Praca tajemniczego klienta. Dochodowa i ciekawa?

-  Audytorzy powinni być osobami przeszkolonymi, tworzyć stały zespół pracujący dla konkretnej firmy, a nie być osobami z łapanki, które chcą zarobić przysłowiowe "parę groszy"  - mówi Marzena Siba.
- Audytorzy powinni być osobami przeszkolonymi, tworzyć stały zespół pracujący dla konkretnej firmy, a nie być osobami z łapanki, które chcą zarobić przysłowiowe "parę groszy" - mówi Marzena Siba. fot. dreamerve/istockphoto.com

Wchodzimy do sklepu, wczuwamy się w rolę, sprawdzamy czy obsługa nas zauważa, gramy zdezorientowanie i patrzymy czy ktoś podejdzie nam pomóc. Kolejne punkty oceny to znajomość asortymentu, umiejętne rozpoznanie naszych potrzeb i zaproponowanie konkretnych produktów. Nasza rola polega właśnie na obserwowaniu. Czy pracownik powie "Dzień dobry", "Do widzenia" czy uśmiechnie się na pożegnanie, czy pokazując produkt da nam go do ręki. Może dojść do zakupu, ale wcale nie musi. Naszym zadaniem nie jest wymuszanie zachowań, tylko podążanie za kolejnymi ruchami sprzedawcy. Po wizycie wypełniamy raport, oddajemy wyniki i tu kończy się praca tajemniczego klienta. Ciekawa?


Miałe(a)ś kiedyś do czynienia z tajemniczym klientem

tak, pracowałe(a)m jako tajemniczy klient 18%
tak, byłe(a)m przez niego oceniany 43%
nie, nigdy nie miałe(a)m styczności z tajemniczym klientem 39%
zakończona Łącznie głosów: 463

Pogoń firm za lepszą jakością sprawia, że zajęcie tajemniczego klienta w ostatnich latach zyskało na popularności. Choć w Trójmieście jest niewiele firm, które zajmują się tego typu badaniami, ogłoszenia znajdziemy bez problemu, dzięki firmom z Poznania, Wrocławia czy Warszawy, które prowadzą rekrutacje w całej Polsce.

Na samym początku audyty sprawdzały jedynie jakość obsługi, dziś badania idą dużo dalej, weryfikując też odpowiednie rozłożenie produktów, wystawy sklepowe, a nawet procesy rekrutacyjne. Co prawda audyty prowadzone przez tajemniczych klientów nadal potrafią spędzać sen z powiek sprzedawców, ale na pewno nie wprawiają już nikogo w osłupienie.

Bez wątpienia prawdziwym fenomenem jest zainteresowanie, jakim cieszą się ogłoszenia. - Na jedno ogłoszenie potrafi przyjść 1200 - 1500 aplikacji - mówi Jarosław Prymas, dyrektor operacyjny Sales Force, firmy, która rekrutuje tajemniczych klientów w Trójmieście. - To ciekawa praca, która potrafi wiele nauczyć. Jakie są standardy, jakie błędy popełniają firmy. W dużej części są to projekty krótkofalowe, które są też dobrym dodatkowym zajęciem i dorobieniem do etatu.

O możliwości zatrudnienia nie przesądza też wiek, wykształcenie czy płeć. W wymaganiach zamieszczanych w ogłoszeniach znajdziemy przedziały wiekowe nawet od 18 do 70 lat. - Firma wysyłając wytyczne często określa wiek i płeć, bo tajemniczy klient ma odzwierciedlać standardowego klienta, ale każdy projekt jest inny. W tej pracy dobrze sprawdzają się osoby elokwentne, spostrzegawcze i dokładne i to są dla nas najważniejsze cechy. Dużym plusem jest też doświadczenie w podobnych projektach - przyznaje Jolanta Sygnarek z Test Centrum Badań Marketingowych.

Elokwencja i spostrzegawczość to cechy, które pozwalają na jak najlepsze dostrzeżenie zachowań i wyciągnięcie z nich wniosków. Dokładność przydaje się przy wypełnianiu dokumentacji, która jest nierozerwalnym elementem każdego badania.

- Zanim audytor zabierze się do pracy dostaje scenariusz ustalony z klientem. Po wszystkim wypełnia raport. Żeby badania były jak najbardziej wiarygodne staramy się, żeby wiele pytań było zamkniętych w odpowiedziach 0/1, np. czy sprzedawca się przywitał? - tak, nie, albo małej skali ocen "dobrze", "przeciętnie", "źle", choć oceny subiektywne też są ważne - tłumaczy Jarosław Prymas.

- Jeśli badania są wykonywane dla dużej sieci sklepów powinno je przeprowadzać dwóch, maksymalnie trzech audytorów. Są oni w stanie nie tylko ocenić jakość obsługi w danej sieci, ale stworzyć raport porównujący obsługę konkretnych osób w różnych placówkach - opowiada Marzena Siba, Optimera Mystery Shopping.

Audyty wbrew pozorom nie służą tylko do zwolnień, przynajmniej takie jest założenie.
- Na podstawie przeprowadzonych badań ocenia się potrzeby szkoleniowe, potrzebę wprowadzania zmian. Tajemniczy klient nie jest straszakiem, powinien służyć poprawie wizerunku i jakości obsługi - potwierdza Jarosław Prymas.

To co zaskakuje w ogłoszeniach to z góry podane zarobki, choć ich przedział jest duży. Wynagrodzenie za jeden audyt wynosi najczęściej między 30 a 150 zł.
- Na kwestię zarobków patrzeć można w kilku ujęciach. Audytor zatrudniany do firm, które biorą ludzi z łapanek może zarabiać od kilku do kilkuset złotych, w zależności od wymagań audytu. Audytor pracujący na stałe w którejś z firm, osoba wyspecjalizowana w dziedzinie handlu czy relacji interpersonalnych jest w stanie żądać więcej, jej uwagi są bowiem cennym źródłem informacji zarówno dla firmy zlecającej zadanie jak i dla bezpośredniego pracodawcy - wyjaśnia Marzena Siba.

Niestety duże zainteresowanie ofertą pracy na stanowisku tajemniczego klienta wykorzystują firmy wyłudzające dane osobowe. Dlatego bądźmy ostrożni, szczególnie jeśli adres mailowy, na który mamy wysłać swoją aplikację kieruje do prywatnej poczty, a "pracodawca" wymaga od nas skanów dowodu osobistego.

Przeczytaj nasz tekst o procederze wyłudzania skanu dowodu osobistego w fałszywym ogłoszeniu o pracę.

Opinie (129) ponad 50 zablokowanych

  • zarobki (12)

    Podoba mi się przedział zarobkowy 30-150. Ja nigdy nie dostałem oferty lepszej niż 30 złotych. Po kilku razach zrezygnowałem bo to co dają to jawne zdzierstwo. Musisz przejść procedurę weryfikacyjną, zdać egzamin ze znajomości procedur danego testowanego., dojechać na miejsce testu, spędzić tam nierzadko godzinę lub dłużej,wymagają w sumie zdolności aktorskich,a potem jeszcze musisz wrócić do domu i napisać raport zgodnie z regułami, co zajmuje również około godziny. I to wszystko za 3 dychy. Dałem sobie spokój...

    • 142 5

    • (5)

      150 zł to jest np. za wizytę w salonie samochodowym + jazda testowa. Zajmuje to pół dnia, czasem potrzebna jest ponowna wizyta (na umówioną jazdę testową). Stąd taka stawka. Natomiast za dojazd do innej miejscowości jest zwrot kosztów (Gdańsk - Sopot np.).

      • 12 6

      • Za 100 zł (2)

        to audyt w salonie luksusowej marki, na który nie możesz się udać tramwajem i w wytartych spodniach. Musisz podjechać autem minimum jakiejś tam klasy, ubiór, fryzura dopracowane... to na własny koszt. Propozycji 150 zł nie widziałem.

        • 22 1

        • (1)

          No to może stawki spadły. Ja kilka lat temu za tyle robiłem VW.

          • 1 7

          • jak na jedno ogłoszenie przychodzi 1200 - 1500 aplikacji to po co windować stawki w górę ?

            • 5 1

      • ja dostałem 80zł (1)

        Dokładnie za to co piszesz Jak ktoś ma wolny dzień to można się zastanowić
        Za jazdę próbna w salonie z nagraniem audio i ankieta dawali tylko 5 dych ... Brutto ... Żal...

        • 12 2

        • W lutym 2014 za wizyte w salonie samochodowym proponowali mi dokladnie 50zl brutto. Darowalem sobie oczywiscie.

          • 2 1

    • (4)

      zostan w domu i biadol na forum jak to jest zle

      • 2 26

      • Biadole (3)

        siedząc w pracy ;P

        • 29 4

        • to idz do domu

          • 3 18

        • czyż nie okradasz pracodawcy z czasu pracy serfując po necie ? (1)

          argument, że on cię okrada odpada,
          to układ dobrowolny

          • 3 8

          • Okradam siebie co najwyzej

            • 10 2

    • Przeciez

      nikt nie zmusza do takiej pracy. dla mnie to akurat fajny sposob na dorobienie :)

      • 3 6

  • (4)

    Tzw, kapusie???

    • 30 41

    • istotą jest szpiegowanie - ktoś zleca te badania (szefowie, komórka nadrzędna) (3)

      - więc tu jest źródło "zła"

      • 11 4

      • (2)

        I bardzo dobrze. Problemy trzeba zostawiac przed wejsciem do pracy. Jak sie komus nie podoba to przeciez nikt na sile w robocie nie trzyma.

        • 16 7

        • Słabe

          Tw

          • 2 2

        • Słabe

          Twoja argumentacja jest do d*p.., nikomu zle nie życzę ale nich ci dziecko zachoruje ! Zobaczymy jak ciulu problemy zostawisz za drzwiami cieniasie!

          • 4 6

  • hah

    jestem tajemniczym klientem od kilku lat. nigdy nie zarzucam obsłudze braku zaangażowania jeśli się starają, ale mają gorszy dzień.. nigdy nie przeżyję olewactwa i za to wasze braki premii.. :)

    • 31 15

  • W związku z początkiem roku szkolnego proponuję jeszcze "tajemniczego ucznia" (10)

    Wchodzi taki do klasy, siada i słucha co też mówi nauczyciel, jak prowadzi lekcje, czego się można na tych zajęciach nauczyć...
    Po zajęciach sprawozdanie do dyrektora i rodziców. W efekcie efektywni nauczyciele byliby sowicie nagradzani, a miernoty wykluczane z zawodu. Przyczyniłoby się to do poprawy jakości "usługi edukacyjnej", na którą łożymy grube miliony rocznie.

    W końcu wszystko w trosce o jakość obsługi klienta.

    • 164 7

    • a słyszałeś kiedyś o chospitacji ? (5)

      • 2 21

      • o chospitacji nie...

        słyszałem tylko o hospitacji ;)

        • 30 1

      • Hospitacje (2)

        - Pani Grażynko, za dwa tygodnie będzie pani miał hospitację na trzeciej lekcji
        - Dobrze Panie Dyrektorze
        ****
        W klasie:
        - Dobra dzieciaki, będziemy omawiać to i to. Tylko mi siedzieć cicho, a jak coś chcecie powiedzieć, to się zgłaszać. Poprawny wynik dla tego zadania, które będzie cie rozwiązywać to...

        *****
        Po hospitacji:
        - Bardzo dobrze Pani Grażynko. Klasa aktywna, rozumieją co się od nich wymaga, poprawnie rozwiązują zadanie. No to już w tym roku nie będę musiał Pani hospitować.
        *****
        - Uff.... na rok spokój.

        • 39 2

        • (1)

          Tak było `20 lat temu ,widać , że nie jesteś w temacie

          • 3 4

          • Re: hospitacja

            Niestety nadal jest dokładnie tak samo - ostatnio u nas w szkole była sprawdzana nauczycielka która ma bardzo dużo za uszami... ona uprzedzona, dzieci uprzedzone, wszystko cacy :/

            • 1 0

      • sam sobie wystawiłeś "lałórkie"

        • 3 0

    • A ile sam tylko Gdańsk wydaje na "darmową" oświatę? (2)

      Zgodnie z budżetem na bieżący rok będzie to 686 936 463 zł. Tylko w jednym roku jedno miasto wyda na szkoły ok. 687 milionów zł...

      Jaki jest rzeczywisty stosunek "jakości do ceny"? Czy nie płacimy zbyt dużo za zbyt mało?

      • 9 1

      • (1)

        Z moich podatków też idą pieniądze na różne dziwne rzeczy , zacznijmy sprawdzać od siebie ...

        • 2 0

        • Z Twoich podatków pensja również idzie na Twoje uposażenie

          Problemem nie jest kwota wydawana na oświatę - problemem jest jej jakość. Za takie pieniądze naprawdę można uczyć lepiej.

          • 0 0

    • doskonaly pomysl.

      Bedzie zajecie dla karlow. Sprawdza pierwsze trzy klasy.

      • 2 2

  • Zauważyłam pewną nieprawidłowośc we wszystkich sklepach (20)

    Mianowicie proszę zauważyć bo to przeżyłam osobiście. Był niedawno okres w moim życiu że nie było mnie stać na nowe ciuchy, kosmetyki i chodząc po sklepie nikt z obsługi nawet do mnie nigdy nie przyszedł zapytać się czy mi może w czymś pomóc. Teraz moja sytuacja się poprawiła uważam że teraz ubieram się lepiej i mam makijaż, uczesane włosy to teraz sprzedawcy częściej do mnie podchodzą w sklepie się zapytać czy mi w czymś pomóc. To wielka szkoda że w Polsce się ocenia ludzi po wyglądzie.

    • 87 12

    • (9)

      Sama piszesz, że nie było Cię stać, więc sprzedawcy jednak prawidłowo oceniali Cię po wyglądzie. Sprzedawca, jak sama nazwa wskazuje, ma sprzedawać, nie zabawiać. Jak ja idę na zakupy to często nawet celowo wchodzę w byle czym, żeby obsługa sklepu nie zawracała mi gitary i żebym mógł w spokoju wybierać. Nie znoszę, gdy od progu dopada mnie ekspedient(ka) i pyta "Czy mogę w czymś pomóc?" Mam wówczas chęć odpowiedzieć "Tak, proszę mi przypilnować plecaka". Zwykle sam najlepiej wiem, co chcę kupić. Dla mnie rolą sprzedawcy jest udzielenie informacji, czy dany produkt jest lub kiedy będzie na stanie oraz zainkasowanie płatności. I wszystko w temacie.

      • 40 7

      • Czy to oznacza że jak jestem bogatym babbrem spod Kościerzyny (7)

        to mam iść po mercedesa w garniturze od Armaniego ?
        Jak pójdę w gumiakach to mnie pognają ?

        • 20 4

        • (5)

          Nikt tu nie mówi "o pognaniu". Po prostu taki klient nie wzbudzi zainteresowania u sprzedawcy. Czy coś w tym złego?

          • 9 15

          • Tak, to coś złego. Szkoda, że tego nie widzisz... (4)

            Sprzedawca ma obsługiwać klienta niezależnie od jego wyglądu. I biednego i bogatego (z pozoru) tak samo. W luksusowych sklepach Europy NIGDY nie spotkałem się z lekceważeniem mojej osoby. Nawet kiedy chciano mi sprzedać mahoniową łazienkę, której cena przekraczała moje 10-letnie zarobki.

            • 21 3

            • wiekszej bzdury dawno nie czytałem... (1)

              przyjmijmy założenie, ze w sklepie jest tłoczno i nagle sprzedawca ma wybierać kogo obsłużyć w pierwszej kolejności z dwóch osób - do wyboru ma kogoś w szmatach i kogoś ubranego na bogato - logiczne kogo obsłuży. Sprzedawca ma przede wszystkim sprzedawać towar, a więc również dobrze wybierać potencjalnych kupców wśród klientów. Nie zawsze może wszystkich obsłużyć. Jak tego nie ogarniasz to już Twój problem. I druga sprawa chwalenie się rzekomym bywaniem w luksusowych sklepach Europy jest żenujące...

              • 9 15

              • Dla zysku wszystko dla zysku

                I dla tego jest tak jak jest.

                • 5 0

            • (1)

              W luksusowej Europie ludzie nie przykładają takiej wagi do swojego wyglądu jak w Polsce, dlatego tam sprzedawcy nie mogą zakładać, że jak ktoś nie wygląda, to go nie stać. W Polsce ta selekcja póki co się sprawdza.

              • 19 1

              • na Zachodzie niektórzy ludzie chodzą w szmatach

                a ich konta pękają od kasy. U nas ludzie mają kredyty na 30 lat ale stroją się ponad miarę.

                • 33 1

        • Bogaty bamber

          to nawet na pole cebuli chodzi w garniturze od Armaniego

          • 15 4

      • to złe podejście

        ja najwięcej wydaję w wolne dni, gdy ubieram się "byle jak"
        a robię zakupy za spore kwoty

        widzę różnicę w podejściu ekspedientów, gdy jestem np. po pracy ubrana w kostiumie, drogie buty, droga torba

        ale wtedy nie kupuję niczego, ewentualne oglądam, a gdy w sobotę idę na zakupy ubrana "byle jak" , bez makijażu,

        to mam przynajmniej spokój i mogę sama długo przebierać w ciuchach

        • 9 2

    • Takie traktowanie klienta wymuszają pracodawcy. (3)

      Sprzedawca ma narzucony przez pracodawcę "próg sprzedaży", czyli kwotę na jaką musi zrobić sprzedaż w danym miesiącu aby otrzymać premię. Najczęściej też, sprzedawca jest rozliczany z indywidualnej sprzedaży. To z kolei powoduje, że poszczególni sprzedawcy stają się dla siebie wzajemnie konkurencją.
      Dla tego sprzedawcy wybierają klientów którzy dają szansę na "zrobienie" dużej sprzedaży. Nie opłaca się podchodzić do klienta nierokującego, bo wdając się w gadki z klientem "słabym" który nic nie kupi albo kupi jakiś bzdet za grosze ryzykują, że w tym czasie wejdzie do sklepu "gruba ryba" i przechwyci ją inny sprzedawca.
      Jak nie zrobisz sprzedaży to: nie zarobisz, kierownik będzie się ciebie czepiał, mogą cię zwolnić za złe wyniki.
      Wiele firm organizuje szkolenia na których nikt nie mówi o etyce zawodowej czy uczciwości kupieckiej. Uczą tylko jak wycisnąć z klienta najwięcej kasy.

      • 12 2

      • Mentalność dorobkiewicza (1)

        • 4 9

        • raczej realia życia

          • 6 1

      • ja niespecjalnie lubię zakupy ale czasem trzeba się wybrać i skompletować jakieś ciuchy na sezon. Ponieważ to konieczność to wybieram się w jakiś weekend na luzie do dużego centrum - tenisówki, dres, bez makijażu i nieświeże włosy. Jestem powietrzem dla ekspedientek dopóki czegoś nie kupię. Nawet mała torebka papierowa z zapakowanym czymś działa na nie jak żarówka na ćmy....

        • 2 0

    • tak, to fatalne podejście

      ja często idę do sklepu w dzień wolny, ubieram się "byle jak",
      nie robię makijażu, włosy ledwo dotknięte grzebieniem,
      ale jestem czysta, delikatny zapach dobrych perfum

      jednak nikt nie reaguje pozytywnie tak jak wtedy gdy jestem w kostiumie, z droga skórzaną torbą i w drogich butach

      to błąd, gdyż w wolne dni właśnie chcę zrobić zakupy i nie żałować kaski skoro już planuję

      to zmyła- sądzić ludzi po wyglądzie

      • 6 3

    • (1)

      Znaczy że w tym okresie gdy Cię nie było stać, to nie mogłaś uczesać włosów? I nie mogłaś zrobić makijażu? Nie miałaś kosmetyków? Ile ten okres trwał, 10 lat (skoro kosmetyki się skończyły). Po co chodziłaś po sklepach skoro Cię nie było stać?

      Ja akurat wolę kobietę zadbaną, ale bez makijażu. No chyba że wygląda się jak potworek to wtedy już lepiej makijaż zrobić.

      • 6 7

      • stać mnie, ale na kurs po sklepach w soboty

        nie nakładam po prostu makijażu i ubieram zwykłe dżinsy i spranego T-shirta,

        bo zwyczajnie nie chce mi się ubierać elegancko

        do biblioteki w piątki tez chodzę już " na luzie"

        • 3 2

    • a ja lubie w starym dresie wpasc do apartu lub douglasa
      pochodzic poogladac i na koniec kupic cos drogiego
      zdziwienie sprzedawcow bezcenne
      buraki oceniaja klienta po stroju-i nie mówie ze jetsem brudna czy w podartych ciuchach-tylko poprostunie za modnie

      • 2 1

    • to nie kwestia ubiory/makijażu

      dobry sprzedawca w 5 sekund potrafi ocenić czy jestes zainteresowana zakupem czy tylko ogladaniem
      uwierz mi to widac w zachowaniu klienta
      poza tam to moze kwestia sklepow?
      w jednych zainteresuja sie kazdym klientem, w innych trzeba biegac za obsluga

      • 2 1

    • chyba prawidlowosc

      skoro zdarzylo sie nie raz i zawsze tym samym wzorem to prawidlowosc

      • 1 0

  • Co oni projektują? (6)

    W artykule kilkukrotnie pojawia się wyraz "projekt". Czy ktoś może wie, co takiego te firmy audytowe projektują? Artykuł tego nie zdradza.

    • 37 3

    • (5)

      Projekt zbiór aktywności charakteryzujący się następującymi cechami:
      -są ze sobą powiązane w złożony sposób,
      -zmierzają do osiągnięcia celu, często poprzez wytworzenie unikatowego produktu, usługi bądź rezultatu,
      -posiadają zaplanowany z góry początek i koniec.

      • 3 11

      • (4)

        To jest jakiś bełkot z podręcznika do zarządzania i marketingu. A ja się pytam o prawdziwy projekt, czyli:

        1. Plan działania
        2. Wstępna wersja czegoś
        3. Dokument zawierający obliczenia, rysunki itp. dotyczące wykonania jakiegoś obiektu lub urządzenia

        • 12 0

        • (3)

          hmm samo badanie, "realizacja" w tym przypadku jest częścią większego projektu badawczego, tutaj dotyczącego obsługi klienta. ale widzę, że tu ktoś ma bardzo wąskie pole widzenia.

          • 2 4

          • (2)

            No i jesteśmy u sedna. "Realizacja" to nie jest "Projekt". Najpierw jest projekt, a potem jego realizacja. Projekt dotyczy czegoś, co jeszcze nie istnieje, a ma dopiero powstać. A takie niepoprawne zastosowanie wyrazu "projekt" jest wymysłem specjalistów od gier i zabaw (zarządzanie, marketing, HR itp.), którzy w ten sposób chcą sztucznie nadać powagi rzeczom, które wykonują. Takie jest moje pole widzenia.

            • 11 2

            • (1)

              czyli ograniczone. :)

              • 1 7

              • sam jesteś chyba b..... o....
                projekty , produkty , i takie tam pierdoły

                • 4 0

  • (1)

    Bardzo fajnie, jeśli sprzedawca jest zaangażowany, ale w niektórych sklepach podchodzi to już w nadgorliwość. Tak jak w pewnym sklepie o nazwie bardzo popularnej kawy w którym można kupić nie tylko kawę. Boję się tam wchodzić że mnie ktoś zaraz zaatakuje tą wymuszona życzliwością.

    • 27 2

    • nauczyłam sie mówić: "Nie,dziękuję, oglądam, zastanawiam się"

      plus szeroki uśmiech

      gdy ktoś dalej... - mówię: " podejdę gdy się zdecyduję " plus uśmiech

      • 5 0

  • 30 - 150??? (5)

    Jestem doświadczonym audytorem. Za sklep sieciowy - 15 - 25 zł, telefonia komórkowa - 32 zł, salon samochodowy - 30 -50 zł. Po podliczeniu poświęconych na jeden audyt godzin stwierdziłam, że wychodzę na 0 (czas, dojazd, czasem parkomat, baterie itp.). Zaprzestałam, bo to przy poświęceniu sporej ilości czasu zarobek rzędu 20 -100 zł/m-c.

    • 42 4

    • dokładnie tak jest (2)

      nie widziałem większej stawki niż 50 PLN, na pewno nie w CBM TEST
      Audytorem jestem 3 lata.

      • 14 0

      • cbm za salon samochodowy - ok 40
        inna firma za auta popularne ok. 60, marki premium od 90 do 150
        z tym ze 150 - badanie pilne wyjazdowe

        • 1 0

      • CBM Test to zdziercy. Zwłaszcza żonka tego ich szefuńcia ma wyjątkowego węża w kieszeni.

        • 5 0

    • Również zaprzestałam audytowania - stawki takie jak podaje autor Jota - zwykły wyzysk- a dodam że na rozliczenie czeka się miesiącami - nie warto .

      • 10 1

    • Kochani, prawdziwe pieniądze zarabia się albo na wysokiej specjalizacji, albo na innych pieniądzach

      Nigdy nie zarobicie wiele na czymś, co może zrobić każdy.

      • 12 2

  • każdy lubi kontrolować

    Odnoszę wrażenie że w naszym kraju wielu ludzi uwielbia wręcz kontrolować innych i to im sprawia przyjemność . Chcą poczuć się po prostu jak pseudo kierownicy i ktoś ważny kto na co dzień również jest kontrolowany. Odnośnie samym audytów tajemniczy klient stwierdzę ,że oczywiście przez wiele lat w naszym kraju podniosły się niesamowicie standardy obsługi klienta np. stacje paliw, sklepy typu sam, jednak od pewnego momentu zauważam już pewne zwariowanie standaryzacją na wyższym poziomie niż za granicą. Odnośnie samej pracy audytora jest z jednej strony ciekawa jednak firmy powinny pamiętać ,że audytor z łapanki to nie fachowiec i nie zawsze przeprowadzi rzetelną analizę. Za 30 zł nie można liczyć na dobrą analizę. Kiedy pracowałem w handlu największym problemem audytów były opcje opinii np odczucia. Według teorii karta audytoryjna ma właśnie wyeliminować odczucia więc w artykule popełniono błąd. Audyt z założenia ma eliminować odczucia ludzkie osoby przeprowadzającej badania i koncentrować się na faktach. Przecież jeden człowiek stwierdzi, że pani wystarczająco się uśmiechnęła albo jest zmęczona a drugi napisze, że obsługiwał mnie gbur. Pewnym miejscem gdzie powinno się takie audyty przeprowadzać są nadal urzędy tam standardy są jeszcze na bardzo niskim poziomie ale lepsze niż kilka lat temu. Z drugiej strony kiedyś można było ze sprzedawcą po prostu porozmawiać a dziś sam przechodzę jak to tylko możliwe do kas samoobsługowych by nie słuchać już natłoku regułek.

    • 34 1

  • Te audyty i procedury to świństwo jest (7)

    Kiedyś zaproponowali mi audyt za 70zł w sklepie jeden sieci meblowej. W twoim obowiązku jest ostro zamotać pracownika, nawydziwiać mu i jak się pomyli to wpisać do raportu i pojechać po premii - generalnie masakra. Po zapoznaniu się procedurą zrezygnowałam, zdziwiony głos Pani, w słuchawce był niezwykle zdziwiony jak to można odmówić takiej wspaniałej pracy i to za taką kasę?! Otóż proszę Państwa w życiu kasa nie jest najważniejsza, moje sumienie byłoby ostro nadszarpnięte wiedząc, że właśnie pozbawiłam kogoś premii a bez tej premii będzie miał 900zł na rękę, tylko za to że po 3 moim telefonie i zmianie po raz enty mojego udawanego zamówienia pomylił się i powiedział coś nie tak.

    • 71 5

    • Jakie świństwo? (1)

      Tajemniczy klient to osoba dzięki której inny klient w perspektywie czasu może być lepiej i efektywniej obsłużony. Dziwi że nie pisze Pani o pracownikach, którzy maja premię a traktują klientów jak zło konieczne. Ilu pracowników nawet nie odpowie na "dzień dobry" lub po prośbie o pomoc odwróci się na pięcie i udaje, że nie widzi.

      • 7 19

      • Nigdy nie pracowałam z klientem , a sama bardzo rzadko spotykam się z problemami ze strony personelu wręcz często są aż za bardzo natarczywi ze swoimi "w czym mogę pomóc" - ale staram się zrozumieć że muszą swoją gadać te swoje formułki w stylu "a może wafelek w promocji za jedyne 99 gr do tego zapłaki za darmo"

        • 12 0

    • żarty (3)

      żadna szanująca się firma (zlecająca audyt), ani firma badawcza nie będzie oczekiwała nadzwyczajnego zachowania, a tym bardziej "ostrego zamotania pracownika". nigdy, to standardy MSPA.

      • 4 4

      • Jednym z zadań było dokonanie zamówienia - ze zmianą zdania minimum 3 krotnego na miejscu i jednym telefonicznie, wizyta kolejnego dnia oczywiście znów zmianą zamówienia a na koniec dnia telefon i odwoływanie wszystkiego i anulowanie zamówienia. Ile się da - nagrać telefonem lub dyktafonem ukrytym. Każdy błąd odnotowany - sprzedawca powinien serwować jak z tacy komplet gotowych odpowiedzi - brak jakieś z nich lub użycie innego zwrotu był nagradzany jako złe wykonywanie obowiązków.

        • 11 2

      • Firma badawcza (1)

        musi się wykazać wynikami, czyli znaleźć nieprawidłowości bo tego oczekuje od niej klient.

        • 2 4

        • doświadczenie pokazuje

          że firma badawcza woli jak wszystko jest ok

          • 6 2

    • To nie "praca" tylko zajęcie dla zakompleksionych i niedowartościowanych !!!

      • 0 2

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum