Wiadomości

Oko w oko z lwem. To oni opiekują się drapieżnikami w zoo

Anna Gembiak - pielęgniarz zwierząt, na co dzień pracuje z lwami, kotami arabskim i golcami.
Anna Gembiak - pielęgniarz zwierząt, na co dzień pracuje z lwami, kotami arabskim i golcami. fot. ZOO Gdańsk, Sabina Buczyńska

Zwierzęta w zoo potrzebują opieki tak samo troskliwej jak nasi domowi pupile, jednak ich pielęgnacja znacząco się różni. Sprawdziliśmy, jak wygląda praca z drapieżnikami Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego oczami ich opiekunów.



4
miejsce: Sklepy zoologiczne
w rankingu Sklepy zoologiczne
Kameleon Sklep Zoologiczny
Gdańsk, Władysława Cieszyńskiego 36 lok.57
8.7/10
+ Oceń

Drapieżniki w zoo



Czy byłe(a)ś kiedyś w zoo?

tak i to wiele razy 91%
tak, tylko raz 6%
nie, ale zamierzam w przyszłości 2%
nie, to nie dla mnie 1%
zakończona Łącznie głosów: 515
Lew to symbol odwagi, siły i szlachetności, gepard rozpędza się do 100 km/h w ciągu trzech sekund, ryś europejski to kot o masie ciała sięgającej nawet do 35 kg, a wilk jest inteligentnym drapieżnikiem, który potrafi znakomicie działać zespołowo podczas łowów.

Takie informacje możemy wyczytać w encyklopedii, jednak książki pomijają wiele faktów z "życia wziętych".
By dowiedzieć się więcej o tych fascynujących zwierzętach, spotkaliśmy się ze specjalistami z gdańskiego ogrodu zoologicznego. Tutaj pracownicy sekcji zwierząt drapieżnych zajmują się aż 110 osobnikami - reprezentantami 26 gatunków.


O opiece nad dzikimi zwierzętami i trudach codziennej pracy porozmawialiśmy z Beatą Kuźniar, kierownikiem sekcji zwierząt drapieżnych z Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego oraz jej współpracownikami.

Beata Kuźniar - kierownik sekcji zwierząt drapieżnych
Beata Kuźniar - kierownik sekcji zwierząt drapieżnych fot. ZOO Gdańsk, Sabina Buczyńska
Ile osób liczy zespół opiekunów drapieżników gdańskiego zoo oraz jaką szkołę trzeba ukończyć lub jakie wymagania spełnić, by móc związać swoją przyszłość z taką pracą?

Beata Kuźniar: Pracujemy w zespole 9-osobowym, jako cztery pary opiekunów zwierząt, wzajemnie wspomagających się i zastępujących podczas nieobecności partnera. Jest także kierownik sekcji skupiający się na wyznaczaniu celów, organizacji pracy, opracowywaniu diet, szkoleniach merytorycznych i z bezpieczeństwa pracy, wymianie zwierząt między ogrodami, tworzeniu planu kolekcji, organizowaniu transportu zwierząt, uczestniczeniu w programach hodowlanych i prowadzeniu dokumentacji hodowlanej.

Warunkiem do zatrudnienia w zoo jest przede wszystkim bycie pasjonatem i miłośnikiem zwierząt. Oczywiście bardzo przydatne jest wykształcenie kierunkowe: zdecydowana większość z nas ukończyła technikum weterynaryjne lub hodowlane, a trzy osoby ukończyły studia biologiczne z tytułem magistra lub doktora. Najważniejsze cechy charakteru to zdolność doświadczania empatii, cierpliwość, dokładność, spostrzegawczość i... pokora. Uczymy się całe życie od naszych podopiecznych i jeżeli przyjmiemy, że tak naprawdę niewiele o nich wiemy, to już wiemy bardzo dużo.

Pielęgniarze sekcji zwierząt drapieżnych podczas szkolenia fok szarych.
Pielęgniarze sekcji zwierząt drapieżnych podczas szkolenia fok szarych. fot. ZOO Gdańsk, Sabina Buczyńska
Z dokładnie jakimi drapieżnikami pracujecie w zoo?

Beata Kuźniar: Sekcja zwierząt drapieżnych w gdańskim zoo to oczywiście przede wszystkim zwierzęta klasyfikowane przez systematyków jako "rząd drapieżnych". Nasi podopieczni to przedstawiciele takich rodzin jak kotowate, psowate, pandowate, łasicowate, fokowate, mangustowate i wiwerowate. Najbardziej spektakularne to lwy angolskie, tygrysy amurskie, pantery perskie, gepardy, pumy, wilki grzywiaste i europejskie, pandy małe, foki szare i binturongi.

W jaki sposób pracuje się z niebezpiecznymi zwierzętami?

Beata Kuźniar: Codziennie czujemy oddech drapieżników, jesteśmy obserwowani przez najskuteczniejszych łowców, jacy zamieszkują Ziemię, doświadczamy ich dzikiej natury w każdym ruchu gibkich ciał. Praca z drapieżnikami wymaga koncentracji, spokoju, zdecydowania, ale przede wszystkim musi być skierowana na odbiór charakteru, stanu fizjologicznego, potrzeb i nastroju zwierzęcia. Drapieżniki przewyższają nas siłą, szybkością, ostrością zmysłów i nigdy nie możemy o tym zapominać podczas naszej pracy.

Trening medyczny lwów w Zoo



Krzysztof Borowik - pielęgniarz zwierząt, na co dzień jest opiekunem gepardów, surykatek, pum, pand małych.
Krzysztof Borowik - pielęgniarz zwierząt, na co dzień jest opiekunem gepardów, surykatek, pum, pand małych. fot. ZOO Gdańsk, Sabina Buczyńska
Krzysztof Borowik: Na początku są pewne obawy czy niepewność. Z czasem towarzystwo drapieżników powszednieje i staje się normalne. Mimo tego trzeba mieć zawsze głowę na karku, inaczej łatwo można ją stracić... i to dosłownie. Kluczowa jest świadomość, iż pomimo przyzwyczajenia i zżycia ze swoimi podopiecznymi są one drapieżnikami, które niespodziewanie dla nas mogą się zachować groźnie i agresywnie. Pracuję głównie przy pandach małych, surykatkach, ursonie, gepardach i pumach, ale też lwach i rysiach jako tak zwana druga para oczu. W przypadku trzech pierwszych gatunków normą jest wejście na wybieg i kontakt ze zwierzętami, który jest nawet wskazany i zalecany, ponieważ przyzwyczaja do nas zwierzaka i ułatwia interwencję w razie choroby lub urazu. Inaczej wygląda obsługa pum i innych wspomnianych wielkich kotów, z którymi nigdy nie mamy bezpośredniego kontaktu. Tam do pracy zawsze wymagana jest asekuracja kolegi i absolutna pewność co do tego, że zwierzę zostało bezpiecznie zamknięte, zanim zdecydujemy się wejść na jego wybieg.

Praca jest bardzo odpowiedzialna i wymagająca. W swoich rękach mamy życie swoje, współpracowników i... mieszkańców regionu. Każdy dzień stawia przed nami wiele wyzwań i nieprzewidzianych sytuacji, z którymi trzeba sobie poradzić. Jest też niezwykła.

Kamil Dolecki - pielęgniarz zwierząt, pracuje z lwami, kotami arabskim i golcami.
Kamil Dolecki - pielęgniarz zwierząt, pracuje z lwami, kotami arabskim i golcami. fot. ZOO Gdańsk, Sabina Buczyńska
Jakie środki ostrożności zachowujecie?

Kamil Dolecki: Ja, jako prawdziwy miłośnik wszystkich zwierząt, szczególnie psowatych i kotowatych, odnalazłem się tu bardzo szybko. Wielu znajomych, przyjaciół, rodzina czy nawet obcy ludzie, którzy mnie zaczepiali w zoo, zazdrościli mi pracy przy tak wyjątkowych zwierzętach.

Zauważyłem, że ludzi interesuje karmienie kotów, ich wiek, imiona, lecz najbardziej ciekawi są odpowiedzi na pytania typu: "wchodzicie do lwów?", "karmicie je z ręki?", "drapiecie za uchem?". Uświadomiłem sobie wtedy, jak wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo te zwierzęta są niebezpieczne i jak wiele środków i czasu poświęcamy na zapewnienie bezpieczeństwa odwiedzającym ogród, personelowi i samym zwierzętom. Co taki silny, szybki, zręczny i uzbrojony w potężne pazury i zęby kot może zrobić człowiekowi, wie większość ludzi. Prawdziwe niebezpieczeństwo odczuwasz jednak wtedy, kiedy stajesz z nim oko w oko z odległości kilku centymetrów; wtedy dopiero zdajesz sobie sprawę z potęgi tego zwierzęcia.

Wszystkie budynki i pomieszczenia dla zwierząt, jak i czynności wykonywane przy nich, są bardzo dokładnie opracowane i opisane pod względem zachowania bezpieczeństwa ludzi i zwierząt. Zaczynając od budynków i wybiegów, w których mieszkają nasze koty, wspomnę, że wszystkie wejścia i wyjścia na wybiegi są oznakowane, zabezpieczone za pomocą zamków i kłódek, a drzwi otwierają się do wnętrza, co chroni przed ewentualnym ich otworzeniem przez zwierzę. Kraty, z których zbudowane są wybiegi, mają odpowiednią do gatunku grubość, a szczyt ogrodzenia jest zaginany do wewnątrz lub, jeżeli jest potrzeba, to cały dach wybiegu jest pokryty siatką. Na ogrodzeniach zamontowane są elektryczne linki, takie jak stosuje się na pastwiskach dla zwierząt domowych w celu zniechęcenia zwierzęcia do sforsowania przegrody. Wszystkie wybiegi i zabezpieczenia są kilka razy dziennie sprawdzane przez personel. Również obecność wszystkich zwierząt jest rejestrowana podczas trzykrotnych obchodów w ciągu dnia. Każdy obiekt wyposażony jest w kilka pomieszczeń z szybrami, którymi przepuszczamy zwierzęta, by bezpiecznie wejść do pustej przestrzeni. Większość obiektów jest objęta rejestracją kamer.

Wszelkie czynności związane z wielkimi kotami, przy których mamy z nimi bliski kontakt, np. karmienie, przepuszczanie, trening medyczny, przygotowanie kotów do zabiegów weterynaryjnych, wykonujemy zawsze w dwie osoby. Do pomieszczeń przeznaczonych dla zwierząt wchodzimy tylko wtedy, gdy są one puste i oddzielają nas od nich kraty i podwójny system szybrów. Zamykamy zwierzęta w pomieszczeniach, w których są karmione i poddawane pozytywnemu treningowi medycznemu, dlatego tak chętnie wchodzą do środka. Sprawdzamy, czy wszystkie są i czy cieszą się dobrym zdrowiem - dopiero wtedy wchodzimy na wybieg.

Lew Aramis pojechał do niemieckiego zoo



Oprócz przystosowanych dla zwierząt pomieszczeń i opracowanych procedur bezpieczeństwa, posiadamy również środki obrony osobistej, z którymi się nie rozstajemy. Jak widać nasza praca jest bardzo satysfakcjonująca, ale i bardzo niebezpieczna.

Czy zwierzęta przyzwyczajają się do opiekunów?

Anna Gembiak: Zwierzęta, nie tylko drapieżniki, kojarzą nas - opiekunów - ze smakołykami jakie im dostarczamy. Już z daleka wyławiają nas wzrokiem z tłumu zwiedzających i radośnie pomiaukują na nasze powitanie. Zawołane po imieniu przybiegają, często ocierając się o kratki. W znacznej mierze zaskarbiona sympatia zwierząt pomaga nam w codziennej pracy. Brak bezpośredniego kontaktu ze zwierzętami drapieżnymi musi zastąpić nam właśnie to zaufanie, jakim nas obdarzają, więź emocjonalna jaką z nimi utrzymujemy, aktywne uczestnictwo w treningu medycznym, dzięki któremu możemy szybko zareagować na niepokojące symptomy i udzielić pomocy.

Beata Kuźniar: Rozpoznają nas, przyzwyczajają się, tęsknią, potrafią odmawiać jedzenia, gdy ich ukochany opiekun pojedzie na urlop, niektórym osobom pozwalają na więcej niż innym. Czekają na nas zawsze o tej samej porze, a gdy nie przychodzimy - niepokoją się. Oczywiście jesteśmy realistami i wiemy, że czekają nie tylko na nas, ale i na pokarm, który im przynosimy. Jesteśmy dla nich atrakcją, rozrywką w ciągu dnia.

Sandra Kaczmarek - pielęgniarz zwierząt, pracuje z fenkami, mangustami lisimi, kotami arabskimi, aguti, tygrysami amurskimi i wilkami europejskimi.
Sandra Kaczmarek - pielęgniarz zwierząt, pracuje z fenkami, mangustami lisimi, kotami arabskimi, aguti, tygrysami amurskimi i wilkami europejskimi. fot. materiały prasowe ZOO
Musimy jednak zachowywać się jak świadomi rodzice. Wiemy, że zwierzęta, które urodzą się w naszym zoo, wyjadą do innego miasta, państwa, czasami nawet zmienią kontynent. Nie odchowujemy ich dla siebie. Dlatego też staramy nie przyzwyczajać naszych podopiecznych wyłącznie do jednej czy dwóch osób. Jest to rodzaj zsocjalizowania z gatunkiem ludzkim. Mniej będą tęsknić, gdy pojadą do nowego domu...

Jakie największe trudności zauważacie przy pracy z drapieżnikami?

Sandra Kaczmarek: Sama praca w zoo nie jest łatwa i różni się zdecydowanie od ogólnych wyobrażeń osób, które nie poznały jej od "wewnątrz". Człowiek, który w zoo nigdy nie pracował zazwyczaj myśli, że opiekunowie całymi dniami głaszczą zwierzęta, a te wdzięczne za pieszczoty robią wszystko o co zostaną poproszone. Prawda jest jednak różna od tych wyobrażeń. Szczególnie w sekcji zwierząt drapieżnych, gdzie prawie wszystkie zwierzęta są sklasyfikowane jako niebezpieczne. Jedną z trudności jest to, że opiekunowie podczas pracy muszą stale o tym pamiętać i nie mogą popełnić żadnego błędu w kwestii bezpieczeństwa - zwierząt, swojego, współpracowników, czy ludzi zwiedzających ogród.

Troszkę taka "praca sapera". Jeden błąd może doprowadzić do tragedii. Wiąże się to z wiecznym upewnianiem się, czy zwierzęta są "na swoich miejscach" i czy wszystkie kłódki są poprawnie zamknięte. Żeby móc spać spokojnie zawsze trzeba mieć pewność, że wszystko jest w porządku. Chociaż mimo kilkukrotnego sprawdzenia jednej kłódki i upewnieniu się, że wszystko jest tak jak być powinno- zawsze słyszy się cichy głosik z tyłu głowy pytający: "ale czy na pewno?".

Opinie (46) 6 zablokowanych

  • Bardzo ciężka praca, pozdrawiam wszystkich opiekunów

    • 83 3

  • zwierzaki

    kocham zwierzęta i nie rozumiem jak można je krzywdzić, kto tak robi to nie jest człowiekiem, tylko bydlakiem nie obrażając bydła domowego

    • 35 6

  • miałam okazję porozmawiać z panią Anią - opiekunką lwów

    zaangażowanie, duża wiedza, przesympatyczna osoba; pozdrowienia dla pani Ani i innych pracowników zoo

    • 45 3

  • Zoo powinny przestać być rozwijane

    To jest patologia, w XXI wieku, gdzie KAZDY, kto odwiedzi choć raz zoo, ma możliwość w perfekcyjnej jakości obrazu, obejrzeć film, ujęcia z bliska danego zwierzęcia.
    To nie lata 90 !!
    Wstyd że ludzie to wspierają, przy tak dobrej jakości i różnorodności.materialow dostępnych w internecie dla każdego za DARMO!
    Zoo straciło walor edukacyjny z racji ww. A pozostała tylko smutna niewola dla zabicia czasu , alternatywa dla znudzonych galeriami!
    No ale o czym ja piszę.
    Dla 99 procent tutaj , konsumpcjonizm to rzecz święta i najwyższej potrzeby. Królowie ziemi , zniewolić dla nudy, bo w weekend nie będą mieć co robić

    • 12 54

  • Poczekaj tylko jak ci się bieda i głód do pupy dorwie to w trimiga zmienisz pogląd na temat konsumpcjonizmu!

    • 9 5

  • Smutne te zwierzęta w klatkach.

    • 18 15

  • Dlatego podobno Obcy nie pozwalają ludzkości na pokój i szczęśliwość, ponieważ ludzkość gnębi zwierzęta!

    • 3 14

  • dzieki utrzymywaniu obcych gatunkow w takich warunkach jak zoo

    wykluwaja sie smiercionosne wirusy .. wszystko to sie teraz ujawnia. nalezy zlecic zamykanie tych przybytkow.

    • 3 37

  • podobnie jak u chinczykow na targach

    dzieki utrzymywaniu obcych gatunkow w takich warunkach jak zoo

    wykluwaja sie smiercionosne wirusy .. wszystko to sie teraz ujawnia. nalezy zlecic zamykanie tych przybytkow.

    • 4 9

  • a co powiesz o niewolniczej pracy tych zwierzat?

    • 3 10

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.