fot. Michał Niedzielski/KFP
Praca wakacyjna jest ciężka, ale przy dużym zaangażowaniu w sezonie letnim można nieźle zarobić.
Wciąż bez większego problemu można znaleźć pracę na wakacje, ale miejsca w których da się najlepiej zarobić są już w zazwyczaj zajęte. Niestety wciąż zdarzają się oszuści, zatrudniający na czarno i niewypłacający uzgodnionych kwot.
- Czy pracodawca proponował Ci kiedyś wyższą pensję w zamian za brak umowy?
-
tak, do tej pory tak pracuję
24% -
tak, ale tylko okazjonalnie
25% -
nie, ale moim znajomym tak
18% -
nie, nigdy się z czymś takim nie spotkałem
33%
łącznie głosów: 1396
- Ofert jest dużo więcej niż przed rokiem. Najwięcej w branży handlu, gastronomii i usług. Można się z nimi zapoznać w naszej filii, w Centrum Pracy, które mieści się przy al. Grunwaldzkiej 30/32
Firmy najchętniej zatrudniają jednak osoby, które już dla nich pracowały, choćby w poprzednim roku. - Od trzech lat na naszym stoisku w Łebie pomaga nam ta sama dziewczyna. Za rok kończy studia, więc pewnie będziemy szukać kogoś nowego, szkoda - mówi Anna Witaszyńska, od lat handlująca biżuterią. W sezonie rozszerza działalność i oprócz sklepu w galerii handlowej ma również stoisko nad morzem. Zawsze zatrudnia na umowę zlecenie, płaci 7 zł netto za godzinę oraz ewentualną premię jeśli tydzień okazał się owocny.
Nie wszyscy pracodawcy są jednak uczciwi. Wielu nie podpisuje umowy, a część wręcz nie wypłaca uzgodnionej kwoty, albo wbrew wcześniejszym ustaleniom odlicza od niej np. wyżywienie, potrąca za noclegi, albo mniejszy od oczekiwań utarg. Młodzi ludzie często bowiem nie wiedzą, że zgodnie z prawem pracodawca musi wywiązać się z każdej umowy - nawet ustnej, która nigdy nie została spisana. Poza tym jeśli zatrudnia na czarno, powinien wypłacić pełną kwotę - choćby w obawie o doniesienie do Urzędu Skarbowego złożone w rewanżu przez oszukanego pracownika.
Oszukanym przez pracodawców chce pomóc Okręgowy Inspektorat Pracy i gdańska "Solidarność". Instytucje wspólnie wydały ulotki, które są rozdawane młodym pracownikom w nadmorskich kurortach. Są na nich wydrukowane prawa i informacje jak nie dać się oszukać. - Większość przedsiębiorców jest uczciwa, ale niestety zdarzają się tacy, którzy działają w szarej strefie. Ich trzeba się wystrzegać - podkreśla Wojciech Książek z sekcji szkolnictwa "Solidarności".
Ryzyko więc jest, ale czy opłacalne? Dla wielu tak, bo w wakacje można zarobić nawet kilka tysięcy zł. Podstawowe stawki nie rzucają jednak na kolana. Sprzedawca lodów na plaży w Trójmieście i na półwyspie helskim dostaje zazwyczaj 1 zł za każdą sprzedaną sztukę. Niby mało, ale w ciągu upalnego dnia można sprzedać nawet ponad 200 lodów.
W handlu zazwyczaj jest stawka godzinowa (5-10 zł na godzinę) i ewentualny procent od sprzedaży. W zależności od produktu dodatkowe wynagrodzenie waha się w granicach 5-30 proc. wartości sprzedaży.
Niestety najlepsze oferty w większości są już wykorzystane, ale wciąż nie brakuje ofert wakacyjnej pracy. Cały czas poszukiwani są sprzedawcy okularów słonecznych (ok. 350 zł na tydzień), obsługujący kempingi (nawet 500 zł) czy pomoce kuchenne w mniejszych pensjonatach. Ich pracownicy mogą liczyć na zarobek rzędu 300-500 zł tygodniowo oraz darmowe wyżywienie i zakwaterowanie. Praca w sezonie może oznaczać także ciekawe wakacje i wiele osób z tego korzysta.
- Wprawdzie ciężko pracujemy niemal przez cały dzień, ale wieczorem jest czas na spacery i zabawę. W sierpniu kończę, to się odeśpi. No i będą pieniądze na jakiś fajny wyjazd - uśmiecha się 19-letnia Monika, sprzedająca na plaży w Dębkach prażone orzeszki.
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie niezwiązane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.