Jak zostać menadżerem? Równowaga w pracy i życiu według Krzysztofa Lisa

- Zdolności przywódcze, umiejętność rozwiązywania konfliktów, klarowna i transparentna komunikacja w stosunku zarówno do klienta, jak i zespołu oraz zaangażowanie, to cechy pożądane na stanowisku kierowniczym - twierdzi Krzysztof Lis, Service Delivery Manager w Centrum Kompetencyjnym Embedded Sii.
- Zdolności przywódcze, umiejętność rozwiązywania konfliktów, klarowna i transparentna komunikacja w stosunku zarówno do klienta, jak i zespołu oraz zaangażowanie, to cechy pożądane na stanowisku kierowniczym - twierdzi Krzysztof Lis, Service Delivery Manager w Centrum Kompetencyjnym Embedded Sii. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

O tym, jak ważni są najbliżsi współpracownicy i upór, determinacja, a na koniec szczęście i umiejętność korzystania z niego rozmawiamy w kolejnym odcinku cyklu "Jak zostać menadżerem?". Tym razem naszym rozmówcą jest Krzysztof Lis, Service Delivery Manager w Centrum Kompetencyjnym Embedded Sii. W poprzednim odcinku rozmawialiśmy z Barbarą Taraszkiewicz - starszym menadżerem ds. księgowości funduszy, State Street Bank Polska. Kolejna rozmowa z cyklu już w przyszłym miesiącu.



Czy każdy musi mieć plan kariery zawodowej? Jak go zbudować?

Krzysztof Lis: - Nie każdy musi mieć plan kariery zawodowej, tak jak nie każdy musi skończyć studia. Uważam jednak, że zaplanowanie kariery na tak wczesnym etapie może znacząco skrócić naszą drogę do zdobycia wymarzonej pracy. Etap poszukiwań i angażowania się w różne zajęcia daje natomiast świetną okazję do rozbudowy sieci kontaktów, umożliwia wymianę wiedzy praktycznej, może zaowocować realizacją wspólnych projektów w przyszłości.

Czy warto robić to już na etapie studiów, szkoły średniej? Jak?
Menadżer, który chce wiedzieć wszystko, o wszystkim być informowanym i panować nad każdym zadaniem projektowym, to zły manager. Uniemożliwia to pracę koncepcyjną zespołowi.

- Z pewnością warto. Mając przed sobą wstępną wizję ścieżki kariery albo chociażby wybrany obszar, w którym chciałoby się rozwijać, warto ukierunkowywać swoje działania tak, aby realizacja każdego z nich przybliżała nas do obranego celu. Weźmy jako przykład projekty informatyczne wykonywane na studiach, które realizowane ostatniej nocy, ocenione na 3, lądują w czeluściach dysku twardego i znikają zapomniane przy okazji jego uszkodzenia. Innym podejściem, do którego zachęcam, jest propozycja własnego tematu lub realizacja zadanego przy współpracy z jedną z firm z branży.

Chodzi o wszelkiego rodzaju wartości dodane, jakie możemy wykorzystać dla własnego rozwoju. Taki projekt zazwyczaj można kontynuować czy to w pracy dyplomowej, czy - jako inżynier - komercyjnie. Dobrym pomysłem jest również angażowanie się w takie inicjatywy jak Let's code, Geek Academy czy Letnia Akademia Talentów organizowane przez Sii, przeznaczone dla osób nastawionych na naukę konkretnych umiejętności. Prowadzą je doświadczeni eksperci, chętnie dzielący się swoją wiedzą. Należy pamiętać również, że umiejętności i kompetencje zdobyte na studiach nie są wystarczające, trzeba być zorientowanym na ciągły rozwój i realizację ambitnych projektów. To procentuje.

Jak długo szukał pan pierwszej pracy? Jaka była to praca?

- Od początku studiów interesowałem się środowiskiem start-upowym oraz nowymi interaktywnymi mediami. Zaczynając od drugiego roku studiów pracowałem w niepełnym wymiarze godzin. Były to zajęcia związane z wytwarzaniem treści audiowizualnych i sprawdzenie się w prowadzeniu pierwszej działalności gospodarczej. Po zakończeniu studiów dołączyłem do Sii i rozpocząłem karierę stricte w branży IT.

Czy pamięta pan swoją pierwszą wypłatę? Jak ta kwota ewoluowała, o ile procent jest wyższa dziś od ówczesnej?
Nie wszyscy muszą awansować, nie każdy musi zostać menadżerem, co więcej - nie ma takiego zapotrzebowania na rynku pracy, aby każdy był managerem wyższego szczebla lub dyrektorem.

- Oczywiście, że pamiętam. Wynagrodzenie wzrastało wraz z nabywanym doświadczeniem, zwiększeniem zakresu obowiązków, odpowiedzialności oraz wielkością zespołu, za którego wyniki odpowiadałem. Gentlemanowi nie wypada rozmawiać o pieniądzach.

Jak przygotować się do swojej pierwszej rozmowy o pracę?

- Wydaje mi się, że nie będę odkrywczy. Uważam że trzeba się przygotować na weryfikację umiejętności i kompetencji opisanych w nadesłanym CV lub aplikacji oraz liczyć na ich konfrontację z kompetencjami poszukiwanymi przez pracodawcę. Podstawowa wiedza nt. firmy, jej wyników oraz wartości z pewnością będzie dodatkowym atutem. W pracy w międzynarodowej korporacji znajomość języka angielskiego jest obligatoryjna. Doceniam szczerość, więc dodałbym, aby nie koloryzować w trakcie rozmowy.
Krzysztof Lis to absolwent wydziału ETI na Politechnice Gdańskiej. Od sześciu lat związany z wytwarzaniem i walidacją oprogramowania embedded.
Krzysztof Lis to absolwent wydziału ETI na Politechnice Gdańskiej. Od sześciu lat związany z wytwarzaniem i walidacją oprogramowania embedded. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Ważniejsze są studia i liczne kursy czy wiedza praktyczna?

- W mojej ocenie studia są ważne, ale trzeba wiedzieć, w jaki sposób wiedzę na nich zdobytą wykorzystać w praktyce. Studia nie są warunkiem koniecznym osiągnięcia sukcesu, ale z pewnością w nim nie przeszkadzają (a w wielu branżach są niezbędne do pracy przy międzynarodowych projektach). Kluczowe jest to, w jaki sposób wykorzystamy czas na studiach (dodatkowe aktywności, wymiany studenckie, staże, realizacja pracy dyplomowej/projektu grupowego w oparciu o rzeczywiste zapotrzebowanie firm współpracujących z uczelnią) i z jakim nastawieniem na nie idziemy. Funkcjonowania w dużej firmie czy korporacji nauczymy się jednak dopiero w niej.

Praca nie może być tylko żmudnym wykonywaniem nudnych obowiązków, musi umożliwiać rozwój, być wymagająca, a przy tym wszystkim dawać satysfakcję i decyzyjność.

Co może jeszcze pomóc we wspinaczce na kolejne szczeble kariery zawodowej?

- Najbliżsi współpracownicy, zespół, upór, determinacja, a na koniec szczęście i umiejętność korzystania z niego. Jedna recepta nie istnieje, trzeba zacisnąć zęby, realizować swój plan, zaufać ludziom i wierzyć, że to wystarczy. Odwaga i proaktywne podejście do wykonywanych zadań z pewnością będzie dobrym wyróżnikiem.

Skąd wiadomo, czy nadajemy się na stanowisko kierownicze? Jak to sprawdzić?

- Bycie menadżerem to uznanie dla dotychczas wykonanej pracy i gratyfikacja od swojego przełożonego. Zdolności przywódcze, umiejętność rozwiązywania konfliktów, klarowna i transparentna komunikacja w stosunku zarówno do klienta, jak i zespołu oraz zaangażowanie to cechy pożądane na stanowisku kierowniczym. Szansą do sprawdzenia się na stanowisku menedżerskim niższego szczebla jest próba swoich sił np. jako lider zespołu lub lider techniczny zespołu, gdzie nad sobą mamy zawsze doświadczonego menadżera, do którego zawsze możemy się zwrócić o pomoc.

Jakie ma pan kryteria sukcesu? Co jest najważniejsze, aby go osiągnąć?


- Przychylam się do stwierdzenia, iż każdy z nas posiada wszelkie zasoby potrzebne do osiągnięcia sukcesu. Konieczne jest jedynie umiejętne ich wykorzystanie.

Jak szybko rozwinąć swój potencjał i się nie wypalić?
Jedna recepta na sukces nie istnieje, trzeba zacisnąć zęby, realizować swój plan, zaufać ludziom i wierzyć, że to wystarczy.

- Przede wszystkim musimy pamiętać, że nie wszyscy muszą awansować, nie każdy musi zostać menadżerem, co więcej - nie ma takiego zapotrzebowania na rynku pracy, aby każdy był menadżerem wyższego szczebla lub dyrektorem. Przeciwdziałać wypaleniu zawodowemu możemy rozwijając się wszerz, nie definiować siebie tylko i wyłącznie przez pryzmat pracy zawodowej, ale również przez to, jakim człowiekiem jestem, co chcę osiągnąć i co tak naprawdę jest dla mnie ważne.

Ważniejsza jest pewność siebie i odwaga czy wrażliwość i talent?

- Uważam, że wszystkie wymienione cechy są bardzo ważne a ich kombinacja najbardziej pożądana.

Jakie są najgorsze cechy menedżera?

- Wydaje mi się, że menadżer, który chce wiedzieć wszystko, o wszystkim być informowanym i panować nad każdym zadaniem projektowym to zły menadżer. Uniemożliwia to pracę koncepcyjną zespołowi, przez co zawęża możliwości rozwoju poszczególnym osobom, powoduje podejmowanie decyzji przez osobę (menadżera), która notabene nie ma już funkcji technicznej. Jeżeli jeszcze robimy to w sposób nietransparentny, zmieniamy zdanie jak chorągiewka, nie szanujemy zdania innych i nie dotrzymujemy danego słowa, to mamy idealny przepis na nieidealnego menadżera, takiego, z którym nikt nie chciałby z własnej nieprzymuszonej woli współpracować.

Czy ważniejsze jest zadowolenie z pracy czy z życia prywatnego? Jak to pogodzić?

- Jestem zwolennikiem zasady work&life balance, co oznacza równowagę między pracą a życiem prywatnym. Mam na myśli zarówno proporcję czasu pracy do czasu wolnego, jak również ilości sił i energii, jakie przeznaczamy na czynności zawodowe i aktywności po pracy. Pomimo bycia zwolennikiem opisanej zasady, nie jestem najlepszą osobą, która zaproponuje remedium na problem związany ze zbyt dużą ilością czasu lub energii przeznaczanej na strefę zawodową. Warto jednak zawsze pamiętać, że "pracujemy aby żyć, a nie żyjemy, by pracować".

Jak motywuje pan siebie, jak swój zespół?
Kluczowe jest to, w jaki sposób wykorzystamy czas na studiach i z jakim nastawieniem na nie idziemy. Funkcjonowania w dużej firmie czy korporacji nauczymy się jednak dopiero w niej.

- Praca nie może być tylko żmudnym wykonywaniem nudnych obowiązków, musi umożliwiać rozwój, być wymagająca, a przy tym wszystkim dawać satysfakcję i decyzyjność. W Sii jesteśmy otoczeni najlepszymi ekspertami z branży IT. Praca w takim środowisku każdego dnia dostarcza ogromnego kopa motywacji, chęci do robienia więcej i lepiej, tak aby klient był w pełni zadowolony z rozwiązania, które w wielu przypadkach w niedalekiej przyszłości może uczynić świat lepszym lub go zrewolucjonizować.

W jaki sposób radzi sobie pan z problemami, stresem?

- Nie radzę sobie. A mówiąc poważnie, kluczem do sukcesu jest zachowanie work&life balance. W moim przypadku wspinaczka oraz jazda motocyklem skutecznie oczyszcza umysł. Pozwala zachować równowagę i spokój ducha - medytacja jest zbędna.

Absolwent wydziału ETI na Politechnice Gdańskiej. Od sześciu lat związany z wytwarzaniem i walidacją oprogramowania embedded. W SII swoją przygodę zaczął na stanowisku inżyniera ds. testów i analiz, by z czasem objąć stanowisko lidera technicznego i następnie funkcję Team Leadera. Aktualnie jako Service Delivery Manager w Centrum Kompetencyjnym Embedded odpowiada za rozwój i dostarczanie usług z zakresu systemów wbudowanych. Prywatnie pasjonat wspinania, hard-enduro i wszystkich sportów ekstremalnych.


Jesteś doświadczonym menadżerem? Chciałbyś podzielić się swoją praktyczną wiedzą z osobami, które planują lub właśnie rozpoczęły karierę? Skontaktuj się z autorem.

Opinie (116) ponad 10 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Bez hejtu (4)

    Jakie to swiatowe. Junior menagery I inne bajery. Szkoda czasu na menagera lepiej byc dobrym specjalist jak to sie mowi. Kasa moze mniejsza ale obowiazkow I spokoj tez.

    • 66 5

    • Zgadzam sie

      • 12 0

    • Nie zawsze.

      Czasami jest zapieprz niesamowity, a manager, który dobrze zbuduje sobie zespół - nie musi robić tej "mrówczej" pracy, chociaż nie oznacza to mniej pracy (a szczególnie stresów i wyjazdów). Jednak różnica zarobków potrafi być naprawdę duża.
      Osobiście jednak, z uwagi na swój charakter - też wolę być specjalistą, po prostu nie czuję się w roli managera.

      • 12 1

    • Rozni ludzie nadaja sie do roznej pracy. Ja nie przepadam za praca z managerami, ktorzy dostali stanowisko w nagrode za dobra prace. Przez 20 lat pracy mialem juz okazje kilku takich spotkac i traktowali ludzi tak samo jak komputery. Uwazam, ze managerowania nie da sie nauczyc to sie ma i co najwyzej mozna to wzmocnic odpowiednia szkola (na pewno nie informatyka czy innym scislym przedmiotem). Sam tez kilkanascie lat temu probowalem kierownikowania i okazalo sie, ze zupelnie sie nie nadaje.

      • 17 0

    • Manager

      To pojęcie względne. Można być Managerem, który nie tylko pilnuje procesów ale i też zarządza jednoczęśnie ludźmi z cała otoczką "HR"

      Albo można być "managerem", który ma tam jakieś swoje zadanka a jego tytuł to tylko po to aby ludzie z organizacji go nie olewali jak czegoś potrzebuje.

      Pomysłów na to jak zostać Managerem jest tyle co firm i tyle co ludzi. Jak ktoś potrzbuje rad P. Krzysztofa to nie wróżę sukcesów.

      • 8 0

  • Ma dziwne spojżenie;) (7)

    Mogę się mylić że to cos znaczy - jednak tak to widze;)

    • 37 3

    • Gdyby było to spojrzenie przez "rz", nie byłoby dziwne (4)

      • 15 1

      • Nadal by bylo (3)

        Podobnie jak splecione gorne konczyny, napiete karczycho i okragle plecy.

        • 7 1

        • Do tego koszulka hugo boss z turcji (2)

          A na weekend po słoiki :) Wyplata mniejsze niz kierowcy C+E

          • 14 3

          • Wypłata też mniejsza niż panienki na roksie.
            C+E czyli śpisz w budce 2x2 na parkingu.
            Musisz mieć kanapki bo ani be, ani me w innym języku.

            Ale zarabiasz jak król...co nie?

            • 3 1

          • Czy mniejsza to nie jestem pewien. Ale śpisz w domu,a nie w namiocie na kołach i nie załatwisz się jak kot do kuwety.

            • 0 0

    • Wyglada jak Ramsay z Gry o Tron

      • 8 0

    • wyglada na bardzo zmeczonego

      ale to pewnie taki nowy rodzaj work life balance

      • 15 0

  • nota bene (3)

    nota bene piszemy oddzielnie panie menadżerze

    • 14 4

    • (2)

      Chyba panie Robercie, bo menadżer mówil, a pisał kto inny

      • 10 0

      • no to nota bene mówi się oddzielnie (1)

        • 6 1

        • Hmm

          Myślisz, że powiedział to razem?

          • 1 0

  • (3)

    Młodzieńcze , Krzysztofie Lisie, czy naprawdę czujesz się na tyle mocny, żeby uczyć innych jak żyć?

    • 70 7

    • Gość

      Celem artykułu nie jest otrzymanie odpowiedzi o tym jak żyć tylko jak zostać menadżerem. Pytanie więc jest nie na miejscu.

      • 5 10

    • Tak. (1)

      • 7 8

      • Ale masz tupet.

        • 4 2

  • Polo zapięte na trzeci guzik:) (6)

    myślałam że na zdjęciu jest kurier, tzw. delivery manager;)

    • 95 3

    • nie pracuje w korpo ale mialas na mysli

      tego goscia co popiernicza z wozkiem, dowozi pocztę, kawę i kwiatki :D ?

      • 0 6

    • I co z tego? To jest mój harakterystyczny znak rozpoznawalny. (4)

      • 5 6

      • znak rozpoznawczy jak już :P

        • 2 3

      • i CHarakterystyczny :D

        • 2 2

      • (1)

        Wyglada na to, ze ktoś pozazdrościł, ze go nie zaproszono do udzielenia wywiadu i podszywa się pod autora. Fala dla tego smutnego hejtera! :D

        • 2 2

        • Proponuje maść na ból d*py skoro guzik Wam przeszkadza

          • 1 1

  • Ja i moje korpo. (2)

    Świata poza sobą nie widzimy.

    • 46 2

    • (1)

      ten artykuł to nic innego jak instrukcja jak zostać wzorowym korpo niewolnikiem zwanym managerem - czyli tym który "brudzi sobie ręce" zamiast dyrekcji

      • 10 1

      • Piszesz z własnych doświadczeń czy ci kolega powiedział?

        Bo w nie-korporacji to jesteś wolny, prawda? Możesz robić co chcesz i nikogo nie musisz słuchać wbijając gwoździe młotkiem na produkcji.

        • 1 1

  • Młody Lisek myśli, że wygrał wyścig szczurów...

    A tak naprawdę awansował tylko do kolejnego etapu.

    • 50 6

  • Co to za dzieciak haha (7)

    • 31 5

    • To pewnie taki korpo menager (3)

      Co to ma faktycznie pod sobą 0 osób. W korporacjach pełno takich.

      • 10 0

      • uooo ale pewno ciska (1)

        10k netto
        chociaż to mało jak za więcej pracy niż 8h dziennie

        • 0 2

        • Skąd wiesz, że pracuje >8h dziennie?

          Nie wiem skąd takie przeświadczenie, że jak korporacja to zapie*** od świtu do nocy. Filmów amerykańskich się naoglądałeś czy jak?

          Praca w IT w okresie BOOMu w branży jaki obecnie mamy jest całkiem przyjemna. 8h i do domku, pensja dobra, benefity. Jak mi się szef nie podoba - idę do innej firmy. Stąd wszelkiego rodzaju janusze biznesu szybko go zamykają...bo nikt nie chce u nich pracować.

          I co....pieką cztery litery??

          • 4 3

      • Aktualnie z 30 osób (znam człowieka osobiście).

        A co, żal pośladki ściska, że musisz robić w jakimś januszexie.
        Z ciebie szef byłby pewnie jak w PRL/90. "yestem z zawodu kierownikiem. Nie znam się, ale się wypowiem"

        • 2 5

    • (2)

      A co, jak nie ma 50+, wąsa i gajerka to już nie manager?

      • 2 1

      • wtedy to team lead... (1)

        Buahahaha stopnie jak w wojsku ludowym...

        • 1 0

        • W nie ludowym nie ma stopni jak rozumiem?

          • 0 0

  • (1)

    może nie wysyłajcie im wcześniej pytań? Bo zamiast powiedzieć coś ciekawego mamy ponownie 10 razy przemyślaną korpogadkę. Nic z tego nie wynika, kompletnie. Czyli tak jak z pracy w korpo, ale chyba nie o to chodzi, aby zanudzić czytelnika.

    • 39 3

    • - jak to jest być managerem?
      - fajnie, lubię to.
      - jakie są minusy?
      - minusy jakieś są.
      itd itp
      over
      out

      • 6 0

  • nie wyspany, widać ze siedzi 12 godzin w robocie a wyzywa sie w niedziele jezdzac po lasach enduro (4)

    o taki wariat.
    P.S. rozepnij ostatni guzik

    • 37 3

    • No proszę, dwa spojrzenia na człowieka i już wiadomo ile pracuje.
      Ciekawe co byśmy wywnioskowali Twojego zdjęcia? Pewnie niewiele pod wieloma względami.

      Czepianie się o guzik...żal zadek ściska, co nie?

      • 3 7

    • (1)

      Całkiem możliwe z tym enduro, na przegubie zegarek Garmin Fenix.

      • 5 1

      • Same wszechwiedzące wróżki się wypowiadają, co za czasy.

        • 1 1

    • Raczej garnitur a nie guzik

      • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum