Ciekawe zawody: kim jest Lean Six Sigma Black Belt?

Najnowszy artukuł na ten temat Ciekawe zawody: Specjalista ds. prostego języka
Doskonaląc procesy, nie trzeba koniecznie być ekspertem w dziedzinie procesu, który się usprawnia. Trzeba za to umieć słuchać, rozmawiać z ludźmi i wyciągać trafne wnioski.
Doskonaląc procesy, nie trzeba koniecznie być ekspertem w dziedzinie procesu, który się usprawnia. Trzeba za to umieć słuchać, rozmawiać z ludźmi i wyciągać trafne wnioski. fot. Edyta Steć/Trojmiasto.pl

O pracy Lean Six Sigma Black Belta, czyli inżyniera od doskonalenia organizacji, w  cyklu "Ciekawe zawody", opowiada Wojciech Trzebiatowski. W ubiegłym miesiącu o zawodzie rysownika wydarzeń rozmawialiśmy z Natalią Mikołajek. Na kolejny wywiad zapraszamy już za miesiąc.




Jak zaczęła się twoja przygoda z doskonaleniem procesów, a w efekcie z doskonaleniem organizacji?

Wojciech Trzebiatowski: Wybrałem studia inżynierskie z okrętownictwa, a następnie magisterskie z zarządzania produkcją. Okazało się, że to była bardzo dobra baza pod moją pierwszą pracę - zbadanie procesów w jednej ze spółek stoczniowych. To właśnie tam poznałem definicję "status quo" i zrozumiałem, że warto go podważać.

Czy to główne zadanie inżyniera procesu? Podważanie tego, co widzi?

- Myślę, że zadawanie pytań, ciekawość i podważanie sensu niedziałających rozwiązań to właśnie taka kwintesencja zawodu. U mnie tak zaczęła się praca z doskonaleniem. Zacząłem zadawać pytania, np. "czemu robicie to w taki sposób?", i najczęstszą odpowiedzią było: "Panie Wojtku, ale my tak zawsze robiliśmy". Zadawanie kolejnych i bardziej dociekliwych pytań pozwala dojść do źródła problemu. I nagle okazuje się, że raport, który wcześniej dwie osoby wykonywały przez pięć dni, można wykonać w 15 minut. Za to czas, który został tym sposobem uwolniony pracownikom, można wykorzystać kreatywnie i pożytecznie dla organizacji, szukając kolejnych usprawnień. Po tych moich pierwszych pracach nad procesami powierzono mi przebudowę "systemów ISO-wskich". Jeśli chcesz z zamkniętymi oczami powiedzieć, że w organizacji coś nie działa, z dużym prawdopodobieństwem będzie to komunikacja i dokumentacja procedur.

Czy myślisz czasem o zmianie branży?

Zobacz wyniki (214)
Jesteś młodym inżynierem procesu, wchodzisz do firmy, przyglądasz się tym obszarom i co w nich może wymagać zmiany?

- W komunikacji często widzę problem z informowaniem o kierunku. W metodyce Lean nazywa się to Prawdziwą Północą, co oznacza, że każdy pracownik powinien wiedzieć, w którą stronę organizacja zmierza. Dzięki temu pracownicy mają poczucie, że cały zespół gra do wspólnej bramki. W obszarze ISO takim pewniakiem do naprawy jest dokumentacja. Jeśli czytasz dokument i po chwili nie pamiętasz, co było na początku, lub nie rozumiesz, co czytasz, to znaczy, że masz nad czym pracować. To proste rzeczy, ale w nich zwykle tkwią błędy, które długofalowo frustrują pracowników i zniechęcają ich do tematu doskonalenia. Dla mnie przebudowa "systemów ISO-wskich" okazała się przystankiem na drodze do doskonalenia organizacji. Po 1,5 roku zwolniło się w firmie stanowisko kierownika działu kontroli jakości i to właśnie jego objęcie dodało przyspieszenia mojej karierze. Zacząłem wtedy współpracować z pracownikami, którzy mieli dużo większe doświadczenie w zawodzie niż ja.

Pracownicy od lat robią coś w konkretny sposób i nagle przychodzi chłopak po studiach i mówi im, że trzeba to zmienić. To nie może się udać.

- Masz rację. Dlatego nie poszedłem tą drogą. Postawiłem na słuchanie, skłanianie do przemyśleń i szukania lepszych rozwiązań. W takich sytuacjach mówię: "Ja nie wiem, jak to się robi, ale chcę poznać sposób, w jaki ty pracujesz". Zamiast próbować na siłę przekonywać do konkretnych narzędzi, lepiej jest pokazać realną korzyść dla pracownika, np. skoro szkoląc nową osobę, zawsze robisz to w ten sam sposób, to czy nie lepiej spisać sobie listę z punktami, które musisz zrealizować? Wtedy będziesz mieć pewność, że niczego nie zapomniałaś. Na pewno było mi łatwiej przejść ten etap, ponieważ miałem świetny zespół, od którego mogłem się stale uczyć. W tamtym czasie zacząłem interesować się i rozwijać w kierunku Lean Six Sigma, metodyk doskonalenia procesów wywodzących się z Toyoty i Motoroli. Tak powstała nazwa funkcji Lean Six Sigma Black Belt, którą obecnie pełnię.

Kim jest Lean Six Sigma Black Belt?

- Ekspertem z zakresu redukcji marnotrawstwa w organizacji i usuwania zmienności w procesach, czyli najwyższy poziom rozwoju dla inżyniera procesu. To także osoba odpowiedzialna za budowę i promowanie w organizacji kultury ciągłego doskonalenia.

Są też inne "paski" na tej drodze do mistrzostwa?

- Tak, mamy White Belt, czyli podstawową znajomość tematyki ciągłego doskonalenia w ramach swojego stanowiska. Yellow Belt jako kompetencje pozwalające na prowadzenie projektów efektywnościowych w swoim najbliższym otoczeniu procesowym. Green Belt z umiejętnością wdrażania większych tematów między obszarami i Black Belt, czyli najwyższy poziom mistrzostwa w doskonaleniu organizacji. Są już na rynku firmy, które zrozumiały, że każdy pracownik powinien być na poziomie Yellow Belt, żeby potrafił w swoim obszarze sprawnie identyfikować i eliminować marnotrawstwo.

Kiedy organizacja powinna pomyśleć nad zatrudnieniem inżyniera procesu?

- Jeśli w firmie jest problem z rotacją pracowników, ciężko wdrażać nowe osoby, procesy nie działają, a wszystko zajmuje więcej czasu, niż firma może sobie pozwolić, żeby być konkurencyjna na rynku. Praktycznie w każdej firmie możemy znaleźć szeroką gamę marnotrawstwa, nieważne, czy produkuje uszczelki, czy zajmuje się wyszukiwaniem pracowników.

Jak najprościej ocenić, czy w danym procesie występuje marnotrawstwo?

- Warto zadać sobie pytanie, czy nasz klient by za to zapłacił. Bo klient płaci za całość działań. Klient to nie tylko zewnętrzny zleceniodawca, ale też wewnętrzny, na przykład dział firmy, dla którego realizujemy zadanie. Jeśli za to konkretne działanie nie zapłaciłby wirtualną monetą, to znaczy, że prawdopodobnie dochodzi do marnotrawstwa. Wyobraź sobie, że masz do przygotowania co miesiąc raport dla klienta dotyczący podsumowania działań. Jeśli za każdym razem przygotowujesz ten raport od początku - marnujesz swój czas i potencjał. Jeśli masz dobrze przemyślany szablon, to tylko za pierwszym razem wymagał od ciebie więcej czasu, za to każdy kolejny raz będzie już zajmował tego czasu dużo mniej.

Jakie cechy, kompetencje, wiedzę, wykształcenie powinien mieć kandydat, żeby rozpocząć swoją pracę na stanowisku inżyniera procesu i potem wspinać się dalej, dochodząc do Lean Six Sigma Black Belt?

- Trzeba być ciekawym świata. Zawsze chciałem wiedzieć, dlaczego coś działa tak, a nie inaczej. Musi umieć słuchać ludzi, rozmawiać z nimi, wyciągać wnioski. Powinien mieć kompetencje twarde dotyczące prowadzenia projektów. Nie trzeba koniecznie być ekspertem w danej dziedzinie, żeby być inżynierem procesu. Można dokształcać się w ramach punktu lub miejsca, które planujemy w procesie zmienić, doskonalić.

Nie powiedziałeś nic o wykształceniu.

- Bo ono tu nie jest kluczowe. Oczywiście można studiować zarządzanie produkcją lub zarządzanie jakością, które pomogą w przyszłych zadaniach, ale nie jest to wymóg konieczny. Z mojej perspektywy większą wartością jest dociekanie sedna problemu i umiejętność rozmowy z ludźmi, którzy są blisko procesu. Są oczywiście kursy, nawet na naszej Politechnice z Lean Six Sigma Black Belt, ale moim zdaniem lepsza jest odwrotna kolejność. Najpierw rozpoczęcie pracy z procesami, zdobywanie pierwszych doświadczeń, a potem poszerzanie wiedzy na kursie.

Czy zapotrzebowanie na inżynierów procesu będzie rosło?

- Moim zdaniem tak. Organizacje coraz częściej będą dostrzegały, że taki specjalista to nie wyłącznie koszt, tylko zysk, zarówno ten mierzalny, jak i niemierzalny. Bo trudno zmierzyć, ile firma zyska, gdy pracownicy są bardziej zaangażowani, a ich praca jest mniej frustrująca, ale długofalowo przekłada się to na świetną kulturę i konkurencyjność organizacji.

Na jakie stawki może liczyć inżynier procesu w organizacji?

- Według ogólnopolskich raportów płacowych inżynier procesu na początku swojej ścieżki może zarobić ok. 5-7 tys. zł brutto. Po rozwinięciu swoich kompetencji do poziomu Black Belt można liczyć na kilkukrotnie wyższe wynagrodzenie i do tego mieć naprawdę fascynującą pracę.


Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (93)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum