Ciekawe zawody: fundraiser - praca z misją

Choć Maria Olszewska trafiła do fundraisingu przez przypadek, to połączenie poczucia misji i wartościowych relacji z darczyńcami sprawiło, że w zawodzie została na lata.
Choć Maria Olszewska trafiła do fundraisingu przez przypadek, to połączenie poczucia misji i wartościowych relacji z darczyńcami sprawiło, że w zawodzie została na lata. fot. Michał Kwas/archiwum prywatne

Praca fundraisera wymaga charyzmy i identyfikowania się z misją i celem zbiórki. Maria Olszewska opowiedziała nam, dlaczego jest to zajęcie dla "mocnych zawodników". W zeszłym miesiącu o cieszącym się dużym zainteresowaniem zawodzie detektywa opowiadał Piotr Górski. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Może na początku powiedz, czym zajmuje się fundraiser, bo pewnie nie wszyscy spotkali się z tym zawodem.

Maria Olszewska: - Fundraiserzy zajmują się pozyskiwaniem funduszy i darowizn rzeczowych na cele społeczne. Ważnym elementem ich pracy jest nie tylko pozyskanie darczyńców, ale też utrzymanie z nimi relacji i rozumienie ich motywacji. Dobry fundraiser nie prosi każdego o wszystko, ale wie, który darczyńca będzie utożsamiał się z celem, na który dziś zbiera fundusze. Fundraiser może zbierać pieniądze m.in. na instytucje kultury, domy dziecka, kluby sportowe, schroniska dla zwierząt czy hospicja. Jedna skuteczna osoba może pozyskać setki tysięcy, a nawet miliony złotych, pod warunkiem że organizacja jest gotowa na fundraising i że zespół współpracuje z fundraiserem. Przez zespół rozumiem m.in. zarząd organizacji, osoby od promocji, księgowych. Fundraiser nigdy nie działa w pojedynkę i nie jest w stanie osiągnąć świetnych wyników, jeśli organizacja nie jest dobrze i etycznie zarządzana. Są cztery główne źródła finansowania: darczyńcy indywidualni, partnerzy biznesowi, granty i działalność gospodarcza, czyli sprzedawanie produktów i usług, z których pieniądze idą na misję organizacji dobroczynnej.

Czy ważne jest, aby wykonywana praca służyła jakiejś wyższej wartości?

tak, praca z poczuciem misji jest dla mnie ważna, dlatego tym kieruję się przy wyborze stanowisk 34%
tak, to dla mnie ważne, ale niestety nie wykonuję takiej pracy 29%
nie, to dla mnie zupełnie bez znaczenia 37%
zakończona Łącznie głosów: 123

Fundraiser to stosunkowo nowy zawód na rynku pracy?

- Z jednej strony tak, bo samego określenia używa się od niedawna. Kiedyś częściej używało się słów filantropia czy mecenat i już ich historia w Polsce jest znacznie starsza. W efekcie wiele osób już kilkadziesiąt lat temu pracowało jako fundraiserzy, choć sami się tak nie określali. Najlepsi, tacy jak Jurek Owsiak, to osoby charyzmatyczne, identyfikujące się z misją i celem, na który idą pieniądze, a ich działania przynoszą miliony złotych.

A jak to się stało, że ty rozpoczęłaś pracę fundraisera? To był przemyślany i zaplanowany kierunek czy raczej przypadek?

- Zdecydowanie przypadek. Ukończyłam Akademię Ekonomiczną w Krakowie, przez trzy lata studiowałam też historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim i w zasadzie po studiach szukałam swojej drogi. Pracowałam w kancelarii patentowej, w sprzedaży i kulturze i to właśnie w trakcie rekrutacji do Muzeum Krakowa rozpoczęła się moja przygoda z fundraisingiem. Na stanowisko, na które aplikowałam, została wybrana inna osoba, ale dyrektor powiedział, że skoro zajmowałam się i ekonomią, i sztuką, to może chciałabym pozyskiwać partnerów biznesowych dla Muzeum Krakowa.

Miałaś wątpliwości czy przyjęłaś propozycję bez wahania?

- Oj, miałam ogromne, ale propozycję przyjęłam. Na początkowym etapie pracy byłam przerażona, pierwsze tygodnie to był bardzo duży stres, mimo że otoczenie w pracy naprawdę mnie wspierało. Musiałam przerobić w głowie i w sercu, że nie pozyskuję tych pieniędzy dla siebie, ale dla instytucji kultury. Widzę, że podobnie jak ja wielu fundraiserów nie mogłoby pozyskiwać środków na cel, którego nie czuje, w który po prostu nie wierzy.

Jak dalej rozwinęła się twoja kariera?

- Łącznie fundraisingiem zajmuję się 12 lat. W międzyczasie przeniosłam się do Trójmiasta i do działania operacyjnego doszedł kolejny etap - doradztwo fundacjom, stowarzyszeniom, instytucjom kultury, placówkom edukacyjnym, jak zbierać środki. Współtworzę też dział fundraisingu dla międzynarodowej organizacji. Nie da się mnie już wynająć do roli fundraisera, ale nauczyć się ode mnie fundraisingu jak najbardziej.


Właśnie, jak zdobyć wiedzę potrzebną do skutecznego pozyskiwania funduszy?

- To praca, która w dużej części opiera się na kompetencjach miękkich: otwartości, przebojowości, umiejętności nawiązywania relacji, jeśli mamy takie cechy, to już dobry start do tego, by być skutecznym w pozyskiwaniu darowizn. Dużo wartościowych treści i inspiracji można znaleźć na najważniejszej stronie dla organizacji pozarządowych www.ngo.pl, gdzie m.in. jest do pobrania mój e-book na temat narzędzi fundraisingu w Polsce. Warto też poszukać szkoleń, które pomogą usystematyzować posiadaną wiedzę i zdobyć silne podstawy do samodzielnej pracy. Szczególnie że wcale nie potrzeba do tego inwestować miesięcy, wystarczą trzy dni. Na takim szkoleniu takie osoby jak ja uczą o etyce zawodu, narzędziach, komunikacji, podstawach tworzenia baz danych darczyńców i rolach, w jakie często wchodzimy w działalności pomocowej. Pierwszym krokiem do bycia dobrym fundraiserem jest zrozumienie misji organizacji i podpisywanie się pod nią obiema rękami. Najbardziej znani, jak wspomniany Jurek Owsiak, choć zapewne on sam siebie tak nie nazywa, robią to z potrzeby serca, a dodając do tego swoją charyzmę, osiągają niesamowite rezultaty. Dlatego warto zapamiętać, że można czytać, szkolić się, ale wszystko zaczyna się od głębokiego zrozumienia misji i podzielania takich samych wartości.

Jak o tym opowiadasz, wydaje się, że ta praca wiąże się z niesamowitymi emocjami, skoro angażujemy je już na poziomie wiary w cel, to pewnie angażujemy w pracę całe serce. Co jest największą zaletą i wartością tego zajęcia?

- Jest to niesamowite uczucie, kiedy twoi darczyńcy dziękują za to, że mogli wesprzeć akcję, która jest bliska ich sercu. Kiedy widzą, że ich ciężko zarobione pieniądze pomogły uratować życie lub wpłynąć na świat. Niesamowitą frajdę daje zrealizowanie założonego celu. Do tego dochodzi wiele wartościowych relacji, w końcu spotykamy się z osobami decyzyjnymi w organizacjach, właścicielami, prezesami, dyrektorami zarządzającymi. Fundraiserzy są też często kuszeni ofertami pracy właśnie przez partnerów biznesowych. Nie słyszałam jeszcze, żeby skuteczny fundraiser miał problem ze znalezieniem pracy, czy w swoim zawodzie, czy zmieniając branżę.

A jak znaleźć pracę, jeśli chce się rozpocząć dopiero przygodę z fundraisingiem?

- Najlepiej szukać ofert na wspomnianej stronie www.ngo.pl, można tam też ogłaszać swoje usługi. Jednak jeżeli działalność danej organizacji jest nam bliska, to naprawdę warto zgłosić się do niej, nawet jeśli akurat nie ma żadnych ofert pracy. Dobry fundraiser to zawsze skarb. Warto też zawsze poczytać o organizacji, w której mielibyśmy pracować. Poszukać jej sprawozdań finansowych, zobaczyć, czy kieruje się wartościami zgodnymi z naszymi.

Jak wyglądają warunki zatrudniania fundraiserów w Polsce?

- Bardzo różnie. Będę też zawsze zachęcała do przyjrzenia się dokumentom przed podpisaniem umowy. Na przykład jak organizacja chce nas wynagradzać. Moim zdaniem etyczne zatrudnienie fundraisera odbywa się na podstawie umowy o pracę ze stałym wynagrodzeniem. Bo jeśli organizacja nie miała wcześniej dobrze prowadzonego fundraisingu, to przy wynagrodzeniu procentowym od pozyskanych środków ciężko byłoby określić, kiedy to wypłata da zatrudnionej osobie szansę na godne życie. Natomiast jeśli fundraiser ma swoje kontakty i procent od pozyskanych środków będzie za duży, to pytanie, czy pięciocyfrowe kwoty będą fair w stosunku do darczyńców. Dlatego ja jestem za godziwym, stałym wynagrodzeniem.

Jakie są obecnie rynkowe wynagrodzenia w tym zawodzie?

- To bardzo zależy od miasta i samej organizacji. W znanej organizacji w Warszawie skuteczny fundraiser, który jest odpowiedzialny za kilkusettysięczne lub wielomilionowe budżety, może zarobić nawet 10 tys. zł, a w mało znanych miejscach najniższą krajową.

Mówiłaś o pozytywnych stronach pracy fundraisera, a te trudne, które sprawiają, że jednak po kilku latach ktoś może chcieć zmienić branżę?

- Tak jak pisałam, że sukces w zbieraniu pieniędzy daje dużą satysfakcję, tak kiedy zbiórka nie idzie, przychodzi frustracja i zwątpienie. Ta praca z jednej strony potrafi dać sens życia, z drugiej jednak wiąże się z dużą odpowiedzialnością i stresem. Minusem może być też sam kształt organizacji. Fundacje, stowarzyszenia mają często płaską strukturę, niepoukładane procesy i wielki chaos w środku, który może męczyć po pewnym czasie. Kolejny i być może najistotniejszy problem to rola fundraisera. Skuteczna osoba staje się w organizacji nowym liderem i budzi często bardzo skrajne emocje w zespole. Wiesz, jak to działa, kiedy nie ma efektów, to odpowiada za to fundraiser i wszyscy wątpią w jego zasadność w zespole. Kiedy są efekty, nagle sukces ma wielu ojców i każdy chce go sobie przypisać. Z moich obserwacji skuteczni fundraiserzy nie mają wcale lekko w pracy, a wypalają ich właśnie trudne relacje w zespole. Reasumując, na pewno jest to gra dla silnych zawodników.

Kto zwykle zostaje fundraiserem?

- Osoby charyzmatyczne i przebojowe, które chcą widzieć w swojej pracy większy sens, które lubią pomagać. Mają predyspozycje do pracy w sprzedaży i marketingu. Zauważyłam też, że często do fundraisingu trafiają osoby, które były bardzo skuteczne w biznesie, ale spotkało je w życiu jakieś trudne wydarzenie, np. ciężka choroba. I to właśnie to wydarzenie sprawiło, że chcą pracować za mniejsze pieniądze, ale z poczuciem misji. Do tego mają wyczuloną empatię na konkretny temat, przez co w kontakcie z darczyńcami są dużo bardziej przekonujące i autentyczne.

Co dla ciebie jest najważniejsze w pracy fundraisera? Taka podstawa dobrze wykonywanego zawodu.

- Trzy rzeczy: skuteczność, etyka i klasa. To podstawa, żeby wykonywać tę pracę zgodnie ze standardami.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (96)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum