zdania: podziękowanie za obecność, informacja gdzie stypa. (1)

        O stypie powiadamia się przeważnie zaproszonych uczestników stypy przy informowaniu o pogrzebie.

        • 1 0

        • Owszem, wszystko jest w zawiadomieniu

          nie każdy jednak ma je ze sobą, nie każdy ma głowę by w takiej chwili o tym pamiętać.

          • 1 0

    • dokładnie, idealnie wskazałeś rolę księdza w pogrzebie

      teksty z rękawa, kasa ponad wszystko (cołaska ale nie mniej niż...)

      • 22 1

    • Zostanę wodzirejem na pogrzebie

      chciałbym zostać wodzirejem na stypach, a teraz idziemy na małego ..... AAAA Sorry sumienie nie pozwala

      • 0 4

    • (2)

      Witam, z tej strony Dominika Hermanowicz. To prawda, że nie znam osób, które żegnam w imieniu rodziny, ale poznaję ich na tyle, na ile pozwolą mi na to bliscy w wywiadzie poprzedzającym ceremonię pogrzebową. To ważna część mojej pracy, do której przykładam szczególną uwagę, ponieważ niedopuszczalne są "powtarzalne", ogólne mowy. Taka uroczystość ma charakter osobisty a tym samym mowy muszą być indywidualne, na podstawie informacji uzyskanych od rodziny.

      • 29 0

      • Dominika Hermanowicz

        Robisz dobra robotę i nie przejmuj się tymi mądralami z tego forum. Tu każdy zjada na śniadanie tyle rozumu ze aż ich mdli i stad te rz....ie na porządnych ludzi. Dominika Hermanowicz rób swoje i nikomu się nie tłumacz . Zycie dożo sukcesów i "tej wielkiej KASY" o której niektórzy tak zajadle piszą
        .

        • 9 0

      • Moim zdaniem bardzo szlachetna robota

        Tuż po śmieci słowa po prostu się nie kleją. Człowiek nie wie co ma myśleć... Co robić. Co się właśnie stało? Warto chociaż przez chwile powspominać te dobre chwile. Chociaż smutno, chociaż łzy w oczach, warto przypomnieć to co najlepsze, zwłaszcza w tym szczególnie przykrym dniu. Szlachetność człowieka, który czegoś dokonał, zrobił, czy powiedział, jak nikt inny na świecie. Wydobycie takiej wiedzy to nie lada wyzwanie a przecież każdy z nas ma swoją charakterystyczną część. Niestety uroczystość pogrzebowa często odbiera takie słowa i myśli, a jednak może być "piękny pogrzeb" - to wcale nie oznacza piękną trąbkę czy kwiaty. Nie kasa się liczy a czyny i słowa.

        • 7 0

    • Masz racje. Taki ksiadz sie pinc lat uczy, zeby farmazony wciskac na pogrzebie o osobie, ktoej tez nie zna.

      • 2 0

    • A można, można!

      Rodzina autoryzuje tekst, do którego sama przekazała informacje. I lepiej, by odczytał to ktoś opanowany, w piękny i spokojny sposób, niż mieliby to robić najbliżsi zmarłego, kosztem nerwów i łez. A co do kasy, to Ty, jak mniemam, zasuwasz za darmo?

      • 0 0

  • (4)

    Pewny fach i nie ciężka robota.

    • 19 7

    • (3)

      Witam, z tej strony Dominika Hermanowicz. Chciałam się dowiedzieć, czy ta opinia odnośnie "nie ciężkiej roboty" to efekt własnych doświadczeń, obserwacji czy wyobrażeń? Ja z doświadczenia mogę powiedzieć, że to zajęcie wymaga szczególnych predyspozycji, które zostały opisane w wywiadzie. Oczywiście nie jest to ciężka praca w znaczeniu fizycznym, ale jest wymagająca ze względu na delikatność oraz indywidulaność materii, której dotyczy, niepowtarzalność chwili i emocje z tym związane oraz presję czasu. M.in. dlatego właśnie warto podjąć trud sprostania takim wyzwaniom.

      • 4 4

      • (1)

        Kogoś zapiekło :)

        • 2 2

        • nic dziwnego, głupie opinie bywają irytujące

          • 4 3

      • Zaskoczę Cię Dominiko. Każdy rodzinny pogrzeb zabieram Tobie chleb, niezależnie czy była to smierć brata, cioci, czy nawet sąsiadki. Wiec to efekt własnego doświadczenia.

        • 0 2

  • Potrzeby zawód. Powodzenia. (1)

    Przynajmniej może być elegancko.

    • 49 5

    • żadna nowość

      obejrzyj film "Od groba do groba" - warto :)

      • 0 1

  • dwa razy korzystałam z pomocy mistrza ceremonii przy pogrzebie najbliższych osób

    godnie, uprzejmie, z ogromnym poszanowaniem żałobników. bardzo potrzebna praca

    • 55 3

  • Minus taki, że relacje o zmarłej osobie przekazane przez rodzinę (3)

    często są nieprawdziwe, "naciągane", a nawet sprzeczne.
    Mówca nierzadko przedstawia obraz wykreowany, odrealniony, ale podczas pogrzebu nikt na to już nie zwraca uwagi.
    Na pogrzebie znajomego, który miał dziesiątki oszustw finansowych na swoim koncie, usłyszeliśmy, że był odpowiedzialnym człowiekiem zaangażowanym charytatywnie.
    Byliśmy tam ze względu na jego matkę.

    • 13 1

    • po śmierci nie wspominają wad (1)

      tylko zalety...
      nie urażając nikogo, jeszcze miesiąc przez śmiercią adamowicza, wszyscy sypali jaki to zły i niedobry, a po śmierci - najlepszy prezydent.
      pośmiertna zmiana perspektywy.

      • 2 1

      • Nie nazwałabym tego zmianą perspektywy

        a manipulacją mediów i moderowaniem wypowiedzi.

        A i mimo to nie było tak że nie nazywano oszusta oszustem, nie podkreślano że dramatyczna śmierć nie zmienia faktów co do czyichś przedśmiertnych postępków itd.

        • 0 0

    • Poszukiwacz "prawdy"?

      Pogrzeb to nie przewód sądowy. Mówca pewnie korzystał z informacji udzielonych przez matkę zmarłego a tu jakiś frajer spodziewa się, że na pogrzebie padną oskarżenia, lista przewinień, rozliczenia... Zastanów się człowieku! Byłeś tam ze względu na jego matkę? I ze względu na nią żądasz "prawdy"???Zabawne...

      • 0 0

  • Fucha jak Nikosia

    w karierze nikosia dyzmy :)

    • 11 3

  • Potrzebny zawöd (5)

    Byłem ostatnio na świeckim pogrzebie,był przedziwny,pan grał na elektronicznym pianino,recytował wiersze,mowa była słaba,został w niej wspomniany mäż wdowiec,ukochane koty ,natomiast ani słowa o dzieciach i wnukach.Zgromadzeni ziewali.
    Pogrzeb był świecki ale jakiś wujek to zignorował i zarzädził modlitwy,mi to nie przeszkadzało gdyż jestem wierzacy ale to było jakimś dysonansem,gdyż zmarła nie chciała pogrzebu wyznaniowego.Także doceniam wyznaniowe pogrzeby bo jednak to jakoś wypełnia,celebruje odejście,zrobić to w świecki sposób to wyzwanie.

    • 16 5

    • (1)

      lepiej taki niż z grubym nudziarzem w sukience który klepie zdrowaśki i inne mantry z ciemnogrodu.

      • 3 5

      • gupiś

        • 4 1

    • Witam Panie Janie, z tej strony Dominika Hermanowicz. Dziękuję za Pana opinię, ponieważ poruszył Pan bardzo ważną kwestię. Otóż niestety zdarzają się w tej branży osoby, które "wygłaszają mowę" albo czytają jakąś "ogólną formułkę" przy okazji grania na instrumencie podczas ceremonii pogrzebowej. Są to jednak osoby nieprzygotowane do takiej pracy, jednak robią to "przy okazji". Jakość niestety pozostawia wiele do życzenia, nie mówiąc już o tym, że jest to zupełnie nie na miejscu w kontekście bardzo indywidualnej, osobistej ceremonii. Jest to jednak kwestią wyboru.

      • 1 1

    • Mam podobne odczucia. Pogrzeb wyznaniowy regulują pewne "procedury", pogrzeb świecki na którym byłam był dziwny, słowa się nie kleiły, pan prowadzący ceremonię nie bardzo miał na nią pomysł (przepraszam, głupio to brzmi, ale nie umiem tego inaczej nazwać). Ponieważ pochodzę z rodziny ateistów i sama jestem ateistką, widzę głęboki sens takiej pracy.
      Życzę wszystkiego dobrego Pani Dominiko.

      • 3 0

    • Rodzina decyduje a nie mistrz ceremonii!

      Jak miało być o kocie a nie miało być o wnuku - to tak było. KAŻDA mowa oparta jest o informacje przekazane przez rodzinę i jest przez rodzinę autoryzowana. Mistrz ceremonii nie gada "od siebie" - mówi to, czego życzy sobie rodzina. A prostak ziewa wszędzie, w kościele też.

      • 0 0

  • przyznaje, ze z mojej perspektywy to abstrakcja, (1)

    jesli uczestnicze w pogrzebie, to jedyne czego mi na nim brakuje, to osoby, ktora odeszla...reszta jest milczeniem a cisza to jedyne czego oczekuje.

    • 30 2

    • Moim zdaniem cisza nie zawsze jest dobra w takim momencie.Korzystałam z usług pana tzw.mistrza ceremonii.Był to strzał w dziesiątkę.Postawa tego człowieka i całokształ tej uroczystości była godna i po prostu piękna

      • 2 1

  • Nie cenią fachowców, którzy maja tylko okrągłe ceny: 100,200,500. Prowadzę biznes od wielu lat i stwierdziłem,że gdy podaję cenę wynikająca z jakiejś kalkulacji np 125, 230 czy 470 zł to nikt ze mną nie dyskutuje tylko płaci. Okrągłe ceny zawsze zawierają obróbkę sufitu.

    • 7 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.