Wiadomości

stat

Czy zostawić napiwek fryzjerowi i kosmetyczce?

Napiwki w branży urodowej nie są obligatoryjne, ale stanowią miłą formę podziękowania za dobrze wykonaną usługę.
Napiwki w branży urodowej nie są obligatoryjne, ale stanowią miłą formę podziękowania za dobrze wykonaną usługę. fot. Cathy Yeulet/123rf.com

Pozostawienie napiwku w dowód wdzięczności za dobrą obsługę jest zjawiskiem powszechnym nie tylko w gastronomii, ale też w branży urodowej - coraz częściej zostawiamy napiwki kosmetyczkom, fryzjerom czy manicurzystkom. Choć wielu osobom okazanie tego rodzaju wdzięczności przychodzi bez trudu, są i tacy, którzy przed nagradzaniem pracowników branży urodowej mają opory. Sprawdziliśmy, jak sytuacja wygląda w Trójmieście i jakiej wysokości napiwki klienci zostawiają najczęściej.



Czy dałeś kiedykolwiek napiwek fryzjerowi?

tak

65%

nie

35%
W większości barów i restauracji w naszym kraju pozostawienie napiwku nie jest obligatoryjne. Jest to jednak dobry zwyczaj, który klienci często kultywują. Podobnie sytuacja wygląda w branży urodowej.

- Klienci dają napiwki od zawsze - mówi Teresa, emerytowana fryzjerka. - W trudnych czasach komunizmu, kiedy półki sklepowe świeciły pustkami, klienci odwdzięczali się tym, co udało im się zdobyć - dostawałam od nich (oprócz oczywiście zapłaty za wykonaną usługę) kawę, herbatę, rajstopy, kiełbasę czy słodycze. Kiedy sytuacja gospodarcza w naszym kraju się poprawiła, napiwki dostawałam w gotówce prosto do ręki. Zwykle były to drobne kwoty, ale zawsze cieszyły, bo dowodziły tego, że klient był zadowolony z mojej pracy - dodaje.
- Kiedy odbywałam praktyki na początku lat 90. ubiegłego stulecia, panował zwyczaj wrzucania drobnych do kieszonki w fartuchu, dlatego każda z nas miała fartuch właśnie z przeznaczoną do tego celu kieszonką - wspomina Anna, fryzjerka z Gdyni. - Co ciekawe, taki napiwek dostawały głównie praktykantki, które myły głowę czy podawały kawę. Dziś tendencja jest raczej odwrotna - nagradza się napiwkiem tego, kto wykonał usługę. Zdarzają się jednak i takie sytuacje, kiedy klient chce się odwdzięczyć naszym stażystom za umycie czy masaż głowy.
Zobacz też: Napiwek. Płacisz czy nie?

Przed zabawą sylwestrową z zabiegów urodowych korzystają znacznie częściej nie tylko panie, ale i panowie.
Przed zabawą sylwestrową z zabiegów urodowych korzystają znacznie częściej nie tylko panie, ale i panowie. fot. NejroN/123rf.com

Nie wszyscy chcą przepłacać



Choć zwyczaj dawania napiwków jest od dawna, nadal wzbudza niemałe kontrowersje.

- Nie widzę powodu, dla którego miałabym za cokolwiek dodatkowo płacić. Wysoka jakość obsługi jest w interesie pracodawcy, więc to on powinien nagradzać swoich pracowników za sumienne wykonywanie obowiązków - mówi Hanna, właścicielka sklepu z bielizną. - Czy pracownikom poczty albo banku ktoś daje napiwki? A co z kierowcami autobusów czy motorniczymi w tramwajach? Oni - sprzedając bilety - nie mogą zatrzymać reszty dla siebie, a wykonują ciężką pracę i zarabiają mniej niż fryzjerki czy kosmetyczki.
- Jednorazowo u fryzjera zostawiam 200 zł, dlatego nie widzę potrzeby dopłacania. Zresztą fryzjer, z którego usług korzystam, ma założoną własną działalność gospodarczą, więc zapłata za usługę i tak całkowicie trafia do jego kieszeni - mówi Katarzyna, trener personalny. - Pani, która robi mi paznokcie, czasem zostawię kilka złotych, równając rachunek w górę, ale tylko wtedy, jeśli akurat nie mam przy sobie drobnych. Aby uniknąć niezręczności, najczęściej płacę kartą.
- Ja fryzjerowi też mówię, że reszty nie trzeba, a on wówczas odpowiada, że będzie pamiętał o tej nadwyżce podczas kolejnego strzyżenia. Nigdy się jednak nie zdarzyło, żeby podczas mojej kolejnej wizyty odliczył to, co wcześniej nadpłaciłam. Zakładam więc, że jest to z jego strony jedynie kokieteria - dodaje Wioleta.
Klienci chętnie nagradzają napiwkami nie tylko osoby wykonujące usługę, ale i tych, którzy im pomagają, np. praktykantów wykonujących mycie i masaż głowy.
Klienci chętnie nagradzają napiwkami nie tylko osoby wykonujące usługę, ale i tych, którzy im pomagają, np. praktykantów wykonujących mycie i masaż głowy. Jens Brüggemann/123rf.com

Kłopotliwe "naciąganie" na "tipy"



O tym, jakie sztuczki stosują pracownicy gastronomii, aby wyłudzić napiwek, można by pisać książki. Nie inaczej jest w branży urodowej - fryzjerzy i kosmetyczki też mają swoje sztuczki, które nie zawsze podobają się klientom.

- W sieciówkach często przyjmuje opłatę za usługę inna osoba, niż ta, która ją wykonywała. Nawet jeśli jest duży ruch, wykonawca usługi odrywa się od swojej pracy, aby "asystować" przy przyjmowaniu opłaty i wyciągnąć napiwek - opowiada Jadwiga. - Jest to dla mnie dość niedorzeczne i wręcz niezręczne. Schodząc z fotela zawsze dziękuję, żegnam się, więc temat usługi mamy zamknięty. A tu taka osoba nagle przede mną wyrasta, wlepia we mnie wzrok i muszę dać napiwek, żeby nie wyjść na gbura, choć nie mam na to ochoty.
- Mój fryzjer podczas dwóch wizyt zauważył, że nie zostawiam napiwków, więc od kolejnej zaczął mi doliczać do rachunku 10 proc. wcześniejszej ceny. Nie buntuję się, bo skoro tyle sobie życzy, to mam obowiązek zapłacić. Wiem jednak, że moje koleżanki, które również korzystają z jego usług, ale zostawiają napiwki, płacą nadal wcześniejszą stawkę - dodaje Marzena.

Klienci dają najczęściej napiwek w wysokości 10 proc. wartości usługi. Wielu z nich stara się jednak dawać napiwki nie mniejsze niż 10 zł.
Klienci dają najczęściej napiwek w wysokości 10 proc. wartości usługi. Wielu z nich stara się jednak dawać napiwki nie mniejsze niż 10 zł. fot.rido/123rf.com

Chętnych do dawania napiwków nie brakuje



Trójmiejscy pracownicy branży urodowej przyznają, że choć nie wszyscy napiwki zostawiają, to jednak zdecydowana większość klientów okazuje im wdzięczność właśnie w ten sposób.

- Stałe klientki nie mają problemu z zostawieniem napiwku - wiedzą, że i tak do mnie kiedyś wrócą i wolą zostać dobrze zapamiętane - śmieje się Marcin, stylista fryzur z 10-letnim stażem. - Wielu moich klientów daje napiwki też moim stażystom, którzy podają im napoje, myją i masują głowę, czy asystują mi podczas strzyżenia. Myślę, że jest to bardzo miły gest i dla nas dodatkowa zachęta do jeszcze lepszego wykonywania swoich obowiązków.
- Z reguły płacę kartą, ale wybierając się do fryzjera, kosmetyczki czy manicurzystki zawsze jestem przygotowana na wręczenie napiwku gotówką. Takie wizyty długo trwają, poznajemy się podczas nich bardzo dobrze i po prostu chcę sprawić przyjemność ludziom, których lubię - mówi Anna, dietetyk.
Nie masz planów na Sylwestra? Poszukaj inspiracji w naszym specjalnym serwisie


Jak wysoki zostawić napiwek?



Jak zostało wspomniane, wręczanie napiwków nie jest obligatoryjne, więc nie ma sztywnych stawek. Pracownicy branży urodowej przyznają jednak, że klienci stosują tu zasadę taką samą, jak w gastronomii - 10 proc. od ceny usługi.

- Mam tu na myśli samą usługę, a więc jeśli przy okazji wizyty u stylisty fryzur zaopatrujemy się też w specjalistyczne kosmetyki, możemy zostawić 10 proc. od ceny np. strzyżenia, a nie całego rachunku, jaki zostanie nam wystawiony - mówi Marcin.
Klienci starają się jednak nie schodzić z pewnego pułapu.

- W mojej opinii niezręcznie jest zostawić mniej niż 10 zł napiwku, nawet w przypadku bardzo drobnej usługi, dlatego właśnie 10 zł to moje minimum. Zwykle jednak jest to wspomniane 10 proc., zakładając, że rachunek opiewa na kwotę wyższą niż 100 zł - dodaje Anna.

Opinie (162) 3 zablokowane

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

STOP Hejt! Przemyśl swoją opinię

Regulamin dodawania opinii

zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.