Wiadomości

Opiekunowie z zoo: "Każda chwila z drapieżnikami daje niezapomniane wrażenia"

Niedawno pisaliśmy o wyzwaniach opiekunów drapieżnikówgdańskiego zoo, teraz dopytujemy o niespodziewane historie, jakie im się przydarzyły, oraz o codzienną opiekę nad tymi wyjątkowymi stworzeniami.



2
miejsce: Sklepy zoologiczne
w rankingu Sklepy zoologiczne
Zooland
Gdańsk, Antoniego Słonimskiego 1/71
8.9/10
+ Oceń

Jakie zwierzęta najbardziej lubisz oglądać w zoo?

Dziękujemy za oddanie głosu.

Wyniki będą opublikowane wkrótce.

Łącznie głosów: 272
Beata Kuźniar i jej współpracownicy dbają, by zwierzęta, którymi się zajmują, były w jak najlepszej kondycji. Mimo że zdaniem ich opiekunów przywiązują się do nich, dając im znać, że darzą ich zaufaniem, to wystarczy chwila, by z przyjaźnie nastawionych "pupili" przeistoczyły się w prawdziwe drapieżniki. Stąd też potrzebna jest wiedza przy wykonywanej przez nich pracy.

Jak wygląda karmienie drapieżników? Ile muszą jeść dziennie i jak wygląda ich dieta?

Marzena Muszyńska: Nasze zwierzęta jedzą raz lub nawet kilka razy dziennie. Wielkość i liczba porcji jest ustalana indywidualnie dla każdego osobnika - zależy od wieku, zdrowia, stanu fizjologicznego i ogólnej kondycji.

Przykładowo nasze bardzo stare serwale, Demon i Nala, mają problemy ze stawami, więc dajemy im zmniejszone porcje, aby nie przybrały na wadze. Miałyby wtedy problemy z poruszaniem się i przy tym każdy ruch sprawiałby im ból. Karmę dodatkowo wzbogacamy preparatami mineralno-witaminowymi, sprzyjającymi regeneracji tkanki chrzęstnej i mazi stawowej.

Marzena Muszyńska - pielęgniarz przede wszystkim wilków grzywiastych, żbików, rysi, panter perskich, serwali.
Marzena Muszyńska - pielęgniarz przede wszystkim wilków grzywiastych, żbików, rysi, panter perskich, serwali. fot. materiały prasowe ZOO
Jeśli chodzi o samo karmienie, nie wchodzimy bezpośrednio do zwierząt niebezpiecznych, najpierw je oddzielamy. One już nas znają, wiedzą, czego od nich oczekujemy, bez problemu przechodzą między pomieszczeniami i dają się zamykać w oczekiwaniu na posiłek. Jedzenie staramy się umieścić tak, żeby zdobycie go było dla zwierzęcia wyzwaniem i zabawą równocześnie. Zawieszamy na linie, chowamy do kartonu z otworami, zakładamy wysoko na pal, dzielimy na wiele porcji i ukrywamy. To ważne, aby zwierzę zachowało naturalny instynkt, więc staramy się, aby jedzenie nie leżało tak po prostu w misce.

Przejdźmy do tego, co dokładnie dostają nasze zwierzaki. Jest to oczywiście głównie pokarm mięsny: wołowina z kością, tuszki królicze, króliki w całości, filety drobiowe, gryzonie, kurczaki, ryby, owady, a także bogaty wybór warzyw i owoców. Tak, wiele drapieżników po części odżywia się roślinami. Często, gdy wracamy z magazynu ze skrzynkami warzyw i owoców, wywołujemy duże zdziwienie, gdy zapytani odpowiadamy, że to dla drapieżników. "Ale jak to, lwy i tygrysy jedzą banany? Myśleliśmy, że to samo mięso będzie?". Otóż nie, w obrębie sekcji zwierząt drapieżnych żyją choćby binturongi, pandy małe czy wilki grzywiaste, które, pomimo iż są drapieżnikami, żywią się głównie roślinami. Ciekawostką są tu zwłaszcza wilki grzywiaste, których dieta w około 70 proc. składa się właśnie z roślin, a nie, jak sugeruje nazwa, z pokarmu mięsnego.

Damian Kukowski - pielęgniarz zwierząt, opiekuje się głównie tygrysami, wilkami europejskimi, mangustami i aguti.
Damian Kukowski - pielęgniarz zwierząt, opiekuje się głównie tygrysami, wilkami europejskimi, mangustami i aguti. fot. materiały prasowe ZOO
Czy zdarzają się problemy behawioralne, które musicie rozwiązywać?

Damian Kukowski: Problemy behawioralne u zwierząt utrzymywanych w warunkach hodowli zamkniętych zdarzają się zawsze, jednak niekoniecznie u każdego zwierzęcia, niekoniecznie w tym samym stopniu i nie zawsze z tego samego powodu. Powodem zaburzeń mogą być stres, izolacja i zubożałe środowisko. Na stres szczególnie narażone są nowo przybyłe do zoo zwierzęta, które muszą oswoić się z nowym miejscem, zapachem czy hałasem. Można wtedy u zwierząt zaobserwować oznaki apatii, niechęć do jedzenia, ale przede wszystkim ukrywanie się w zakamarkach swoich wybiegów. Dlatego w naszym zoo tak wielką uwagę przywiązujemy do okresu kwarantanny, kiedy to nowych osobników nie eksponujemy, dajemy im czas na poznanie opiekunów, innych przedstawicieli gatunku. Jest to dla zwierząt czas, by oswoiły się w nieznanych warunkach.

Innym problemem może okazać się izolacja. Samotne osobniki bardziej predysponowane są do popadania w apatię. Dlatego zapewniamy naszym podopiecznym towarzystwo i sprawą drugorzędną dla dobrego samopoczucia zwierzęcia jest to, czy z tego towarzystwa na świat przyjdzie potomstwo, czy też nie. Ba! - dobrym towarzyszem może okazać się nawet osobnik innego gatunku. Co interesujące, w warunkach ogrodu zoologicznego nawet osobniki będące w naturze absolutnymi samotnikami, wobec braku konkurencji pokarmowej, stają się towarzyskie. Mam na myśli tygrysy amurskie: rodzeństwo Magdę i Dominika, które są niezwykle zgodne i zżyte ze sobą.

Kolejnym problemem, na który my pielęgniarze zwracamy największą uwagę, jest wzbogacenie środowiska. Niemożliwość zaspokojenia przez zwierzęta podstawowych potrzeb i popędów, jak choćby eksploracji i patrolowania terenu czy poszukiwania pożywienia, nie daje im odpowiedniej stymulacji zmysłowej i mentalnej, co prowadzi do frustracji. Dlatego też stawiamy zwierzętom wyzwania w formie zabawek, budujemy konstrukcje umożliwiające wspinanie się, drapanie, grzebanie czy wręcz ukrycie się w nich.

Natomiast najwyższą formą stymulacji zwierząt, jakie prowadzimy w naszym zoo, są treningi, niemające nic wspólnego z cyrkowymi sztuczkami. Treningi medyczne mają na celu oswojenie się zwierzęcia z jego opiekunem i przygotowanie go do wszelkiego rodzaju zabiegów. Przykładów tego, co robimy, jest mnóstwo, od nauczenia foki wchodzenia na wagę, podania płetwy opiekunowi, zachęcenia lwa do otworzenia pyska w celu przeglądu uzębienia, nauczenia zwierząt do wchodzenia bez stresu do klatek transportowych.

Kwestia zaburzeń behawioralnych u zwierząt jest niezwykle skomplikowana i ocena przyczyn, jak i sposobów radzenia sobie z nimi wymaga wnikliwej obserwacji każdego przypadku z osobna. Tam, gdzie niedoświadczone oko widzi stereotypię w kołyszącej się słonicy czy krążących wokół stawu wilkach, ich opiekunowie widzą adaptację do życia niepełnosprawnego zwierzęcia (nasza słonica indyjska ma porażoną trąbę) czy całkowicie naturalne patrolowanie terenu. A różnica w postrzeganiu wynika, tylko i aż, z poznania natury, psychiki i kondycji fizycznej zwierzęcia. Kiedy zwiedzający nie mogą niekiedy dostrzec ukrywającego się pod krzakiem zwierzęcia, nie jest to wynik obojętności na potrzeby naszych gości, tylko staranie się o stworzenie komfortowych warunków naszym podopiecznym, by zapobiec zaburzeniom behawioralnym.

Czym odróżnia się praca z drapieżnikami od tej z pozostałymi gatunkami w zoo?

Beata Kuźniar: Tu w zasadzie nie ma żadnej różnicy, czy pielęgnujemy lwy, wielbłądy, orangutany, pelikany czy żółwie. Zawsze w najwyższej cenie jest zamiłowanie do zwierząt, precyzja, empatia i odpowiedzialność. Nie zapominajmy również, że jest to praca wymagająca znacznego wysiłku i pełnej sprawności fizycznej.

Specyfikę pracy z drapieżnikami określa połączenie trzech ich cech: samotniczy charakter, drapieżnictwo i terytorializm. Wszystkie te właściwości sprawiają, że w momencie gdy przez nieuwagę wkroczymy na zajęty, uznany przez nie za własny teren, drapieżnik natychmiast zapomina o fakcie, że jeszcze przed chwilą czekał na nas przy wejściu, łasił przez kraty. Staje się bezwzględną, niszczącą maszyną do zabijania. Dlatego też tak często słyszymy o wypadkach w zoo z udziałem wielkich kotów.

Teresa Michalewicz - szefowa zespołu pielęgniarzy opiekujących się drapieżnikami, nadzoruje pracę wszystkich opiekunów tej sekcji, najczęściej zajmuje się surykatkami i gepardami.
Teresa Michalewicz - szefowa zespołu pielęgniarzy opiekujących się drapieżnikami, nadzoruje pracę wszystkich opiekunów tej sekcji, najczęściej zajmuje się surykatkami i gepardami. fot. materiały prasowe ZOO
Z jakim gatunkiem najbardziej lubicie pracować i dlaczego?

Teresa Michalewicz: Moim ulubionym gatunkiem są surykatki. Są to małe, sympatyczne zwierzaki, które łatwo nawiązują kontakt z człowiekiem. Codziennie, gdy do nich przychodzę, już na mnie czekają - wiedzą, że mam dla nich ulubione smakołyki. Bardzo lubią surową wołowinę, a także owady: z największym apetytem pałaszują szarańczę. Gdy już zjedzą przysmaki, zaczyna się zabawa -wchodzą na kolana, zaglądają do kieszeni spodni, szarpią za sznurówki, nogawki.

Następnie zaczynam sprzątać ich pomieszczenia, a one mi towarzyszą i próbują pomagać. Lubią mieć ostatnie zdanie w tych porządkach, więc gdy ja już wychodzę, wtedy one zaczynają robić porządki po swojemu. Przed wyjściem dostają jeszcze twarożek z żółtkiem, to ich ulubiona zupka. Poza tym surykatki bardzo lubią wygrzewać się na słońcu, a w pochmurne dni w prywatnym "solarium", czyli pod lampą grzewczą. Praca, którą wykonuję, pozwala mi na bliski kontakt z surykatkami i obserwację ich codziennego zachowania. Mam szczęście!

Maciej Boruszewski - pielęgniarz sekcji zwierząt drapieżnych.
Maciej Boruszewski - pielęgniarz sekcji zwierząt drapieżnych. fot. materiały prasowe ZOO
Jakie najszczęśliwsze chwile wspominacie?

Anna Gembiak: Każda chwila z drapieżnikami daje niezapomniane wrażenia. Ta praca to nie zawód, to powołanie, tu trzeba włożyć serce, nie można być tylko zwykłym rzemieślnikiem. Niektóre momenty są emocjonujące, często zaskakujące, np. takie, gdy niespodziewanie rano po przyjściu do pracy zastaliśmy porzuconego przez matkę noworodka niedźwiedzia himalajskiego, nie dającego oznak życia. Szybko podjęłam decyzję o reanimacji usta-pysk, masaż serca, podniesienie temperatury ciała i udało się przywrócić czynności życiowe. Duża cierpliwość w odchowaniu, masaże brzuszka, karmienie butelką i niedźwiadek wyrósł na potężnego niedźwiedzia himalajskiego. Nadaliśmy mu imię Nufi.

Podobnie opiekowaliśmy się innymi oseskami odrzuconymi z różnych powodów przez matkę. Były to m.in.: serwale, lwy, czarna pantera, wilk europejski, psy dingo, borsuk, wydry. Niektóre maluszki trzeba było zabrać do domu, bo tam można było zapewnić im całodobową opiekę. Radością było odchowanie, a następnie przekazanie do dobrych ogrodów zoologicznych. Ogromną satysfakcję sprawiają nam wiadomości i zdjęcia, gdy już jako dorosłe osobniki zostają dobrymi rodzicami. Jesteśmy z tego dumni, traktujemy to bardzo osobiście. Jednakże mocno staramy się zadbać o to, by to biologiczni rodzice odchowali swoje własne potomstwo. Cieszy nas również możliwość obserwacji zabawy naszych dorosłych, drapieżnych podopiecznych. W naturze to rzadkość, gdyż większość drapieżców to samotnicy.


Kiedyś pielęgniarz zwierząt miał za zadanie wrzucić jedzenie i zebrać odchody. Dzisiaj to grupa wykształconych, wysoko wykwalifikowanych, odbywających zagraniczne szkolenia specjalistów. Dawniej ogrody zoologiczne pozyskiwały zwierzęta z natury, dziś - w trudnym procesie reintrodukcji - sprawiamy, że wracają w pierwotne siedliska. I chyba najważniejsze zadanie - dydaktyka. Aktywnie uczestniczymy w kształtowaniu młodego pokolenia w zakresie dbałości o środowisko. Nie jesteśmy przecież jedynymi mieszkańcami Ziemi - podsumowuje kierownik sekcji zwierząt drapieżnych, Beata Kuźniar.

Opinie (17) 2 zablokowane

  • (3)

    Jak można męczyć zwierzaki w zoo. Ich miejsce jest na wolności. Zoo to przeżytek.

    • 5 52

    • Zoo często jedyną nadzieją na (2)

      Uratowanie danego gatunku.
      Czytałem że przez ostanie 50 lat zniknęło 70% populacji zwierząt na ziemi
      Na pewno nie zgadniecie czyja to ,,zasługa

      • 23 3

      • I zamknięcie w mini klatkach

        • 3 8

      • A to nie mozna tworzyc rezerwatow w miejscu naturalnego bytowania tych zwierzat? Trzeba je ciagac po calym swiecie?

        • 2 3

  • Sa na pewno gatunki, ktore latwo

    sie rozmnazaja w niewoli. Zoo mogloby je hodowac na mieso. Mysle, ze wielu chetnych byloby np. na steak z kangura ze swiezego miesa, a nie mrozonego z Australii.
    Pozyskane w ten sposob srodki na pewno by sie przydaly.

    • 5 27

  • Wasze powołanie??? Pozawalacie na to żeby zwierzęta były w tak małych klatkach ??? Wszelakie ptactwo ma klatki mniejsze niż moja sypialnia .....

    • 10 21

  • Koszmar

    Zoo = więzienie dla zwierząt. Zdjęcie z tygrysem - popatrzcie, macie większe mieszkania niż zwierzę, które żyje na wolnej przestrzeni!

    • 7 22

  • Powiększyć te klatki a najlepiej duże wybiegi

    Koty kochają wolność

    • 24 1

  • Królowie Tygrysów

    • 3 0

  • ciekawy artykuł.

    dziękuję

    • 12 2

  • ....na you tube ogladamy codziennie- enzo i diego z RPA ! zal mi jest ich one kochaja lasy i wolnosc !

    • 3 2

  • Ci krzykacze nawet nie czytają artykułów...

    Sprawdzcie co jecie i jaki macie negatywny wplyw na gatunki na wolnosci.

    • 5 1

  • Teraz przez covid gatunek ludzki jest na smyczy

    Zamknięty w klatkach - lockdown.
    Poznajemy jak to wyglada w zoo, z drugiej strony

    • 3 1

1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.