Wiadomości

Doświadczeni marynarze rozchwytywani, młodzi przegrywają z tanią siłą roboczą z Azji

Praca marynarza, choć daje kilkukrotnie wyższe wynagrodzenie niż podobne zatrudnienie na lądzie, wiąże się z częstymi rozłąkami z rodziną, a często też z dużą odpowiedzialnością.
Praca marynarza, choć daje kilkukrotnie wyższe wynagrodzenie niż podobne zatrudnienie na lądzie, wiąże się z częstymi rozłąkami z rodziną, a często też z dużą odpowiedzialnością. fot. fot. Krzysztof Łepek/galeria.trojmiasto.pl

Niewielu armatorów chce tracić czas na wyuczenie kolejnego marynarza, za to każdy chętnie weźmie już człowieka z doświadczeniem. Króluje zasada - im prostszy statek, tym większa konkurencja, szczególnie ta z Azji, im większe doświadczenie na jednostkach specjalistycznych, tym wyższe wynagrodzenia i większy wybór ofert. Osoby ze stażem mogą liczyć na wynagrodzenie kilkukrotnie wyższe niż na lądzie.



Czy zgodził(a)byś się na pracę, która wiąże się z cykliczną rozłąką z rodziną przy zarobkach na poziomie 10 tys. zł netto miesięcznie?

tak, nie stanowi to dla mnie problemu 50%
tak, ale jeśli to byłby maksymalnie miesiąc 23%
nie, nie wyobrażam sobie takiej sytuacji 27%
zakończona Łącznie głosów: 523
Marynarze na brak pracy nie narzekają, ale... aby kariera marynarza potoczyła się szybko i możliwie bezboleśnie, najlepiej skończyć jedną ze szkół wyższych i tu dużego wyboru nie ma. Albo będzie to Akademia Morska, Akademia Marynarki Wojennej w Gdyni (prowadzi też studia cywilne) lub niepubliczna Szkoła Morska w Gdyni. Ukończenie studiów daje szansę na zatrudnienie na poziomie młodszego oficera.

- Kariera osób niebędących absolwentami wyższej uczelni rozwija się przeważnie dużo wolniej, ponieważ rozpoczynają pracę jako członkowie załogi szeregowej i do uzyskania dyplomu wyższego stopnia muszą spełnić wyższe wymagania kwalifikacyjne dotyczące długości minimalnej praktyki pływania - wyjaśnia Patryk Zuzanski z Romor Crewing Agency.

Najważniejszy na początku jest staż. Kadet nie przynosi armatorowi zysków, więc o świeżo upieczonych marynarzy nikt się na dzień dzisiejszy nie bije.

- Choć w skali świata, według dostępnych statystyk, wykształconych, doświadczonych oficerów brakuje, to według naszych spostrzeżeń dla młodych bez doświadczenia start jest znacznie trudniejszy. Mało kto chce wziąć na siebie ciężar wykształcenia świeżej osoby, za to tych z doświadczeniem każdy chętnie przyjmie - mówi Krzysztof Stolarczyk z Hartmann Crew.

Tak jak armatorzy cenią sobie polskich doświadczonych oficerów za podejście do pracy, kwalifikacje i wiedzę, tak przy stanowiskach szeregowych wypierają nas tańsi marynarze z krajów o niższych kosztach utrzymania - przyznaje Agnieszka Białowiejska-Mokot, Senior Crew Manager z V.Ships Offshore Poland. W efekcie armatorzy w poszukiwaniu załogi niższego szczebla chętniej patrzą w stronę krajów azjatyckich.

- To sprawia, że jedni mają szczęście, szybko trafiając do dobrego armatora, a dla innych to pukanie od drzwi do drzwi, żeby zdobyć potrzebne doświadczenie. I tutaj nie można liczyć na zarobek, liczy się sama możliwość odbycia stażu - mówi Krzysztof Stolarczyk.

I tak pierwsze rejsy, w które płyną kadeci, najczęściej dają niewielkie wynagrodzenie, które ma spełniać bardziej rolę kieszonkowego niż realnego zarobku. Stawki zaczynają się od 200 euro, kończąc się najczęściej na ok. 600 euro. Najwyżej ceni się kompetencje osób, które wybierają specjalistyczne jednostki.

- Najbardziej poszukiwani są specjaliści z tzw. branży offshorowej: mechanicy, nawigatorzy oraz różnego rodzaju specjaliści z tego typu jednostek. Aby osiągnąć taką specjalizację, marynarze muszą posiadać specjalistyczne kompetencje, które zdobywają dzięki, niestety, kosztownym szkoleniom i kursom, które odbywają się w zachodniej lub północnej części Europy. Do tego potrzebne jest wieloletnie doświadczenie z konkretnego typu jednostki offshorowej i doskonała znajomość języka angielskiego - opisuje Agnieszka Białowiejska-Mokot.

Na ile rzeczywistość pokrywa się ze stereotypami o gigantycznych zarobkach marynarzy?

- Rozpiętość zarobków jest duża i zależy głównie od stażu pracy na danym typie statku oraz stanowisku. Na statkach handlowych pensje wahają od 1-2 tys. euro dla załogi szeregowej, przez 2,5-3,5 tys. euro dla młodszych oficerów, do 5-7 tys. euro dla oficerów szczebla zarządzania. Na statkach obsługujących platformy wiertnicze zarobki mogą być nawet kilkukrotnie wyższe, dochodząc do kilkunastu tysięcy euro miesięcznie dla kapitana - podsumowuje Patryk Zuzanski.

Jednak zatrudnienie na statkach na dzień dzisiejszy to w zdecydowanej większości kontrakty na cztery lub sześć miesięcy, po tym czasie armatora i marynarza prawnie nic nie łączy. Kontrakty najczęściej podpisywane są tak, że marynarz zarabia tylko wówczas, gdy pływa, czyli np. przez osiem miesięcy w roku. Sam też musi pokrywać koszty podnoszenia kwalifikacji i zadbać o opiekę socjalną i medyczną dla siebie i rodziny.

Praca marynarza niesie też ze sobą wiele niedogodności, takich jak choćby rozłąka z rodziną, o czym pisaliśmy w artykule o żonach marynarzy.

Opinie (152) 4 zablokowane

  • zacznij lepiej szukac za Kadeta... (1)

    Jak masz juz dyplom offa to warto sic za kadeta, bo dosc czesto uda sie zahaczyc w tej samej firmie za offa, i robic doswiadczenie.
    Za trainee DPO jako takiego nikt cie raczej nie wezmie, na offshorach trzeba zaczynac od zera.
    A kiedy sie odbije... tego nie wie nikt :)
    A jak nie chcesz plywac i wystarczy ci 7k/reke zl to idz na wieze kontroli lotow- jakos niedawno byl chyba nabor... :)

    • 4 0

    • kontroler

      kontroler lotów ma kolego srednio 25 tys pln miesiecznie ale to jest elita elity , ten zawód wykonywac moze 1 osoba na 100000 wiec prawdopodobieństwo dostanie sie do NAS jak widzisz jest ,,,,,,, jak chcesz poczytać to wejdz sobie na PAŻP

      • 0 0

  • były oficer

    ja pracowałem jako 4/3/2 off na kontenerowcach ale zorientowałem sie szybko ze finansowo to nie za bardzo mam sens , większość pieniedzy z rejsu inwestowałem w zmiane zawodu na pilota nie jak większość w auta i mieszkania, dziś jestem pilotem boeinga od 4 lat dla skandynawskiego przewoznika, pensja hmmmm pewnia taka jak u kapitana offshorów , no i jestem 2-4 dni w tygodniu w domu, plus składki emerytalne, ubezpi., dodatek 550e na każde dziecko i w końcu mam czystą pracę, w cieple, bez wilgoci , coś nie działa to wzywam serwis a nie sam dłubie i nikt nie powie nawet dzikeuje czy pocałuj sie w d..... Podsumowując masz układy przed pojsciem do szkoły morskiej takie aby pracować na offshorach idz w to , nie masz układów pomyśl nad innym zawodem jest wiele fachów gdzie można zarobić dużą kasę bez konieczności wyjazdów na 4 mce

    • 0 0

  • Dla szergówki to faktycznie już koniec teraz flapy ,hindusi i chinole wszedzie. (2)

    Jedynie Tak jak piszą po AM. oficer z dobrym angielskim ale to też już małe szanse bo takie firmy jak MAERSK budują już szkoły dla kadr na Filipinach i w Indiach.

    • 16 0

    • Szkoły filipińskie i hinduskie

      Poznałem absolwentów filipińskich szkół pod palmami wydających specjalistów nie znających podstawowej wiedzy potrzebnej w zawodzie: termodynamiki,silniki okrętowe,mechanizmy,kotły itd nie mówiąc o automatyce.Wiem co piszę po 40 latach jako mechanik okrętowy z 27 letnim stażem jako c/e na dużych kontenerowcach.Skandalem jest wydawanie dyplomów przez szkoły pod palmami równe naszym ,,akademiom''Wierzcie mi że po technikach mechanicznych z PRL byliśmy tak przygotowani, że obecni przyszli ,,inżynierowie'' na IV roku AM szczecin wylecieliby w II klasie/sprawdzałem wiedzę kadetów/

      • 0 0

    • Dla szeregówki pojawiają się oferty.

      Treść ogłoszenia:

      "Poszukujemy kucharza z wieloletnim doświadczeniem w pracy na stanowisku samodzielnego kucharza na statkach. Nie rozpatrujemy zgłoszen kucharzy lądowych, bez doświadczenia jako samodzielny kucharz na statkach!!!

      Stopień: Cook
      Dział: catering
      Doświadczenie: wieloletnie doświadczenie na stanowisku samodzielnego kucharza na statkach.
      Typ statku: General Cargo/MPP/Semicontainer
      Opis statku: polska załoga 15 osób bez stewarda
      Rejon pływania: cały świat
      Długość kontraktu: 4 miesiące +/-1
      Wynagrodzenie: 1500 euro"

      • 4 0

  • Panowie, myslcie (4)

    Do wszystkich marynarzy: tak pieknie sie mowi o pieniadzach, ile to sie na tym statku nie zarabia, jaki dom sie buduje, samochod, dla zony i dzieci pieniedzy nie zabraknie... Ale pomyslicie czasami o tych waszych partnerkach/zonach.. Uwazam ze najczesciej to czysty egoizm szukac pracy w morzu, uciekajac od codziennych problemow rodzinnych z ktorymi kobieta sama musi sie zmierzyc. Albo zycie singla, albo zastanowcie sie prosze, czy was zona w konia nie robi i nie jest z wami dla pieniedzy. Ten wasz najlepszy na swiecie zawod ma wplyw na wszystkich waszych bliskich. A pieniadze szczescia nie daja. Ja bym sie nigdy nie zgodzila na ślub z .marynarzem ani tym bardziej na dziecko. Nie dlatego, ze zdradzaja, bo to jest oczywiste i trzeba sie z tym pogodzić. Ale dlatego, ze w zwiazku liczy sie tez bliskosc, wsparcie, wspolnie spedzony czas. A straconego czasu nie kupicie za pieniadze. Kto jest mądry to pomysli o tym czy warto niszczyc swoje zycie i ukochanych osob.

    • 4 15

    • Racja

      Święte słowa, jakby tak popatrzeć na wszystko z dystansu to mstrosi żyją własnym życiem, wszystko wokół pieniędzy które w sumie nie są jakieś duże, odliczaja do końca kontraktu i tak odliczaja całe życie, a czas w miejscu nie stoi, dzieci rosną, żona się starzeje, co z tego że kredyt szybko splscony jak cie w tym domu przez większość życie nie ma, takie życie na raty, nie zdążysz się obejrzeć a juz pol życia za tobą. Zawód dla singli, albo życiowych nieudaczników, outsiderow, alkoholików... Za takie pieniądze nie opłaca się opuszczać domu na kilka miesięcy.

      • 0 0

    • pitolisz glupoty stara ruro /2/e

      • 1 0

    • żona marynarza

      Nie mam z tym problemu. Kwestia przyzwyczajenia. Dodam że nie tylko marynarze pracują za granicą zwykły Kowalski tez.

      • 0 1

    • Jest XXIw. Komunikatory internetowe itd.
      Słyszałaś kiedyś o cyber-sexie ?
      Spróbuj :)

      • 1 2

  • Nie ma nic za darmo (12)

    W życiu nic nie ma za darmo. Albo stosunkowo duże pieniądze kosztem niedogodności, albo przyjemne studia, po których nie znajdzie się pracy w zawodzie i bez nadziei sprawdza się oferty w Urzędzie Pracy. Pracuję w tej branży od dawna i nie zapomnę pewnej konferencji z rektorami rozmaitych uczelni, którzy nie mogli uwierzyć w naszą odpowiedź o możliwość zatrudnienia po Akademii Morskiej: "oficerów mechaników przyjmujemy do pracy praktycznie zawsze". Zatrudniamy także kadetów i to wcale nie za minimlaną stawkę (609 EUR dla studenta, a 850 EUR dla absolwenta). Kiedy zdobędą dyplom oficera (wymagane odpowiednie opływanie), pensja skacze natychmiast grubo ponad 2500 EUR. A potem wyżej i wyżej w miarę awansów i stażu w firmie. Oczywiście nie ma mowy o alkoholu, wymagana dyspozycyjność, ale lojalni pracownicy mogą byc spokojni o zatrudnienie aż do emerytury.

    • 15 1

    • :)

      SMT :)))

      • 0 0

    • Siedzący w tej branży (8)

      mogą szybko rozwinąć skrót SMT :-). A propos stawek - absolwent, bez dyplomu czy z dyplomem 850? Jak ktoś ma dyplom oficera to rozumiem zatrudniacie za oficera. Czy "za kadeta z opcją przeawansowania"? Młodzi to mają przechlapane jednak.

      • 1 3

      • (7)

        Siedzący w tej branży wiedzą, że rozwinięcie skrótu SMT to jak powtarzana w kółko ta sam historia nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistością. Stawka 850 dla absolwenta bez dyplomu. Z dyplomem ma szansę na zatrudnienie za oficera, ale nie w ciemno. "Kadet z opcją przeawansowania" to uczciwa oferta, bo przecież absolwent absolwentowi nierówny i trzeba sprawdzić komu powierza się ogromny majątek oraz bezpieczeństwo ludzi. Dwa miesiące testu czyli sprawdzenia czy nowy pracownik bez większego doświadczenia na morzu ma wystarczającą wiedzę, cechy charakteru (odpowiedzialność, zdolność do podejmowania decyzji w stresujących sytuacjach, odpowiednie zarządzanie ludźmi, dyscyplina itp), czy nie ma skłonności do alkoholu, to chyba nie jest wieczność, by mówić że "młodzi to mają przechlapane". Jeżeli ktoś oddaje auto po raz pierwszy do jakiegoś warsztatu, to również najpierw zasięga opinii o nim, ponieważ chce mieć pewność, ze odda je w ręce godnych zaufania fachwców. Czy można się wobec tego dziwić, że armator nie chce oddać w ciemno statek nieznanym osobom, lecz chce je najpierw sprawdzić?

        • 7 0

        • taa... (6)

          a po dwoch miesiacach na burcie slyszy taki kadet ze "jeszcze nie", i kolejne 3 miechy rypie za najnizsza stawke.
          Historia powtarzana co do rozwiniec skrotu ma wszystko wspolne z rzeczywistoscia. Flota chyba najstarsza na wodach miedzynarodowych, alkoholizm (oczywiscie firma powie ze nie, ale biuro zawsze wie co sie dzieje na statku...).
          Popelnilem ten blad i poszedlem do was za kadeta i na szczescie wrocilem na wlasny koszt w polowie kontraktu, bo nie wiem co by bylo gdybym wrocil pozniej.
          Zla opinia od was otwiera drzwi do wielu innych wfirm :)
          Dodajcie jeszcze ze kasa moze i wyzsza niz gdzie indziej ale robota 7 dni w tyg po 12h (niedziela 19), glownie na mlotku i walku.
          Statki trupy, ludzie - odpad, jak juz kogos nigdzie nie chcieli to szedl do SMT.
          Darujcie sobie propagande, legenda o was przeminie MOZE jak wymrze moje pokolenie... czyli jeszcze z 40-50 lat.

          • 7 0

          • (4)

            Te, Swiezak. Jak trafisz kiedys na jakiegos offshore'a to tez bedziesz plakal, ze musisz pracowac 7 dni w tygodniu po minimum 12h (w systemie 12h/12h lub 6h/6h) i nie jedne swieta czy nowy rok uplyna ci na 12 godzinnej wachcie?

            • 2 0

            • Ja juz jestem na offshore'ach (3)

              i tu moglbym robic i 14h/dobe gdyby firma tak chciala, bo tutaj placa, a nie udaja, i wiem przynajmniej za co robie.
              Kilka swiat juz stracilem, poznalem robote, i jakos sie sprawdzam w tej branzy.
              Co do "trudow kontraktu" - gdyby tylko o to chodzilo to pikus, ale jesli jako jedyny niepijacy (tak sobie postanowilem) dostaje do prowadzenia bonded i o 2giej w nocy mi wala do drzwi bo chca "karton piwa", to ja dziekuje. Lazienka pietro nizej.
              A widac ten "nieopierzony kadet" mial oczy i widzial co sie dzieje, bo jak to ujal Marcin Daniec, "przytomnie sp ... (uciekl) z ringu"
              Wyszlo mi to na dobre.
              Co do ludzi - powiedzcie mi kto normalny godzi sie isc na 6 miesiecy i pozniej jeszcze sam sobie przedluza do 9ciu?
              Pozniej mowi o sobie "twardy czlowiek morza", co jego rodzina zapewne potwierdza... Bo nie robi im co Tatus/mezus mowi, pojedzie i znowu bedzie spokoj.
              Jesli firma wychodzi na prosta co do statkow i podejscia - to chwala wam za to, bo jakby mialo byc gorzej niz bylo to juz w ogole bylaby masakra.
              Co do ludzi - w czasie moich 3ech miesiecy wszyscy (poza starym, ktory jakos sie trzymal) chlali, jeden pojechal nawet do domu bo wpadl w cug, co do innych zastanawialem sie kto im dal swiadectwo zdrowia, tacy zniszczeni juz. Byc moze przesadzilem ze slowem "odpad", ale smietanka to nie jest.
              No nic - zycze powodzenia i oby do przodu, nie zaluje ze poszedlem do was bo kto wie gdzie bylbym teraz gdybym zrobil inaczej.
              Pozdrawiam

              • 1 0

              • (2)

                nie klam.na offshorowych lajbach nie ma alko

                • 2 1

              • pisalem o alko w smt...

                czytamy ze zrozumieniem

                • 0 0

              • g..wiesz

                • 0 0

          • SMT w 2014 roku zatrudniło 111 kadetów. Niewiele jest firm, które tak wspierały by studentów i absolwentów. Absolwentom z dyplomem proponujemy kontrakt z opcją awansu po 2-3 miesiącach. Tylko w dwóch przypadkach ten system się nie sprawdził, bo kandydat "nie był gotowy/". Co do stwierdzenia, że "po dwoch miesiacach na burcie slyszy taki kadet ze "jeszcze nie", i kolejne 3 miechy rypie za najnizsza stawke", to kto jest temu winien? Dla armatora to żadna oszczędność, bo jeśli nie przeawansuje tego kogoś to i tak musi zmiennika dla oficera dosłać na burtę. A kandydatów do pracy za kadeta jest tylu, że nie trzeba uciekać się do podstępów, by kogoś zwabić awansem, którego potem się nie da. Odnośnie pracy 7 dni w tygodnu po 12 godzin to prostuję, że nie 12 lecz 10,5 (chyba ze liczyc godzinną przerwę obiadową jako pracę). 1 stycznia 2013 roku wprowadziliśmy wolne niedziele i wskutek protestów załóg przywróciliśmy pracę w niedziele już w kwietniu, ponieważ ludzie chieli więcej nadgodzin by zarabiać skoro i tak są daleko od domu. O statkach się nie wypowiadam, bo ci, co na nich pracują wiedzą jakie są. Oprócz starych SMT w drugiej połowie 2015 roku przejmie dwa nowe masowce 45 tys. DWT, które właśnie zaczynają być budowane. Potem w 2016 r. trzeci z tej serii, a na przelomie 206 i 2017 kolejne dwa nowe kamsarmaxy, więc dla wielbcieli statków zupełnie nowych też u nas praca będzie :) Stwierdzenie, że "ludzie -odpad" z ust nieopierzonego kadeta, który sam nie wytrzymał trudów kontraktu i wrócił do domu, to policzek nie tyle dla firmy, co dla owych 700 polskich marynarzy, którzy tutaj pracują i spędzili lata życia na morzu

            • 8 2

    • (1)

      A jak z pracą dla polskich załóg szeregowych w SMT? Jest praca dla polskich A/B, czy tak jak wszędzie już tylko Filipino marino?

      • 2 0

      • Jest praca dla szeregowych załóg, ale rotacja tu jest mniejsza niż wśród oficerów, więc i wakatów mniej. Z 1500 marynarzy w SMT ponad 700 to Polacy, w tym wielu z długoletnim stażem. Wobec lojalnych pracowników my także jesteśmy lojalni i tak długo, jak długo mają dobre opinie, mają zagwarantowane zatrudnienie na kolejnym kontrakcie. Dlatego wielu nie szuka nowych statków, a nowi mogą załapac się do firmy w szczególnych okolicznościach: gdy ktoś nagle przerywa kontrakt z powodów medycznych, losowych, dyscyplinarnych itp.Wtedy jednak trzeba podejmować decyzję szybko - pojedzie ten, kto jest gotowy na podjęcie owego nagłego wyzwania.

        • 9 0

  • nie zgadzam sie z trescia artykulu (1)

    To nie jest tak ze armatorzy nie zatrudniaja na statki kadetow. Wielu armatorow zdaje Sobie sprawe ze jak nie wychowaja Sobie ludzi to ich miec nie beda. Problem jest taki ze mlodzi ludzie szukaja firm gdzie chca zarobic od razu kokosy. A jak juz sie dostana do innej kompani gdzie nie placa duzych pieniedzy to maja podejscie roszczeniowe tzn. ze im sie nalezy i oni nie podpisywali kontraktu po to zeby na mopie pojezdzic. Zero inwencji ze Swojej strony. Oczywsicie zdarzaj sie sumienni ale Ci nie maja problemow by pozniej znalezc lepsza kompanie

    • 4 3

    • Oczywiscie

      Wielu amatorów prowadzi nawet programy dla kadetów pokładowych, kiedyś były umowy lojalnościowe teraz nie ma nic na AM, biuro karier.

      • 0 0

  • Serio?

    Czytam te wasze komentarze i i krew mnie zalewa jak ktoś narzeka że rozłąka z rodziną, długie kontrakty, brak ofert pracy. Jak nie możesz znaleźć pracy to podwyższ swoje kwalifikacje, rozwijaj się, nie tu to tam, próbuj, szukaj gdzieś na pewno się znajdzie robota nie zawsze za dobre pieniadze ale od zera się zaczyna. Ktoś kto wybrał ten zawód i narzeka na długą rozlake z rodziną musi mieć coś nie tak w głowie. Marynarze z Azji zabierają nam rynek pracy, to fakt, ale nie na wszystkich stanowiskach. Studia odradzam bo liczy się tylko dyplom STCW nie tytuły naukowe.

    • 0 0

  • Ahh (14)

    Mój mąż też był na kontrakcie (na całe szczęście raz) na 5 miesięcy i pamiętam te telefony, kiedy dzieci rozmawiały z Tatą i ciągle padało pytanie "Tatusiu kiedy wrócisz"? I pytanie córki: "dlaczego Tatusia tak długo nie ma". Następnym razem powiedziałam do męża" Wiesz co mam gdzieś te pieniądze najważniejsze byś był w domu z nami a z tym co zarobisz tutaj damy sobie jakoś radę - bo ważniejszy jest uśmiech dzieci aniżeli pełne konto... Tylko każdy z nas świadomie musi podejmować takie decyzje by później nie lamentować jak jest ciężko w tym kraju.. I jako rodzina jesteśmy szczęśliwi..Nie zawsze można przeliczać wszystko na pieniądze.

    • 113 14

    • (4)

      Prawidlowa reakcja. Pieniadze nigdy nie powinny stac wyzej od rodziny. Moj ojciec plywal jako kapitan , pensja rzedu 7000$ miesiecznie ale co z tego skoro wychowywala mnie tylko matka ? teraz ojciec jest na emeryturze i czuje sie obco w domu, nie mowiac o tym, ze po prostu jest "zacofany" bo na statku to, na statku tamto. Nie wierzcie rodzinom, ktore beda wam wciskac kit jacy to sa szczesliwy kiedy ojca nie ma przez wiekszosc roku w domu. To jest wszystko krotka pilka zanim pieniadze sie znudza a przyjdzie rutyna.

      • 40 7

      • . (2)

        Na ogół żoneczka z dziećmi w tym czasie trwoni pieniądze u mamusi i tatusia.
        My, frajerzy, pracujemy na teściów!

        • 12 9

        • To wariant optymistyczny. Wariant pesymistyczny, że ciebie nie ma w domu, a ktoś inny zabawia się z twoją żoneczką. (1)

          • 22 4

          • Widziały gały

            Jak sobie wziąłeś kurkiszona za żonę to pretensja do siebie. A może zadna normalna cię nie chciała, tylko takie co na kasę lecą.

            • 1 0

      • .

        Mylisz się.
        Mężczyzna jest dawca genów i dostarczycielem kasy.

        • 8 13

    • Tak

      Znam kilku marynarzy i niestety, każdy z nich ma w jakiś sposób wykolejone dzieci. Nawet te już dorosłe, co dorastały bez ojca za to z pieniędzmi, niespecjalnie sobie radzą.

      • 0 0

    • cos za cos (6)

      Nie mozna tak uogolniac.
      Jestem po naszej gdynskiej szkole i pracuje juz ladnych pare lat na morzu. Na poczatku bylo milo i przyjemnie bo pieniazki cieszyly i bylem kawalerem. Teraz zona i dzieci i jest ciezej. To jest kwestia wyboru. Pieniadze musze byc duze zeby taki wybor moc podjac. Pracuje teraz na platformie (semi-sub) i kasa jest bardzo dobra. Rotacja 4/4 tak wiec powiedzmy ze spedzam pol roku w domu i pol roku w pracy (powiedzmy bo do tego dochodza podroze i kursy - bardzo duzo kursow). Nie jest lekko tak zyc na pewno i mi i zonie i dzieciom pewnie ale z drugiej strony nie mam zadnego klopotu jezeli chodzi o finanse. Wiem ze pieniadze to nie wszystko (czytalem ten post u gory ktory napisala corka marynarza. Troszke to niesprawiedliwe z jej strony bo dzieki temu ze tata plywal ona miala wszystko w domu co chciala. OK nie miala taty na codzien ale cos za cos. Nie wiem co by mowila i wolala gdyby jej maz przynosil do domu 2000zl i trzeba by codziennie kabinowac co kupic wszystko liczyc itd. Oczywiscie jezeli maz dobrze zarabia to wtedy mozna latwo pisac ze plywanie to glupota!) ale wiele rodzin ma problemy i wiem z doswiadczenia ze sa mniej szczesliwi niz takie rodziny ktore zyja w rozlace.
      Wielkim plusem jest to ze po 10 latach tutaj moge isc na emeryture i spokojnie zyc z oszczednosci. Trzeba madrze inwestowac i wydawac ;)
      Nie bede pisac ile zarabiam bo to tylko dolewa oliwy do ognia. Zarabiam sporo ale jest to pensja oparta na moim doswiadczeniu i wiedzy.
      To tyle. Czekam teraz na zolc wylana na mnie :)

      • 46 8

      • żółci nie wyleję , ale bardzo się od siebie oddalacie , żona przyzwyczaja się do tego ,że ciebie nie ma , jak jesteś to na początku wielka radość , a potem ja denerwujesz , tak jest , wiem to z autopsji i od koleżanek

        • 0 0

      • jaką żółć... Sądzisz po sobie najwyraźniej....

        Twoje życie Twoje wybory. Tutaj możesz się dowartościować zerkając raz na posty a raz na pasek od wypłaty...

        Jeden woli rodzinę na codzień i niewiele w kieszeni a drugi rozłąki i jakieś większe pieniądze.

        Każdy ma swoje prawo wyboru i każdy zapłaci za TEN CZY INNY WYBÓR , szkoda tylko , że czasu nie można cofnąć, gdy świadomość dojrzeje i po latach człowiek zna gradację wartości i widzi owoce swoich życiowych wyborów...

        • 4 0

      • Tak. Faktycznie wystarczy (1)

        może trochę więcej niż 10 lat, przy rozsądnym wydawaniu i można iść na emeryturę. Podkreślam - należy żyć/wydawać rozsądnie. Z reguły to się przeciąga. Bo jak za jeden trip dostaniesz tyle co tutaj średnio w rok, to może człowieka skusić.

        • 6 0

        • ??

          Wystarczy.
          Oczywiscie zalezy kto ile chce miec na koncie i jakie 'dobra materialne' miec na wlasnosc. Jednym wystarczy passat inni chca miec porsche jednym mieszkanie inni chca dom za 2 mln itd itd.
          Zgadzam sie ze to sie z reguly przeciaga bo zarabiajac wiecej wiecej sie wydaje.
          Tak czy inaczej mozna sie relatywnie szybko dorobic i potem czerpac z zycia to co najlepsze i byc emerytem w wieku duuuzo przed emerytalnym.
          A potem to juz kto co lubi. Albo relaksik albo wciaz praca na skoczka co jakis czas zeby zrodelko nie wysychalo :)

          • 5 0

      • ? (1)

        Jaką emeryturę?
        Twoje pieniądze trwoni zona z teściową...
        Będziesz harował na platformie aż zmarnujesz zdrowie.

        • 7 16

        • ??

          Klasyczna odpowiedz...
          Sprawdz lepiej swoja tesciowa czy zone bo takie pewnie masz doswiadczenie skoro tak piszesz.
          Kto powiedzial ze ja haruje? Napisalem przeciez ze placa mi za doswiadczenie i wiedze a nie za prace fizyczna. Jest stres ale to mysle wystepuje w kazdej pracy i na kazdym stanowisku.
          Pozdrawiam z pracy :)

          • 14 1

    • rodzina powinna być razem, ludzie morza z czasem stają się bardzo nie życiowi i żadne pieniądze tego nie zrekompensują

      • 1 0

  • Nie zazdraszczam - pływającym (5)

    Cieżki kawałek chleba - kiedyś prestiż dzisiaj lepiej sie nie przyznawać

    • 60 9

    • hah poważnie? (4)

      Mój facet pływa 6/6.
      Kupił duże mieszkanie w centrum miasta, za gotówkę. Ma piękne nowe auto.

      Lepiej się nie przyznawać, że zasuwasz jako PH.

      Życie jest łatwiejsze. Lepiej miec faceta w domu 24h niż zmęczonego,zniechęconego, wkurzonego i zapracowanego po 17...18 przed laptopem.
      Dla mnie każde 6 tyg razem jest jak święto, a 6 tyg bez niego - czas tylko dla siebie/

      • 6 1

      • (1)

        słabo, ja pracuje 4/1 na budowie, mam dom i mieszkanie w Gd i WAW. Jakiś cienki ten twój facecik.Samochody na teraz mam 4.

        • 0 1

        • I wszystkimi naraz jeździsz?

          Na kij komuś 4 samochody. Jak mam jeden, żona jeden. Miałem jeszcze służbowy przez jakiś czas, to mój stał i rdzewiał. Bez sensu.

          • 0 0

      • Czs tylko dla siebie czyli przepier jego kasy haha

        • 2 1

      • Dla ciebie liczy sie tylko piekne nowe auto, duze mieszkanie w centrum miasta i zeby kasa na konto co miesiac wplywala. Gdyby po kontrakcie zamiast twojego meza przyjechal i wprowadzil sie jakis inny facet to nie robiloby ci to zadnej roznicy :)

        • 8 2

  • Tania siła robocza, 10 tysięcy to ma sprzątaczka z Polski na Zachodzie. (12)

    Przenosi się z całą rodziną i nie ma żadnej rozłąki!!

    • 55 13

    • jak nie więcej :) (9)

      • 9 2

      • (8)

        sprzataczka w norwegii (164,02 NOK / h)
        NOKPLN = 0,48
        w PLN na godzinę = ~76 PLN brutto
        W PLN miesięcznie = 76 + 160h = 12 160 PLN brutto

        Bilet na 10 marca w jedną stronę do OSLO Wizzairem- 118 PLN
        i co, spakowany/a ?

        • 16 6

        • a może tak odejmiesz koszty utrzymania w tej Norwegii ? (4)

          • 17 5

          • ok (3)

            nawet z dużym rozmachem :)
            12 000 - 50% z tych 12 000 = 6 000 które zostaje w ręce :)
            przy zalozeniu ze zarabiasz 3000 w polsce - to tam masz z pocałowaniem 2x więcej :)

            byłem w UK i dokładnie tak samo mówili, odejmij koszsty itd - nie oplaca się , ale po roku już wszyscy chcieli ze mna jechac :)

            teksty z kosztami rzucają Ci co nigdy nie byli :)

            • 13 3

            • Powietrzem żyjesz?

              Za 6000 z rodziną to ciężko się w Warszawie utrzymać, nawet mając mieszkanie. A co dopiero w Norwegii. Sprzątaczka w żadnym kraju nie ma kokosów, bo to może robić każdy.

              • 0 0

            • glupoty pisze (1)

              Co ty pierd...? Po pierwsze godzin w miesiacu bedzie 150, max 157,5 co daje okolo 25000 NOK, po odjeciu podatku okolo 17500 NOK, odejmij wynajecie najtanszego mieszkanka, nastepne 8000 NOK, odejmij jedzenie, nastepne 4000-5000 NOK, odejmij bilety itp to zostaje Ci wielkie nic. Ze stawki sprzataczki jesli masz farta i robisz pelen etat to wychodzisz na zero pratkycznie zyjac normalnie. Nie wspomnialem o kursach jezyka, ciuchach, przelotach do kraju itp. bo na to Cie nie stac. Oczywiscie mozna zjechac z kosztow, wynajmujac pokoj (4000 NOK), jedzac shitowe zarcie itp. ale czy warto? Hmmm Norwegia jest krajem w ktorym mozna dobrze zarobic ale trzeba miec konkretny fach w reku. pzdr

              • 20 3

              • Zgadzam się z powyższym...

                Koszty życia na zachodzie są znacznie wyższe. I nie mówię tutaj o opcjach wynajmowania pokoju w 5 osób i żywienia się najtańszym żarciem z supermarketu. Jeżeli chcesz mieszkać w mieście i wykonywać prozaiczne czynności: czasem wyjść ze znajomymi, korzystać z transportu publicznego - wtedy się dowiesz że liczenie sobie że "zarabiam 12k PLN w xxx kraju" nie ma sensu.

                UK (zwłaszcza mówiąc o Londynie) jest znacznie droższe od czegokolwiek w Polsce. W Norwegii za pizzę zapłacisz ze 130-160 NOK za osobę (czyli ok 70 PLN). Nie mówię o opiece medycznej, dentystycznej itd - bo to jest po prostu bardzo droga.

                • 8 2

        • ale ale (1)

          ale nei wszyscy chca sie przenosic za granice...

          • 11 4

          • nie wszyscy chcą sprzątać kible zacznijmy od tego..

            • 3 0

        • A ty?

          • 1 0

    • K....WA GDZIE 10000 TYS ZA SPRZĄTACZKĘ HA HA (1)

      Niemka może tyle zarabia chłopie policz koszta za wynajęcie mieszkania ,jedzenie inne opłaty......Realia tam są inne niestety tylko wykwalifikowanie osoby ze znajomością języka mogą liczyć na duże zarobki jak np.Polski pracownik obsługujący morski terminal paliwowy w Hamburgu pracujący 10 lat w firmie znający język i nie wynajmujący mieszkania zarabia 3200 euro.WIĘC SKĄD TWOJE INFORMACJE NA TEMAT ZAROBKÓW!!!!!!

      • 2 1

      • szwajcaria

        minimalna 3800CHF
        sprzątaczka ochraniacz sprzedawca

        • 0 0

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.