Ciekawe zawody: rysownik wydarzeń - wizualne podsumowanie prezentacji

Najnowszy artukuł na ten temat Ciekawe zawody: Specjalista ds. prostego języka

W dzisiejszym wywiadzie z cyklu "Ciekawe zawody" Natalia Mikołajek opowie o zawodzie rysownika wydarzeń, czyli speca od notatek wizualnych tworzonych m.in. w trakcie wydarzeń i konferencji. W ubiegłym miesiącu o pracy dmuchacza szkła laboratoryjnego opowiadał Piotr Leszczyński. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Najpierw powiedz mi, z kim rozmawiam, z Jadźką czy z Natalią?

Natalia Jadźka Mikołajek: Jadźka to mój przydomek, jest ze mną od dzieciństwa. Moi przyjaciele twierdzą, że bardziej do mnie pasuje niż imię z dowodu. W internecie wszędzie znajdziesz mnie pod hasłem "Jadźka Rysuje", tak też nazywa się moja strona www i profile w mediach społecznościowych. Ale dziś mogę być po prostu Natalią.

Skoro już to doprecyzowałyśmy, to jeszcze doprecyzujmy nazwę zawodu, o którym będziemy mówić. Które z określeń jest najbardziej prawidłowe: sketchnoter, rysownik wizualny, grafik rekorder, a może rysownik wydarzeń?

- Jak widzisz, to nie takie proste. Nie ma jednej, obowiązującej nazwy. Sketchnoter zakłada, że mamy do czynienia z notatkami, w których pojawiają się rysunki, a w notatkach wizualnych wcale nie musimy zamieszczać rysunków. Niektóre osoby w naszej branży mówią, że są myślicielami wizualnymi. Na przykład Klaudia Tolman, prekursorka myślenia wizualnego w Polsce, ma swoje określenie: "ryślicielka®", które jest zastrzeżonym przez nią znakiem towarowym. Dla mnie dobrym określeniem tego zawodu jest rysownik wydarzeń.

Czy twoi rodzice/opiekunowie mieli wpływ na wybrany przez ciebie zawód?

Zobacz wyniki (123)
To zostańmy przy rysowniku wydarzeń. Jak to się stało, że twoja kariera potoczyła się w tę stronę? Od razu chciałaś związać swoje życie zawodowe z rysowaniem?

- Na pewno rysowałam więcej niż moi rówieśnicy. Gdy byłam mała, słyszałam, że rysunek to moja mocna strona. Zawsze z podziwem patrzyłam na mojego tatę, który rysował artystycznie. Pamiętam, że narysował ołówkiem portret mamy i pomyślałam wtedy, że też tak chcę. Miałam 12 lat, wzięłam swoje nowe zdjęcie do legitymacji i przygotowałam autoportret. Pamiętam, że byłam z niego bardzo dumna i poszłam pokazać go tacie. Usłyszałam: "Dobrze, ale musisz popracować nad kreską". Teraz rozumiem jego intencje, bo dobre rysowanie wymaga ćwiczeń, ale wtedy zrozumiałam, że to zły znak. W efekcie porzuciłam rysowanie na kolejne 10 lat.

Czyli nie poszłaś na ASP?

- Nawet tego nie planowałam. Chciałam być psychologiem policyjnym. Postanowiłam najpierw skończyć AWF, potem zdawać do policji i już w trakcie pracy zrobić zaocznie studia z psychologii.

Ale do pracy w policji nie dotarłaś?

- Plan był dobry, ale uległ zmianie. Wybrałam specjalizację z żeglarstwa i windsurfingu, ale już na drugim roku studiów zaczęłam działać w samorządzie studenckim. Rozpoczęłam też pracę w fundacji wspierającej rozwój dzieci. Skończyłam szkołę trenera i poczułam, że to może być kierunek, w którym chciałabym się rozwijać. Zdałam sobie także sprawę, że moja wrażliwość nie sprawdzi się w pracy w policji, że to może mnie po prostu przerosnąć. Ludziom mogę przecież pomagać inaczej. Nie zmieniła się natomiast chęć studiowania psychologii. Po ukończeniu AWF-u w trzy i pół roku zrobiłam studia magisterskie z psychologii na SWPS. I w zasadzie zupełnie nie pamiętam, jak to się stało, że w trakcie studiów znalazłam i zapisałam się na 40-dniowy kurs rysunku Adama Sicińskiego IQ Doodle. Każdego dnia przychodziło do mnie zadanie na maila, które potem odsyłałam. Okazało się, że nawiązaliśmy fajną relację. Zaraz po tym poznałam Klaudię Tolman, która w Polsce była prekursorką myślenia wizualnego.

Wtedy już wiedziałaś, że podobnie jak Klaudia chcesz zająć się rysunkiem w ramach myślenia wizualnego?

- Jeszcze nie. Wtedy zaczęłam badać rynek. Chodziłam na wszystkie możliwe wydarzenia w Trójmieście. TEDx, czwartki social mediowe, spotkania kobiet, na których mogłam trenować rysowanie na żywo i badać odzew na moje notatki wizualne.

Czyli po prostu siadałaś na sali, rysowałaś i pokazywałaś efekty prelegentowi?

- Czasem była taka możliwość, ale najczęściej zamieszczałam je na profilu wydarzenia, jako moje podsumowanie. Zdarzało się, że ktoś, widząc mnie notującą, pytał, co robię, a potem poszło to już dalej i ludzie, widząc mnie na wydarzeniu, od razu anonsowali, że Jadźka rysuje.

Notatki wizualne z wydarzeń były wtedy powszechnie znane?

- To był koniec roku 2014 i takie wykorzystanie rysunku było zupełnie nieznane w Trójmieście i wydaje mi się, że na naszym rynku byłam pierwsza z tym pomysłem. W Polsce od 2012 roku działała już Klaudia, za to na świecie myślenie wizualne było znane od lat 70.

Odzew był tak dobry, że postanowiłaś porzucić swoją dotychczasową drogę zawodową?

- Zdecydowałam się na to, bo stanęłam na zawodowym rozdrożu. Pracowałam w ciągu dnia w firmie, w której miałam być specjalistą ds. sprzedaży szkoleń, a popołudniami rozwijałam drugą nogę z myślenia wizualnego. I w zasadzie z dnia na dzień moja stała współpraca się zakończyła. Musiałam zdecydować, czy chcę rozwijać swój rysunkowy biznes na pełen etat, czy dalej łączyć dwa etaty. Wybrałam tę pierwszą opcję.
Przykład notatki z wydarzenia.
Przykład notatki z wydarzenia. mat. prywatne

Łatwiej mi sobie wyobrazić, że można nauczyć się robienia notatek wizualnych, niż że jako "świeżak" w branży można szybko się z tego utrzymać.

- Zapracowałam na to. Mogę się śmiać, że zadziałała magia siły przyciągania albo że klienci pojawiali się "sami". Ale prawda jest taka, że miałam już wtedy stronę i fanpage, który zaczął się fajnie rozwijać, a po tym kwartale chodzenia i ćwiczenia na wydarzeniach miałam także markę wyrobioną na tyle, że ciężko było znaleźć kogoś, kto chodząc na wydarzenia w Trójmieście, nie kojarzył, kim jest "Jadźka Rysuje". A później działał już efekt kuli śnieżnej - im więcej robiłam, tym więcej dostawałam zapytań.

Od razu wiedziałaś, gdzie jeszcze można wykorzystać myślenie wizualne?

- Tak, bo szukałam tych opcji, testowałam i sprawdzałam w praktyce. Cały czas też się doszkalam. Wchodząc w ten świat, weszłam też w europejską społeczność, która szczerze dzieli się swoim doświadczeniem, spostrzeżeniami, wnioskami i m.in. też tym, w jaki sposób na tworzeniu notatek wizualnych zarabiać. Te możliwości widać nawet, patrząc na trzy kobiety, z którymi tworzę kooperatyw biznesowy "Mazanki Polskie". Ja najchętniej zajmuję się edukowaniem - w jaki sposób tworzyć notatki wizualne i jak wykorzystywać rysunek jako narzędzie do zwiększenia własnej efektywności. Dobrze czuję się w roli trenerki/edukatorki myślenia wizualnego. Napisałam książkę "Notatki wizualne. Jak je tworzyć i wykorzystywać na co dzień", dzięki której przeprowadzam czytelnika przez cały proces opanowywania tej umiejętności. Klaudia jest współzałożycielką agencji kreatywnej ExplainVisually.co oraz trenerką myślenia wizualnego - specjalizuje się w komunikacji wizualnej. Gabrysia natomiast stworzyła swoją markę Flipowanie® i szkoli z tego m.in. trenerów, a Ola zajmuje się najchętniej graphic recordingiem, czyli właśnie graficznym zapisem wydarzeń i tworzeniem filmów whiteboardowych, to rodzaj animacji, na której widzimy rysującą na białym ekranie rękę. To pokazuje, na jak szeroki zakres działania pozwala nasza, na pierwszy rzut oka, wąska branża.

Jakie cechy powinna mieć osoba, która chce się zająć tworzeniem notatek wizualnych na wydarzeniach?

- Powinna umieć skupić uwagę na tym, co dzieje się tu i teraz. Myśleć analitycznie, kreatywnie, ale i krytycznie. Szybko syntetyzować i przetwarzać informacje, widzieć sedno tematu. I mieć w dobrej formie kręgosłup, bo stanie osiem godzin z wyciągniętą jedną ręką do góry daje w kość. Proces tworzenia notatki polega na tym, że jestem skupiona na 150 proc. Wybieram z różnych sygnałów werbalnych i niewerbalnych prelegenta informację, co powinno znaleźć się na notatce. Przetwarzam to na obrazy, często na wielkoformatowej powierzchni. Nasza praca jest porównywana do pracy tłumacza symultanicznego. Tylko że my musimy być cały czas na bieżąco z prezentacją, jednocześnie rysując. Dlatego ważne są automatyzmy w rysowaniu. Nie zastanawiam się, jak narysować żarówkę, tylko robię to machinalnie.

Nie powiedziałaś, że trzeba umieć rysować!

- Bo moim zdaniem nie trzeba, w takim klasycznym rozumieniu hasła "umieć rysować". Rysunek w notatkach wizualnych ma być funkcjonalny, uproszczony, łatwy do narysowania i przede wszystkim ma ze sobą nieść treść. Poza tym notatki wizualne wcale nie muszą wykorzystywać rysunków. Wystarczą odpowiednio użyte kolory, zróżnicowana wielkość liter i proste kształty, żeby mówić o wykorzystaniu myślenia wizualnego. Niektórzy intuicyjnie w ten sposób zapisują informacje. To naturalna potrzeba, która ułatwia nam zapamiętywanie i uczenie się. Dlatego złośliwi twierdzą, że próg wejścia do tej branży jest bardzo niski, a rysowanie na wydarzeniach banalne. Z reguły przestają tak mówić, gdy widzą proces tworzenia notatki na żywo, a jeszcze lepiej, jak w trakcie wydarzenia sami próbują ją przygotować. Wtedy okazuje się, że to jest jednak dużo bardziej wymagające zadanie.

Znajdujesz jakieś wady tej pracy poza trudnościami dla kręgosłupa, o których już mówiłaś?

- Robiłam notatkę na jednej z konferencji w Krakowie, na której występował Rafał Brzoska, a miesiąc później przygotowywałam notatkę z jego wystąpienia, w tym samym temacie, w Warszawie. Zdałam sobie sprawę, że dzięki tworzeniu pierwszej notatki znam jego wystąpienie na pamięć. Pomyślałam wtedy, że to może być na dłuższą metę problematyczne. Bo to przyswajanie dużej dawki informacji, które często nie są mi przydatne prywatnie. Tę wiedzę muszę już w dużej ilości przyswoić przed wydarzeniem, jeśli temat nie jest dla mnie naturalny, jak psychologia czy sport. Mam też na koncie takie wystąpienie, z którego nic bym nie zanotowała, bo nic nie wydało mi się wartościowe, a jednak nie mogę tego zrobić - moim zadaniem jest zanotować esencję z wystąpienia, niezależnie od moich wartości, poglądów czy oceny jakości prezentacji. Nie spodziewałam się też, że praca na wydarzeniu tak męczy. Po 8 godzinach mózg grafik rekordera jest tak przefiltrowany, że jakakolwiek aktywność intelektualna zaraz po wydarzeniu jest niemożliwa.

Ile zarabia rysownik wydarzeń?

- Stawka za godzinę rysowania zaczyna się od 400 zł. W tym momencie jest to wysoce wyspecjalizowana umiejętność, którą na odpowiednim poziomie posiada około 20 osób w Polsce. W Trójmieście wydaje mi się, że nie ma nawet pięciu takich osób.

A jak twoim zdaniem będzie rozwijać się branża? Będzie więcej pracy?

- Tak mi się wydaje. Trendy z zachodu prędzej czy później zadomawiają się w polskich firmach. Pandemia pokazała też, że dzięki naszej pracy, np. dzięki notatkom stworzonym w trakcie spotkania online, uczestnikom łatwiej jest zrozumieć wydarzenie, nawet jeśli ich uwaga nie była przez cały czas w 100 proc. skupiona. Widzę też, że coraz więcej firm chce mieć w jednym czasie dostępnych więcej niż jedną osobę do tworzenia notatek. Nasz zawód ma olbrzymi potencjał w edukacji, wsparciu dzieci w zapamiętywaniu i uczeniu. Na sali szkoleniowej, jako wsparcie trenera, w przygotowywaniu materiałów marketingowych. To wszystko właśnie zaczyna się dziać i jestem pewna, że to dopiero początek.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".


Opinie wybrane


wszystkie opinie (44)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum