Trudna droga młodych lekarzy. Kolejki dopiero się zaczną

Lekarz na rezydenturze uczy się poprzez pracę. Jego obowiązki i odpowiedzialność szybko przestają się różnić  od tych, które mają lekarze ze specjalizacją. Najczęściej od drugiego, trzeciego miesiąca rezydent zaczyna sam dyżurować. Na zdjęciu Łukasz Szmygel, przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy.
Lekarz na rezydenturze uczy się poprzez pracę. Jego obowiązki i odpowiedzialność szybko przestają się różnić od tych, które mają lekarze ze specjalizacją. Najczęściej od drugiego, trzeciego miesiąca rezydent zaczyna sam dyżurować. Na zdjęciu Łukasz Szmygel, przewodniczący Komisji Młodych Lekarzy. fot.Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Miejsc rezydenckich jest mniej niż osób kończących studia medyczne, dlatego 16 proc. absolwentów pracuje kilka lat za darmo, żeby zrobić specjalizację. Inni po prostu pakują się i wyjeżdżają z Polski. Problem w tym, że pediatrów, chirurgów czy ginekologów już za kilka lat będzie jak... na lekarstwo.



Łukasz Szmygel pracuje w sumie w sześciu miejscach, zdarza się, że wychodzi z domu rano, wraca dwa dni później w nocy. W tym czasie powinien leczyć i ratować życie dzieci, choć ponad połowę czasu spędza na wypełnianiu dokumentów. Jest na ostatnim roku specjalizacji z pediatrii. Zaczął samodzielnie dyżurować po trzech miesiącach pracy w szpitalu. Świetnie pamięta swój pierwszy dyżur. Na oddział trafiła dwójka dzieci w ciężkim stanie, a on przecież dobry w teorii, praktykę dopiero opanowywał.

- Całą noc walczyłem o życie dzieci, na łączach wspierało mnie dwóch doświadczonych pediatrów. Udało się. Później także zdarzyło mi się dzwonić w nocy po radę do swoich koleżanek ze szpitala, ale podjęte decyzje to zawsze odpowiedzialność lekarza, nieważne, czy to rezydent, czy lekarz ze specjalizacją - tłumaczy Łukasz Szmygel, który jest także przewodniczącym Komisji Młodych Lekarzy.
Dlaczego Łukasz pracuje w sześciu miejscach? Właściwie z dwóch powodów. Po pierwsze, praca w kilku miejscach jest jedyną szansą dla rezydenta na utrzymanie rodziny. Lekarz rezydent dostaje niewiele ponad 2 tys. zł na rękę za 8-godzinny czas pracy. Dyżury nocne są często wynagradzane na podstawie umowy cywilnoprawnej, co z założenia jest niezgodne z prawem pracy, ale z powodzeniem funkcjonuje w szpitalach. Za godzinę dyżuru początkujący lekarz dostaje często niewiele ponad 10 zł.

Po drugie, Łukasza proszą znajomi, którym brakuje kadry. Nic dziwnego, skoro z badań wynika, że mamy 30 proc. mniej lekarzy w porównaniu do średniej unijnej.
Z danych międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wynika, że w Polsce mamy 2,2 lekarzy przypadających na tysiąc mieszkańców, za to średnia państw Unii Europejskiej to 3,4. Oznacza to mniej więcej tyle, że nasza kadra lekarska jest o 30 proc. mniejsza niż w przeciętnym kraju UE.
Z danych międzynarodowej Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju wynika, że w Polsce mamy 2,2 lekarzy przypadających na tysiąc mieszkańców, za to średnia państw Unii Europejskiej to 3,4. Oznacza to mniej więcej tyle, że nasza kadra lekarska jest o 30 proc. mniejsza niż w przeciętnym kraju UE. graf. Trojmiasto.pl na podst. Health at a Glance

Już dziś ich średnia wieku w wielu specjalnościach oscyluje w granicach 55-60 lat. Najtrudniejsza sytuacja dotyczy diagnostyki laboratoryjnej (średnia wieku 63 lata), reumatologii, otolaryngologii (57 lat), pediatrii, ginekologii (56 lat) i chirurgii (55 lat).
Struktura wiekowa lekarzy chirurgów i pediatrów. Jeżeli nie zaczniemy budować przemyślanego systemu ochrony zdrowia na lata, możemy spodziewać się jeszcze większych kolejek.
Struktura wiekowa lekarzy chirurgów i pediatrów. Jeżeli nie zaczniemy budować przemyślanego systemu ochrony zdrowia na lata, możemy spodziewać się jeszcze większych kolejek. graf. Trojmiasto.pl na podst. analiz Komisji Młodych Lekarzy

Nie trzeba wielkiej wyobraźni, żeby przewidzieć konsekwencje takich działań. Jeśli teraz nie stworzymy miejsc specjalizacyjnych w odpowiedniej liczbie, za pięć lat nie będzie miał kto zastąpić odchodzących na emeryturę lekarzy.
Według prognoz stworzonych przez Okręgową Izbę Lekarską w Gdańsku tworzenie miejsc rezydenckich nie uwzględnia aktualnej sytuacji. Już dziś więcej lekarzy osiąga wiek emerytalny niż kończy specjalizację. Za pięć lat sytuacja może być dramatyczna.
Według prognoz stworzonych przez Okręgową Izbę Lekarską w Gdańsku tworzenie miejsc rezydenckich nie uwzględnia aktualnej sytuacji. Już dziś więcej lekarzy osiąga wiek emerytalny niż kończy specjalizację. Za pięć lat sytuacja może być dramatyczna. graf. Trojmiasto.pl na podst. analiz Komisji Młodych Lekarzy


Proces kształcenia lekarzy wymaga dłuższego planowania. Kierunki medyczne cieszą się dużym zainteresowaniem i kilkunastoma osobami chętnymi na jedno miejsce. Po sześciu latach nauki i rocznym stażu lekarz jest dopiero na początku swojej drogi. Wtedy właśnie jego idealistyczne plany zderzają się z trudniejszą rzeczywistością. Wybrać specjalizację jeszcze nie znaczy móc ją realizować.

Polski system robienia specjalizacji wygląda jak gra w zakryte karty. W całej Polsce jest ten sam egzamin i na jego podstawie można dostać się na rezydenturę, która umożliwia zrobienie specjalizacji. I tu kończy się racjonalny pomysł na kształcenie lekarzy. Dwa tygodnie przed złożeniem podania zostaje udostępniona krajowa lista miejsc specjalizacyjnych. Nie wiadomo jednak, jaki jest próg przyjęcia. Każdy absolwent może złożyć tylko jedno podanie.

Jedną z większych bolączek młodych lekarzy jest dostanie się na specjalizację, na której im zależy. Jeśli się to nie uda, mogą czekać pół roku na kolejny nabór lub zacząć realizować specjalizację za darmo. Wolontariat to nie tylko 40 godzin pracy tygodniowo, zdarza się, że to także  bezpłatne dyżurowanie i samodzielne ubezpieczenie OC. Na zdjęciu Jerzy Iskrzycki, lekarz na pierwszym roku rezydentury, członek Komisji Młodych Lekarzy.
Jedną z większych bolączek młodych lekarzy jest dostanie się na specjalizację, na której im zależy. Jeśli się to nie uda, mogą czekać pół roku na kolejny nabór lub zacząć realizować specjalizację za darmo. Wolontariat to nie tylko 40 godzin pracy tygodniowo, zdarza się, że to także bezpłatne dyżurowanie i samodzielne ubezpieczenie OC. Na zdjęciu Jerzy Iskrzycki, lekarz na pierwszym roku rezydentury, członek Komisji Młodych Lekarzy. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

- W Polsce w dalszym ciągu nie mamy ogólnokrajowego systemu przyznawania rezydentur. Dużym problemem jest też wprowadzona w 2014 roku zmiana w zasadach rekrutacji na szkolenie specjalizacyjne, mówiąca o zakazie zmiany wybranej dziedziny. Brak możliwości zmiany specjalizacji jest niekorzystny dla nas i dla pacjentów leczonych przez lekarza, który nie czuje się przekonany do dziedziny medycyny, którą wykonuje. W związku z obecnym systemem rekrutacji na wymarzoną specjalizację może w danym województwie nie być naboru przez kilka lat. Nawet jeśli widać, że jest na nią zapotrzebowanie. Może być też np. jedno wolne miejsce. Młody lekarz boi się zaryzykować, więc wybiera taką, która interesuje go mniej, ale da większą szansę na otrzymanie miejsca rezydenckiego. Potem okazuje się, że wiele osób pomyślało podobnie - opowiada Jerzy Iskrzycki, młody lekarz na pierwszym roku specjalizacji z chorób wewnętrznych, członek Komisji Młodych Lekarzy.
Osoby, które nie zostały przyjęte na specjalizację mają zamkniętą drogę na kolejne pół roku. Same studia nic nie dają, dlatego zamiast czekać często decydują się na realizowanie specjalizacji w wolontariacie. Według statystyk Okręgowej Izby Lekarskiej w Gdańsku 16 proc. młodych lekarzy zdecydowało się na taki tryb. Czasem po roku, dwóch, trzech udaje się dostać na miejsce rezydenckie, ale może się też okazać, że podczas sześciu lat lekarz nie dostanie nic za swoją pracę, która wiąże się z samodzielnym leczeniem i ratowaniem życia pacjentów.

Dla niektórych niskie stawki, problem ze zrobieniem specjalizacji, praca w wielu miejscach na raz bez odpoczynku i piętrząca się "papierkologia", która zabiera czas dla pacjenta to początek szukania alternatywy. W 2015 r. w OIL w Gdańsku została przeprowadzona wśród młodych lekarzy ankieta, w której pojawiło się pytanie o chęć wyjazdu za granicę. Wyniki zaskoczyły nawet samych pomysłodawców. 43 proc. lekarzy do 35 roku życia chce wyjechać za granicę, 17 proc. miała problem z udzieleniem jednoznacznej odpowiedzi, 40 proc. nie jest zainteresowana takim rozwiązaniem.

- Ja naprawdę kocham swój kraj i chciałbym tu pracować. Zamiast spędzać kilka godzin dziennie wypełniając dokumenty wolałbym poświęcić czas pacjentom. I chciałbym, żeby ktoś zauważył, jak pracują młodzi lekarze. Po ilu nieprzespanych nocach zaczynają kolejny dyżur, jak z obawy o utratę rezydentury godzą się na warunki niezgodne z obowiązującym prawem. Mamy świetny poziom kształcenia i pozwalamy, żeby tylu dobrych lekarzy opuszczało Polskę, bo nie są w stanie zrobić upragnionej specjalizacji w godnych warunkach - podsumowuje Jerzy.
Problem lekarzy wyjeżdżających z Polski został w ostatnim czasie zauważony przez Krystynę Kozłowską, rzecznik praw pacjenta. Znalazł się też pomysł na jego rozwiązanie - nałożony na lekarzy nakaz odpracowania rezydentury, podczas której jakby nie patrzeć świadczyli pracę na rzecz państwa. Może jednak zamiast leczyć skutki nieudolnego systemu kształcenia, w tym wypadku warto byłoby skupić się na profilaktyce?

Opinie (283) 2 zablokowane

  • Jeśli macie problem ze znalezieniem pracy po medycynie polecam firmę IRS Poland, która profesjonalnie mi pomogła. "Trudna droga" dla mnie jako dla młodego lekarza dzięki nim pozytywnie się skończyła

    • 0 0

  • poszukiwanie pracy

    Dla mnie znalazło się dobre miejsce pracy dzięki firmie IRS Poland. Wysłałam CV i długo na odpowiedź nie musiałam czekać, a dzisiaj spokojnie pracuję już w swoim zawodzie

    • 0 0

  • Pracuję w UCK (1)

    Znam wielu lekarzy. Ale żaden z nich nie jest biedny. Dwa samochody w rodzinie to prawie norma.

    • 1 1

    • dodaj ze sa minimum po 38 r.z.

      Dodaj, że są to lekarze starsi, tuz przed 40-tką lub po niej. Poza tym, lekarze w większości szanuja ciężko zarobione pieniadze i rozsadnie je wydawaja - ktoś woli wydać na ciuchy, restauracje i papierosy, drugi woli zaoszczędzić i mieć samochód. Koszt palenia nikotyny to ok 4300zl rocznie (12zl x 365 dni)- wystarczy rzucić nałóg i po 4 latach zaoszczędzisz na wlasny samochod, taki jak ma lekarz, + uczciwa praca w innym zawodzie pozwoli Ci mieć nawet lepszy samochód niż ma lekarz.

      • 1 1

  • Każdy Obywatel Polski ma prawo do godnego życia. Lekarze uważają, ża są "nadludzmi" i należy im się więcej. (6)

    A w rzeczywistości są naburmuszonymi bucami, którzy za nic mają innego Człowieka.

    • 9 7

    • nie, (2)

      po prostu uważają, ze ich zdolności są więcej warte niż im się oferuje. bo w porównaniu do zachodnich lekarzy braków wiedzy nie mamy, a oni są wyceniani znacznie więcej. i o ile rodzina nas w polsce nie trzyma, to gdy nie znajdujemy roboty za dobrą płacę po prostu wyjeżdżamy.

      • 2 4

      • Twoja praca jest tyle warta, ile ktoś jest w stanie za nią zapłacić. (1)

        • 0 1

        • Na rezydenturze wolny rynek nie działa

          Tak, ale pensja rezydenta pochodzi z budzetu- i jest ustawowo ustalana na ok 2240 netto (bez jakichkolwiek dodatkow jak dla innych budzetowek typu 13 pensja- tylko jedna jednorazowa podwyzka o 200 zl w polowie 5-6 letniej rezydentury). Wiec gdy lekarz chce zarabiac wiecej, pracujac jak normalny człowiek na 1 etacie (zwykle u nas od 7.30 do 15.30, to zostaje tylko emigracja za granice, lub zostanie w kraju, ale praca poza zawodem (ksiegowa, grafik komputerowy, nawet pracownik Lidla nieraz zarabia wiecej niz lekarz)

          • 0 1

    • Skąd ta nienawiść? (2)

      Jestem lekarzem i nienawiść jest mi obca.
      Zastanawiam się jednak skąd w naszym kraju taka nienawiść do lekarzy, prawników, nauczycieli itd. czyli wszystkich, których zawody nie wytwarzają, nie przetwarzają, nie budują, ale pracują przy pomocy swojej wiedzy i doświadczenia wpływają na życie innych.
      Czy to lata komuny wpoiły pojęcie "wykształciuch" = zły?
      Ja w rozmowach z pacjentami spotykam się ze zrozumieniem trudu pracy lekarza i wsparciem w dążeniu do poprawy warunków naszej pracy. Większość rozumie, że wypoczęty, spokojny, uśmiechnięty lekarz to taki jakiego chcą.
      Skąd więc taka nienawiść w wielu wypowiedziach?
      Nikt przecież nie proponował: "zabierzmy innym i dajmy lekarzom", chodzi o przesłanie: "szanujmy lekarzy", ale także każdego, który pracuje dla ludzi.
      Poza swoją pracą w tzw. "6 miejscach", pracowałem lub pracuję za darmo jako wolontariusz w hospicjum, dla osób bezdomnych, w Stowarzyszeniach pomagających pacjentom i innych organizacjach. Dlatego zanim wydacie opinię o lekarzu zastanówcie się.
      Największy zarzut z jakim się spotykam to to, że trzeba czekać w poczekalni na wizytę.
      Ja zawsze odpowiadam, że gdybym leczył zdrowych trwało by to krótko, ale dla osób chorych potrzeba trochę więcej czasu.
      Ja go znajduję narażając się innym pacjentom...

      • 5 4

      • Skąd ? Ano stąd, że w znakomitej większości na internecie siedzą

        bezrobotni frustraci, którzy odgryzają się za swoje nieszczęście na wszystkich, którym w ich mniemaniu jest (za) dobrze kosztem owych frustratów.
        Nie mają wykształcenia, do niczego nie doszli, nic od nich nie zależy, nie mają już nawet znajomych. Mają tylko ten swój laptop na raty i jedyne co mogą i co im wychodzi w życiu najlepiej, to jazgotać ujadać i hejtować.

        Proszę robić dobrą robotę jak dotychczas. Ma Pan rację - zadowolony pacjent to taki, który wyszedł od lekarza zdiagnozowany i wyleczony, a nie taki co wszedł punktualnie do gabinetu i równie punktualnie z niego wyszedł, tyle że z niczym,
        a niestety tego też doświadczyłem. Większość jednak - i to wiem z praktyki - podchodzi do tego tak jak Pan. Proszę się nie zrażać, bo ci którzy Pana doceniają są warci Pana trudu. Życzę Panu żeby nie musiał Pan pracować w 6 miejscach aby mieć zapwwniony godny byt. Do takich lekarzy właśnie bym chciał chodzić, którzy nie muszą się martwić sprawami przyziemnymi czy zażartą walką z pracodawcą/NFZ-em, gdy badają pacjenta. Obawiam się jednak że w naszym kraju to trudne. Pozdrawiam.

        • 2 2

      • na kimś trzeba się wyżyć

        Sfrustrowani swoim życiem zawsze znajdą kogoś, na kim będą odreagowywać frustracje, wybrali lekarzy, prawników, nauczycieli czyli tych, do których i tak wcześniej czy później trafią - oni, albo ich dzieci.
        A poza tym środowisko lejkarskie przez lata robiło wiele, by ludzie myśleli i mówili o nich jak najgorzej. Oczywiście nie całe, ale nawet 5-10% czarnych owiec wśród lekarzy wystarczyło (przy dużym udziale mediów), by opinia o wszystkich lekarzach była jak najgorsza, niestety.

        • 1 2

  • Wyjazd

    A ja zrobiłem staż, spakowałem manatki i wyjechaliśmy z narzeczoną do Niemiec. Dostalismy po 3000 euro do ręki, za mieszkanie 100 metrów płacimy niecały tysiąc. Zostaje w cholere pieniędzy, robimy specjalizacje które chcielismy, i żaden cebulak nie traktuje nas z wyższością. Polecam robić B2/C1 i wyjezdżać młodzież - polska medycyna to kołchoz.

    • 3 2

  • Ah ta marna Polska rzeczywistość... (10)

    • 77 7

    • Trzeba się przemęczyć na rezydenturze za te 9 tyś. (2)

      Ale później trampolina kapucha puchnie w kieszeni nadrobicie to po 40 tys będzie wpadać plus łapówki i doadtkowe zlecenia to się uzbiera 70 tyś.

      • 9 6

      • 434

        Ale ty jesteś skretyniały.

        • 1 1

      • Jak to mówią

        w pupie byłeś goowno widziałeś.

        • 3 1

    • Uwolnijcie zawód dla ludzi inteligentnych (4)

      A nie rodzin, rodzin.... Pusto w głowie a pielęgniarka woła "panie doktorze" a pacjenci sie smieja w salach

      • 10 4

      • z prawnikami ci się chyba (2)

        pomyliło

        • 6 2

        • Tak myślisz? (1)

          Byłem nauczycielem akademickim jeszcze na AMG, oczywiście jednocześnie pracując jako lekarz (na część etatu) w PSK - standardowa wtedy forma zatrudnienia. Pewnego dnia zostałem wezwany przez panią profesor i poinformowany, że żegnam się z etatem nauczycielskim i przechodzę na pełen etat szpitalny. Powodem była potrzeba zatrudnienia potomstwa pani docent z katedry. Dodam tylko, że nawet wtedy zatrudnianie na to stanowisko odbywało się poprzez konkurs. Informację o konkursie wywieszano w piwnicy dziekanatu jednego dnia na kilka godzin.

          Obecnie nie pracuję na uczelni ani nawet w Polsce.

          • 9 0

          • Jak słusznie zauważyłeś chodziło o etat akademicki

            Czyli naukowy, a ja pisałem o zawodzie lekarza jako takim, który dostępny jest dla każdego pod warunkiem, że jest wystarczająco inteligentny.

            • 2 3

      • Pleciesz trzy po trzy. Co ty chcesz uwalniać?

        Lekarzem może w Polsce zostać każdy pod warunkiem, że ma trochę oleju w głowie. Znam przynajmniej kilku ordynatorów, których dzieci nie dostały się na te studia, bo były za słabe. Generalnie jest jednak tak, że lekarze mają inteligentne dzieci.

        • 8 6

    • Każda ambitniejsza branża rządzi się takimi prawami (1)

      Też miałem roszczeniową postawę, bo tyle lat studiów i marne zarobki. Jak się nie ma co się lubi to się stara polubić co się ma. Trzeba wejść na inny poziom i zaliczać te etapy zamiast biadolić. Jak ktoś ma determinację da radę. A pewna jest śmierć i podatki w tym wszystkim. Resztę wyreguluje rynek.

      • 14 12

      • przecież mogłes się uczyć to byś nie został lekarzem

        • 3 2

  • no no, wyglada, ze i w tym temacie wszystko odladane na pozniej.. (2)

    Czyli za 2-3 lata zacznie sie jazda w naszym kraju bez trzymanki... Budzet sie nie zepnie, ciekawe czy ZUS wytrzyma i na jakim poziomie...

    • 41 5

    • ZUS

      Już od tego roku wzrosła składka zdrowotna

      • 0 0

    • sugestywna opinia

      Czy ZUS wytrzyma? Wszyscy znamy tą smutną odpowiedź. Osobiście wolałbym, abyśmy my jako naród nie wytrzymali z ZUS'em i całe to z***ane przedsięwzięcie zamknęli zastępując to "zdrową", kontrolowaną strukturą. Na początek emerytalne przywileje do rewizji i najprawdopodobniej do likwidacji.\



      Dygresja

      Już od dzieciństwa wszyscy młodemu człowiekowi wmawiają, że trzeba myśleć. Tego procesu zachodzącego w mózgu nie sposób osiągnąć bez korzystania z logiki. Tylko, że w naszej polskiej rzeczywistości okazuje się to niemal jak przeklęta farsa, bo ten kto myśli za dużo, widzi ogrom patologii naszego państwa i naszego społeczeństwa. I teraz pytanie. Należy korzystać z myślenia jako logicznie ułożonego procesu mózgowego dzięki wyobraźni, czy też myśleć, ale o sobie i swoim miejscu w tym chorym systemie (logika zbędna na rzecz kombinowania, cwaniactwa itd itp)?

      • 5 1

  • endokrynologów (9)

    to jest dopiero mało; dostać się najpierw do zapisania się do kolejki to dopiero wyczyn przed przychodnią, potem czekanie 30 miesięcy na przyjęcie

    • 94 1

    • Ciężka praca lekarz

      Dlaczego uważacie,że lek.dużo zarabiają.Jacyś się znajdą o takich zarobkach.To b.ciężka praca.Widzę,że nie którzy nie mają pojęcia jak wygląda zawód lekarza.Urzędniczka po historii 8 godz.pracy zarabia tyle co rezydent.Moim zdaniem powinni lek. dobrze zarabiać,być szanowani i normalnie pracować.Po prostu mieć prestiż.A jest odwrotnie są wykorzystywani.To prawda żeby zrobić specjalizacje,trzeba pracować w wolontariacie i jeszcze musi być miejsce.Nie jestem lekarzem ale będę ich bronić bo znam życie młodych lek.

      • 2 1

    • mało to jest (1)

      geriatrów, patologów, czy, jeśli mowa o endokrynologach- endokrynologów dziecięcych (czy raczej tych, co się dziećmi zajmują- dziecięca została stworzona w tym roku, więc jest ich mało z definicji:) )
      endokrynologów jest stosunkowo sporo, tylko przyjęcia są ograniczane przez nfz...

      • 8 0

      • Za to patologii ci u nas dostatek

        • 2 1

    • (5)

      Czemu nie ma ich więcej, czemu sie ie spacjalizują wtym kierunku skoro są potrzeby?

      • 10 1

      • (3)

        bo jest mało miejsc specjalizacyjnych

        • 26 1

        • (2)

          tosz to trzeba otworzyć, gdzie jest problem?

          • 14 3

          • No właśnie trzeba otworzyć, tylko łatwo powiedzieć a Ci co nami rządzą jakoś tego problemu nie widzą i maja zwykłego człowieka w poważaniu...

            • 16 1

          • a po co robić konkurencję, młodą, prężną, z chęciami do nauki???

            • 28 2

      • Bo najpierw musza zrobić specjalizację z chorób wewnętrznych - przy dobrych wiatrach 6 lat , dopiero pozniej mozna endokrynologie,nefrologie czy np. diabetologie . Co prawda są specjalizacje modułowe, ale tylko w teorii ....

        • 21 1

  • Żona lekarza napisała:

    mój mąż 18 dyżurów ma w miesiącu. Miesiąc ma 30 dni.
    Matematyka !

    • 1 1

  • Żona lekarza (1)

    Jako najbliższa rodzina lekarza 35+ przyznaję - lekarze nie sa biedni, zarabiają sporo, ale...
    1. Aby dość do momentu, gdzie nie liczy sie każdego grosza musiało minąć 10 lat, mnóstwo negocjacji z pracodawcami o wyższa stawkę godzinowa (pierwsza stawka w Szpitalu Wojewódzkim wynosiła 10 zł/h na rękę)
    2. Do dzis dnia mąż pracuje bardzo dużo, w miesiącu ma po 18. dyżurów + praca przedpołudniowa. W 4 rożnych miejscach pracy, w warunkach niegodziwych (zarwane łóżko, brak pościeli, bez swojej łazienki, brak prysznica, tv i internetu).
    Dodam, że mowię o specjaliście, który wygrywał wszystkie konkursy na stanowiska pracy, uzdolnionym i uczciwym.

    Tak więc nie generalizujcie proszę. Lekarz sporo zarabia po kilku latach chorych stawek, po wielu nieprzespanych nocach, pędzenia z dyżuru na dyżur, braku odpowiedniego normalnego jedzenia i niemożliwości zobaczenia dzieci przez ponad pół miesiąca...
    Taka Polska rzeczywistość, aczkolwiek nie chcemy wyjeżdżać, bo żaden kraj nie zastąpi nam domu.

    • 2 1

    • 18 dyżurów to mąż wziął bo chciał zarobić.

      Żaden rezydent nie musi robić więcej niż 4 -5 dyżurów w miesiącu.

      • 2 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Ogłoszenia polecane

Pracodawcy w Trójmieście

Forum