Wiadomości

stat

Czy artysta to zawód z przyszłością?

 - Kiedyś słyszałem, że zawód artysty to 50 proc. pracy, 20 proc. talentu i 30 proc. szczęścia. Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Na sukces trzeba ciężko pracować, cierpliwie i z olbrzymią pokorą, szanować pracę innych i uczyć się od tych bardziej doświadczonych - mówi Piotr Płuska. Na zdj. jako archidiakon Frollo w musicalu "Notre Dame de Paris" wystawianym na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni.
- Kiedyś słyszałem, że zawód artysty to 50 proc. pracy, 20 proc. talentu i 30 proc. szczęścia. Myślę, że jest w tym sporo prawdy. Na sukces trzeba ciężko pracować, cierpliwie i z olbrzymią pokorą, szanować pracę innych i uczyć się od tych bardziej doświadczonych - mówi Piotr Płuska. Na zdj. jako archidiakon Frollo w musicalu "Notre Dame de Paris" wystawianym na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni. fot. Teatr Muzyczny w Gdyni

Kiedy kilkuletnie dzieci opowiadają o tym, że w przyszłości planują zostać aktorami, malarzami, pisarzami czy gwiazdami estrady, przysłuchujemy się temu z rozrzewnieniem. Kiedy jednak informują rodziców, że zamierzają pójść na studia artystyczne i z "uprawianiem" sztuki wiążą swoją zawodową przyszłość, bliscy najczęściej przyjmują to ze zgrozą. Bo czy artysta to zawód z przyszłością? Czy z tego da się wyżyć? A może warto z góry założyć ewentualną porażkę i przygotować plan B?



Dziś karierę medialną może zrobić każdy, kto ma szczęście, pieniądze czy odpowiednie znajomości i to nawet wówczas, gdy nie jest zbytnio utalentowany w żadnej dziedzinie. Bohaterowie tego artykułu nie są jednak celebrytami, a artystami, którzy karierę budują zarówno na talencie, jak i solidnie wypracowanym warsztacie. Niestety, samo posiadanie talentu, nawet ogromnego, nie gwarantuje sukcesu.

Czy artysta to przyszłościowy zawód?

oczywiście, wielu artystów żyje ze sztuki

14%

tak, jednak trzeba nastawić się na skromne życie

15%

dużo zależy od szczęścia, sam talent i praca nie wystarczą

44%

nie, sztuka to zbyt niepewna dziedzina

27%

Czy artysta to zawód?



Rozważania nad zawodem artysty warto rozpocząć od kwestii czy "artysta" w ogóle może być traktowany jako zawód.

- Artysta to zawód przede wszystkim dla rodziny - żartuje Wojciech Boros, poeta, redaktor działu poezji w kwartalniku "Bliza". - A na poważnie - praca, jak każda inna, tylko jej wytwory nie są konieczne do przeżycia. Dzięki sztuce poznaje się wiele ciekawych osób i trafia się w miejsca, w które zapewne nigdy by się nie trafiło. Finansowo, jak człowiek wyrobi sobie "nazwisko", jest coraz lepiej, ale utrzymywanie się ze sztuki to zajęcie karkołomne, wymagające końskiego zdrowia i totalnej odporności na pytania: "A to pan tego nie zrobi za darmo?". Radzę spróbować.
Inne zdanie na ten temat ma Mikołaj Harmoza - malarz i wykładowca na gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych.

- Przede wszystkim artysta to nie zawód. Niezależnie od tego, jaką specjalizację artysta wybierze, zawsze najważniejsze są umiejętności i kreatywność jednostki. Artysta nie powinien szukać po studiach pracy od godziny do godziny - mówi Harmoza. - Dzisiaj mamy wiele różnych możliwości wykorzystania zdolności artystycznych. Często specjalizacje, które wydają się przyszłościowe i nowoczesne wcale nie będą takie za kilka czy kilkanaście lat. Nie należy oczywiście zapominać, że artyście chodzić powinno o ideę i ona właśnie powinna kierować jego życiem. Sztuka to pasja, większa niż hobby czy zainteresowanie czy zawód. To szaleństwo, zatracenie w poszukiwaniu własnych rozwiązań, a jednak dziś nazywamy artystami kucharzy, producentów czegokolwiek, właściwie każdego, kto coś robi lepiej niż inni. Trochę się z tym nie zgadzam, ponieważ zapomina się wtedy o tym, czym jest sztuka, kim jest artysta - ten, który zajmuje się sztuką - tą, która nie jest użytecznym, utylitarnym zajęciem.
Zobacz także: Mikołaj Harmoza - pracownia z widokiem na stocznię

- Onieśmiela mnie fakt, że nie posiadam dyplomu uczelni artystycznej. Absolwenci takich szkół śmiało mogą tytułować się malarzem czy fotografem. Studia na pewno byłby dla mnie dużym ułatwieniem. Warsztatem pracy, wielu korekt, wielu poglądów, wielu rozmów, wielu inspiracji - mówi Magdalena Król, malarka.
- Onieśmiela mnie fakt, że nie posiadam dyplomu uczelni artystycznej. Absolwenci takich szkół śmiało mogą tytułować się malarzem czy fotografem. Studia na pewno byłby dla mnie dużym ułatwieniem. Warsztatem pracy, wielu korekt, wielu poglądów, wielu rozmów, wielu inspiracji - mówi Magdalena Król, malarka. fot. Łukasz Głowala/Trojmiasto.pl

Lata nauki i zawód, który bawi do łez



Osoba, która postanowiła zostać artystą zawodowym, najczęściej poświęciła na naukę kilkanaście, a nawet przeszło 20 lat. Czy to nie była strata czasu, skoro celebrytą można dziś zostać i bez wykształcenia?

- Nigdy nie żałowałem, że poszedłem na studia muzyczne - od początku moim celem było studiowanie kompozycji, zawsze czułem się predestynowany do tworzenia muzyki, więc chciałem się rozwijać w tym aspekcie. Tak naprawdę to śpiewanie miało być tylko drogą do studiów kompozytorskich - wyznaje Janek Traczyk, kompozytor i wokalista. - Kompozycja otworzyła mnie na wiele nowych możliwości, zyskałem warsztat kompozytorski - nauczyłem się operować orkiestrą, poznałem wiele technik tworzenia muzyki. Wertowałem dzieła największych twórców, co też poszerzyło moje muzyczne horyzonty. Dodatkowo takie studia to możliwość poznania niesamowicie zdolnych ludzi i współpracy z nimi.
- Dyplom uczelni artystycznych bardzo ułatwia późniejsze dążenie do celu. Dobre uczelnie weryfikują kandydatów, pozwalają przebywać w świecie, który z reguły jest hermetycznie zamknięty. Dla osób, które nie posiadają dyplomu, a chcą funkcjonować i pracować w artystycznym środowisku, wiele drzwi jest zamkniętych, niezależnie od zdolności. Samodzielna nauka warsztatu jest bardzo trudna, mozolna i wymagająca wyjątkowej wytrwałości i wrażliwości. Często jest to proces okupiony wieloma frustracjami, a nawet łzami - mówi Magdalena Król, malarka. - Trzeba jednak pamiętać, że artysta kończący uczelnię "pod skrzydłami" danego profesora, często postrzega sztukę jego oczami.
Zobacz też: "Warto postawić na siebie". Wywiad z Magdaleną Król

Miejmy jednak na uwadze, że studia artystyczne bywają bardzo wymagające i czasochłonne.

- Studia np. na kierunku wokalno-aktorskim w Akademii Muzycznej, które ukończyłem, to zlepek przeróżnych elementów, jak śpiew, aktorstwo, taniec, elementy baletu, szermierka, dykcja, charakteryzacja, sporo teorii. Zajmuje to dużo czasu i tylko pasja i miłość do sztuki pozwolą w tym wytrwać, bez znudzenia i zniechęcenia - mówi Piotr Płuska, śpiewak, aktor, pianista, pedagog śpiewu, realizator dźwięku i logopeda.
Powaga, z jaką artyści podchodzą do nauki, niestety nie udziela się reszcie społeczeństwa.

- Nie da się ukryć, że to wciąż zawód, który śmieszy bankowców przy próbie zaciągnięcia kredytu - puentuje Krzysztof Wojciechowski, aktor Teatru Muzycznego w Gdyni.
- Artyści mają zwykle fajne studia, natomiast po studiach ich działalność postrzegana jest jako mało praktyczna, niepewna i mało przyszłościowa - przyznaje Harmoza.
- W Polsce zawód artysty jest często marginalizowany społecznie. Często słyszy się, że "co to za praca, wyjdzie na scenę, pośpiewa i jeszcze mu za to zapłacą...". Niestety to tylko pozory - mówi Płuska. - Nie ma w naszej polskiej kulturze szacunku i potrzeby dbania o sztukę. Choćby dofinansowania jej, nie tylko, by podnieść jakość życia pracowników teatrów, ale także by dać możliwość grania spektakli na wyższym poziomie.
Zobacz też: Testosteron w kabaretkach. Co o babskim świecie myślą trójmiejscy artyści?

- Programy nigdy nie kolidowały jakoś nadmiernie z moimi studiami, nie zajmowały też aż tak wiele czasu. Zresztą profesorowie na kierunku takim, jak kompozycja, to ludzie o otwartych umysłach, rozumiejący, że do sukcesu prowadzi wiele dróg - mówi Janek Traczyk. Na zdj. w roli Anny Wyszkoni w programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo.
- Programy nigdy nie kolidowały jakoś nadmiernie z moimi studiami, nie zajmowały też aż tak wiele czasu. Zresztą profesorowie na kierunku takim, jak kompozycja, to ludzie o otwartych umysłach, rozumiejący, że do sukcesu prowadzi wiele dróg - mówi Janek Traczyk. Na zdj. w roli Anny Wyszkoni w programie Twoja Twarz Brzmi Znajomo. fot. M. Zawada

Seryjna produkcja magistrów sztuki



Samo ukończenie szkoły czy uczelni artystycznej to dopiero połowa sukcesu. Prawdziwą sztuką jest znalezienie pracy w zawodzie i możliwość utrzymania się z jej wykonywania.

- Nie oszukujmy się. Nie jest to łatwe, ale też nie jest niemożliwe. Uczelnie artystyczne "produkują" rocznie setki magistrów sztuki. Nietrudno policzyć, ile w Polsce jest teatrów operowych, musicalowych czy filharmonii. Wiele osób decyduje się zatem na emigrację - mówi Piotr Płuska.
Artyści zwracają również uwagę na fakt, że choć uczelnie artystyczne wypuszczają absolwentów bardzo dobrze wykształconych, to jednak kompletnie nieprzygotowanych do życia, jakie ich czeka po opuszczeniu Almæ Matris.

- Młodzi ludzie kończący studia artystyczne często nie są przygotowani na to, co ich czeka. Otrzymują dyplom ukończenia studiów, nikt nie bije się o nich, nie przychodzi z propozycjami zawodowymi, a na koncie pojawia się debet. Niektórzy też nie mają cierpliwości i pokory, które w naszym zawodzie są niezwykle istotne. Zawód np. śpiewaka-aktora buduje się stopniowo. Zaczyna się często od małych, prostych ról, które bardzo wiele uczą i przygotowują do kolejnych - większych ról. Często młodzi ludzie zbyt szybko rzucają się na głęboką, wzburzoną wodę, nie potrafiąc jeszcze dobrze pływać. Czasem bywa, że są źle obsadzani, przez co obnażają to, co jeszcze w nich niedoskonałe i nieoszlifowane, zamiast pokazać to, co już jest dobre - opowiada Płuska.
- Zawód artysty zdecydowanie nie należy do opłacalnych. Podstawowy problem dotyczy uznania artysty przez środowisko opiniotwórcze. Uwarunkowane jest ono między innymi zapotrzebowaniem na dany trend w sztuce, znajomościami oraz sytuacją geopolityczną w kraju. Nie może także zapominać o zwyczajnym łucie szczęścia. Anarchizująca twórczość amerykańskiego malarza Jacksona Pollocka z latach 50. XX wieku była sekretnie promowana przez agencję CIA, która uczyniła z jego twórczości wentyl bezpieczeństwa dla deregulacji społecznych. Studia na akademii artystycznej nie będą czasem straconym pod warunkiem, że uczelnia jest zorientowana na promocję swoich studentów. Niestety powodzenie artysty zależy często od "widzimisię" decydentów. To sprawia, że obrana ścieżka kariery artystycznej nie tylko jest niepewna, ale przede wszystkim podlega subiektywnym emocjom, kaprysowi czy zwyczajnej bezmyślności - mówi Tomasz, dramaturg i  dramatopisarz, absolwent jednej z uczelni artystycznych.
- Artysta to przede wszystkim ten, który potrafi wyjść poza szarą rzeczywistość  i wskazać własne miejsce, własną tożsamość. Jest więc taki artysta symboliczny i ten właściwy. Ten właściwy to pasja, umiejętności i niezależność . Ten symboliczny to ten, który jest w czymkolwiek dobry na tyle, że przestaje być po prostu zawodowcem, a staje się artystą - mówi Mikołaj Harmoza.
- Artysta to przede wszystkim ten, który potrafi wyjść poza szarą rzeczywistość i wskazać własne miejsce, własną tożsamość. Jest więc taki artysta symboliczny i ten właściwy. Ten właściwy to pasja, umiejętności i niezależność . Ten symboliczny to ten, który jest w czymkolwiek dobry na tyle, że przestaje być po prostu zawodowcem, a staje się artystą - mówi Mikołaj Harmoza. fot. Łukasz Unterschuetz/Trojmiasto.pl

Plan B na wagę złota, czyli co zrobić, kiedy ze sztuki nie da się wyżyć



W dzisiejszych czasach konieczność przekwalifikowania się dotyka wielu osób różnych profesji, szukających pewnej i stabilnej pracy. Branża artystyczna jest jednak specyficzna, bo tutaj trudno mówić o stabilizacji nawet wówczas, jeśli pieniądze się zarabia.

- Powiedziałbym, że lekką stabilizację daje praca artysty na etacie. Niestety, wiele instytucji z powodu niedofinansowania i w poszukiwaniu oszczędności musi z tej formy zatrudniania rezygnować. Z drugiej strony, niektórym artystom stabilizacja szkodzi. Istnieje ryzyko pojawienia się rutyny czy zaprzestania rozwoju zawodowego - mówi Piotr Płuska. - Osobiście bardzo cenię stabilizację. Od kilku lat jestem zatrudniony na etacie w Teatrze Muzycznym w Łodzi, ale nie poprzestałem na tym. Podjąłem współpracę m.in. z Teatrem Muzycznym w Gdyni czy z warszawską Romą. Często też koncertuję poza teatrami. Uważam, że każde nowe miejsce, nowi ludzie są inspiracją i zarazem nauką - wnoszą trochę świeżego powietrza w naszą pracę, pozwalają spojrzeć inaczej na pewne sprawy.
- Droga do zarabiania na sztuce nie jest łatwa - tylko niewielu jest w stanie się z tego utrzymać. Artyści są jednak elastyczni, kreatywni, zdyscyplinowani i  inteligentni, dlatego dają sobie radę w różnych obszarach. Wielu z nich znalazło pracę w mediach, są szefami wielkich firm - opowiada dr hab. Krzysztof Polkowski, rektor Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku. - Ja sam byłem animatorem kultury, zajmowałem się organizacją imprez, ale też pracowałem w dziale promocji jednego z banków, a ukończyłem przecież malarstwo. Nikt mnie nowych rzeczy nie uczył, ale moja otwartość i świeżość pomysłów sprawiła, że dla branży finansowej byłem cennym pracownikiem. To była ciekawa współpraca, dzięki której miałem okazję poznać wiele interesujących osób. Z tych kontaktów i doświadczeń korzystałem później i korzystam teraz, pełniąc funkcję rektora.

Dodaj zdjęcie do artykułu

Opinie (63)

Dodaj opinię

Dodaj opinię

Odpowiedz

Klikając "wyślij", akceptujesz regulamin dodawania opinii.
zamknij

Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.