Ciekawe zawody: Specjalista ds. prostego języka

Najnowszy artukuł na ten temat Ciekawe zawody: Tatuator - modny zawód artystyczny
Magdalena Siwerska z prostym językiem pracuje od 4 lat. Jej zdaniem, choć nadal jest to rola niszowa, widać większe zainteresowanie nią pracodawców.
Magdalena Siwerska z prostym językiem pracuje od 4 lat. Jej zdaniem, choć nadal jest to rola niszowa, widać większe zainteresowanie nią pracodawców. fot. Maciej Czarniak/Trojmiasto.pl

Jeśli zauważysz, że długość komunikatu od firmy skróciła się o połowę, wszystkie słowa są zrozumiałe, a całość wystarczy przeczytać raz, by wiedzieć, jaka jest istota sprawy, to prawdopodobnie oznacza to, że swój udział miał w tym specjalista ds. prostego języka. O zadaniach i wartości zatrudniania "upraszczaczy" opowiedziała nam Magdalena Siwerska. W zeszłym miesiącu pracę copywritera, którą można wykonywać z dowolnego miejsca i połączyć z domową edukacją dziecka, przybliżyła Monika Pawelec. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Jak dokładnie nazywają się stanowiska związane z prostym językiem?

Magdalena Siwerska: Jak na prosty język przystało, są dość klarowne. Zwykle nazywamy się specjalistami ds. prostego języka. Jest to jednak na tyle niszowy kierunek, że organizacje częściej niż specjalistów szukają dziś raczej ekspertów ds. prostego języka. Sama nazywam się trenerką prostego języka. Oprócz redakcji tekstów prowadzę również szkolenia z tego zakresu.

Jak to się stało, że zajęłaś się prostym językiem? Pamiętam cię jeszcze z czasów, kiedy zajmowałaś się PR-em.

Czy stanowisko specjalisty ds. prostego języka powinno częściej pojawiać się w firmach?

Zobacz wyniki (387)
- To prawda, przez większość mojej drogi zawodowej zajmowałam się komunikacją i PR-em. To oznacza, że praca z tekstem była dla mnie codziennością. Moja historia z prostą polszczyzną rozpoczęła się w 2017 roku. W ramach swoich codziennych zadań koordynowałam wówczas projekt upraszczania komunikacji. To było duże przedsięwzięcie i równie duże wyzwanie. Zachodziłam w głowę, jak przekonać silne charaktery z wykształceniem technicznym do tego, aby mówili prościej. Pomogło połączenie mojej determinacji z genialnym składem zespołu projektowego. Dzięki naszej pracy branża energetyczna oficjalnie zaczęła nazywać energię elektryczną prądem, układ pomiarowo-rozliczeniowy licznikiem... a ja zaczęłam mieć bzika na punkcie prostego języka. Wspólnie przeszkoliliśmy ponad 500 osób, uprościliśmy setki dokumentów i opublikowaliśmy pierwsze na rynku, zgodne z zasadami prostego języka "Ogólne warunki umowy" dla klientów branży energetycznej. Po roku naszej ciężkiej pracy działania projektowe przenieśliśmy do działań operacyjnych. Ja natomiast zyskałam funkcję koordynatorki ds. prostego języka.

To wtedy twoje stanowisko pierwszy raz zostało nazwane w ten sposób? Znałaś wcześniej kogoś, kto pełnił taką funkcję?

- Tak, "prosty język" dotarł do Polski w 2010 roku. Od tego czasu instytucje publiczne i przedsiębiorstwa zaczęły dość prężnie wdrażać prosty język do swojej komunikacji. Wtedy też powstały pierwsze zespoły projektowe. Ja wdrażałam już sprawdzony scenariusz.

Jakie wykształcenie ułatwi otrzymanie pracy z prostym językiem? Czy w ogóle jest ono potrzebne, czy może są inne sposoby zdobycia umiejętności upraszczania języka?

- Choć zabrzmi to banalnie - wystarczą chęci i doza cierpliwości. Wykształcenie filologiczne może wręcz upraszczanie utrudniać. Kiedy dowiedziałam się o prostym języku, dostałam olśnienia. I to stąd wynika moja fascynacja, bo prosty język uświadomił mi, że powinniśmy odróżniać teksty i pisać je różnym stylem. W jednej grupie znajdują się powieści, prace naukowe czy listy miłosne. Tutaj możemy, a nawet powinniśmy pozwolić sobie na kwieciste zdania. Druga grupa to teksty użytkowe, czyli te, które czytamy z obowiązku, jak chociażby pisma z urzędu. Świat raczej nie zwariuje na tyle, aby komunikaty z banku czy od sprzedawcy prądu mogły ubiegać się o literackiego Nobla, ale o certyfikat prostej polszczyzny już tak. Zatem warto postawić tutaj na klarowny przekaz. Czyli taki, który oszczędza nasz czas, pieniądze, dodaje pewności siebie i przede wszystkim sprawia, że każdy lepiej działa. Prostego języka trzeba się po prostu nauczyć. A ta nauka to nic innego, jak walka z własnymi nawykami. Jak łatwo się domyślić, to często dość ciężka batalia. Gwarantuję jednak, że jest warta wysiłku. Oprócz satysfakcji szybko dostrzegamy korzyści, a co ważniejsze, budujemy silną relację. W prostym języku zapominamy o magicznych kodach B2B, B2C. W prostym języku istnieje wyłącznie H2H, human to human, człowiek do człowieka. I to jest piękne.

Z jakich ról najłatwiej przekwalifikować się do pracy z prostym językiem? Jakie doświadczenie będzie promowane w rekrutacjach?

- Moim zdaniem każda branża potrzebuje specjalisty ds. prostego języka. Łatwiej jest upraszczać z konkretną wiedzą merytoryczną. Wtedy ten proces jest znacznie szybszy. Wbrew pozorom upraszczanie to też praca na liczbach. Upraszczacz musi radzić sobie ze wskaźnikiem mglistości tekstu i z indeksem prostego języka. To najważniejsze parametry w naszej pracy. Do tego atutem będą kompetencje miękkie, a zwłaszcza łatwość przekazywania informacji zwrotnej.

Gdzie umiejętność prostego języka najbardziej się przydaje? Gdzie osoby, które ten obszar zainteresował, mogą szukać pracy?

- Tutaj odpowiedzią jest już sama definicja prostego języka, czyli prosty język to standard komunikacji zalecany wszystkim instytucjom, które piszą do tzw. masowego odbiorcy. Prosty język dobrze sprawdzi się przede wszystkim w urzędach, ale i przedsiębiorstwach, które prowadzą szeroką komunikację ze swoimi klientami. Na pewno wszyscy kojarzymy z takich korespondencji ich kwieciste akapity, które skrzętnie ukrywają sedno sprawy: w nawiązaniu do pisma z dnia 30.11.2021 uprzejmie informujemy, iż niniejsza umowa... itd., itd. Prosty język lubi konkrety, dlatego w tekstach użytkowych nie ma miejsca m.in. na zbędne i sztampowe zdania. Przedsiębiorstwa komercyjne oraz instytucje publiczne coraz chętniej wdrażają prosty język w swojej działalności. Dzieje się tak, ponieważ ten model komunikacji po prostu przynosi korzyści.

Wizerunkowe? Czy zanotowaliście takie zmiany w postrzeganiu firm, w których upraszczałaś język?

- Oczywiście, prosty język to także wzmocnienie wizerunku. Organizacja, zamiast nakazowo-zakazowej, przybiera przyjazną postawę "do usług". Cała magia prostego języka tkwi jednak w jego subtelności. Dobre uproszczenie nie przykuwa uwagi, a sprawia, że odbiorca wykonuje czynność, której oczekiwał od niego nadawca komunikatu. Prosty język ma być po prostu efektywny, ale nie efektowny.

Żeby nasi czytelnicy mogli sami zobaczyć tę różnicę, możesz nam zademonstrować próbkę? Na przykład, jak wyglądał komunikat do klienta przed zmianą i po zmianie.

- Na przykład przed zmianą firma wysyłała do klientów informację: Drogi Kliencie, uprzejmie informujemy, iż została wystawiona e-faktura za ostatnio dokonaną transakcję. Za to po zmianie informuje: Wystawiliśmy e-fakturę za Twoje ostatnie zakupy.

Dwa razy mniej do czytania.

- Właśnie, między innymi dlatego prosty język daje oszczędności. Poprzez upraszczanie zmniejszamy liczbę dokumentów, liczbę stron produkowanych w organizacji. Oszczędzamy tym samym papier i zmniejszamy biurokrację. Prosty język bazuje na filarach, na których buduje się doświadczenia klientów. Dlatego każda odpowiedź wyczerpuje temat, który porusza klient. Dlatego prosty język minimalizuje liczbę powtórnych kontaktów i ogólną liczbę zgłoszeń. Bo na przykład jeśli teksty na stronie internetowej są proste, to dzięki nim każdy wie, co ma robić. Po co kontaktować się z obsługą? Prosty język zwiększa wpływy. Wezwania do zapłaty, które napisane są w prostym języku, mają większą skuteczność. Dzięki temu możemy odzyskiwać więcej pieniędzy. Udowodnił to chociażby urząd skarbowy i Bank Światowy w swoim eksperymencie. Okazało się, że pisma, które były napisane w prostym języku, zwiększyły wpływy podatkowe. Mówimy tutaj o ponad 8-procentowym wzroście.

To bardzo przekonujące informacje. Czy to przekłada się faktycznie na większe zainteresowanie firm w zatrudnianiu ekspertów od prostego języka?

- Tak, widać, że zwiększa się liczba instytucji, które podpisują deklarację prostego języka. Mogłoby się zdawać, że dziś to głównie urzędy i przedstawiciele władz miast składają swoje podpisy na deklaracji. Tymczasem nie tak dawno podobna inicjatywa pojawiła się także na rynku komercyjnym w branży bankowej. Prosty język staje się tym samym przewagą konkurencyjną.

Jakie są wady pracy jako ekspert ds. prostego języka? Po jakimś czasie praca nie staje się żmudna i nudna?

- Praca z prostym językiem to nie tylko praca z samym słowem, ale także ze strukturą tekstu. Moim zdaniem trudno w takiej pracy mówić o nudzie. Uciążliwe mogą okazać się jednak mity, które krążą wokół prostego języka. Największy z nich to ten, który myli pojęcie prostoty z prostactwem. Granica jest oczywiście bardzo cienka! W ryzach trzymają nas na szczęście dość sztywne zasady prostego języka. Dlatego tak ważne w roli upraszczacza jest to, aby rozmawiać i tłumaczyć. Pamiętajmy, że ten sam komunikat można przekazać na kilka sposobów. Wyobraźmy sobie sytuację, w której oglądamy film w gronie znajomych. Para naszych znajomych, nie bacząc na pozostałych, prowadzi w tym czasie dość głośną dyskusję. Znacznie utrudnia nam to rozrywkę, dlatego zwracamy im uwagę. W języku urzędowym brzmiałoby to mniej więcej tak: uprasza się o nieprowadzenie rozmów podczas projekcji filmowej. W prostym języku powiedzielibyśmy: proszę, nie rozmawiajcie teraz. Wariant ostatni to: zamknijcie się. I w tym momencie nasza wypowiedź wciąż byłaby oczywiście prosta, ale niestety również prostacka. Upraszczacz musi wiedzieć, gdzie jest granica dobrego smaku.

Pewnie znajdą się osoby, które po przeczytaniu naszego wywiadu pomyślą, że prosty język to może być także ich droga. Jednak skoro granicą wejścia nie są konkretne studia czy duże doświadczenie zawodowe, pojawia się często pytanie, na jakie zarobki można liczyć w takiej branży.

- Niestety, ale... to zależy! Prosty język jest wciąż niszą na rynku. Świadome organizacje są w stanie zapłacić naprawdę spore pieniądze specjaliście z doświadczeniem, bo wiedzą, że prosty język to dziś przewaga rynkowa. Są firmy, które stworzyły w swoich strukturach zespoły ds. prostego języka. Zdradzę, że jedna z takich firm właśnie rekrutuje. Znajomość zasad prostego języka jest też z pewnością przewagą negocjacyjną dla specjalisty ds. marketingu, komunikacji czy obsługi klienta. Ciężko jest mi jednak wskazać konkretne kwoty. Dużo zależy od organizacji i stopnia. Czy mówimy o stanowisku specjalisty, czy menedżera z doświadczeniem. Znam koordynatorów, którzy zarabiają 10 tys. zł netto i specjalistów z wynagrodzeniem na poziomie 5 tys. zł netto.

Czy są jakieś sprawdzone sposoby otrzymania pracy na stanowisku specjalisty ds. prostego języka?

Doświadczenie. Zachęcam do tego, aby wprowadzić prosty język w swojej aktualnej pracy. Można to zrobić w ramach projektu, tak jak było to w moim przypadku. To właśnie historie, z którymi musiałam się mierzyć, służą mi dziś za bogate portfolio.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (96)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum