fot. Zbigniew Kosycarz/KFP
Kobiety od lat żadnej pracy się nie boją, ale nie wszyscy pracodawcy chcą w to uwierzyć.
Według raportu Ministerstwa Pracy w Polsce, inaczej niż w Europie, coraz większy odsetek bezrobotnych stanowią kobiety. Sprawdziliśmy, jak to wygląda w Trójmieście.
- Bezrobotne kobiety:
-
powinny być częściej zatrudniane przez pracodawców
32%
-
to normalne, że pracodawcy wolą zwolnić kobietę niż mężczyznę
21%
-
mężczyżni po prostu potrafią ciężej i lepiej pracować niż kobiety, zwłaszcza gdy te mają dzieci
27%
-
same są sobie winne, tak jak bezrobotni mężczyźni
21%
łącznie głosów: 190
- To dziwny fenomen. Kryzys dotyka przemysłu meblarskiego, motoryzacyjnego, budownictwa. To branże, które tradycyjnie zatrudniają więcej mężczyzn niż kobiet. A mimo to właśnie kobiety częściej tracą pracę - mówi "Rzeczpospolitej" Marta Cichowicz-Major, ekspert Ministerstwa Pracy.
W Trójmieście proporcja między rejestrującymi się w Urzędzie Pracy kobietami a mężczyznami jest dość wyrównana, mimo że w ostatnim czasie najwięcej osób zwalniały zakłady produkcyjne, jak choćby Stocznia Gdańska czy Stocznia Gdynia, która zwolniła łącznie 1740 pracowników, z czego 523 stanowiły kobiety.
W Powiatowym Urzędzie Pracy w Gdyni, który obsługuje również Sopot, w ciągu 2009 r. zwolniono łącznie 14.390 osób, w tym 6.713 kobiet, co stanowi 46,6 proc. bezrobotnych. Dwa lata temu zarejestrowanych na koniec roku kobiet było ok. 64 proc. W 2007 r. stanowiły już one 71 proc. bezrobotnych w Gdyni i Sopocie.
- Zawsze było więcej bezrobotnych kobiet. Choć jak widać ze statystyk, wbrew trendowi w całej Polsce, u nas jest ich coraz mniej - mówi Ewa Andziulewicz z PUP w Gdyni. - Niestety, przybywa za to bezrobotnych mężczyzn w wieku produkcyjnym. W kolejce do rejestracji widzę coraz więcej 20, 30-latków- dodaje.
W Gdańsku proporcje są podobne. - W 2009 r. 48 proc. bezrobotnych stanowiły kobiety, natomiast dwa lata temu było ich o blisko pięć procent więcej. Gorzej sytuacja wygląda w powiecie gdańskim, tam odsetek bezrobotnych kobiet sięga nawet 60 proc. - mówi Łukasz Iwaszkiewicz, rzecznik PUP w Gdańsku.
Niestety, kobiety tracą pracę na dłużej. Według badań to mężczyznom łatwiej jest znaleźć nowe zajęcie. Także w nich chętniej inwestują firmy, wysyłając na szkolenia i podyplomowe studia, gdyż postrzegają ich jako bardziej dyspozycyjnych czasowo niż kobiety, które - wedle panujących stereotypów - częściej korzystają ze zwolnień lekarskich.
Wielu pracodawców nie dostrzega, że poza dyspozycyjnością, istotna jest lojalność i dążenie do stabilizacji, co z kolei jest domeną kobiet.
- Efektem takiego podejścia jest trudniejszy awans. W dodatku to, że na szkolenia wewnątrz firm wysyłani są mężczyźni, odbija się na zarobkach, pozycji zawodowej, a pośrednio wpływa też na to, kto, jako pierwszy, znajduje się na liście osób do zwolnienia - mówi Danuta Wojdat, koordynator ds. kobiet NSZZ "Solidarność".
















Portal trojmiasto.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Opinie nie związane z tematem artykułu, wulgarne, obraźliwe, naruszające prawo będą usuwane.