Służbowe auto. Czy pracownik odpowiada za zniszczenie?

fot. 123rf / Piyawat Nandeenopparit

Samochód służbowy to już standard w wielu firmach. A co, gdy dojdzie do kolizji i auto, czyli mienie powierzone, ulegnie zniszczeniu? Czy pracownik odpowiada za szkody?



- Mąż w styczniu podpisał umowę o pracę na 1/2 etatu za najniższą krajową, ale w firmie pracował od 2018 r. i co roku były nowe umowy. Poprzednie były na czas określony, ale ta z tego roku już na czas nieokreślony. W 2018 r. podpisywał odpowiedzialność za auto (na 50 tys. zł), a w styczniu tego roku miał wypadek podczas dojazdu do pracy. Podpisał oświadczenie, że spłaci za auto 1 tys. zł miesięcznie (10 tys. zł za auto i 1 tys. zł za lawetę). Moje pytanie, czy za każdym razem, gdy miał nową umowę, to musiał również podpisać nowe zobowiązanie za powierzone mienie? Czy to zobowiązanie z 2018 r. było ważne do każdej umowy? Auto poszło do kasacji, a był to stary mercedes - pyta czytelniczka.

Porady prawne w serwisie Praca



Odpowiedzi na to pytanie udzielił mecenas Wojciech Kawczyński z Kancelarii Prawnej Kawczyński i Kieszkowski Adwokaci i Radcowie Prawni sp.p. w Gdańsku.

Wojciech Kawczyński, radca prawny
Wojciech Kawczyński, radca prawny fot. materiały prasowe
Aby odpowiedzieć na pytanie zadane przez czytelnika, należy w pierwszej kolejności przeanalizować przepisy Kodeksu pracy regulujące odpowiedzialność materialną pracowników za mienie powierzone oraz posiłkowo - rozporządzenie Rady Ministrów w sprawie wspólnej odpowiedzialności materialnej pracowników za powierzone mienie z dnia 4 października 1974 r., które mimo upływu lat dalej nie straciło na aktualności.

Zgodnie z przytoczonymi przepisami skuteczne przyjęcie przez pracownika odpowiedzialności za mienie powierzone zależy od spełnienia przez strony stosunku pracy następujących warunków:
  1. Pracodawca powinien powierzyć mienie w sposób właściwy, tj. niebudzący wątpliwości, jakie składniki majątkowe wchodzą w skład mienia powierzonego - w przypadku czytelnika powinno to być dokładne oznaczenie samochodu służbowego z oznaczeniem marki, numeru rejestracyjnego oraz stanu technicznego pojazdu. Teoretycznie decydujące znaczenie ma tutaj samo faktyczne powierzenie pojazdu oraz świadomość obu stron dot. powierzenia pojazdu - dla celów dowodowych, jednak warto, aby czynności tej dokonać w drodze protokołu albo umowy o odpowiedzialności pracownika za mienie powierzone.
  2. Zarówno w chwili powierzenia mienia, w toku korzystania z samochodu, jak i w chwili wystąpienia szkody - osoba z niego korzystająca musi mieć status pracownika, aby móc pociągnąć ją następnie do odpowiedzialności w przypadku wystąpienia szkody po stronie pracodawcy.
  3. Jeżeli z powierzonego mienia (samochodu) korzysta więcej niż jeden pracownik, wtedy konieczne jest uregulowanie w umowie o wspólnej odpowiedzialności materialnej za mienie powierzone zasad odpowiedzialności poszczególnych pracowników, na które muszą wyrazić zgodę wszyscy pracownicy korzystający z samochodu, którzy przyjęli na siebie odpowiedzialność za mienie powierzone.
  4. Szkoda w mieniu powstała z przyczyn zależnych od pracownika, a pracodawca stworzył pracownikowi odpowiednie warunki do zabezpieczenia mienia.

W przytoczonej przez czytelnika sytuacji należałoby w pierwszej kolejności ustalić:
  1. Czy samochód był powierzony pracownikowi do wyłącznego użytku, czy może korzystali też z niego inni pracownicy na podstawie umowy wspólnej odpowiedzialności za mienie powierzone?
  2. Czy pracownik nieprzerwanie świadczył pracę od 2018 roku?
  3. Czy wypadek wynikał z zawinionego zachowania pracownika, czy może szkoda w mieniu (samochodzie) powstała z przyczyn od niego niezależnych?

Zasadniczo zgodnie z ww. przepisami Prawa pracy odpowiedzialność pracownika za mienie powierzone wygasa w razie ustania stosunku pracy, z którym związane jest przejęcie odpowiedzialności za mienie powierzone. Zakładając wariant, w którym czytelnik zawierał począwszy od 2018 roku kolejne umowy o pracę i nie doszło do przerwania (choćby na kilka dni) stosunku pracy łączącego go z tym samym pracodawcą, wtedy powierzenie mienia z 2018 roku będzie rozciągało się na dalsze umowy - nie ma bowiem prawnego wymogu, aby w przypadku zmiany podstawy zatrudnienia u tego samego pracodawcy (np. przejście z umowy na czas określony na umowę na czas nieokreślony) zawierać z tym pracownikiem ponownie umowę powierzenia mienia, którym już dysponuje. Zawarcie nowej umowy nie powoduje również, że pracownik jest zwolniony z odpowiedzialności za samochód, który został mu wcześniej powierzony. Jeżeli doszło do protokolarnego przekazania pojazdu, to pożądanym wydaje się być zwrotne przekazanie pojazdu pracodawcy przez pracownika w drodze analogicznej procedury. Dopiero w takiej sytuacji pracownik mógłby zostać zwolniony z odpowiedzialności za mienie powierzone.

Nieco inaczej sytuacja kształtuje się w przypadku, gdy czytelnik korzystał z mienia (samochodu) wspólnie z innymi pracownikami na podstawie umowy o wspólnej odpowiedzialności za mienie powierzone - w takiej sytuacji trzeba byłoby ustalić, czy w chwili wystąpienia wypadku wszyscy pracownicy objęci ww. umową dalej byli zatrudnieni u pracodawcy. Zgodnie bowiem z dominującym poglądem Sądu Najwyższego - zmiana składu pracowników objętych taką umową uchyla wspólną odpowiedzialnością za mienie powierzone. Podsumowując zatem, jeżeli obok czytelnika inni pracownicy przejęli odpowiedzialność za samochód, a następnie przed wypadkiem któryś z nich rozwiązał stosunek pracy, to umowa z 2018 roku nie wiązała czytelnika, a zatem pracownik nie byłby odpowiedzialny za szkodę.

Niezależnie od opisanych wyżej wariantów czytelnik powinien także ocenić, czy szkoda w samochodzie (wypadek) został spowodowany z jego winy, czy może z przyczyn niezależnych od niego. Zgodnie bowiem z art. 124 ust. 3 Kodeksu pracy czytelnik będzie wolny od odpowiedzialności, jeżeli okazałoby się, że szkoda wystąpiła z przyczyn niezależnych od niego, tzn. np. wypadek został spowodowany z wyłącznej winy innego uczestnika ruchu, nienależytym stanem pojazdu (np. wskutek jego niewłaściwego serwisowania przez pracodawcę) czy wskutek siły wyższej.

Podsumowując zatem, w sytuacji, gdy pracownik był osobą wyłącznie odpowiedzialną za powierzony samochód, mienie zostało prawidłowo przekazane w 2018 roku, nie doszło do przerwania stosunku pracy, a szkoda była następstwem działań pracownika, to sam fakt wcześniejszej zmiany podstawy zatrudnienia (rodzaju umowy o pracę) nie daje podstaw do zwolnienia się z odpowiedzialności materialnej za szkody w mieniu powierzonym.

Opinie (68) 5 zablokowanych

  • (10)

    Nie zapomnę epickiej sytuacji którą zobaczyłem podczas ogromnej ulewy z połowy 2019 roku. Po północy gdy ulewa już osłabła(było to bodajże na odcinku Jana z Kolna położonego w "gardle" przy kładce i przystanku "Stocznia SKM") została wielka głęboka kałuża. Nikt nie odważył się ryzykować, ludzie czekali na straż, i zrobił się zator, a nie dziwie sie, bo groźnie to wyglądało a laweta w nocy kosztuje... Na szczęście pojawił się jeden odważny, który oznajmił, ze ma służbówkę;) Przejechał przez kałużę, przeżył, więc reszta kierowców już pewniejsza pojechała jego śladem. Sytuacja byla uratowana;)

    No ale tak to jest, ludzie mają taki stosunek do własności firmowej, bo dziś pracujesz tu, jutro możesz gdzie indziej, bo bezstresowy syn szefa cię zwolni, żeby zatrudnić swoją lodową utrzymankę na twoje miejsce... Z czego w takim układzie ma wyniknąć miłość do auta służbowego, które dziś masz, a jutro już nie?

    • 43 7

    • 1/2 etatu i odpowiedzialność materialna za rozklekotane slużbówki, a kasa z oc idzie do kieszeni Jannusza byznesu??? Po co wspieracie takich pracodawcow cwaniaków!!!!! Niech lepiej zjadaja zęby na ukrach lub kryminale/menelach.

      • 37 1

    • firma powinna sama ubezpieczyć odpowiednio swoje samochody (3)

      tylko w Polsce dochodzi do takich kuriozalnych BANDiTsytuacji - że wszelkie koszty zrzuca się na pracownika...
      ale w drugą stronę gdy firma ma wypłacić odszkodowanie za utracone w pracy zdrowie - to staje na rzęsach, aby nie wypłacić NiC!
      - Polskie kuriozum - wynająć firmę prawniczą za 45000zł, tak by tylko pracownikowi nie wypłacić 8000zł odszkodowania - na rehabilitację.

      • 17 0

      • w te kwoty nie wierzę (2)

        nikt nie jest tak głupi by dopłacać. Prędzej mogło to mieć jakieś głębsze konsekwencje czego firma się mogła przestraszyć. Trwały uszczerbek czy coś takiego. A tu już wchodzi renta.

        • 3 1

        • Nie wierzysz, czyli jeszcze jestes objety obowiazkiem szkolnym :) (1)

          • 1 1

          • a ty wierzysz bo nie wiesz. Jakbyś wiedział to nie musiał byś wierzyć :)

            • 0 0

    • Epickiej sytuacji? Czyli jakiej?
      Epicki- przymiotnik używany niezgodnie z przeznaczeniem przez powiatową inteligencję i nuworyszy.

      • 5 5

    • (1)

      Sytuacja sprzed około 15 lat na wsi na Mazurach koło Giżycka. Siedzę z koleżanką w knajpce, przez środek biegła szutrowa droga, po bokach murki mniej więcej metrowej wysokości do prywatnych posesji.

      Nagle huk łamanego metalu jak przy stłuczce. Wszyscy w knajpce odwracają głowy i patrzą co się dzieje. Jakiś młodzieniec zajechał Golfem i wysiadając rąbnął drzwiami w murek z takim impetem, jakby chciał jak najszybciej wyskoczyć z samochodu i jakby tego murku tam nie było. A on patrzył przez 15 czy 20 sekund to na murek, to na drzwi, potem głośno powiedział "eee, służbowe" i poszedł zadowolony :-)

      Inaczej jest, kiedy auto jest zarejestrowane na jednoosobową działalność, więc służbowe znaczy de facto twoje i za chwilę się orientujesz, kto naprawdę jest stratny na nieuważnej jeździe.

      • 8 0

      • służbowy Golf, 15 lat temu?

        • 1 5

    • Nie twierdzę że nie szanuję auta służbowego ale jest ono dla mnie narzędziem podobnym do telefonu , wiertarki, czy młotka. Auto jest w leasingu, mój szef mnie rozlicza z czasu pracy a nie z opowiadań o korkach, dziurach i deszczu. Mówi to samo co ja, są serwisy aut i tam się naprawia auta.

      • 0 0

    • Nie chodzi o dbanie krew zalewa takich jak ty że ktoś inny ma auto służbowe. Odpowiadam tobie , ja ci nie zazdroszczę twojej nowej lopaty która wykonujesz swoją pracę.

      • 0 0

  • (8)

    na pół etatu za najniższą krajową i jeszcze wziął na siebie odpowiedzialność za auto? mąż to dureń a firma to wyzyskiwacz, pracuję w normalnej firmie i podpisujemy oczywiście umowy na służbowe ale 1 kolizja z mojej winy jest za free, druga jakiś tam procent i od trzeciej zaczynać bulić, po to samochody flotowe mają OC i AC żeby z tego korzystać, pracodawca Pani męża to naciągacz po prostu

    • 139 6

    • (6)

      pół etatu bo dużo razy więcej dostanie w kopercie

      • 20 5

      • Powodzenia przy wyliczaniu emerytury, a wcześniej podczas np. pobytu w szpitalu i otrzymaniu na tę okoliczność zasiłku z ZUS (5)

        • 15 0

        • Jakiej emerytury ten system zawali się za max 10 lat. (4)

          Sakwa pusta kasy nie ma....

          • 12 14

          • słyszę to od 20 lat (3)

            • 16 3

            • i jest w coraz gorszej kondycji (2)

              więc asymptotycznie zmierza ku zapaści

              • 6 4

              • (1)

                Dlatego nigdy nie będę za równymi emeryturami. Są w społeczeństwie cwaniacy którzy tylko chcą brać ale dokładać nie chcą do niczego.

                • 9 3

              • to całkiem powszechne, niemniej ZUS jest w słabej kondycji z samej zasady swojego istnienia, a nie przez kombinatorów. On jest niewydolny systemowo

                • 5 0

    • Maz i**ota-nawet moj kochanek to potwierdza

      • 14 3

  • A jak ma się do tego (9)

    ubezpieczenie?

    • 28 0

    • tak,że pan pracodawca pewnie skasował Pani męża i za AC, naciągacz

      • 24 1

    • Różnie (4)

      Pracuję w korporacji, gdzie nigdy auta służbowe nie miały AC.
      Malo tego - kupując nowe z salonu, wszystkie miały z automatu OC i AC na rok za free. A firma z pismem do dealera wyskoczyła, dlaczego na siłe uszczęśliwili ich AC, że oni oto nie prosili i nie chcą. Nikt nie był w stanie odpowiedziec, o co im chodzi i jaka jest polityka firmy w tym wszystkim.
      Później jeden z kierowców, miał wypadek i skasował auto. Kazali mu płacic, co prawda 50% kosztów, ale i tak posżło grubo. Po tym wszystkim, chcial sam ubezpieczyć auto którym jeździ w AC - ale nie dostał zgody, firma odmówiła, a sam nie mógł, bo auto nie jest jego.
      Dlaczego tak się dzieje? Nikt nie wie ...

      • 6 3

      • błąd

        Można ubezpieczyć z AC auto, które nie jest nasze.

        • 2 0

      • Czyżby Towarzystwo Ubezpieczeniowe z Sopotu?

        • 4 1

      • bzdury, to nie diler ubezpiecza auto

        tylko ubezpieczyciel leasingodawcy ewentualnie taki którego zaakceptuje po wskazaniu. A jeśli auto było w leasingu to firma nie ma nic do gadania bo formalnie auto należy do leasingodawcy. Tak więc ściema grubymi nićmi szyta. Firmy biorąc flotę w leasing nie mają nic do gadania w kwestii ubezpieczeń i przeglądów. Auto zawsze jest ubezpieczone bo tego wymaga właściciel czyli jak już wspomniałem leasingodawca.

        • 5 0

      • Nikt nie wie? Naprawde? Firma ponosi dzieki temu nizsze koszty. Prosze uprzejmie.

        • 0 0

    • co do zasady za zniszczenia odpowiada się do 3 pensji (2)

      wg mnie dobrze bo jest to pewien kaganiec na kogoś kto mógłby umyślnie rozwalać sprzęt lub go w ogóle nie szanować. Jakbym wziął moją stację roboczą i wywalił ją przez okno to czemu mam oczekiwać że szef za nią zapłaci? I tu tak samo, kasa z AC powoduje utratę części zniżek.

      • 5 1

      • Pół etatu, 3 m-ce najniższej pensji, a 10 tys to nie to samo. (1)

        co do zasady

        • 5 2

        • czyli nie musiał tego podpisywać i płacić

          miałem rację?

          • 4 0

  • Odpowiedzialność do 3 poborów miesiecznych (10)

    Jak pracodawca cwaniak zatrudniał na pół etatu a do tego minimalnej bo reszta pod stołem. . To nie ma mowy o 10 tysiącach.
    Co wy ludzie za umowy podpisujecie ??
    Pogięło was ???
    Może jeszcze weksel on blanco przy zatrudnieniu podpisujecie ???
    Nauczeni pokory kłeczac na kolanach po kościołach robicie to dalej na każdym kroku.
    Ja wyrzuciłem religię do kosza, nie klękam przed niczym i nikim.
    Od razu odczułem wartość dodaną w postaci docenienia samego siebie.
    Wstańcie z kolan, otrzepcie nogawki i nigdy więcej już nie klekacjcie !!!

    • 69 11

    • zgadzam się ale to nie wina religii, po prostu potomkowie chłopów pańszczyźnianych

      • 28 0

    • (1)

      Najlepsze jest to, ze właśnie tacy pracodawcy dzielnie walczyli aby przez lata minimalna stala w miejscu.

      • 23 0

      • wysokość minimalnej nie ma znaczenia

        liczy się opodatkowanie wypłaty, które teraz osiąga absurdalny poziom

        • 3 2

    • Korekta (2)

      In blanco, nie on blanco. Odnośnie klękania kiedyś pożałujesz, że nie chciałeś klękać.

      • 3 18

      • Jarek nie da emerytury?

        • 5 1

      • Jesteś ministrantem?

        Batoników ma pożałować?

        • 4 2

    • co do umowy to masz rację ale co ma do tego religia? (2)

      kiedyś też byłem wierzący ale porzucając wiarę nie poczułem się lepszy. Nie chodziłem tam bo mi kazali klękać. Klęka się przed bogiem nie księdzem. O ile się wierzy.

      • 9 1

      • Dla miazdzacej wiekszosci Polakow, ktorzy tworza tzw. ciemna mase, religia ma w tym kontekscie zasadnicze znaczenie. (1)

        • 0 2

        • w kontekście podpisywania umowy? myślisz że się proboszcza pytają?

          chłopie zapętliłeś się w swoim zacietrzewieniu na tą całą religię

          • 0 0

    • Słownik też wyrzuciłeś?

      • 0 1

  • Kto podpisuje takie dokumenty w pracy?! (1)

    Ludzie - pracodawcy mozna sie postawić. Żaden pracodawca jak ma olej w głowie Was z tego powodu nie zwolni.

    W 2 firmach w ktorych pracowałem zakwestiowałem zasadność pewnych dokumentów i napisałem oficjalnie ze na podsttawie moich watpliwosci decyduję się ich nie podpisywac. I koniec, nigdy nie wrocilismy do tematu

    • 50 1

    • Wszyscy wstali i zaczęli klaskać aż się obudziłeś.

      • 3 6

  • Janusz szef już pewnie nieżle się dorobił na tym gracie..

    a biedne mietki płacą za grata..

    • 16 2

  • Taki mądry prawnik, a nie potrafi jednoznacznie określić bezprawnego działania wlaściciela firmy. (1)

    • 18 2

    • Nie jest tak jak piszesz....

      Nie zgodze sie z toba ze co to za prawnik co jednoznacznie nie potrafi okreslic poczynan pracodawcy. Zaden prawnik ci nie powie jednoznacznie czy to co zrobił pracodawca jest zgodne czy niezgodne z prawem póki nie zobaczy jak została zawarta umowa,i na jakich warunkach. A w Polsce jest w cholere takich ludzi co w ciemno podpisuja co im sie podsunie a nie czytaja warunków,a potem wielkie zaskoczenie,płacz i płać.

      • 1 1

  • Co to za pracodawca?

    Proszę tutaj napisać nazwę firmy, żeby tego Janusza omijać szerokim łukiem.

    Jak odbierałem moje slostatnie służbowe auto, podpisałem tylko kwit, że pobieram auto z 1 kluczykiem. I tyle...

    Qfa co za Janusze, postępują tak z ludźmi, którzy napełniają im portfele. Brak słów

    • 16 2

  • Nie wiem dlaczego ciągle Polacy boją się powiedzieć szefowi "nie"... (3)

    ...jeśli coś ci się nie podoba, to nie musisz się na to zgadzać! możesz powiedzieć NIE! nie powiesz? bo cię zwolnią? bo masz kredyt do spłacenia? jeśli ktoś się zgadza na poniżanie/złe traktowanie - to na serio ma problem ze sobą! Ludzie! mamy XXI wiek - szanujcie sami siebie!
    A teraz czekam na wylew g***a :)

    • 20 0

    • niektórzy się boją właśnie z przyczyn obiektywnych o których napisałeś (2)

      nie musisz czekać na wylew g*wna bo to co napisałeś jest zgodne z flowem. Facet pracował na pół etatu za minimalną. To raczej nie był to lekarz, inżynier ani kosmonauta tylko ktoś kto miał problem ze znalezieniem roboty. Tacy ludzie bardziej się boją i są też mniej poinformowani dlatego często godzą się na złe traktowanie.

      • 8 0

      • Nie, to nie tak. On formalnie byl zatrudniony na takich warunkach. (1)

        Nieformalnie wcale nie musial obawiac sie utraty czy problemow ze znalezieniem pracy.

        • 0 0

        • mimo że nie musiał się obawiać to mógł przecież bo był niepoinformowany

          • 0 0

  • (3)

    O proszę sprawdzić jak sytuacja wygląda w komunikacji miejskiej Gait kierowcy dostają faktury na kwoty 14000

    • 20 3

    • I bardzo dobrze

      Jak zepsujesz to płacisz. Witamy w życiu.

      • 3 5

    • Powinni dostawać i po 28 tys PLN za szkody powstałe w kolizjach. Jeżdżą jak bandyci.

      • 3 2

    • Zawiniles, to plac. Nie macie AC, wiec spolka musi isc do Was z roszczeniem, bo inaczej by byla niegospodarna.

      • 0 0

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum