Wiadomości

Od Wiesławy Fobke wszystko się zaczęło. Pierwsza kobieta za kierownicą autobusu

Pani Wiesława Fobke od zawsze marzyła o jeżdżeniu autobusami. Przez wiele lat pracowała zarówno na liniach miejskich, jak i międzynarodowych.
Pani Wiesława Fobke od zawsze marzyła o jeżdżeniu autobusami. Przez wiele lat pracowała zarówno na liniach miejskich, jak i międzynarodowych. fot. Łukasz Unterschuetz/trojmiasto.pl

Kobieta za kierownicą autobusu to wciąż nieczęsty widok, jednak nie szokuje nas już tak jak dwadzieścia lat temu, kiedy pani Wiesława Fobke po raz pierwszy wyjechała na ulice. "Wszyscy pukali się w głowę na samą myśl o tym, że kobieta może prowadzić autobus" wspomina pani Wiesia, która swoim uporem i determinacją wywalczyła dla kobiet tę możliwość.



Pani Wiesława Fobke od czterdziestu lat pracuje w komunikacji miejskiej, a od dwudziestu zasiada za kierownicą autobusu. Miłością do motoryzacji zaraziła się od taty, którego pasją były motocykle. Mała Wiesia w wieku siedmiu lat pierwszy raz przejechała się na tzw. komarku, a w wesołym miasteczku zawsze wybierała gokarty. Zaraz po otrzymaniu świadectwa maturalnego dostała pracę w Wojewódzkim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym (WPK) w Gdyni. Zaczynała jako dyspozytor trasowy, jednak przy najbliższej okazji zrobiła kurs na kierowcę autobusu.

- Pracowałam w biurze na pół etatu, a pół etatu jeździłam trolejbusem - wspomina pani Wiesia. - Cały czas jednak z zazdrością zerkałam na kierowców autobusów. Jak oni zawracali, jakie manewry mogli robić. Autobus, to byłoby to... To marzenie nie dawało mi spokoju. Pamiętam, jak pojechałam pierwszy raz do Niemiec i zobaczyłam tam kobiety jeżdżące autobusami. Pomyślałam sobie: "Jak to? One mogą a ja nie?", muszę coś z tym zrobić!
Panią Wiesławę ograniczał jednak obowiązujący ówcześnie Kodeks pracy, który nie zezwalał kobietom na prowadzenie autobusów. Postanowiła interweniować i zaczęła wysyłać w tej sprawie pisma.

- Nie wiedziałam, do kogo napisać, więc napisałam do każdego - śmieje się pani Wiesia. - Wysłałam pisma do Ministerstwa Komunikacji, Ministerstwa Administracji, Gospodarki Terenowej i Ochrony Środowiska, Ministerstwa Pracy i Polityki Socjalnej, a nawet do I Sekretarza KC. Pamiętam, że któregoś dnia mój tata przyjechał do mnie do pracy, przerażony biegnie i krzyczy: "Wiesia! Ja nic nie rozumiem! Zobacz skąd przychodzą do ciebie pisma!". Okazało się, że odpisali wszyscy. Jedni zasłaniali się przepisami, inni wzięli mnie za Wiesława i nakazali wziąć mnie na kurs, już zdążyłam się ucieszyć, ale kiedy okazało się, że jestem jednak Wiesławą, odpowiedź znów była odmowna.
Pani Wiesława postanowiła dokładnie sprawdzić przepisy i dopatrzyła się, że wprawdzie nie może pracować jako kierowca autobusu, ale nikt nie może zakazać jej zrobić uprawnień. Traf chciał, że w tym samym czasie spotkała przedsiębiorcę prowadzącego małą, prywatną firmę autobusową, który świadczył usługi komunikacji miejskiej.

- Ten pan bardzo narzekał na swoich kierowców, którzy wołali go do każdej usterki. "Widzi pan jak to jest z facetami, gdyby zatrudnił pan kobietę to sama by dolała wody do układu chłodzenia" powiedziałam. "A gdzie taką znajdę?" zapytał, "Gdyby zatrudnił pan mnie, to sama zadbałabym o ten autobus" powiedziałam. I tak od słowa do słowa dogadaliśmy się, że jeśli do 3 stycznia zrobię prawo jazdy, to przyjmie mnie do pracy - wspomina pani Wiesława.
Czasu było mało, bo rozmowa miała miejsce w grudniu. Pani Wiesia nie potrzebowała jednak kursu, bo pracując przez lata w PKM wykorzystała każdą okazję, żeby przejechać się autobusem po zajezdni.

- Jeździłam takimi autobusami, że młodym kierowcom się to nawet nie śniło, z przegazówką, z podwójnym wysprzęglaniem, z silnikiem Leylanda... - wymienia pani Wiesia. - Postanowiłam pójść od razu na egzamin, który oczywiście wstrzymano, kiedy tylko okazało się, że chce go zdawać kobieta. Na szczęście udało mi się wykazać, że w przepisach jasno napisane jest "osoba", a nie "mężczyzna" i do egzaminu mnie dopuszczono. Oczywiście, zdałam perfekcyjne.
Z potrzebnymi dokumentami pani Wiesława wróciła do właściciela prywatnej firmy przewozowej. Ten dotrzymał słowa i ją zatrudnił, dzięki czemu w styczniu 1997 roku po raz pierwszy zasiadła za kierownicą autobusu i wyjechała na ulicę. Cały czas pracowała w gdyńskim Przedsiębiorstwie Komunikacji Miejskiej, a po pracy obsługiwała linię w Rumi.

- Początkowo nikt z Przedsiębiorstwa Komunikacji Miejskiej nie wiedział o mojej drugiej pracy, jednak nie udało mi się zbyt długo utrzymać tego w tajemnicy. Kiedy o sprawie dowiedział się prof. Olgierd Wyszomirski, zareagował bardzo entuzjastycznie. "A nie chciałaby pani jeździć w rodzimej firmie?" zapytał. No pewnie, że bym chciała, ale Kodeks pracy zabrania... wtedy dyrektor postanowił wspomóc mnie w staraniach. Udało mu się dowiedzieć, że trwają właśnie prace nad nowelizacją Kodeksu pracy, a kiedy powiedział o tym, że chciałby u siebie zatrudnić kobietę, usłyszał że już dwadzieścia lat temu wpłynęło podanie w tej sprawie. "To ta sama kobieta!" powiedział dyrektor, "Nie do wiary jaka ona jest uparta! Proszę jej powiedzieć, że kiedy wejdą nowe przepisy, będzie już mogła legalnie jeździć tymi swoimi autobusami" usłyszał.
Pani Wiesia nie poprzestała jednak na spełnieniu jednego marzenia. Kiedy nareszcie mogła legalnie pracować jako kierowca, chciała wyruszyć w trasy zagraniczne. Jak wspomina, nie było łatwo, bo firmy nieufnie podchodziły do kobiet kierowców. Na szczęście się udało i przez kolejne 15 lat, nie zwalniając się z PKM, obsługiwała też autobusy turystyczne.

- Długo musiałam udowadniać kolegom z pracy, że jestem zawodowcem - wspomina pani Wiesia. - Nie było łatwo im zaimponować, więc minęło trochę czasu, zanim mi zaufali. Przez te lata wyrobiłam sobie taką markę, że do dziś otrzymuję propozycje kursów międzynarodowych.
Pani Wiesława zrezygnowała z kursów międzynarodowych po jedynym w swojej karierze wypadku. Podczas trasy wjechał w nią inny samochód i tylko dzięki zimnej krwi i ogromnemu doświadczeniu udało się zapobiec tragedii. Niestety, wypadek zakończył się m.in. uszkodzeniem dłoni i rehabilitacją, po której pani Wiesia postanowiła pozostać na pełen etat w PKM.

- Czuję się tu jak ryba w wodzie, kocham swój autobus i przyjaźnię się z innymi kierowcami - mówi. - Za rok już emerytura, wychodzi na to, że całe życie upłynęło mi w komunikacji miejskiej. Bardzo długo byłam jedyną kobietą, ale z czasem zaczęło się ich zgłaszać coraz więcej. Im więcej nas było, tym większy dawałyśmy przykład innym kobietom. PKM zawsze był otwarty i chętnie przyjmował je do pracy. Kobiety są bardzo solidne i sumienne, bo każda z nich walczy w życiu o coś dla siebie, dlatego doceniają solidną pracę i bardzo się w niej starają. Przychodzą do nas kobiety z prawdziwą pasją i predyspozycjami. Widzę, że każda z nas się tu spełnia.
Kobiety w środkach komunikacji możemy spotkać nie tylko w Gdyni. W Gdańskich Autobusach i Tramwajach 82 kobiety pracują jako motorniczy, a 16 na stanowisku kierowcy.

- Jeszcze kilka lat temu taki widok był rzadkością. Dzisiaj coraz częściej możemy zobaczyć kobiety za sterami takich pojazdów jak autobusy i tramwaje. W spółce Gdańskie Autobusy i Tramwaje pracuje obecnie prawie setka kobiet na stanowiskach kierowców i motorniczych. Taki widok przestaje dziwić - mówi Alicja Mongird, rzecznik prasowy spółki Gdańskie Autobusy i Tramwaje Sp. z o.o. - W komunikacji miejskiej wiele się zmieniło w ostatnich latach, tramwaje są nowoczesne, łatwe w obsłudze, autobusy mają wspomaganie kierownicy i automatyczne skrzynie biegów, więc siła fizyczna nie jest potrzebna - a to duże ułatwienie zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn. Przy przyjmowaniu do pracy nie ma żadnej taryfy ulgowej dla pań, potrafią dokładnie to samo, co mężczyźni, mają takie same obowiązki. Najwięcej problemów jest ciągle z nazywaniem kobiet-kierowców. Kilka lat temu został ogłoszony nawet konkurs na nazwę i wygrało określenie "kierowczyni", w konkursie pojawiały się też takie propozycje jak "drajwerka" i "busiarka". Pasażerowie jednak najczęściej mówią pani kierowca.
Kobiety coraz częściej spotkamy też w pociągach. Obecnie w PKP Intercity zatrudnionych jest niemal 2200 kobiet. Ponad połowa wszystkich pań pracuje w kasach i drużynach konduktorskich, wiele jest ich także w administracji, jednak panie odnajdują się w niemal każdym z kolejowych zawodów.

Spółka PKP SKM w Trójmieście zatrudnia 221 kobiet (dane na 19.03), co stanowi 22,55 proc. wszystkich zatrudnionych. Większość pań zajmuje stanowiska administracyjne (87), w tym siedem kobiet zajmuje stanowiska kierownicze. Kobiety zatrudnione są również w Sekcji Napraw Taboru (5), w Sekcji Technicznej (1), w Drużynach Konduktorskich (57), w Komendzie Straży Ochrony Kolei (2), w Inżynierii Ruchu (25), na stanowisku informatora-megafonisty (8), w magazynie (3), w kasach biletowych (24), w kasach automatów (2) oraz jako kontroler biletów (11). Żadna kobieta nie jest zatrudniona na stanowisku maszynisty.

Opinie (107) 5 zablokowanych

  • Wspaniała kobieta. (7)

    może Pani zdradzić czy godnie Pani zarabia i jak się jeździ kilkudziesięcioletnimi autobusami które mają jeszcze czarne tablice rejestracyjne.

    • 109 22

    • (2)

      kobieta za kierownicą autobusu, o zgrozo...

      • 6 58

      • bezmózg piszący komentarze na necie... zgroza (1)

        • 18 1

        • chyba ty

          • 0 1

    • Nie wiem czy Pani nam coś zdradzi, ale ty zdradziłeś nam, że jesteś trollowatym idiotą

      • 20 8

    • W biedronce na kasie dostaniesz więcej i bez takiej odpowiedzialności...i godziny bardziej ludzkie :)

      • 12 5

    • Godne zarobki co to oznacza

      Jeżeli kwota np 2400 -2600netto to godny zarobek za odpowiedzialność jaką ma kierowca ( pamiętamy wypadek w Sopocie 181 lini), który dziennie przewozi od 200 do kilku tys ludzi. Co parę min ktoś wymusza bo przecież on się spieszy a autobus z 100 osobami na pokładzie ma czas :-). To godna zapłata to ok . Tak podobna kasa jest w Biedronce a nawet lepsza . Ta robotę się po prostu kocha lub się jej nie wykonuje ...

      • 11 0

    • dla kobiet i kierowców starszych wiekiem

      Jak już mowa o komunikacji to chce poinformować nie douczonych ze na terenie zabudowanym powinniśmy przepuścić autobus wlaczajacy się do ruchu z zatoczki. A nie dodawać jeszcze więcej gazu i trabic na kierowcę autobusu

      • 12 0

  • Panie jeżdżą jakoś tak delikatniej autobusami, lubie jak autobus prowadzi kobieta, (6)

    Szkoda, że autobusy w Gdyni są coraz starsze i musi pani jeździć po dziurawych drogach. Jak jadę koło dworca PKP czy ulicą Kwiatkowskiego mam wrażenie, że te szroty zaraz się rozlecą.

    • 93 11

    • (3)

      W każdym mieście autobusy są coraz starsze. Jak wszystko. Ale pani Wiesia nie jeździ starszymi. ;)

      • 8 3

      • w każdym mieście nie wymieniają taboru a jak już to kupują stare szroty z Gdańska lub z Niemiec? (2)

        • 4 1

        • Pojedź do Piotrkowa. Same MAN-y z ostatnich dekad.

          • 0 1

        • Jeśli Gdynia kupuje stare szroty z Gdańska to rozumiem, że w Gdańsku jeżdżą stare szroty.

          • 0 0

    • Czy ja wiem, na pewno nie wszystkie - niedawno jechałem z panią za kierownicą i było daleko od delikatnie (1)

      • 7 2

      • bo miala te dni

        • 0 1

  • Wiesia najlepsza!! (1)

    Buziaki kochana ♥️

    • 93 9

    • ciekawe. jak chcialem sie dostac na kurs motorczniczego to powiedziano ze tylko dla kobiet

      to samo w innych miejskich i nie tylko spolkach. zwykla dyskryminacja powoduje, ze takie jak ona siadaja w autobusach wlasnie.

      • 0 3

  • Znakomity artykuł ! (2)

    Gratulacje dla pani Wiesławy !
    Uznanie dla autorki.

    • 102 7

    • tylko tak to nie dziala. ktos jej zalatwil prace . teraz to juz emerytka. (1)

      poza tym karierowiczka z miejskiej spolki. co innego gdyby zalozyla wlasne przedsiebiorstwo przewozowe i konkurowala z ztm. oczywiscie z powodzeniem.

      • 0 5

      • Problemy z czytaniem ze zrozumieniem?A może tylko zwyczajna zawiść?Jednak chyba,problemy ze sobą i kompleksy ,prawda?

        • 0 0

  • A ja nie wsiadam do autobusow gdzie jest kobieta (14)

    Facet lepiej jezdzi i lepiej sie zna na motoryzacji i tyle w temacie. Wole odstac kolejne 10 minut czekajac na nstepny autobus niz nie dojechac.

    • 23 193

    • (1)

      Lecz się na głowę człowieku

      • 34 5

      • Na głowę już zapozno, może na nogi, ale

        Do ortopedy kolejki nieziemskie

        • 18 2

    • może i taka pani Wiesia jest ewenementem ale generalnie też boję się gdy autobus prowadzi baba

      bo jak nic się na drodze nie dzieje to się pomalutku autobus turla od przystanku do przystanku.....psssss....drzwi otworzyć poczekać aż wszyscy się wgramolą....pssssss drzwi zamknąć, no nie są to jakieś wielkie mecyje. Ale już na trasach krajowych czy nie daj boże międzynarodowych to strach. Tak samo strach gdy wzywasz policję bo jest jakaś rozróba pod twoim blokiem a tu przyjeżdża patrol z panią policjantką, która bardziej się nadaje do interwencji przy konfliktach w środowisku przedszkolnym a ty tylko czekasz aż bandzior da jej w dziób , jeszcze wyrwie spluwę i ucieknie z łupem

      • 7 28

    • Ale musisz miec nudne zycie:)

      Ale musisz miec nudne zycie:) wyjdz na dwór ładna pogoda jest.

      • 11 1

    • (6)

      baby nie mają zmysłu co facet, nie przewidują co może być, najlepszy na to przykład to włączanie się do ruchu na obwodnicy.
      chłop jak leci obwodową to jak ma wolny lewy to ci zjedzie żebyś się włączył, a baba chociażby była sama jedyna na obwodnicy to ma zakodowane we łbie że ma jechać prawym i ci nie zjedzie by było płynnie.
      nie przewiduje

      • 8 34

      • Robo, jesteś moim bohaterem dzisiaj. (1)

        • 7 3

        • Jutro też mogę być, to gdzie ta kawa

          • 1 1

      • możesz sie skupić na jeździe (1)

        a nie zaglądać za szyby aut? A potem stłuczki na obwodnicy bo za babami sie ogląda...

        • 6 4

        • Jak mam się na tą babę nie patrzeć jak ona jedzie tym pasem tyle co ja na rozbiegowym

          • 3 3

      • (1)

        Ciekawe, że KAŻDY facet jest tak uprzejmy, że zjedzie na lewy, a KAŻDA baba zawsze będzie jechać prawym. Nie uogólniaj, proszę. Są baby i kobiety, ale także są mężczyźni i frajerzy. Płeć nie definiuje kierowcy.

        • 8 1

        • Nie każdy, jasne że nie, ale procentowo jakby to przeliczyć na 100 kobiet i 100 facetów, to myślę że byłoby to 5% kobiet i 70% facetów, więc to jest dla mnie wyznacznik.

          a jeżeli chcesz być uczciwa to są baby i kobiety - czyli są mężczyźni i chłopy, a nie frajerzy. no nie?

          płeć definiuje kierowcę i nie powiesz mi tego, pracowałem na Lce parę lat, wcześniej byłem zawodowym kierowcą i nie wmowisz mi ze plec nie definiuje kierowcy. Po prostu jest niewielki odsetek kobiet które są odstępstwem od tej normy, ze sa kumate, ale jest to naprawdę niewielki odsetek. Jeszcze na Lce oznaczanie kobietom rąk która lewa która prawa to była norma, i nie drwie, mówię Ci 100% serio

          I dodam jeszcze jedno... W jezdzie, a szczegolnie na trasach, trzeba byc... KUMATYM... Albo masz taka ceche albo nie ... Uczylem tez facetow, takie piz... ze rece opadaja, i nigdy nie beda dobrze jezdzic, po prostu trzeba miec to cos, ta smykalke, wiekszosc facetow ja ma, obrotni, kumaci, kobiet szukac jak na lekarstwo.
          Mam porownanie, serio.

          • 4 2

    • Życzę ci kolego aby każdy autobus podjeżdżający do przystanku na którym czekasz zawsze prowadzony był przez kobietę. Wrośnij w przystanek szowinisto :)))

      • 28 1

    • Bardzo dobrze, że nie wsiadasz!

      Dzięki temu w autobusie nie śmierdzi!

      • 12 0

    • Miałam takiego Pana na pewnej gdańskiej linii. Wprost oświadczył mi, że nie pojedzie ze mną. Tyle, że tą linię obsługuje jeden pojazd - raz na godzinę. Mina tego Pana po godzinie czekania bezcenna. Serdecznie Go pozdrawiam jeśli to czyta.

      • 5 1

  • ale dlaczego w "Biznes i nieruchomości"? (1)

    • 26 1

    • Może... Biznes krecą władze ZKM, a autobusy takie wolne, że można je nazwać nieruchomościami

      • 13 0

  • Baba z jajami jak bohaterka artykułu... (1)

    To co innego niż "baba" za kierownicą.
    Szerokiej drogi ;)

    • 46 7

    • W Gdańsku to pierwsza była chyba taka miła i ładna pani co obsługiwala głownie linie "C" czy jak ona tam miała

      • 2 0

  • (2)

    Nasza Wiesia :)

    • 41 5

    • która koleżanka ?? ta fajna ??

      • 1 0

    • ciekawe jak dzieci wychowala bedac ciagle w trasie

      • 0 5

  • nonsens (2)

    przecież już w latach 70tych MPK zatrudniało kobiety jako kierowców w Gdyni

    • 10 14

    • no i na traktorach kobiety to przecież była wizytówka naszych PGRów czy ruskich sowchozów (1)

      • 11 0

      • moja robiła na bizonie

        • 3 0

  • (10)

    Mamy XXI wiek a kobiete cały czas uważa sie za głupszą i gorszą i to jest bardzo smutne...

    • 70 12

    • nie żadne: za głupie, nie za gorsze tylko tak samo jak kobieta lepiej przewinie niemowlaka (9)

      tak samo facet będzie lepiej strzelał, lepiej będzie się bił , lepiej kopał węgiel pod ziemią itp

      Akurat jedna pani,która umie manewrować autokarem nie zmieni tego

      • 11 20

      • stereotypy są w twojej glowie i podpowiadają ci scenariusze

        • 15 8

      • Haha

        Przecież na widok wystrzału byś się obsr*ł po nogach. To są właśnie te twoje stereotypy...

        • 11 5

      • U nas w pracy to mężczyźni mieli z własnej winy kolizje, stłuczki ( o mandatach nie wspomnę). (1)

        Jeżdżę od 20 lat, średnio 1400 km na miesiąc, teren RP plus Czechy.
        Zero stłuczki, zero kolizji z własnej winy, te nie z mojej winy- mężczyzna za kierownicą.

        • 9 3

        • a w korku jestem zawsze pierwsza

          • 4 0

      • Wcale nie każa koboeta lepiej przewinie niemowlaka (1)

        są takie, co się brzydzą, boją się dzieci i nie chcą ich mieć. I to też jest normalne.

        • 14 1

        • są i "mężczyźni" którzy się brzydzą otworzyć samemu maskę samochodu bo się pobrudzą

          na szczęście możemy ich z daleka rozpoznać: noszą ciasne rurki, wypielęgnowaną brodę i biegają w kasku po plaży

          • 9 6

      • (2)

        Lepiej bił, lepiej kopał węgiel (lepiej strzelał-tu się nie zgodzę) -prace fizyczne, wymagające siły, kobiety nie zmienią swojej fizjonomii . A co ma prowadzenie autobusu do siły? chyba nie wymaga aż takiej, zwłaszcza współczesne tabory...

        • 5 2

        • do strzelania z broni krótkiej też nie potrzeba siły a jednak panie kompletnie się gubią (1)

          Baba umie szyć na maszynie ale jak jej w tym ustrojstwie silnik siądzie to już go z pewnością nie naprawi. Rownież sedes potrafi wyszorować na błysk i deski nie osikać ale gdy wodę przepuszcza to już jest dramat nie do ogarnięcia i zgadnij po kogo dzwoni? nie, nie po koleżankę hydrauliczkę

          • 3 11

          • Ty chyba jedynie z jakimiś niedorobionymi kobietami miałeś w życiu do czynienia.

            • 6 3

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.