Jak rekrutować niebanalnie. Frontem do pracownika

-   Coraz częściej w rekrutacji potrzebne są przemyślane i niestandardowe działania, które pozwolą dotrzeć do świadomości odbiorców z odpowiednim przekazem. Oferta pracy może mieć formę filmiku, a nawet ogłoszenia parafialnego - wszystko zależy od tego, do kogo chcemy dotrzeć i gdzie go możemy znaleźć  - opowiada  Marcin Uske  PR Manager Brandscope.
- Coraz częściej w rekrutacji potrzebne są przemyślane i niestandardowe działania, które pozwolą dotrzeć do świadomości odbiorców z odpowiednim przekazem. Oferta pracy może mieć formę filmiku, a nawet ogłoszenia parafialnego - wszystko zależy od tego, do kogo chcemy dotrzeć i gdzie go możemy znaleźć - opowiada Marcin Uske PR Manager Brandscope. fot. chatchaisurakram/fotolia.com

Długie, przemyślane akcje, które wymagały sporych środków i złote strzały, gdzie wystarczył sam pomysł. Zaskakiwanie i angażowanie kandydatów pomaga w zwiększeniu zainteresowania ogłoszeniem, ale to nie wszystko. Kreatywne rekrutacje to jeden ze sposobów budowania wizerunku pracodawcy. Firmy coraz częściej są gotowe podjąć wyzwanie i wymyślić coś niestandardowego.


Podobają Ci się kreatywne rekrutacje?

tak, zwracają uwagę, a firma wydaje się przystępna 18%
w większości tak, ale czasem firmom zdarza się przesadzić 18%
nie, to marnowanie czasu 24%
nie ma to znaczenia, liczy się sama oferta 40%
zakończona Łącznie głosów: 226

Nietypowe akcje rekrutacyjne zwracają uwagę kandydatów i pozytywnie wpływają na ocenę firmy. To sprawia, że działy personalne są odważniejsze w kolejnych odsłonach niestandardowych, niebanalnych form poszukiwania pracowników. Oczywiście w polskich realiach nie są to widowiskowe przedsięwzięcia, z rozmachem podobnym do tego organizowanego przez grupę Heineken, gdzie podczas samej rekrutacji kandydaci przechodzili zaskakujące, choć praktyczne testy, a jej wynik poznali na meczu Juventus Chelsea, ogłoszony na telebimach.


Potrzeba poszukiwania nowych form, uzupełniających sztampowe ogłoszenia typu "wymagamy, oferujemy" rozpoczęła się w Trójmieście od działów IT, które toczą coraz większe boje o najlepszych programistów. Widać, że świadomość pracowników rośnie. Coraz częściej nie chodzi już o pracę na stanowisku, ale o pracę w konkretnej firmie. Rekrutacja to już nie tylko ogłoszenia i rozmowy, ale budowanie marki pracodawcy w świadomości potencjalnych pracowników.

Goyello zdecydowało się na budowę wizerunku pracodawcy zapraszając uczestników do gry w Escape Room Fun Areny.
Goyello zdecydowało się na budowę wizerunku pracodawcy zapraszając uczestników do gry w Escape Room Fun Areny. mat.prasowe

- Ostatnio przeprowadziliśmy nietypową akcję - Goyello Escape Room. To połączenie wiedzy IT z doskonałą zabawą. Na własne potrzeby zaadaptowaliśmy jeden z pokoi ucieczki w Fun Arena w Gdańsku. Wypełniliśmy go zagadkami, szyframi, łamigłówkami, do których rozwiązania potrzebna była wiedza IT, umiejętność logicznego myślenia i działania w grupie - opowiada Ewa Tokarska, HR Manager z Goyello. - Ich rozwiązanie pozwalało znaleźć klucz do wyjścia z pokoju, na co uczestnicy mieli 45 minut. Emocje rosły z każdą mijającą sekundą - dodaje.

Pomysły jak zachęcić kandydatów i zainteresować działaniami firmy są różne. Można, jak Spartez, postawić na otwartość i pokazać swoją firmę od środka potencjalnym pracownikom.

- Staramy się pozyskiwać kandydatów pokazując im dokładnie jacy jesteśmy i jak pracujemy, a także dzieląc się wiedzą i zachęcając do wymiany doświadczeń zawodowych. W ubiegłym tygodniu gościliśmy u nas uczestników "Hackergarten" i organizowaliśmy dzień otwarty podczas którego pokazaliśmy, jak wygląda nasze biuro i nad jakimi produktami pracujemy - tłumaczy Anna Walicka, Talent Recruitment Specialist.

Działania Spartez idą w zgodzie z wyznawanymi wartościami, bo jedną z odważnie brzmiących jest "Open Company - No Bullshit".

Spartez stawia na dni otwarte i chętnie pokazuje swoje biuro kandydatom.
Spartez stawia na dni otwarte i chętnie pokazuje swoje biuro kandydatom. mat.prasowe

Tak jak Spartez zapraszał do siebie, tak GetResponse przeciwnie - postanowiło wyjść i poszukać pracowników w ich naturalnym środowisku. Szukano zarówno młodych, którzy dopiero będą kończyć studia, jak i doświadczonych "wyjadaczy". Idealnym miejscem do takich poszukiwań okazał się teren w okolicy Politechniki Gdańskiej, gdzie można było znaleźć i pracowników konkurencyjnych firm, i studentów. Dodatkowo przeanalizowano zwyczaje studentów dotyczące docierania na uczelnię, w których zdecydowanie przodowała SKM-ka.

- Cała akcja wyglądała jak zabawa w podchody. Od stacji SKM-Politechnika zrobiliśmy oznaczenia kredą gdzie iść, żeby dojść do źródła, czyli hostess rozdających ciastka, kawę, herbatę i owoce. Chcieliśmy pokazać namiastkę tego, co u nas jest na co dzień. Najważniejszym zadaniem było jednak zachęcenie osób do wejścia na stronę www.szukamyprogramisty.pl, na której była zaszyfrowana wiadomość do programistów. Po rozszyfrowaniu wiedzieli, że chodzi o naszą firmę i prowadzoną rekrutację - opowiada Katarzyna Urbaniak, Communication & Employer Branding Manager w GetResponse.

Akcja została przeprowadzona anonimowo, chodziło tylko o zainteresowanie potencjalnych kandydatów i działania viralowe, czyli rozprzestrzenienie się informacji w internecie.

Getresponse postawiło na anonimową akcję, w której dopiero po rozszyfrowaniu wiadomości zamieszczonej na stronie, kandydaci dowiadywali się, jaka firma prowadzi rekrutację.
Getresponse postawiło na anonimową akcję, w której dopiero po rozszyfrowaniu wiadomości zamieszczonej na stronie, kandydaci dowiadywali się, jaka firma prowadzi rekrutację. mat.prasowe

Wychodzenie do kandydatów może mieć jeszcze jedną zaletę. Ich zachowanie nie będzie przekłamane stresem związanym z rozmową rekrutacyjną. Szczególnie jeśli kandydaci nie są świadomi, że właśnie biorą w niej udział.

- Jednym z problemów samej rekrutacji jest nienaturalność sytuacji, w której znajduje się kandydat. Rekruterowi powinno zależeć na tym, żeby osoby zachowywały się swobodnie, a to możemy łatwo uzyskać podczas swobodnej konwersacji - przekonuje Katarzyna Cieszyńska HR & Office Manager z Personal PR. - Dlatego, zamiast przygotowywać swoje stoisko na targach pracy, postawiłyśmy na luźną rozmowę. Byliśmy, tak jak kandydaci, uczestnikami targów. Spotkane osoby pytałyśmy o wrażenia z targów, doświadczenie, chęci rozwoju, kierunek studiów. Dzięki temu kandydaci wypadali dużo lepiej, a my wiedzieliśmy, jak zachowują się w naturalnej sytuacji - dodaje.

Z niesztampową rekrutacją wyszedł do kandydatów także Luxoft, pod hasłem "Composing Software" przeprowadzono dwie ciekawe akcje.

- Pierwsza z nich to happening, którego świadkami było kilkuset uczestników konferencji dla programistów. Podczas lunchu muzycy, wtopieni w tłum uczestników, zaczęli wykonywać nagle a capella wiązankę znanych przebojów, a pod koniec występu zaprosili programistów na wieczorne nieformalne spotkanie z pracownikami Luxoft. Pojawiło się na nim kilkuset potencjalnych przyszłych pracowników firmy, firma zdobyła kontakty do 400 informatyków - zaciekawia Anna Kosińska, Marketing Manager Employer Branding Luxoft. - Druga akcja to rozdawanie pączków pod siedzibami konkurencyjnych firm informatycznych. Przy dźwiękach granej na żywo muzyki rockowej przechodniom przekazywane były pudełka w kształcie gramofonu z pączkami w środku. W opakowaniu znalazła się także informacja o rekrutacji pracowników do Luxoft oraz wynagrodzeniu dla osób, które zarekomendują kandydatów przyjętych później przez firmę - opowiada.

Kampania Luxoft, który coraz częściej rekrutuje na trójmiejskim rynku, była dobrze przemyślana. Akcja "Composing Software" miała dwa etapy i przyciągnęła kilkuset kandydatów.
Kampania Luxoft, który coraz częściej rekrutuje na trójmiejskim rynku, była dobrze przemyślana. Akcja "Composing Software" miała dwa etapy i przyciągnęła kilkuset kandydatów. mat. prasowe

Szukanie kandydatów w ich naturalnym środowisku daje dużą szansę na sukces. Szukając programisty i prezentera do portalu też zdecydowaliśmy się na takie rozwiązanie. Burza mózgów doprowadziła nas do odważnego rozwiązania. Na trzy przedpołudniowe godziny na swoich stronach umieściliśmy spreparowaną informację o błędzie w kodzie PHP. Już uważne czytanie treści błędu dawało informacje, że chodzi o ukrytą rekrutację. Jednak pełen komunikat był zamieszczony w odpowiedniej linii w źródle strony. Duże zainteresowanie akcją i pozytywne reakcje użytkowników, o które najbardziej się martwiliśmy, umocniły nas w przekonaniu, że powodzenie rekrutacji to kwestia pomysłu, w którym środki finansowe grają drugorzędną rolę.

user: phpdeveloper, password: needed.now sugerowały, że spreparowany błąd php, który umieściliśmy na stronach to tak naprawdę rekrutacyjna zachęta dla programistów.
user: phpdeveloper, password: needed.now sugerowały, że spreparowany błąd php, który umieściliśmy na stronach to tak naprawdę rekrutacyjna zachęta dla programistów. mat. Trojmiasto.pl


Jedną z ciekawszych, praktycznie bezkosztowych kampanii rekrutacyjnych zorganizowała wiedeńska agencja poszukująca księgowych. Ponieważ istotnym elementem było doświadczenie w zbliżonej branży, przelano na konta konkurencji po jednym euro, wpisując w tytule "Draftfcb Kobza poszukuje księgowego, który jest bardziej uważny od innych". Akcja zakończyła się sukcesem i 60 proc. odesłanych aplikacji.

Świetny przykład akcji rekrutacyjnej, która nie wymagała nakładów finansowych. Wysłać do księgowych konkurencji jedno euro na konto z tytułem:  "Draftfcb Kobza poszukuje księgowego, który jest bardziej uważny od innych".
Świetny przykład akcji rekrutacyjnej, która nie wymagała nakładów finansowych. Wysłać do księgowych konkurencji jedno euro na konto z tytułem: "Draftfcb Kobza poszukuje księgowego, który jest bardziej uważny od innych". mat. prasowe

Otwartość kandydatów i rozwijająca się technologia dają firmom coraz większe pole do popisu w ciekawym prezentowaniu ofert pracy. Czasami rewelacyjny efekt będzie wymagać od działów personalnych odwagi. Wyraziste działania poza gronem entuzjastów przyciągną też mniejszą lub większą grupę krytyków. Odważne kampanie rekrutacyjne potrafią być spektakularnym sukcesem lub równie widowiskową porażką.

Opinie (105) 3 zablokowane

  • Kiedy artykuł pt. (8)

    Kandydat na rekrutera przychodzi na rozmowę kwalifikacyjną.

    Pytanie pierwsze:
    - jakie są pana/ni mocne strony?

    • 80 0

    • A kiedy firmy w PL zaczna ujawniac wynagrodzenie (4)

      Polska jest takim krajem, w ktorym czlowiek za darmo idzie do gimnazjum, za darmo sie leczy, chodzi na studia, a potem za darmo pracuje...

      Proponuje, aby firmy juz na etapie oferty pracy ujawnialy widelki proponowanego wynagrodzenia.. To bedzie niebanalne!

      Niestety, ale obecny system "tabu" prowadzi do tego, ze pracownicy sie zgadzaja na byle jakie wynagrodzenie, wystarczy ze bedzie o kilka groszy wyzsze niz poprzednie.

      • 38 0

      • Niektóre firmy podają widełki... (2)

        Jest takich firm ciągle niestety mało, ale niektóre podają oferowane wynagrodzenie - tzw. widełki - w swoich ogłoszeniach. My w Spartez (nie kryję, że jestem jednym z założycieli tej firmy) ponad 2 lata temu zdecydowaliśmy się na publikowanie naszych widełek we wszystkich ogłoszeniach o pracę. Z powodu szacunku dla kandydata oraz naszego wspólnego czasu - po co marnować czas na proces rekrutacji jeśli oczekiwania obu stron by się bardzo różniły.
        Byliśmy jedną z pierwszych firm w Polsce, która przełamała to dziwne "tabu" i cieszymy się, że coraz więcej firm z naszego kraju (przede wszystkim z branży IT - gdzie rywalizowanie o pracownika jest najmocniejsze) decyduje się podążyć w tą samą stronę i publikować orientacyjne wynagrodzenie.
        Przed naszym rynkiem pracy jeszcze długa droga, ale widzę światełko w tunelu.

        • 39 1

        • Brawo!

          • 12 0

        • Do Pana Wojtka powyżej.

          "Z powodu szacunku dla kandydata oraz naszego wspólnego czasu
          - po co marnować czas na proces rekrutacji jeśli oczekiwania obu stron by się bardzo różniły."
          I Tak trzymać Szanowny Panie!!!
          Dodałbym jeszcze jedno,gdybym bym przedsiębiorcą, zwracałbym..
          koszty dojazdu na spotkanie kwalifikacyjne. Niby nic,a jednak, zwłaszcza kiedy
          potencjalna odpowiedź zwrotna jest.. niekorzystna dla kandydatki/-ta.

          • 8 0

      • czasami widełki są podawane np. 2000-4000zł hehe
        najniższa stawka jet często dwa razy niższa od najwyższej i to na tym samym stanowisku w zależności od kompetencji oczywiście hehe

        • 7 0

    • od rekrutera

      odpowiedż na to pytanie najczęsciej brzmi eeeee....
      banalne pytanie, na które wileu potrafi odpoeiwdzieć

      • 5 0

    • rekruterzy to farsa, liczy się rozmowa z fachowcem który sprawdzi kandydata.

      specjalista HR bueheehe - to zwykły kadrowy, robi bezsenowną pracę i dorabia ideologię do tego

      • 25 3

    • Tak naprawde to szukaja tylko assów.

      • 3 0

  • (6)

    Jak rekrutowac nie banalnie?
    - Nie proponowac śmiesznych pieniędzy!

    • 141 6

    • (1)

      nie proponowac smiesznego wyksztalcenia, smiesznych kompetencji i kwalifikacji.

      • 11 28

      • To rekruterzy mają śmieszne wykształcenie, kompetencje i kwalifikacje? To by wiele tłumaczyło.

        • 27 4

    • (1)

      Nie popełniać śmiesznych błędów ortograficznych i może uda się lepszą pracę znaleźć.

      • 3 6

      • Nie popelniac smiesznych bledow stylistycznych

        • 4 4

    • Wystarczy dać normalną ofertę

      Nazwa firmy, opis stanowiska, wymagania, widełki od do. Takich niebanalnych ofert jest może 1 na tysiąc - ale po co rekrutować niebanalnie, jak mam po 20 chętnych na stanowisko z samego tylko odpytania znajomych?
      W polsce przyjęło się, że rekrutujemy dopiero wtedy, kiedy praca jest tak wujowa, że nikt znajomy jej nie chce. Wystarczy popatrzeć na oferty - 99% to zwykłe śmieci.

      • 12 0

    • Co ciekawe, część ogłoszeń z pracą tak na prawdę nie istnieje.

      Wiele firm praktykuje badanie rynku pracy by poznać aktualne oczekiwania finansowe na danych stanowiskach (wtedy najważniejszym pytaniem będzie: pana/pani oczekiwania finansowe).

      Albo na ilu kandydatów można liczyć na danym stanowisku ( w przypadku zwolnienia się pracownika )

      Albo jest to częsty proceder wśród agencji, by uzupełniać swoje bazy danych pracowników.

      Mówiąc krótko, spora część ogłoszeń to słupy.

      A jak rozpoznać prawdziwą ofertę ? Zwykle pytania są merytoryczne, konkretne bez żadnych pierdół o ocenie z religii na świadectwie.

      • 3 0

  • (2)

    Pierwsza praca tak na 6 godzin dziennie, nie za ciężka, jakiś pakiecik socjalny no i pensja minimum 4 tys na rękę i umowę. Nie wspomnę o premiach i wyjazdach integracyjnych. Za mniej to z domu nie opłaca się wychodzić.

    • 26 23

    • U nas jak widac to szczyt marzen. Na zachodzie tyle obywatel bez pracy i z 2 dzieci dostaje od panstwa...

      • 7 1

    • Deutschland

      Za mniej niż 250 Eur dniówki nie opłaca się wychodzić z łóżka, także schowajcie się z tym waszym IT. Pozdrowienia z WErft Hamburg.

      • 0 0

  • Jak przychodzę na rozmowę i owe spotkanie prowadzi specjalistka od "rekrutacji" czyli od niczego to zaczynam zastanawiać się czy (5)

    w ogóle warto zatrudniać się... Żeby nie było, rozmowy prowadzone są również przez "specjalistów" - mężczyzn.

    • 66 5

    • (3)

      To jest żałosne doświadczenie.
      Tępe dzidy lub gogusie zadające pytania z klucza, że niby takie podchwytliwe i przebiegłe, a w rzeczywistości poziom weekendowego kursu psychologicznego, który robi się na kacu.
      Raz niestety miałem taką rozmowę, aplikowałem na inżynierskie stanowisko atakowany przez dwie (taka psychologiczna oczywiście zagrywka) dziunie, doskonale wiedziałem, że nie przejdę dalej bo nijak moje odpowiedzi były zgodne z tym czego oczekują po zadaniu tych swoich, wytartych jak gacie w kroku, przebiegłych pytań.
      A to był pierwszy etap "rekrutacji", dzięki Bogu ostatni dla mnie.
      Dodam, że nie aplikowałem do MI6 albo na stanowisko za 50 koła/miesiąc.
      Byłem tez na dwóch rozmowach kiedyś, gdzieś tam na "zachodzie", po wysłaniu cv dzwonił do mnie dyrektor/kierownik, z którym miałbym ewentualnie bezpośrednio pracować, rozmowa też odbywała się wyłącznie z nimi - NIE BYŁO psychologicznych/przebiegłych pytań/testów, a wyłącznie rozmowa o tym co miałbym robić i co wcześniej robiłem, oczywiście nie w atmosferze esesmańskiego przesłuchania tylko jak cywilizowani ludzie - kawa, normalna rozmowa.
      Ps. zapomniałem dodać, że idąc tam na zachodzie wiedziałem o co walczę (przedział zarobków), w Polsce nigdy, ale niestety musiałem tu wrócić.

      • 76 4

      • (1)

        I o to chodzi, a nie jakaś szopka, w której musisz uczestniczyć, a po przeciwnej stronie stołu siedzą mało inteligentne i mało wiedzące o życiu 24-letnie niunie po psychologii czy innej "logii" i rekrutują inżynierów na specjalistyczne stanowiska. Śmiechu warte. Na szczęście niektóre firmy zdają sobie już sprawę, że takie postępowanie z potencjalnymi pracownika to jak strzał w stopę.

        • 65 1

        • Strabag

          Jak byłem w Polsce, w Olsztynie na rozmowie to rekrutował Dyrektor w obecności Kierownika. Pytania merytoryczne bez ściemy, dostałem więcej niz prosiłem. Pozdrowienia dla Dyrekcji GDDKiA Olsztyn!!!

          • 0 1

      • Przez wiele lat prowadziłem rekrutację w tym właśnie stylu. Z zatrudninych przeze mnie ok. 100 osób pracują do dzisiaj prawie wszystkie. Potem przyszła nowa fala : "specjalista" od HR, testy, kretyńskie rozmowy o preferencjach, hobby i takie tam... Natychmiast wzrosła fluktuacja, o lojalności wobec firmy można było zapomnieć, poziom zawodowy przyjętej młodzieży spadł o kilka stopni. Tyle są warte te nowe metody - nie psychologiczne, bardziej psychiatryczne.

        • 43 3

    • a jak masz lepsze wykształcenie od takiego barana to i tak Cie pogoni

      • 21 0

  • (15)

    Powiem krótko - liczy się kasa, a następnie warunki pracy i rozwoju. Jak zaproponujecie marne stawki to choćby ludzie z zarządu w strojach francuskiej pokojówki chodzili przed wami na rękach albo nawet lewitowali w strojach mnicha to i tak nie uda się wam zwerbować najlepszych specjalistów. Pracownik nie przychodzi do pracy, bo rekrutacja była niebanalna, kompletny nonsens. Również "międzynarodowe środowisko", "pracę w młodym zespole" albo "ciekawe projekty" można między bajki włożyć. To są miłe dodatki, ale podstawą jest kasa, bo to dla kasy ludzie idą do roboty.

    • 119 3

    • cesarzu internetu, kierowco BMW, (8)

      Powiedz nam jak to z tobą jest, wiemy już ze masz firmę informatyczna, dzięki której jesteś w stanie w ciągu roku odłożyć na Bmw za ponad pół mln zł. Masz równiez 5 10 apartamentow za kilka milionów zl, juz splaconych , zakupinych w kredycie.

      Najbardziej intrygujące nas pytanie to jak do tego doszedles, talent czy uklady, ja stawiam 85 proc. to uklady.

      • 9 7

      • obstawiam rodziców (1)

        i politykę

        • 11 0

        • nic z tych rzeczy ;)

          to tylko fantazja fantazja ale jakże barwna

          • 2 2

      • nie zawsze - przyjaciółka pielęgniarka od 15 lat, świetna w swoim zawodzie (1)

        ( po wyższych i kilku podyplomowych, plus doświadczenie i wyczucie)
        pracuje w tzw.państwowym szpitalu mimo wielu propozycji pracy w prywatnych klinikach za większe pieniądze)
        bo lubi
        trudno uwierzyć ?
        nie ma tu podtekstów
        starcza jej na życie, czynsz
        jest osobą pogodną

        po prostu nie wszyscy są sztampowi

        • 9 4

        • powod jest prosty

          boi sie wyzwan, boi sie ze sobie nie poradzi. Wychodzi z zalozenia ze lepiej za mniej ale stabilniej.

          • 7 5

      • hmmm...ja tu czuję bajkopisarstwo

        • 6 1

      • omyłkowo dałem minusa, ale wtopa

        • 1 3

      • (1)

        Od razu układy. Wg mnie masz na myśli kontakty biznesowe. Każdy je ma po latach prowadzenia biznesu (co samo w sobie łatwe nie jest) i nie ma w tym nic dziwnego. Samemu ciężko coś zrobić na większą skalę. Działam w kilku branżach, bo czasem lepiej idzie w jednej, a czasem w drugiej.

        • 4 5

        • aby działac w kilku dziedzinach, pracuje się przez pracowników

          lub podwykonawców
          ZUS uczcciwie płacisz?
          czy minimum a reszta do ręki?

          • 4 5

    • Popieram

      W tym przypadku akurat zgadzam się z kierowcą BMW.
      Może i czyjaś przyjaciółka pielęgniarka woli szpital państwowy za niską stawkę, ale nie wierzę, że jest to jej jedyne źródło utrzymania w takim razie. Może ma męża ordynatora albo dostała mieszkanie po babci albo ma bogatych rodziców czy dzieci. Bo w życiu każdego człowieka przychodzi taki czas, że chce się USAMODZIELNIĆ, a to znaczy zarobić na mieszkanie, życie, dzieci, wakacje i tak dalej. Niebanalna praca w międzynarodowym, dynamicznym zespole przy ciekawych projektach może i jest ciekawa, ale jeść nie da. I taka jest prawda.

      • 12 0

    • bajkopisarz

      od rana do nocy ślęczący na forum podbijający portalowi ilość komentarzy przez prowokacje

      • 4 0

    • (3)

      Racja, ale jednak szanse rozwoju stawiałbym na równi, albo nawet wyżej. Szanse rozwoju inawansu to podwyżki i większa kasa w przyszłości.
      Wolę wziąć pracę z niższą pensją na początek, ale z perspektywą podwyżek i awansów za zasługi, niż wyższą pensję na początek, ale bez żadnych perspektyw, bo np. awanse się daje znajomym, a nie pracowitym i dobrym.

      • 4 1

      • beda cie trzymac w zamrozonych marzeniach i obietnicach za grosze przez lata (1)

        • 4 0

        • Nie będą, bo zmieni pracę, mając już doświadczenie

          • 4 0

      • No i dobra

        ale taka praca to na początek, w sensie naprawdę na początek (studia, po, troszkę bardziej po). Jak będziesz miał rodzinę, kredyt, samochód, chciał jechać na wakacje, narty, pożyć po prostu, to poniżej pewnej kwoty już nie zejdziesz, bo ci zwyczajnie na życie nie starczy.

        • 6 0

  • Widełki (6)

    Podstawą jest podanie widełek wynagrodzenia.
    Niestety w Polsce robią tak nieliczni

    • 61 0

    • (5)

      Podsawą jest żebyś potrafił więcej niż ktoś inny.
      Nikt Ci nie da normalnych pieniędzy, jak Twoją pracę potrafi wykonać pierwszy lepszy Marek czy Małgosia z ulicy.

      • 3 26

      • Chyba nie zrozumiałeś

        • 23 0

      • (3)

        Mojej pracy nie potrafi wykonać większość Polaków a i tak lubię znać widełki cenowe przy pierwszej rozmowie. Na escape games mogę sobie się przejść ze znajomymi, w procesie rekrutacji byłoby to dla mnie marnowaniem czasu.

        • 27 0

        • (2)

          A co?
          Poławiasz perły czy zbierasz miód z drzew w Tybecie?
          Polaku?

          • 3 18

          • (1)

            Leczę.

            • 11 2

            • się.

              • 2 8

  • sa tacy kretyni co kamera kręcą filmik podczas rozmowy rekrutacyjnej

    albo ku.wa esesmańskie przesłuchania albo filmowcy amatorzy a wystrczy zwykła rozmowa . W tym kraju w d.pach sie przewraca. Jakie ma Pan wykształcenie no dyplom taki, siaki, 5 języków znam .
    - Acha to ma Pan za wysokie kwalifikacje.
    Tak było jeszcze 3 lata temu

    • 36 1

  • (8)

    To jeszcze ktoś trzyma tzw. "rekruterów"? Był taki etap, kiedy ktoś ubzdurał sobie, że takie stanowisko jest potrzebne, ale na zachodzie to dawno minęło, w krótkim czasie przekonano się jakie to idiotyczne. Rekrutacje prowadzi kierownik/człowiek który będzie bezpośrednio współpracować z nowym pracownikiem. I tyle. Zatrudnianie ciemniaków do samej rekrutacji to strata czasu i pieniędzy, a skutkować może jedynie niedopasowaniem pracownika do przewidywanych obowiązków.

    • 62 9

    • Problem w tym, że kierownik ma na codzień lepsze rzeczy do roboty, niż przeglądanie tysięcy spływających CV... (6)

      • 8 7

      • (5)

        Mówimy o rozmowach, a nie przeglądaniu cv. 10 rozmów na pół roku nikomu pracy nie rozwali.

        • 13 4

        • No dobrze, ale żeby zaprosić na rozmowę, trzeba zrobić wstępną selekcję. I kto ma się tym zajmować, jak nie rekruter?

          Chyba, że czasowo wynajęty tylko na potrzeby rekrutacji. Choć w wielkich koncernach rekrutacja trwa cały czas...

          • 5 6

        • (3)

          Z doświadczenia wiem, że przejrzenie 100 cv i wybranie 5 to często robota na 10 minut. Nie jestem hr-owcem, sam ich nie znoszę i uważam, że są bezużyteczni, tylko właścicielem małej firmy. Przykre to, ale większość cv jakie wpada to wykształcenie wyższe w zarządzaniu garnkiem na parze, język angielski średnio zaawansowany (często i to jest kłamstwo), zainteresowania film i książki (nie wiem po co to piszą, pewnie i tak kończy się na 50 twarzach g.). Do tego LM w którym o kreatywności i o tym, że napewno jest odpowiednią osobą na to stanowisko (a niby dlaczego to już brak wyjaśnień, taka to kreatywność). 0 dopasowania LM, nie mówiąc o Cv do stanowiska. Kopiuj wklej, a w zasadzie to wyślij do wielu, a nóż się uda.

          • 7 0

          • nuż w tym przypadku piszemy przez "u" zwykłe ;-) (1)

            • 5 0

            • Racja, ale pociąć się idzie i dlatego odruchowo..

              • 5 1

          • Gdybyś był właścicielem dużej firmy, musiałbyś zmagać się z wszystkim, o czym piszesz w zwielokrotnionej ilości i bardziej wyrafinowanej formie. Wtedy zrozumiałbyś, jak sądzę, sens istnienia hr.

            • 1 3

    • Fajne są takie głupstwa: "na zachodzie to dawno minęło".

      I im podobne "w cywilizowanych państwach to nie do pomyślenia", "normalnie tak się nie robi" itd. itp. Autorytarny ton i przekonanie o absolutnej słuszności nie maja zazwyczaj żadnego potwierdzenia w prawdziwej wiedzy; ot, komuś się coś wydaje, tak jak w tym przypadku.

      • 5 6

  • (9)

    Fakt, że w Polsce zarobki są nieporównywalnie mniejsze niż w innych bardziej rozwiniętych krajach.
    Jednak i tutaj można dobrze zarobić, warunek to ogarniać więcej niż pozostali. Nie siedź przed TV, ucz się, czytaj, poznawaj ludzi... i już przeskakujesz kilka poziomów nad standardowego polskiego Kowalskiego.

    Powodzenia :)

    • 35 9

    • (4)

      Po tym "ogarniać" wnioskuję, że dopiero gimnazjum skończyłeś albo jestes mentalnie na tym poziomie.

      • 16 18

      • Szufladkujesz ludzi jak ktoś powie "cool", albo "zacne" ?
        Świat się zmienia. Język również.
        Trochę pokory.

        • 19 11

      • poza dyplomem studiów zdobytym wiele lat temu, uczyłam się sama jezyków (2)

        w wieku 49 l. ( !) otrzymałam pracę ( po wcześniejszym grupowym zwolnieniu),
        w firmie zagranicznej, tylko dlatego, ze znałam ten język, którego uczyłam się jako hobby ( nie ang., jeden z jęz.Europy Zach.)

        pracodawca szanuje starszych pracowników, średnia wieku u nas to 44 lata

        warto uczyć się dla siebie, a może to procentować

        • 31 0

        • Gratuluję.
          Ale to właśnie jest przykre i patologiczne w tym kraju.
          Aby około 50 lat otrzymać pracę trzeba być wyjątkowym i wybitnym, posiadać nietypowy talent, idąc tym tropem w cywilizowanym kraju pracę by miał 1/10 lub 1/20, a tak nie jest - widziałem tam "starszych" ludzi w hotelach, sklepach, biurach... itd.
          Tak, to jest patologia świadcząca o kondycji tego kraju i poziomie pracodawców.
          Nawet w bananowej republice ktoś z rzadkimi/potrzebnymi kwalifikacjami będzie miał pracę, pomijam tych z rozdania partyjnego itp. - ci mogą być debilami co codziennie widzimy w TV.

          • 12 0

        • work

          Najpierw pensja na poziomie 2-2,5 tys., bo tyle jest potrzebne by żyć w 3-mieście dopiero potem można rozmawiać o szkoleniach, lojalce i całej reszcie.
          Czemu maja służyć te brednie - pokazaniu, że nie samą kasą żyje człowiek???
          Jak nie?! Czy będę chodził na szkolenia zalegając za 3 miech czynszu?
          Zamydleniu oczu, że praca za 1300 nas rozwija... nie ona nas upadla.
          Propaganda, popracuj za 1300 to awansujesz po ilu latach po 10 i dostane 300 zł więcej?! Upadliśmy już tak nisko, że na tle Europy nawet nas nie widać...
          Chcesz mieć pracownika to płać normalnie, chcesz by się rozwijał to płać normalnie, masz za dużo opłat za pracownika to jest torowisko z kamieniami...
          Tak ciężko to pojąć?!

          • 7 0

    • (2)

      Chyba zwariowałeś :).
      Musisz mieć znajomości i tyle

      • 3 7

      • (1)

        To niestety prawda. Widziałem już różne patologie: miernoty, na stanowiskach, bo szef to kolega; rekrutacje, których wynik był powszechnie znany na długo przed zakończeniem; zdolnych i pracowitych ludzi, którzy byli traktowani przez przełożonych jak frajerzy.

        Oczywiście nie jest tak wszędzie, a przynajmniej mam taką nadzieję.

        • 7 3

        • tak jest niestety prawie wszędzie

          dokładnie jak opisałeś

          • 2 3

    • BRD

      Sorry nie w polsce, taskie historie na zachodzie, zostajesz doceiony ale nie w polandii.

      • 0 1

  • (1)

    Zebym wzial udział w tak czasochlonnej dla mnie rekrutacji to muszę znac z gory minimalne wynagrodzenie na jakie moge liczyć. Tylko tyle i az tyle. W zasadzie gdyby ktoras z wymienionych firm podala w ofercie pracy zarobki to juz to w polskich warunkach byloby nietypowa rekrutacja i mieliby spory odzew. Ale jak widać wola robić szopki, ktorymi przyciagna studentów albo bezrobotnych bo tylko oni maja czas na cos takiego.

    • 52 1

    • Akurat z podanych firm jedna podaje przedziały wynagrodzenia (Spartez). Jest to jednak wyjątek potwierdzający regułę. Szkoda, że nie ma prawnego obowiązku..szukanie pracy nawet jako wykwalifikowany inżynier jest niczym wróżenie z fusów. Co mi po "młodym, dynamicznym zespole" czy "ciekawych, rozwijających projektach" jak nie wiem jaką pensję otrzymam ( albo i nie, darmowe staże coraz popularniejsze).

      • 17 1

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Forum