Wiadomości

"Frustracja rośnie". Artyści z Trójmiasta komentują swoją sytuację

Tomasz Valldal-Czarnecki: Kiedyś kalendarz uzupełniałem na kilka miesięcy w przód, teraz na dwa, trzy dni.
Tomasz Valldal-Czarnecki: Kiedyś kalendarz uzupełniałem na kilka miesięcy w przód, teraz na dwa, trzy dni. fot. Lucyna Pęsik/Trojmiasto.pl

Nowe obostrzenia 7 listopada wprowadziły polską kulturę w drugą już w tym roku fazę hibernacji. Zamknięcie kin, teatrów i placówek artystycznych zostało wstępnie przewidziane do 29 listopada, niemniej kluczowy w tej sytuacji będzie przyrost zachorowań, który jeżeli nie wyhamuje, to zamrożenie może potrwać dłużej, niż zostało to wstępnie zapowiedziane. Co wtedy stanie się z artystami z Trójmiasta i jak obecnie radzą sobie w tym ciężkim dla nich czasie?



Wydarzenia online w Trójmieście


Kultura zamknięta



Czy kultura powinna dalej być otwarta?

tak, jesteśmy np. w teatrze bezpieczni 38%
raczej tak, to niewielkie zagrożenie moim zdaniem 29%
nie jestem pewny(a), czy to bezpieczne 14%
nie, obostrzenia są najważniejsze 19%
zakończona Łącznie głosów: 493
Tegoroczny "sezon teatralny" nie rozpoczął się optymistycznie. Od zeszłej soboty takie miejsca jak kina, teatry czy muzea zostały zamknięte. Nowe obostrzenia wprowadzone w środę, 4 listopada, przez premiera Mateusza Morawieckiego mają na celu zmniejszenie "ruchu społecznego, mobilności społecznej". Wstępnie wiadomo, że zamknięcie kultury ma mieć swój kres z końcem listopada, jednak jak wielu spekuluje, to jedynie umowna data, a otwarcie placówek będzie zależało głównie od stopnia wzrostu zachorowań.

Drugie zamrożenie kultury spotkało się z kolejnym odzewem ze strony artystów i ludzi sztuki, którzy obawiają się o swoją przyszłość. Postanowiliśmy porozmawiać z lokalnymi pracownikami kultury i dowiedzieć się, jak teraz wygląda ich sytuacja. Wszystkim zadaliśmy te same pytania - poniżej odpowiedzi.

Obecnie panujące obostrzenia



Michał Cyran w trakcie prób do musicalu "Hairspray" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. "Niebezpieczny jest też fakt, że artyści, technicy i w ogóle cała rzesza osób pracujących w kulturze w tej chwili już naprawdę nie ma z czego żyć".
Michał Cyran w trakcie prób do musicalu "Hairspray" w Teatrze Muzycznym w Gdyni. "Niebezpieczny jest też fakt, że artyści, technicy i w ogóle cała rzesza osób pracujących w kulturze w tej chwili już naprawdę nie ma z czego żyć". fot. Rzemieślnik Światła - Fotografia

Co sądzisz na temat zamknięcia szeroko pojętej kultury?



Przebranżowienie się w obecnym czasie jest okrutnie trudne. W większości przypadków pracodawcy nie chcą zatrudniać aktorów czy innych ludzi pracujących w branży kulturalnej, ponieważ nie chcą inwestować w ludzi, którzy być może odejdą, gdy tylko sytuacja wróci do "jako takiej" normy
- Zamknięcie teatru jest dla mnie, jak i moich kolegów sytuacją bardzo trudną i smutną. Wszyscy aktorzy Teatru Wybrzeże chcą mieć kontakt z widzami - na tym polega praca w teatrze i z tego czerpiemy siłę. Od marca żyjemy w ogromnym lęku o to, co będzie dalej, czy będziemy pracować. Rozumiem, że jest to sytuacja, która dotyka wiele osób z różnych branż i staram się do tego podchodzić racjonalnie, nie panikować. Zastanawia mnie jednak, czy zamknięcie teatrów, które są ze względu na wymogi sanitarne chyba jednymi z najbezpieczniejszych miejsc, spowoduje, że liczba zakażeń naprawdę będzie mniejsza? Czy np. markety budowlane są bezpieczniejsze? Mam nadzieję, że już niedługo znowu zobaczymy się w teatrze - odpowiada Piotr Biedroń, aktor z Teatru Wybrzeże.
- Zamknięcie kultury jest ruchem kompletnie niezrozumiałym i w formie, jaką obserwujemy od marca, bezzasadnym. Zaraźliwość na widowni teatralnej jest nieporównywalnie mniejsza niż w pierwszym lepszym sklepie spożywczym. Żartujemy, że widz ma większą szansę na zarażenie się w drodze do teatru niż w samym teatrze. Nie wiem, czy jest w ogóle sens analizować ruchy rządowe w tym temacie, ponieważ sprawiają wrażenie zwyczajnie chaotycznych i nieprzemyślanych. Pomijając wątki epidemiologiczne (o ekonomicznych nawet nie wspominając...), warto podkreślić, że kultura w czasie pandemii mogłaby odegrać bardzo ważną rolę terapeutyczną - odpowiada Tomek Valldal-Czarnecki, założyciel Teatru Komedii Valldal. I dodaje:

- Uważam, że zamknięcie teatrów i innych placówek kulturalnych to odpowiedzialna decyzja, z tym że nieodpowiedzialne jest ogłoszenie takiego zamknięcia kilka dni wcześniej. Myślę, że kraje, takie jak Niemcy, Wielka Brytania czy USA postąpiły dużo bardziej odpowiedzialnie, gdyż zamknęli od razu na długi czas, dzięki czemu zarówno pracownicy takich miejsc, jak i widzowie wiedzą, na czym stoją. Nie wspominając o tym, że wszyscy moi koledzy artyści z innych krajów mają zapewnioną ciągłość finansową od państwa przynajmniej na poziomie 80 proc. dotychczasowych dochodów na cały okres trwania pandemii - odpowiada Michał Cyran, choreograf współpracujący m.in. z Teatrem Muzycznym w Gdyni oraz Teatrem Miniatura.  

O Michale pialiśmy: Z życia choreografa. Rozmowa z Michałem Cyranem

Wiele odwołanych spektakli, w tym "Emigrantka" Teatru Komedii Valldal.
Wiele odwołanych spektakli, w tym "Emigrantka" Teatru Komedii Valldal. fot. Agnieszka Potocka/Trojmiasto.pl
Wielu aktorów boryka się z problemem całkowitego odcięcia od dochodów. Zawód aktora nie jest tak jednolity, a zarobki oraz sposób zatrudnienia w prawie każdym przypadku wyglądają inaczej. Aktorów możemy podzielić na: etatowych, którzy posiadają stałe zatrudnienie, oraz freelancerów, którzy zatrudniani są na konkretne projekty, a ich zarobek zależny jest od zagranych spektakli. Niektórzy z uwagi na sytuację zostali zmuszeni do przebranżowienia się bądź też złapania prac dorywczych, które mogą podreperować obecny budżet.

- Sądzę, że zamykanie kultury, które trwa tak naprawdę od marca 2020 r., nie jest absolutnie przemyślanym działaniem ze strony naszego rządu. Ogrom ludzi pozostaje bez pracy i co najważniejsze - bez większego wsparcia. Tu już nawet nie chodzi o osoby występujące na scenie, ale o wszystkich tych, których na co dzień nie widać - oświetleniowców, dźwiękowców, aż po ludzi dbających o czystość we wszelakich obiektach kultury. Problem jest bardzo złożony, bo w szeroko pojętej kulturze poza ludźmi na etatach jest wiele osób pracujących na kontraktach (umowy o dzieło, rzadziej zlecenia), bo taka jest obecnie specyfika naszego zawodu. Ludzie pracujący w kulturze jako freelancerzy nie są w żaden sposób chronieni przez państwo w razie jakichkolwiek wypadków niezależnych od nich (patrz - pandemia) - mówi Bartek Sudak, aktor związany z Trójmiastem.
Dopowiada jeszcze:

- Tarcza, którą rząd przygotował dla ludzi pracujących na umowach cywilnoprawnych, nie jest idealna, sam się o tym przekonałem. Jakiś czas temu przed pandemią pomyślałem, że powinienem mieć jakąś umowę o pracę, choćby na pół etatu, żeby się zabezpieczyć w trudniejszych czasach, kiedy spektakli może być mniej. Mając 3/4 dochodów z umów o dzieło, nie mam prawa do "tarczy", ponieważ mam umowę na pół etatu, która jest w najlepszym przypadku 1/4 moich dochodów. Nikt do tej pory nie zwrócił mi pieniędzy, które straciłem przez odwoływane spektakle z powodu koronawirusa. Rząd zmusił mnie do tego, żebym utrzymał się z około 800 zł, które dostaję za połowę etatu, a to ledwo starcza na pokrycie kredytu. Co więcej, przebranżowienie się w obecnym czasie jest okrutnie trudne. W większości przypadków pracodawcy nie chcą zatrudniać aktorów czy innych ludzi pracujących w branży kulturalnej, ponieważ nie chcą inwestować w ludzi, którzy być może odejdą, gdy tylko sytuacja wróci do "jako takiej" normy. Jesteśmy przez to zdani na jakieś prace dorywcze, choć i czasem z tym jest problem. Ktoś powie - mamy możliwość dofinansowania w ramach pomocy socjalnej z Ministerstwa Kultury. To jest 1800 zł. To jest praktycznie nic, ale zawsze coś. Co z tego, skoro wnioski czekają od lipca i do tej pory nie zostały rozpatrzone, mamy listopad, a pieniędzy nadal nie ma. Sytuacja jest tragiczna.

Artyści śpiewają protest song:

Jakie rozwiązania twoim zdaniem mogłyby być lepsze?



Niedawno w Sopocie odbył się strajk, artyści wyszli na ulicę, by pokazać swój głos w sprawie panujących obostrzeń. Przy muszli koncertowej w Sopocie odczytali swoje postulaty, które kierowali do rządu. Dodatkowo mogliśmy usłyszeć, że publika daje im siłę, by pracować, ale 25 proc. obłożenia widowni nie jest rentowne dla teatrów. Nasi rozmówcy zaprezentowali pomysły, które mogłyby pomóc kulturze w czasie pandemii.

- Rozwiązania, jakie się nasuwają, to przede wszystkim "pochylenie" się choć na chwilę nad sytuacją artystów oraz nad złożonością całej sytuacji. Opisana przeze mnie sytuacja z "Tarczą" czy pomocą ze strony Ministerstwa Kultury to jedynie kropla w morzu. Rząd przede wszystkim powinien w jakimś procencie zwrócić pieniądze za odwołane wydarzenia, które były zaplanowane, a przez pandemię się nie odbyły. Powinien pomóc artystom, którzy większość swoich dochodów generowali z umów o dzieło, uśrednić zarobki z poprzedniego roku i oddać chociażby w 80 proc. za cały czas trwania zamrożenia miejsc kultury - odpowiada Bartek Sudak.
I dodaje jeszcze:

- Umówmy się, 25 proc. czy 50 proc. widowni to jest wciąż "lockdown" w kulturze. Wystarczy popytać się dyrektorów zarządzających tymi miejscami, czy opłaca się grać dla 1/4 czy 1/2 widowni bez wsparcia od państwa. Nie mówiąc już o miejscach, w których grane są wydarzenia dla dzieci, które w ogóle nie mogą prosperować, ponieważ szkoły mają odgórny zakaz wycieczek na wydarzenia kulturalne. Jest tego mnóstwo, a niestety obecnie nie dzieje się nic w kierunku poprawy sytuacji. Potrzeba ochrony dla ludzi, którzy pracują na kontraktach w kulturze, w trybie natychmiastowym. Z dnia na dzień można stracić pracę i nic cię nie chroni poza twoimi oszczędnościami.
Czytaj też:Jak odnaleźć spokój w trudnym czasie?

- Najlepszym wyjściem byłoby pozostawienie kultury otwartej, stosując się oczywiście do restrykcji. Widownia wchodząca na salę przez 45 min, w odległościach, maseczkach, po dezynfekcji i wypełnionych oświadczeniach, moim zdaniem nie ma prawa stanowić większego zagrożenia pandemicznego niż miejsca kultu religijnego. Dajmy ludziom możliwość zdecydowania. Ktoś, kto czułby się zagrożony, może oczywiście zostać w domu - odpowiada Beata Kępa, aktorka z Teatru Muzycznego w Gdyni.
- W mojej ocenie zabrakło ujednoliconego planu wsparcia oraz harmonogramu obostrzeń - poczucie niesprawiedliwości wynika z nagłych, chaotycznych decyzji. W praktyce nie można zaplanować nic i żyjemy w stanie niepewności. Tym bardziej, że wsparcie od państwa z pewnością nie rekompensuje poniesionych strat. Wielu z moich znajomych przez cały czas pandemii otrzymało jednorazową pomoc w wysokości 1800 zł. I to wszystko. Tzw. postojowe wykluczało osoby, które były na cząstce etatu. Tym, którzy się załapali, przysługiwało przez trzy miesiące. Ogromna rzesza osób jest na garnuszku rodziny, frustracja rośnie - wspomina Agnieszka Płoszajska, reżyserka teatralna.
Podczas ostatniego "zamknięcia kultury" artyści starali ratować się na każdy z możliwych sposobów. Nagrywanie amatorskich filmów czy spektakli, których nie obowiązywały licencje. Starali się dostosować do codziennych warunków. Większość teatrów obecnie było w mniejszym lub w większym stopniu przygotowanych na najczarniejszy scenariusz ponownego zamknięcia ich instytucji. Dlatego sytuacja zapewne wyglądać będzie inaczej niż za pierwszym razem.

- Piszę te słowa w momencie, gdy mamy tyle zachorowań, że pełen lockdown jest chyba nieunikniony. Rozumiem to, bo pandemię musimy zdusić. Tylko rząd musi za to zapłacić ludziom, którzy są pozbawieni możliwości zarobku. W innych krajach Europy wypłacane są rekompensaty, u nas ogranicza się to do "postojowego" i zwolnienia z ZUS-u... Albo programów typu "Kultura w sieci" - w ramach którego artyści desperacko wymyślają na kolanie projekty online (w których często nie mają żadnego doświadczenia) i efekty bywają przykre do oglądania. Ale robią to, żeby cokolwiek zarobić. Konkurowanie z Netflixem filmując czytanie bajek w salonie, jest według mnie stratą czasu i udawaniem, że tworzymy "kulturę". Uważam, że artyści sceny powinni mieć zapewnione środki do przygotowania dla nas, widzów, projektów, na których się znają - na przyszłość. Takich, które z dumą zaprezentują po pandemii, kiedy by ta się nie skończyła. Jeśli ludzie teatru nie mogą grać - niech przygotowują w tym czasie piękne premiery, którymi nas "zaleją", jak ten pandemiczny koszmar się skończy - odpowiada Tomek Valldal-Czarnecki.
Może ci się spodobać: Teatr dla dzieci oczami aktorów Miniatury

Artyści widzą wiele rozbieżności i nierówności we wprowadzanych obostrzeniach. Ich zdaniem teatry były przygotowane na sytuację pandemiczną, a spektakle grane w sposób bezpieczny dla widzów.

- Rozumiem, że należy zrobić wszystko, by zadbać o zdrowie, ale w teatrze i tak od wielu tygodni była dopuszczona widownia do 25 proc. Był dystans, dezynfekcja i maseczki, podczas gdy np. dojeżdżając na spektakl pociągiem, siedziałam w ciasnym przedziale z siedmioma osobami. Praktyczny zakaz działalności to katastrofa nie tylko dla artystów, ale dla całej rzeszy osób współtworzących wydarzenia kulturalne. Część moich znajomych zatrudnianych na tzw. umowach śmieciowych nie zarabia od marca - mówi Agnieszka Płoszajska.

Czego najbardziej się obawiasz podczas kolejnego lockdownu?



Strach przed całkowitym zamknięciem towarzyszył mi od rozpoczęcia jesiennego sezonu, czyli od początku września, kiedy to w "normalnym świecie" zaczynają grać spektakle i odbywają się premiery. W tym roku odwołanych premier mieliśmy dużo. Niemniej m.in. Teatr Miniatura, Teatr Wybrzeże czy Teatr Muzyczny pokazały nowości, które weszły w skład ich repertuaru.

- Widzę tu bardzo wiele zagrożeń. Z własnego życia zawodowego obawiam się kolejnego zerwania kontaktu z moim zespołem, który potem trzeba będzie w trudach odbudowywać. Razem z dzieciakami nie chcemy wracać do prób online. Jest to nieproduktywne i wyczerpujące. Teatr to spotkanie ludzi. Oczywiście boję się, że w przypadku "lockdownu" jestem praktycznie odcięty od możliwości zarabiania. I to nie tylko ja, ale cała moja rodzina, bo teatr prowadzę z żoną. Poza tym zatrudniam ludzi, którzy też zostaną bez środków do życia - opowiada Tomek Valldal-Czarnecki.
Dodaje:

- Moja praca polega na współpracy z innymi ludźmi, na bezpośrednim kontakcie z nimi. Gdy jestem tego pozbawiony - nasz teatr praktycznie nie funkcjonuje. Ale najbardziej chyba obawiam się tego, że osoby decyzyjne w państwie kompletnie nie mają pojęcia, jak zarządzać kryzysem i uczą się tego na nas - kosztem naszego zdrowia, karier, kredytów, relacji, praktycznie całego życia społecznego.
- Oprócz ewidentnych kłopotów finansowych w instytucjach kultury i we wszystkich pozostałych sektorach najbardziej martwi mnie lęk w ludziach o ich jutro, trwanie w stanie ciągłego rozmyślania z towarzyszącym uczuciem nerwowości. Do tego brak kontaktu z drugim człowiekiem, którego nie jest w stanie zastąpić łącze internetowe, coraz bardziej wycofuje nas z życia społecznego. Boję się, że wszystkie technologiczne rozwiązania stworzone na czas kwarantanny zostaną z nami na dłużej, a to już kompletnie zawróci świat z drogi ku normalności - dodaje Beata Kępa.

Za kulisami Opery Bałtyckiej



- Widownia wchodząca na salę przez 45 min, w odległościach, maseczkach, po dezynfekcji i wypełnionych oświadczeniach, moim zdaniem nie ma prawa stanowić większego zagrożenia pandemicznego niż miejsca kultu religijnego - mówi Beata Kępa, aktorka Teatru Muzycznego.
- Widownia wchodząca na salę przez 45 min, w odległościach, maseczkach, po dezynfekcji i wypełnionych oświadczeniach, moim zdaniem nie ma prawa stanowić większego zagrożenia pandemicznego niż miejsca kultu religijnego - mówi Beata Kępa, aktorka Teatru Muzycznego. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl
Koronawirus pokrzyżował plany w wielu miejscach kulturalnych na świecie. Mimo że przyrost zachorowań nie pozwala nam pozytywnie wróżyć ich rychłego otwarcia, to aspekt utrzymania formy fizycznej w tym zawodzie to rzecz kluczowa.

- Mówimy o stratach finansowych, domagamy się rekompensaty, ponieważ jesteśmy zupełnie pozbawieni możliwości zarabiania w wyuczonym zawodzie, w którym doskonalimy się przez lata. Aktywność internetowa to nie jest główny profil naszej działalności, to nie jest teatr w pełnym tego słowa znaczeniu. Problem dotyczy także postrzegania społecznej roli kultury. Czy zdajemy sobie sprawę, ile zawdzięczamy jako społeczeństwo sztuce, teatrowi, literaturze? - pyta Ewa Walczak, aktorka Teatru Muzycznego w Gdyni.
I dodaje:

- Poza tym aktorzy musicalowi i tancerze muszą pozostawać w formie fizycznej, tak jak sportowcy. Trudno o to po miesiącach przerwy od przedstawień i prób.
- Obawiam się, że podczas kolejnego "lockdownu" branża kulturalna całkowicie pójdzie na dno, a wraz z tym utonięciem wyłonią się na powierzchni prawdziwe tragedie rodzin, które poświęciły swoje życie, zdrowie i czas dla rozwoju kultury w naszym kraju, dla rozwijania siebie, własnych umiejętności, tak żeby ludzie, którzy przychodzą na kulturalne wydarzenia, mieli możliwie jak największą jakość odbioru. Obawiam się, że drugi "lockdown" zatopi kulturę na długi czas - mówi Bartek Sudak.
Poszukaj sobie pracy gdzieś indziej, tylko okazuje się, że tego "gdzieś indziej" w tej chwili też nie ma
- Obawiam się przede wszystkim tego, że ludzie trochę o kulturze zapomną i nie będzie ona im już potrzebna. Myślę, że zapotrzebowanie na kulturę, do którego byliśmy przyzwyczajeni, wróci, ale długa droga przed nami... Niebezpieczny jest też fakt, że artyści, technicy i w ogóle cała rzesza osób pracujących w kulturze w tej chwili już naprawdę nie ma z czego żyć. Tak naprawdę większość nie pracuje od marca, a jakakolwiek pomoc była zapewniona tylko na trzy miesiące. Ktoś może powiedzieć: poszukaj sobie pracy gdzieś indziej, tylko okazuje się, że tego "gdzieś indziej" w tej chwili też nie ma. Mam koleżanki, które wysyłały kilkadziesiąt CV do sklepów, knajp i gdzie tylko się da, ale niestety bez odzewu - dodaje Michał Cyran.
Bartek Sudak, aktor: "Podczas kolejnego lockdownu obawiam się, że branża kulturalna całkowicie pójdzie na dno, a wraz z tym utonięciem wyłonią się na powierzchni prawdziwe tragedie rodzin, które poświęciły swoje życie, zdrowie i czas dla rozwoju kultury w naszym kraju".
Bartek Sudak, aktor: "Podczas kolejnego lockdownu obawiam się, że branża kulturalna całkowicie pójdzie na dno, a wraz z tym utonięciem wyłonią się na powierzchni prawdziwe tragedie rodzin, które poświęciły swoje życie, zdrowie i czas dla rozwoju kultury w naszym kraju". fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Jak przetrwać ten czas?



Zapewne ciężko o remedium na tak wielopoziomowy problem, jednak nasi rozmówcy znaleźli sposób na przetrwanie tego okresu.

- Czas pandemii przekalibrował trochę nasze planowanie. Kiedyś kalendarz uzupełniałem na kilka miesięcy w przód, teraz na dwa, trzy dni. Patrząc pozytywnie, to mnie uczy bycia tu i teraz i cieszenia się każdą chwilą. Jeśli nie mogę być pewnym, co będzie za tydzień, muszę maksymalnie wykorzystać czas, który mam teraz. Dobre książki i filmy, dużo rozmów z rodziną i znajomymi, naprawa relacji. I weryfikacja tego, co w życiu faktycznie ważne, a czym nie ma sensu się przejmować. No i przede wszystkim opanowanie trudnej sztuki filtracji rzeczywistości, bo ilość danych, różnych doniesień na temat wirusa, polityki, itd. jest ponad ludzkie możliwości. Myślę o tym, że kiedy pandemia w końcu zniknie, widz wróci wygłodniały i chcę mu przygotować dużo dobrego. Nie odgrzewać tytułów, które pandemia zahibernowała, ale wymyślać nowe, świeże. Tym bardziej, że "widz postpandemiczny" będzie zapewne miał inne oczekiwania od teatru. Trzeba będzie je wyczuć - odpowiada Tomek Valldal-Czarnecki.

Opinie (257) ponad 20 zablokowanych

Wszystkie opinie

  • Skoro taka nuda...

    Skoro taki pan sflustrowany panie Artysto, to może poszedłby pan artysta na wolontariat? Na oddział ratunkowy, do schroniska wyprowadzić pieski... Może zamiast płakać i tupać nóżkami zrobilibyście dla odmiany coś za darmo? A nie tylko narzekania, bo kasiorka nie płynie strumykiem... Takie mamy czasy, państwo artyści

    • 0 0

  • Hmmm .Nie wierzę!!!

    Jako artysta kucharz. Oczywiście w przenośni! Karmilem niektórych z was i w Warszawie i Gdańsku. Sorki! Wywalaliscie tak kolokwialnie 1000zl na tak zwany popis melanżu. I ja was szanuję, a wy nas nie! Dlaczego?. Jako szef kuchni nie mogę znaleźć pracy nawet do zamiatania liści,a poszedł bym odrazu ponieważ mam trójkę dzieci. Hmmm samochodu nie sprzedam ponieważ niemam. Wynajmuje mieszkanie. Wy jesteście naprawdę tak cyniczni, że aż nasi krajanie to zrozumieją!!! Pozdrawiam

    • 1 0

  • (34)

    Mam pytanie: jak realnie żyjecie od marca, skoro nie macie dochodów albo goły etat (pewnie koło 2000)? Macie dzieci, kredyty, jecie, kupujecie papier toaletowy. Czy jesteście wszyscy na czyimś utrzymaniu, czy jednak mieliście odłożoną jakąś kasę? Bo na utrzymacie w większym mieście bez dziedziczonego mieszkania idzie jakieś 4000, z dziedziczonym/ kupionym za gotówkę min.2000.
    Naprawdę mnie to interesuje, bez złośliwości.

    • 71 6

    • Jestem artystką po wyższych studiach, kilka lat przed emeryturą, całe życie zawodowe związana z teatrem, ale od kilku lat niestety tylko na umowach o dzieło. Od marca nie mam żadnych dochodów, nie dostałam żadnego wsparcia rządowego ani innego, na umowach cywilnoprawnych nic nie przysługuje. Z czego żyję? Na szczęście miałam oszczędności. Odłożone, by wreszcie na emeryturze pozwiedzać trochę świata. Problem się rozwiązał- mam co jeść, zwiedzam oglądając telewizję. Mam też dorosłe dzieci z dobrym wykształceniem ( nie artystycznym ! ), mogę liczyć na ich wsparcie. Ale szczerze współczuję moim młodszym kolegom- często są to artystyczne małżeństwa z małymi dziećmi i kredytami na mieszkanie.

      • 1 0

    • (1)

      Ja też mam pytanie. Czy innym też zadajesz takie pytania czy tylko ludziom z zawodem artystycznym?

      • 0 2

      • Jeżeli artykuł jest o motorniczych, to motorniczym. Jeżeli o maklerach, maklerom. Wydedukuj więc odpowiedź.

        • 0 0

    • ja np. oszczędzam na wszystkim (6)

      jestem po prostu biedny, dodatkowo jak wielu twórców (nie tylko zresztą ich) nie mam co liczyć na emeryturę z ZUS-u. Wyliczenia masz dobre.

      Mówiąc jeszcze bardziej poważnie - jestem za ogólnodostępną eutanazją ekonomiczną, dla ludzi w pewnym wieku. Pozdrawiam

      • 14 5

      • Naucz się czegoś pożytecznego ..I zarabiaj na życie. (5)

        Hobby to nie praca.rzeczywistosc weryfikuje takie postawy.

        • 13 27

        • (2)

          Uwielbiam to hasło "rzeczywistość weryfikuje" i "to hobby a nie praca". Jak narazie to rzeczywistość weryfikuje tylko z jaka pogarda ludzie odnoszą się do pracowników branż artystycznych, jednocześnie od początku pandemii ratując się nią od nudy i szaleństwa. Kulturę buduje się wielowymiarowość i długofalowo. Nie zawsze zyski są tak zerojedynkowe jak w innych branżach. Ale dzięki temu masz potem co oglądać, słuchać i czytać w domu. Dzięki temu masz odskocznię od swoich " prawdziwych problemów poważnych ludzi na etacie". Dzięki temu masz marzenia. Dzięki temu kręcą się też inne sektory gospodarki. Dzięki temu "hobby". Szanuj tych ludzi, bo pracują równie ciężko jak inni.

          • 13 6

          • nie ludzie tylko media i dziennikarze to podlapali zeby glowe tym zawalac (1)

            na te pierdoly ludzie faktycznie pracujacy i majacy obowiazki rodzinne czasu nie mieli

            • 1 2

            • Tak, bo artyści nie pracują i nie mają rodzin.

              • 0 0

        • Tak z ciekawości (1)

          Coś pożytecznego to jest coś, na czym się dobrze zarabia? Czyli np. obrotny makler spekulant albo celebryta modowy robi coś bardzo pożytecznego, dobrze rozumiem?

          • 14 4

          • prawnicy, marketingowcy, pijarowcy, sprzedawcy szczęścia w galeriach handlowych, couchowie, fakturzyści z OBC

            same najbardziej przydatne zawody świata. (Nie darmo dałem prawników na pierwszym miejscu).

            • 13 2

    • Skąd ty się wziąłeś, o, mądrości etapu? (3)

      A której rury, z szambem czy tej z chloroforem? Wasz j***** P** pozamykał ludzi drzwi, skasował zawody, wypędził na bruk. Wiesz jak żyją artyści, twórcy, nawet dziennikarze? Bez ZUS-u, na zleceniach, na najniższych umowach, za chamstwo? 12 miesięcy? W tym kraju mało kto ma 5 koło odłożone na koncie. Co to za szczyt bredni i internetowych pomyj!

      • 14 29

      • Uyzcie slowa Wasz swaidczy zes lewacki lub anarchistyczny komediant

        Za robote sie zabrac a nie pitolic glupoty to raz.
        Dwa koronawirus jest z importu i nikt to celowo tu nie sprowadzil. Jest niebezpiecznie i bedzie gorzej.

        • 2 0

      • Człowieku (1)

        Dostałeś kulturalne pytanie, a rzucasz się jak trafiony cegłówką. Chyba że troll, to przepraszam.

        • 35 2

        • Jak widać, kulturę pokazuje tylko za pieniądze.

          • 21 5

    • Ja (2)

      Od 5 miesięcy nie płacę za szkołę dziecka (wolna szkoła waldorfska ), czesne wynosi 800 zł kredyt po waloryzacji przeszedł przez proces windykacji prąd odcięty raz ,gaz trwa właśnie proces negocjacyjny o nieodcinanie zadłużenie na 1000 zł woda nie tak prosto odciąć więc jeszcze leci ale 3 pisma w szufladzie z windykacji zadłużenie 1800zł 3 dzieci jedno niepełnosprawne(zespół downa)skromna pomoc rodziny 500+ I świadczenie pielęgnacyjne... sąsiedzi dobrzy pożyczają po wpłynięciu świadczeń i oddaniu jesteśmy w punkcie wyjścia więc koło się zamyka....to tyle.

      • 5 9

      • WOLNA szkola waldorfska...

        Dobrze, ze uczeszczalam do niewolniczej SP 39 im. Ludowego Wojska Polskiego, moze NIE uczono mnie antropozofii, ale przynajmjiej " sr.m tam gdzie d mam" a nie 5 metrow wyzej, dzieki czemu zyje spokojnie.

        • 8 3

      • No, jak się chciało grać wielkie "panstwo" - prywatna szkoła w cenie studiów, choć ledwie się budżet dopinało,

        to teraz niech was choćby i na bruk wywalą.

        • 12 11

    • Odpowiem Ci. Tak. Jesteśmy utrzymankami - państwa za marne 3 x postojowe w wysokości 2 tys plus w wielu przypadkach jednorazowa zapomoga 1800zl. Jesteśmy utrzymankami swoich rodzin, matek, które wysyłają co miesiąc pieniądz by dołożyć się do czynszu. Jesteśmy utrzymankami swoich oszczędności, których było niewiele z pracy z teatru - po to nie są kokosy jak z seriali czy programów telewizyjnych, gdzie każdy myśli, ze jak aktor to zarabia niczym celebryta z pierwszych stron gazet. Wiele osób próbuje się przebranżowić, ale gdy jest wszystko zamykane, włącznie z gastronomią i centrum handlowym jest trudno znaleźć jakąkolwiek prace, o której tak pięknie ludzie piszą w komentarzach. Czy Kultura jest potrzebna (to do wielu komentarzy o Nas, jako darmozjadow)? Wyłącz telewizor, wyrzuć radio, książki, obrazy ze swoich ścian, płyty cd, zdjęcia, odinstaluj YT i spotify - wtedy sobie odpowiedz na to pytanie KAŻDY kto tak pisze. Pozdrawiam

      • 9 2

    • (1)

      Prace dorywcze, jakieś śmieszne etaty za 2000zł, z oszczedności, e-lekcje z tworzenia muzyki np... ale jest co raz gorzej.

      • 23 8

      • Śmieszne etaty powiadasz,za dwa tysiące,faktycznie śmieszne,w głowach się komediantom i kuglarzom poprzewracało.

        • 13 10

    • (8)

      Mogę odpowiedzieć. Jakisz czas na oszczędnościach, teraz już zadłużona jestem wszędzie gdzie się da. Nawet zmieniłam zawód i d*pa. Dalej musze czekać. Więc jakies skromne zlecenia, prace dorywcze. Na szczęście dzieci nie mam a co za tym idzie nie przysługuje mi pomoc od Państwa. Zyję bo na Prozacu jadę inaczej bym sie już...

      • 19 7

      • Hmmm (7)

        Cytat: Na szczęście dzieci nie mam a co za tym idzie nie przysługuje mi pomoc od Państwa - no to na szczęście czy nieszczęście? A poza tym zdajesz sobie sprawę, że dzieci kosztują i pogardliwie traktowana pomoc od państwa tych kosztów nie pokrywa?

        • 14 15

        • (6)

          A mnie życie nie kosztuje? Całe życie opiekowałam się chorymi rodzicami, na dzieci niestety nie miałam czasu i z rozsądku nie mam. Od Państwa nic nie dostałam? To co - może miałam zrobić z rodzicami samobójstwo rozszerzone, bo nie mogłam miec bahorów to i na życie nie zasługuję? A weż się palnij w głowę lepiej...

          • 16 10

          • Nie będę rozstrzygał, czy zasługujesz na życie, czy nie, ale odpowiedz sobie na pytanie: po co żyjesz? Żeby nam głowę zawracać (3)

            swoją nieudolnością?

            • 7 15

            • Empatia (2)

              Sprawdź sobie takie słowo - najwidoczniej ci obce. No i "doceniam" wielkoduszność, nie oceniłeś czy autorka zasługuje na życie, mimo że zmarnowała twój czas. Spójrz w lustro i zadaj sobie pytanie czy jesteś dobrym człowiekiem i czy Twoja Mama / Babcia byłaby z ciebie dumna

              • 6 5

              • Nie odczuwam empatii, wobec roszczeniowych pseudoartystów, którzy przed pandemią, traktowali większość (1)

                społeczeństwa jak zgraję dzikusów, którą można co najwyżej pouczać, lub wytwornie zbluzgać.
                I niech ci będzie - Jestem złym człowiekiem, ponieważ się nie żalę, jak mi źle (bo szczerze mówiąc, nie jest mi źle) i nikim nie pogardzam bez powodu.

                • 15 11

              • Nie pogardzasz, chyba że ktoś jest w twojej ocenie nieudacznikiem - wtedy sugerujesz żeby się zastanowił po co żyje i zawraca ci głowę.

                Nie napisałem, że jesteś złym człowiekiem. Po prostu wyobraź sobie że idziesz na spacer ze swoją Babcią (mam nadzieję że żyje i jest zdrowa) i mówisz przy niej coś takiego do kogoś na ulicy. Byłaby z Ciebie dumna?

                • 6 4

          • Jeśli Twój stan emocjonalny jest taki (1)

            jaki wyłania się z tego komentarza, to serdecznie współczuję. Poszukaj pomocy.

            • 17 5

            • Popieram. Jakkolwiek coachingowo-słodko by to nie brzmiało: zawsze jest jakieś wyjście. Pogadaj z kimś. W razie czego http://mopr.gda.pl/wsparcie-psychologiczne-zadzwon-specjalistow/
              Nie znam Twojej sytuacji, ale wklejam, bo lepiej wkleić o raz za dużo, niż raz za mało.
              Trzymaj się!

              • 12 3

    • Jak żyć

      Zarówno każdy artysta jak i każdy człowiek jest inny i znalazł się w innej sytuacji. Niektórzy żyją z oszczędności, niektórzy zrezygnowali z mieszkania w trójmieście i wyprowadzili się do rodzin (jak nie było prób), niektórzy wzięli pożyczki , niektórzy dorabiają sobie np. dowożąc jedzenie, opiekując się dziećmi itd. Niestety podjęcie innej normalnej pracy jest zazwyczaj niemożliwe, ponieważ często artyści muszą zjawiać się na próbach, które ograniczają dyspozycyjność dla dodatkowego pracodawcy. Jeśli chodzi o wynagrodzenie za próby dobrze Pan/Pani się domyśla :)

      • 5 3

    • Teatrzyk

      Uruchomiliśmy tzw kreatywność zapewne nie wiesz co to jest:)

      • 3 4

    • Bardzo to smutne.
      Zwłaszcza ten prozac, działka pod Krakowem i eutanazja ekonomiczna... Nie do śmiechu Wam pewnie, ale trzymajcie się- przetrwajmy tę zimę i, mam nadzieję, spotkajmy się w końcu w realu.
      A moje pytanie nie wzięło się znikąd- też kiedyś pracowałem w tzw. kulturze, najczęściej bez etatu. Podziwiam Was- ja nie dojechałbym nawet do lata na tamtych zarobkach.

      • 13 0

    • Za co żyje artysta

      Ja wydaję oszczędności całego życia, za które chciałem kupić działkę 50km od miasta i wybudować samemu dom, ponieważ nigdy by mnie nie było stać nawet na 30m2 w Krakowie.

      • 16 1

    • artystka

      Pożyczamy kasę, sprzedajemy sprzet.

      • 12 3

  • dać każdemu artyście najniższą krajową i zaproponować kursy strzyżenia psów, by mogli się przebranżowić. Jest niestety pandemia i trzeba sobie trochę przykrócić. Już nie whisky a czysta z czerwoną kartką, lub wisienka za 5 zł.

    • 0 0

  • Przecież można przeszkolić artystów, tak jak stoczniowców w kierunku strzyżenia psów. Będzie spore zapotrzebowanie. Każdy z właścicieli pupilka chciałby się chwalić, że ich podopieczny jest strzyżony artystycznie

    • 1 0

  • (3)

    To jest wyjątkowo trudny czas dla wszystkich.... Mozna narzekać, ale rząd przeznaczył na walkę z epidemią od marca 300 mld zł ! Gdyby rządziła opozycja złotówki byśmy nie zobaczyli. Pani prezydent Dulkiewicz juz w maju "zamroziła" pieniądze dla instytucji kultury i tak by było w całym kraju.

    • 8 6

    • i kupa w wisle na okraglo i strefe euro bysmy ratowali

      a dla gospodarki najwazniejsze sa skrobanki, aborcja, burzenie kosciolow i elgiebetoza
      no i jeszcze chlopaki z pontonow z nabrzmialymi jądrami by sie przydali do utrzymywania

      tak w skrocie opisalem alternatywe dla PiS

      • 0 0

    • z tej kwoty do twórców trafił jakiś ochłap

      albo i nic. To nie są rządowe pieniądze, tylko wspólne, wydrukowane na poczet przyszłych pokoleń.

      • 1 0

    • A realnie pomogł kwotą 4 mld

      • 0 0

  • Cóż, mnie frustruje jakieś 900 zł zamrożone w biletach (2)

    na imprezy w marcu czy maju, które się nie odbyły i za które do dziś nie otrzymałem zwrotu pieniędzy.

    • 8 1

    • to niby wina artystów? (1)

      • 3 2

      • tak, nie wywiazali sie z umowy to trzeba odac kase

        to nie ich wina?
        a co to kogo obchodzi, placi sie po robocie
        nawet w kosciele tace zbiera sie po eucharysti

        kazdy teraz mowi ze to nie jego wina
        tez tak chce prowadzic bizness

        jak moje dzieci mialy isc w marcu do teatru, ale z powody pandemi dyrektorka i ministrestwo zdecydowala ze dzieci nie wychodza ze szkoly
        to kasy nie chcieli oddac

        to teraz niech nie biadola darmozjady, w obie strony ma dzialac solidarnosc spoleczna, a nie tylko wtedy keidy mi sie nalezy

        najlepsze sa takie Jandy i im podobne
        psiacza na rzad, a jednoczesnie kase wyciagaja po socjal inaczej nazwany
        hipokryzja

        • 3 0

  • 50% kwoty wolnej od podatków (bez żadnych faktur - ryczałt) (24)

    gdy chciano zabrać te przywilej, to podniósł się wrzask "elity", że zamach na kulturę. Jandzie gdy zmniejszono dotację, to jęczała, że jej "zabrano" - przekonanie w główce, że dotacja to dodatek, który jej (nie jakiemuś plebsowi) się należy.

    Niestety środowisko nie zasłużyło na pomoc skoro się nie potrafiło odciąć od takich postaw.

    • 77 24

    • Faktem jest (22)

      że artyści bezpardonowo obchodzili się z rządem, nierzadko szydząc i wyśmiewając (vide Teatr Wybrzeże czy Muzyczny). A teraz od tego samego rządu oczekują wsparcia. Dwuznaczna sytuacja.

      • 21 8

      • (1)

        Rząd nie jest właścicielem pieniędzy. Jest jedynie ich administratorem i dystrybutorem. Włascicielem jesteśmy my wszyscy. Więc żadnej dwuznaczności tu nie ma.

        • 2 1

        • i dobrze, bo peło zaraz by oddalo nasza kase na ratowanie strefy euro

          • 1 0

      • a który rząd odciął ludzi od wykonywania zawodu? Kto im zamknął teatry, sceny i kina? (14)

        NSDAPiS

        • 6 16

        • No i właśnie (5)

          W jednej ręce transparent NSDAPiS, a druga wyciągnięta po pieniądze. I to jest honorowe i niedwuznaczne.

          • 13 6

          • nie rozumiesz że NSDAPiS zamknął im życia? Sami sobie tego nie wybrali (4)

            bardzo proszę się szybciutko oddalić, razem z rzeczoną wyżej partyjką.

            • 3 18

            • podziekuj Sstrajkującym

              nawet antycovidowcy choruja i blokuja lozka w szpitalu, pewnie czytaja swoje ksiazeczki o falszywej pandemi i dalej beda glosowac na kofederacje...

              • 0 0

            • Miałem kiedyś takiego asa w klasie (2)

              Który nielubianemu nauczycielowi przebił opony w samochodzie. Tylko gdy w konsekwencji postanowiono go ze szkoły usunąć, ani on się nie dziwił, ani nikt inny. Wiedział co robi i wiedział, że nie powinien teraz oczekiwać współczucia. Być może dlatego zachwycam się waszym zdziwieniem.

              • 10 3

              • mnie NSDAPiS nie jest w stanie niczym zdziwić, rozczarować (1)

                już nawet nie jest w stanie mnie w...wić. Ja im po prostu życzę Norymbergi. To są uwagi do mędrców z forum.

                • 2 10

              • A my Tobie życzymy przeczytania w życiu kilku książek

                Abyś nie musiał kompromitować się porównywaniem Norymbergi (czyli procesu zbrodniarzy, sprawców milionów morderstw) do może i nielubianej, ale demokratycznie wybranej władzy, która na dodatek pozwala się swobodnie wykrzyczeć każdemu swojemu oponentowi. Zatem do książek marsz.

                • 13 2

        • Tylko w Polsce zamknięte, tak? (7)

          Nienawiść przesłania rozsądek. Kiedyś Tilt śpiewał Nie wierzę politykom (wszystkim), polecam w ramach małej odtrutki.

          • 11 2

          • w Europie artyści mają dostęp np. do składek społecznych i służby zdrowia (6)

            czy też tantiem na zupełnie innym poziomie niż w Polsce. W Polsce artysta najczęściej na śmieciówce, zupełnie z niczym. Dodatkowo - zamykali, to rekompensowali!!!! A w Polsce co? I proszę mnie tu nie musztrować walką między frakcjami solidaruchów, czy też jakimś anarchistycznym pięknoduchostwem.

            • 7 9

            • "dostęp do składek" - co za tekst, oderwałeś się kompletnie od życia (5)

              ZUS ma kiepską stopę zwrotu, więc możliwość ubezpieczenia się prywatnie jest przywilejem. Poza tym masz dobrowolny ZUS. Łatwo kasę brać do kieszeni śmiejąc się z "frajerów", którzy opłacają ubezpieczenia (z przymusu lub własnej woli).

              • 9 3

              • Ale, że o co ci kaman?

                • 0 1

              • bredzisz, ale nie wiem czy po korwinosku czy po wódce (3)

                artyści nie mają płatnego ZUS-u (albo czegoś a la KRUS), a 1300 miesięcznie to niejednokrotnie więcej niż ich połowa zarobków netto miesięcznie. Co do drugiej części, tak, w Europie dba się o artystów (i nie tylko o nich), a Polsce dba się o milionerów i o księży. Z panem bogiem

                • 5 7

              • to ty bredzisz - po prostu bardziej znani koledzy chapią 100x tyle i dla ciebie nie wystarcza (2)

                jeśli ktoś zarabia, że nie starcza mu na ZUS, to nie powinien oszukiwać sam siebie tylko jasno sobie powiedzieć, że nie mam talentu, układów lub po prostu farta by móc się z tego utrzymać.

                • 6 4

              • Nie. Bardziej znana to jest Górniak czy Budka Suflera (1)

                którzy nie żyją z celebryctwa a nie bycia artystą, wykonawcą czy twórcą. Nie znasz realiów, nie wiesz jakie są stawki, generalnie bredzisz, tak z głupoty co z czystego ignoranctwa.

                • 1 6

              • Skoro są tak niskie stawki, to może tyle to jest warte? Może zmień zawód? Jeżeli jednak "kulturzenie" to twoja pasja, to cóż,

                zaciśnij zęby i milcz. Możesz też posadzić ziemniaki w doniczkach. Ja ci nie dołożę.

                • 7 5

      • Skandaliczne słowa! (4)

        Od jakiego rządu!? Do cholery jasnej, to nie są ich pieniądze. A po drugie: nie można siedzieć cicho jak się coś nie podoba. Artyści są w dużej mierze od tego by poddawać w wątpliwość to, co się dzieje. Ale widzę coraz dokładniej, że tworzy się społeczeństwo konformistów...

        • 5 5

        • Oczywiście, gorzej gdy wątpliwości są jednostronne (3)

          Gdy rządzi partia X, to siedzą cicho i przyklaskują. Gdy jednak rządzi partia Y - krytykują, oskarżają, poddają w wątpliwość, podkreślając w tym obowiązek artysty. Oczywiście przepraszam za uogólnianie, bo rykoszetem dostają sprawiedliwi, ale medialny obraz świata kultury jest pod tym względem jednoznaczny.

          • 5 1

          • Z pewną częśćią wypowiedzi mogę się zgodzić (2)

            Tylko powszechny wizerunek zazwyczaj budują osoby znane, które siłą rzeczy mogły zbudować jakieś oszczędności. Rykoszetem obrywają np. ludzie pracujący w tzw. 3 sektorze. Robią cholernie ważną robotę jak np. warsztaty dla dzieci czy inne działania społeczne. O nich się nie mówi tylko zawsze wypomni się Jandę czy Gajosa. Kultura składa się z bardzo dużej ilości osób bez których nie ma sensu by istniała jakakolwiek społeczność. I tu nie chodzi o relację PIS-PO bo ten podział jest powierzchowny i nic tak naprawdę nie mów. Tu chodzi o postrzeganie fundamentalnych kwestii.

            • 6 0

            • Dobrze powiedziane (1)

              Zresztą podział preferencji politycznych w społeczeństwie wskazuje na to, że i w kulturze ludzie muszą być po obu stronach barykady. Pytanie, czy nie żyjemy w świecie, który zaszczuwa już nawet centrowców i powoduje, że wychylenie się w niewłaściwą stronę spotka się natychmiast z ostracyzmem środowiska. I to także wydaje się fundamentalne. PS. Dzięki za rzeczową dyskusję, to rzadkość.

              • 5 0

              • Prawda. Aż miło poczytać:)

                • 3 0

    • Aleś kupiś! Szok!

      • 0 3

  • (9)

    Stocznia, dyskonty i każda firma z budowlanki przyjmie od jutra. Ale nie da rady zrobić ładnego selfie na Instagrama i pochwalić się kolegom z artystycznej knajpy jak jest fajnie.

    Nie żałuję tych pseudoartysów i liczę, że ich rynek zweryfikuje.

    • 98 128

    • (1)

      Przykre ile jest w tym narodzie żółci , jadu i pogardy.. Siedzą smutni w domach życząc ludziom źle
      Brat bratu w twarz.. za nic .. dla zasady.. Bo mam inną wizję ,
      Bo moja wizja jest bardziej mojsza niż Twojsza.
      eh..

      • 28 10

      • to lewactwo, po, kody i lgbciarze dziela ludzi

        malo tego lewactwo chce tego podzielenia bo wtedy nie mowi sie o przyszlosci i rozwoju
        "tylko o zasypywaniu podzialow a potem sie zobaczy tylko na nas zaglosujcie"
        od lat 90-ych wiadomo ze dla gospodarki najwazniejsza jest aborcja, konkordat i upłciowione literki...

        • 1 0

    • Praca na stoczni?

      Przepraszam, a na jakiej stoczni przyjmują osoby bez doświadczenia? Siedzę w branży i raczej więcej osób zwalniają niż zatrudniają....

      • 3 0

    • Firma budowlana

      przyjmie ot tak od zaraz ludzi bez fachu bez praktyki? O czym Ty do nas mówisz? Co za brednie.

      • 4 2

    • Kim jesteś?

      • 0 1

    • Pytanie

      Jeśli w twojej opnii są to pseudoartyści to ktòrzy sa prawdziwymi artystami?

      • 4 2

    • (1)

      Co 10 firma budowlana juz nie ma pracy i oglosila albo zaraz oglosi upadlosc, co 4 firma upadnie w ciagu kilku miesiecy jesli gospodarka nie zacznie znowu normalnie funkcjonowac. Dyskonty? Te pozamykane dyskonty? A moze na szparagi? Tam gdzie rzucilo sie pol europy ktore nie ma zadnej pracy? Rolnicy przyjma wszystkich? Kucharzowi tez ublizasz jak mu zamkneli branze? Albo kierowcy ktory stracil prace jako dostawca bo pozamykali sklepy? A moze powiesz to tez fryzjerowi ze ma isc sie rąb**?

      • 22 8

      • dziwne bardzo bo

        koledzy prowadza dzialanosc budowlana i szukaja od 6 msc ludzi do pracy ... ,ja im mowie ,ze 2500 to sie placi za najem mieszkania w gdansku -takze "sloik-ukr" (nie ublizam nikomu) nie przyjdzie "robic" za 2500 -poniewaz zarobi tylko na czynsz... -zdziwieni ,ze nikt sie nie zglasza!

        • 10 2

    • należą ci się 10 * i tyle

      ludziom zamknęli zawód, mimo że większość twórców w Polsce i bez tego gryzie trawę. Kim jesteś człowieku?

      • 22 17

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.