Wiadomości

Praca to moje marzenie. Projekt Przystanek Szekspir

Zespół Downa, dodatkowa informacja genetyczna zawarta w 21 chromosomie, kilkaset podwojonych genów, które decydują o nieprawidłowym rozwoju człowieka. Choć w Polsce żyje ok. 60 tys. osób z trisomią, ich świat rzadko przeplata się ze światem zdrowych ludzi, szczególnie ten zawodowy. A osoby z zespołem Downa często mogą i przede wszystkim bardzo chcą pracować.



Rodzice chorych mówią wprost - najtrudniejszym momentem wcale nie jest posiadanie małego dziecka, któremu trzeba poświęcić więcej czasu, cierpliwości i intensywnie stymulować do rozwoju.

- Faktyczny problem to dorosły człowiek, w którego państwo inwestowało od urodzenia i po zakończeniu edukacji przestaje się nim interesować. Zostawia go na stałe w domu bez perspektyw na bycie potrzebnym lub w warsztatach, które z założenia miały tylko przygotowywać do pracy - opowiada Małgorzata Bulczak, założycielka Fundacji Ja też.
Pracy, która w większości przypadków nigdy nie nadejdzie. Propozycje, które pojawiają się niezwykle rzadko, dla osób z zespołem Downa i tak skupiają się na zadaniach, których na dłuższą metę nie są w stanie wykonywać. Bez względu jak rozwinięta jest osoba, jakie ma pasje i predyspozycje zespół Downa determinuje: zgniatanie śmieci, zmywak, sprzątanie.

- Nie musi tak być. Osoby z zespołem Downa mogą pomagać w wielu miejscach, a idealna jest do tego kultura. Kiedy zwrócił się do nas prof. Limon z pomysłem, żebyśmy przygotowali kilka osób, które będą pomagać widzom w teatrze, to było spełnienie naszych marzeń. Krok w przód do idealnego rozwiązania: połączenia kilku godzin pracy i udział w stałej rehabilitacji społecznej. Do tej pory takie rozwiązanie było nierealne. Przystanek Szekspir dał nadzieję, że w przyszłości może to się zmienić - dodaje Małgorzata Bulczak.
Michał Milka ma 33 lata, jak sam mówi to już poważny wiek. Dużo czyta, podróżuje po świecie, zna angielski, interesuje się tym, co dzieje się dookoła. Jest aktorem Teatru Razem. Teatr to całe jego życie. Dlatego, kiedy zaproszono go do udziału w projekcie Przystanek Szekspir, był po prostu szczęśliwy.

- Pytasz na czym polega moja praca? Mam mapkę, biorę bilet, sprawdzam, czy to mój sektor i pokazuję poziom i miejsce, gdzie ma usiąść. Niektóre osoby nie chcą, żebym im pokazał i wtedy mają problem, bo to trudny teatr. Wtedy podchodzę jeszcze raz i mówię, że chętnie im pomogę - opowiada Michał Milka.
Z reguły myślimy, że praca osób niepełnosprawnych to tak naprawdę kwestia ich terapii i wspierania w funkcjonowaniu w świecie zdrowych osób. Ale to nie wszystko.

- Chcę pokazać zdrowym, że my też możemy im pomagać. Nasza praca może się przydać. Osoby z zespołem Downa są i chcą pracować. Cieszyłem się i bałem jak ludzie zareagują. Ale ludzie nas chwalą. Widzowie otwierają się na nasz świat - dodaje Michał.
Obok Michała nie da się przejść z biletem niepostrzeżenie, bez problemu nawiązuje komunikację z obcokrajowcami. To wszystko dzięki mamie, która od małego zabierała swojego syna wszędzie, gdzie tylko mógł spotkać innych ludzi, szczególnie tych zdrowych, żeby czuł się przy nich swobodnie.

Emilia Kochańska ma 22 lata, dopiero skończyła szkołę, zanim udało jej się znaleźć miejsce w warsztatach zawodowych, dostała propozycję pracy w projekcie Przystanek Szekspira. Poza teatrem pracuje w fundacji "Ja też" przy przygotowaniu pomocy do terapii dla dzieci: laminowaniu, kserowaniu i wycinaniu.

- Większość ludzi reaguje na nas pozytywnie. Osoby gratulują, chcą zrobić sobie ze mną zdjęcie. Ta praca mi się podoba. Mogę pomagać ludziom, jest miła atmosfera, mili ludzie. Mogę też oglądać spektakle. Najbardziej podobał mi się Kiss me Kate. Mam marzenie, żeby był duży projekt, na wszystkie teatry, żebyśmy dalej mogli pracować - przyznaje Emilia.
Projekt zainicjowany przez prof. Jerzego Limona, dyrektora Teatru Szekspirowskiego, włączył dorosłe osoby z zespołem Downa do pracy przy obsłudze widza podczas spektakli. Od lipca do grudnia sponsorem była Grupa Lotos. Przy projekcie zatrudnienie do końca roku dostało sześć osób: Emilia Kochańska, Michał Milka, Jan Skiba, Wojciech Birtus, Grzegorz JankowskiBartek Siudyła.

Małgorzata Bulczak stara się zarazić inicjatywą więcej teatrów. Czeka na decyzje.

Opinie (15) ponad 20 zablokowanych

  • Świetna inicjatywa!

    • 50 2

  • super!

    • 34 3

  • ZA

    Warto też pomyśleć o osobach dorosłych z zespołem Aspergera, oczywiście po treningu umiejętności społecznych

    • 29 1

  • Dowód na człowieczeństwo

    Przez stosunek do osób innych, co nie znaczy gorszych przejawia się nasze człowieczeństwo. Inicjatywa dyrekcji jest tak zaskakująca, jak i godna pochwały...nie należy jej traktować tylko w kategoriach eksperymentu społecznego, a jako jedną z form aktywizacji zawodowej ludzi dotkniętych trisomią.

    • 23 1

  • Brawo!!!!

    To jest miernik tego co nazywa sie wrażliwoscią !!!
    Zyczyłabym w Nowym Roku aby inne instytucje " kulturalne " podjęły wyzwanie i takze zaczęły wspierac tych tylko trochę rózniących sie od wiekszości , WARTO POMAGAĆ!!!!!!

    • 25 2

  • Widzę, że jest szansa dla prezesa firmy w kórej pracuję...

    zaraz go zgłoszę.

    • 8 6

  • (8)

    Pytanie za sto punktów,kto za to zapłaci?Takie osoby mogą rozdawać ulotki,pomoc ogrodnicza itd.Rodzice takich osób są obciążeni genetycznie i mając jedno upośledzone dziecko robią następne(sporo jest takich przypadków)czy według Państwa osoba z zespołem Downa powinna mieč dzieci? Ryzyko urodzenia inwalidy jest bardzo wysokie i jak osoba(y) z zespołem downa sobie radzą z wychowaniem potomstwa?
    PS.Proszę mi jie wmawiač hejtu bo napisałem 100% prawdy.

    • 3 20

    • (2)

      Masz szczęście, że urodziłeś się zdrowy i "normalny", chociaż twoja wypowiedz świadczy, że możemy przepuszczać iż jednak nie jesteś tak do końca normalny. Oby twoje dzieci lub rodzina nie doświadczyła takich przypadków, chociaż z drugiej strony nauczyło by Ciebie to może empatii.

      • 6 2

      • Brak wiedzy (1)

        Rodzice osób z zespołem Downa nie są obciążeni genetycznie,co to za bzdury. ZD jest przypadkową mutacja, która może trafić się każdemu. Co do rodzicielstwa tych osób, przez pracę w teatrze nie zachodzi się w ciążę.

        • 7 0

        • Wiem ,że przez prace w teatrze nie zachodzi się w ciąże ale mam pytanie ,widziała Pani kiedyś dziecko ,owoc miłości osób ,osoby z zespołem downa? Ja tak!Proszę mi wyjaśnić dlaczego są takie przypadki ,że matka ma więcej sztuk potomstwa z zespołem downa?Czy mając jedno dziecko upośledzone osoba myśląca racjonalnie decyduje się na kolejne?

          • 0 6

    • (4)

      Trisomia 21 nie jest chorobą dziedziczną. Poczytaj sobie Pan i wstydu już sobie nie rób takimi komentarzami.

      • 3 0

      • Pisanie prawdy jest czasem bolesne! (3)

        Serio?To pokaz mi normalne dziecko które jest owocem zbliżenia płciowego kobiety i mężczyzny z zespołem downa! Ja mogę udowodnić,że matka urodziła jedno dziecko z zespołem downa i następne też! Kobiety i pary powinny być świadome tego (inteligentni ludzie są),że urodzenie dziecka z zespołem downa jest zobowiązaniem się do opieki nad swym potomkiem do końca jego dni!Często wiąże się to z brakiem czasu na podjęcie pracy zarobkowej (co jest prawdą) .Jest w 100% prawdą,ze osoba z zespołem downa nigdy nie będzie samodzielna( nikt tego nie podważy)! Obserwowałem temat kilka lat temu i wiem ,że wielu rodziców takich dzieci jest u kresu wytrzymałości psychicznej(,co jest prawdą).Proszę mi i innym czytelnikom napisać ile kosztuje podatnika finansowanie takiej osoby?

        • 1 3

        • O jakiej "prawdzie" piszesz? (2)

          Szpilek, kilka osób już próbowało ci zasugerować, że mijasz się z prawdą i chcesz coś udowodnić, ale nie wiem za bardzo co. Pozwól, że odpowiem ci na twoje ostatnie rewelacje. Otóż nie mogę ci pokazać "normalnego" dziecka - owocu zbliżenia kobiety i mężczyzny z ZD. Nie mogę, bo... nie istnieje. Nie jest znany światu medycznemu żaden potomek mężczyzny z ZD. Druga sprawa to te obciążenia genetyczne i "skoro urodziła jedno dziecko z ZD, to reszta tez będzie miała z ZD" . Mogę ci jedynie powiedzieć, że większość rodzin, w których urodziło się dziecko z ZD ma zdrowych braci i siostry. Póki co (może zmieni się kiedyś) według wiedzy medycznej jest to czysty przypadek niezależny od grupy etnicznej, diety, zanieczyszczeń, kultury i czego tam jeszcze. Jedyną dobrze znaną korelacją jest wiek kobiety, który prawdopodobieństwo urodzenia dziecka z ZD zwiększa. Ostatnia sprawa to finansowanie. Całą sprawę finansuje wyłącznie sponsor, więc nie martw się aż tak bardzo o swój portfel. Ja z mojej strony obiecuję nie martwić się o swój portfel i podatki, z których skorzystasz idąc do lekarza.

          • 3 0

          • (1)

            Łgasz!

            • 0 3

            • No co ty Szpiluś... chyba miało być "łżesz" :). Przepraszam, że zrujnowałem twoje spojrzenie na świat. Jakoś się pozbierasz.

              • 3 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.