Ciekawe Zawody: Seksuolog - specjalista od tematów tabu

Najnowszy artukuł na ten temat Ciekawe zawody: dmuchacz szkła laboratoryjnego
Dr Katarzyna Nosek-Komorowska jest psychologiem, psychoterapeutą, a od 9 lat także seksuologiem klinicznym. W tym czasie pełniła stanowisko kierownika oddziału terapeutycznego dla sprawców przestępstw seksualnych, a także funkcję biegłego sądowego z zakresu psychologii i seksuologii. Od 9 lat przyjmuje pacjentów w swoim gabinecie i wykłada seksuologię na uczelni wyższej.
Dr Katarzyna Nosek-Komorowska jest psychologiem, psychoterapeutą, a od 9 lat także seksuologiem klinicznym. W tym czasie pełniła stanowisko kierownika oddziału terapeutycznego dla sprawców przestępstw seksualnych, a także funkcję biegłego sądowego z zakresu psychologii i seksuologii. Od 9 lat przyjmuje pacjentów w swoim gabinecie i wykłada seksuologię na uczelni wyższej. mat. WSB Gdańsk

W dzisiejszym wywiadzie z cyklu "Ciekawe zawody" dr Katarzyna Nosek-Komorowska opowiedziała nam o pracy seksuologa, która choć ciekawa, bywa też trudna i obciążająca. Szczególnie jeśli poza wizytami w prywatnym gabinecie dotyczy ona terapii przestępców seksualnych. W ubiegłym miesiącu o pracy rezydenta w Kenii i przewodnika po safari opowiadała Agata Siatkowska. Kolejny wywiad już za miesiąc.



Jak ludzie reagują na kobietę seksuologa?

Katarzyna Nosek-Komorowska: W sumie więcej jest kobiet seksuologów, więc raczej nikogo to nie dziwi, choć z drugiej strony ci znani seksuolodzy to mężczyźni. Zdarza się, że kogoś to bawi. Znajduje mój numer w internecie i dzwoni zapytać, czy członek w konkretnym rozmiarze to powód do dumy czy raczej smutku, akurat kiedy odbieram dziecko ze szkoły.

Czy poszłabyś/poszedłbyś z problemem do seksuologa?

tak, nawet kiedyś już byłe(a)m 12%
tak, ale na razie nie było takiej potrzeby 45%
mam przed tym opory, choć taka wizyta by się mi przydała 16%
nie, nie chcę rozmawiać z obcą osobą o moim życiu seksualnym 27%
zakończona Łącznie głosów: 485
Czyli oczekują gotowych rozwiązań i prostych wyjaśnień.

- Często tak jest. A to mylne podejście. Naszą rolą jest pokazywanie, jak działa zaburzenie, w jaki sposób wchodzi się na złą drogę i jak można z niej zejść. Zamiast gotowych rozwiązań pracujemy na przyczynie zaburzenia.

Jak zdobyć tę wiedzę i zostać pełnoprawnym seksuologiem?

- Trzeba skończyć medycynę ze specjalizacją z psychiatrii, neurologii lub ginekologii lub - tak jak ja - psychologię. Wtedy żeby zostać seksuologiem klinicznym, potrzeba kilku lat pracy i zbierania punktów do certyfikatu Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Za każde wystąpienie na konferencji, za publikację, ukończone studia podyplomowe z seksuologii. Dopiero po zebraniu odpowiedniej ich liczby możesz podejść do egzaminu. Certyfikat nie jest nadany na całe zawodowe życie, co pięć lat rozliczamy się znów z punktów, żeby go odnowić.

Trójmiasto - sprawdź oferty pracy w branży medycznej

Skończyłaś psychologię na Uniwersytecie Gdańskim, od początku wiedziałaś, że seksuologia będzie obszarem, w którym będziesz się specjalizować?

- Kształciłam się w kierunku patologii społecznych i psychologii sądowo-penitencjarnej. Chciałam pracować w więzieniu. I to właśnie tam rozpoczęła się moja droga do pracy seksuologa. Uzyskałam wspomniany certyfikat Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego. Zaczęłam prowadzić terapię sprawców przestępstw seksualnych. Później zostałam kierownikiem oddziału terapeutycznego dla sprawców przestępstw seksualnych w Gdańsku. Napisałam z tego zakresu doktorat, który był recenzowany przez prof. Lwa-Starowicza, robiłam też badania na temat empatii sprawców z prof. Billem Marshallem, najbardziej znanym ekspertem od terapii sprawców przestępstw na tle seksualnym na świecie.

Kiedy już zaczęłaś swoją pracę ze sprawcami przestępstw seksualnych, nie przytłoczyło cię to? Czy kobiecie, matce nie jest trudno rozmawiać z gwałcicielami i pedofilami?

- Ktoś to musi robić. Badania wskazują, że sprawcy, którzy przeszli terapię, rzadziej popełniają kolejne przestępstwa na tle seksualnym. Jeśli to uratuje chociaż jedną potencjalną ofiarę, to ta praca ma sens. Z ciekawych informacji, nie każdy sprawca seksualny jest kierowany do pracy z terapeutą. W rozumieniu naszego prawa większość przestępstw na tle seksualnym to dewiacje, czyli przestępca robi coś przekraczającego normy prawne, społeczne, moralne. Dopiero w ramach tych przypadków wyodrębniamy parafilie, czyli zaburzenia preferencji seksualnych, gdzie dane przekroczenie norm odbywa się na tle chorobowym. I to właśnie te osoby trafiają na terapie.

Pamiętasz swój pierwszy trudny przypadek?

- Jeden z pierwszych - Wampir z Bytowa - gwałciciel i zabójca, uznawany za seryjnego mordercę, ostatecznie skazany za zabójstwo jednej kobiety. Już dziś nie pamiętam, jak ta sprawa do mnie trafiła, czy z przydziału, czy sama o nią zabiegałam. Wydawało mi się wtedy, że jestem na nią gotowa, że jako młody psycholog bez większego doświadczenia z przestępcami łatwo sobie poradzę. Weszłam do pokoju, gdzie siedział skazany, i od razu zaczęłam wypytywać go o szczegóły dokonanej zbrodni, szybko jednak musiałam zmienić swój pomysł.

Zdenerwowało go to?

- Tak, bardzo. Musiałam wezwać ochronę. Żeby pracować ze sprawcami, trzeba nawiązać z nimi relację i zdobyć zaufanie.

Od razu byłaś uodporniona na te wszystkie trudne przypadki? Nie ruszały cię akta spraw, drastyczne zdjęcia i przerażające opisy zbrodni?

- Jako seksuolodzy terapeuci nie oglądamy akt, skupiamy się na sprawcy, który ma przejść terapię. Do akt miałam dostęp, będąc jednym z dwóch, w tamtych czasie, biegłych z zakresu seksuologii z listy Prezesa Sądu Okręgowego w Gdańsku. Do dziś pamiętam zdjęcia gwałtu dziewczynki. Wtedy byłam już mamą i powiedziałam, że nie mam zdrowia na zapoznawanie się z taką dokumentacją fotograficzną. Ostatecznie zrezygnowałam z pracy biegłego sądowego, ponieważ 40 zł za godzinę nie motywowało do tak odpowiedzialnej roli. Coraz więcej osób zaczęło zgłaszać się też do mnie na prywatne wizyty, szukając porady seksuologa czy psychoterapeuty.

Seksuolodzy, psycholodzy w Gdańsku i Sopocie. Porady, terapie, konsultacje

Po tak trudnych przypadkach z więzienia prywatne zgłoszenia w obszarze problemów z erekcją czy libido wydają się lekką pracą.

- Czasem na prywatnych wizytach też zdarzy się trudny przypadek, np. klient mówiący o myślach pedofilskich, który utrzymuje, że jeszcze tego nie zrobił. Psycholog, seksuolog z reguły przepracowuje zachowania, a nie myśli. Szczególnie że nigdy nie ma pewności, że te myśli jednak nie miały już spełnienia w zachowaniu. Jednak poza takimi pojedynczymi sprawami większość osób przychodzi z problemami, które łatwo rozwiązać i dzięki temu poprawić ich jakość życia.

Kto częściej odwiedza seksuologa?

- Z moich obserwacji wynika, że to mężczyznom łatwiej jest podjąć taką decyzję. Co ciekawe, często też obserwuję, że trudniej jest im o tym mówić. Zdarza się, że cały problem opisują w mailu, licząc, że podczas wizyty nie będą musieli o tym opowiadać.

Co skłania ludzi, żeby zdecydować się na wizytę u seksuologa?

- W zależności od płci, mężczyzn z reguły brak erekcji i przedwczesny wytrysk, a kobiety problemy z libido. Najpierw zawsze trzeba wykluczyć problemy medyczne. Jeśli w tym zakresie nie ma problemów, to wszystko rozgrywa się w głowie. Według podejścia, w którym ja pracuję, wiele zależy od tego, jakie nadajemy znaczenie swoim myślom. Dajmy na to problemy z erekcją. Żeby zapoczątkować seks, musi być pożądanie, a do pożądania potrzebny jest obiekt. Jeżeli mężczyzna zaczyna współżycie od myślenia, że nie da rady, to wtedy emocje, które się u niego pojawiają, zamiast skupić na obiekcie, skupiają się na lęku przed porażką.

W gabinecie pojawiają się też pary?

- Tak, coraz częściej. Jednak rzadko seks w związku sam w sobie jest powodem problemów, najczęściej jest jedynie jego przejawem. Okazuje się, że jak zaczynamy w parze pracować nad komunikacją, to i sam seks zaczyna być bardziej satysfakcjonujący. Z reguły te problemy w związku biorą się też z różnych oczekiwań, często zależnych od płci.

Czyli sprawdzają się stereotypy, że mężczyźni częściej chcą uprawiać seks, a kobiety potrzebują przytulenia?

- Statystycznie tak. Mężczyźni chcą więcej seksu, a kobiety deklarują mniejsze potrzeby, ale oczywiście mogą zdarzyć się odwrotne preferencje, jak to w statystyce. Kobiety często mówią o braku bliskości czy intymności w związku, a dla mężczyzny sam seks jest wystarczającą bliskością. Czasem pary wprost pytają, które z nich ma rację i jaka częstotliwość jest OK.

I co wtedy odpowiadasz?

- Odpowiadam, że tyle, ile każdemu odpowiada. To kwestia indywidualna. Zdarza się, że ludzie po prostu się nie dobierają pod kątem temperamentu i potrzeb. Nie można dodać dziewięciu razy w tygodniu męża, jednego żony, podzielić i uznać, że z pięciu każde będzie zadowolone. Ale tu znów jest potrzebna sprawna komunikacja. Ludzie nie mówią otwarcie o swoich problemach, raczej opowiadają historie na swój temat, które mają być spójne z budowanym wizerunkiem. Łatwiej nam mówić też o problemach innych niż o swoich. Mężczyźni np. w swoim towarzystwie opowiadają, jak często uprawiają seks, a gdy spotykają się ich żony, opowiadają one, jak ich mężowie mają problemy z erekcją.

Mówisz o pracy w gabinecie. Co jeszcze może robić seksuolog poza pracą biegłego sądowego i terapeuty w więzieniu, o których opowiadałaś?

- W zasadzie nie ma wielu opcji, może jeszcze np. pracować w poradni seksuologicznej i patologii współżycia, ale jest ich raczej niewiele. Inna sprawa, że seksuologów w Polsce też jest niewielu. Kiedy w 2012 r. odbierałam swój certyfikat, byłam 109. osobą, która go uzyskała. Dziś pewnie takich osób w całym kraju jest mniej niż 300.

Myślisz, że to dlatego, że praca sama w sobie jest trudna i porusza temat postrzegany przez wiele osób jako tabu?

- Jest to obciążająca praca, jak każda psychoterapeutyczna, ale ciekawa i niszowa. Trzeba też dużo dystansu, jeśli wiesz, w jakiej lokalizacji mieszka gwałciciel po wyroku lub pedofil. Pamiętasz, jak opowiadałam ci o mężczyźnie, który dzwonił z pytaniem o długość penisa. Zdarzają się też telefony w nocy, w których słychać tylko czyjś oddech. Do tego oczywiście pacjenci, szczególnie w więzieniu, którzy mylnie interpretują zachęcanie do okazywania i przepracowywania emocji. Miałam już epizody przypisanej ochrony.

Co jest wyzwaniem na początku pracy seksuologa?

- Na pewno dystans i umiejętność oddzielania pracy od życia prywatnego. Początki pracy są takie, że robisz pomidorową i myślisz o trudnych przypadkach z pracy. Kiedy zaczynałam, wyzwaniem były też dla mnie swobodne rozmowy z pacjentami o wytryskach, masturbacji, narządach. Jednak mówienie o tym i oswajanie się sprawiło, że skrępowanie minęło. W końcu psychologia i seksuologia to naturalne tematy, wręcz fizjologiczne.

Mówiłaś, że praca biegłego była zupełnie nieopłacalna, jak to jest z pracą seksuologa w gabinecie?

- Za wizytę seksuolodzy biorą 120 - 200 zł. Oczywiście od tego musisz odjąć jeszcze podatki czy ZUS. Dziennie, żeby utrzymać własny komfort psychiczny, przyjmuje się około pięciu pacjentów. Do tej pory dochodził jeszcze koszt gabinetu, ale teraz w zasadzie wielu psychologów przeszło do pracy online i czasem ten koszt gabinetu nie jest konieczny.

Co daje największą satysfakcję w pracy?

- Poczucie, że poprawiasz ludziom jakość życia, bo sfera seksualna bardzo na tę jakość wpływa. Wpływa też na inne sfery, np. u mężczyzn to, jak funkcjonują w łóżku, przekłada się na ich poczucie własnej wartości, za to u kobiet poczucie pewności siebie przekłada się na to, jak funkcjonują w seksie. Jak widać, sfera seksualna przeplata się z innymi w naszym życiu, dlatego warto o nią zadbać.

Trójmiejski rynek pracy to różnorodność i ciągłe, dynamiczne zmiany. Ciekawe, niszowe profesje i zawody, które w chwilę zdobywają popularność. Chcemy pokazać czytelnikom nie tylko warte poznania profesje, ale także niezwykłych ludzi, którzy z pasją opowiadają o swojej pracy. Temu ma służyć cykl wywiadów "Ciekawe zawody".

Opinie wybrane


wszystkie opinie (96)

alert Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.

Najnowsze

więcej artykułów »

Forum